Ewangelicka świątynia w Jaworze od ponad 15 lat ma wyjątkowego rezydenta: Behemota, a pieszczotliwie Behemotkę, bo to kotka.
– Nieszczęście, pech, atrybut wiedźmy. Moc przesądu ciąży nad czarnym kotem. Co począć, gdy czarny kot robi wszystko, by kościół stał się jego domem? – pyta ksiądz Tomasz Stawiak, proboszcz jaworskiej parafii ewangelickiej, opisując historię Behemotki. – Pewnej zimowej niedzieli, poszedłem wczesnym rankiem do kaplicy w kościele włączyć ogrzewanie, by na 10.00, gdy rozpocznie się nabożeństwo, było odpowiednio nagrzane. Na śniegu, do każdych z 11 drzwi prowadzących do kościoła, znajdowały się ślady kocich łap, a sprzed drzwi kaplicy wpatrywały się we mnie dwa zielone kocie ślepia. I wcale nie było w nich błagania o litość. O nie. Mówiły raczej „Ile mam jeszcze znieść, nie widzisz, że marznę?”.
Pastor nie miał wyboru. Pozwolił kotce zamieszkać na terenie kościoła. Po trzech dniach przed ołtarzem znalazł martwe myszy, szczura i kunę.
Koty przynoszą martwe zdobycze ludziom głównie z powodu instynktu, traktując opiekuna jak członka stada, który nie potrafi sam polować. Zachowanie to wynika często z chęci nauczenia „niesamodzielnego” człowieka zdobywania pokarmu. Jest to oznaka opieki, miłości.
Kotka otrzymała biblijne imię: Behemot.
– Rozmiarami daleko jej zapewne do bestii z księgi Hioba, ale podobnie jak owa bestia, uznaje zwierzchność tylko jednego pana… – opowiada ksiądz Stawiak. – Jak to kot, podporządkowuje sobie cały ludzki personel kościoła.
Rosyjski pisarz Michaił Bułhakow w swojej głośnej powieści „Mistrz i Małgorzata” nadał imię Behemot kotu mogącemu zamieniać się w człowieka…
Behemotka jest dodatkową atrakcją dla turystów odwiedzających Kościół Pokoju w Jaworze.
– Co ciekawe, w czasie ekumenicznych uroczystości z uporem wybiera sobie kolana rzymskokatolickich biskupów – opowiada pastor Stawiak.
Kotka sprawia, że zabytek klasy UNESCO nie ma problemu z gryzoniami czy lęgnącymi się ptakami. A na dodatek… zarabia na siebie!
– Niejeden turysta wychodząc zostawia 5 czy 10 zł „na utrzymanie kotka” – mówi ksiądz Tomasz Stawiak.
Karolina Osińska-Marcińczyk, fot. Ewangelicki Kościół Pokoju












