Można być dosłownym, ale też metaforycznym. Ja jestem po stronie metaforyki, bo uważam, że to niesie za sobą pewnego rodzaju dystans i spojrzenie „na uważność” komunikacyjną. Uważajmy, co do kogo mówimy i w jakich sytuacjach. Jedna sprawa to wyrzucanie emocji w swoich wypowiedziach, a druga słuchanie. Słuchanie to wielka umiejętność. Największa.
Dlatego na końcu felietonu zamieszczam wiersz Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, który dla mnie otworzył świat literatury (trudny człowiek, ze skomplikowanym życiorysem, ale bardzo ciekawym).
A teraz do sedna (sedno – etymologicznie bolące miejsce, czyli otarcia na pośladkach po jeździe konnej). Ja nigdy nie jeździłem na koniu, ale znam z opowieści (głównie babci, jednak nie tylko) i gdy byłem na Suwalszczyźnie, którą uwielbiam, to miałem styczność z końmi, żubrami, łosiami – chciałem dać jabłko koniowi przez płot, to poraziło mnie „pastuchem”. I nie wiem, kto do końca był bardziej przerażony – czy ja, czy koń? Te wszystkie doświadczenia skłoniły mnie do wielokrotnej lektury „Konopielki” Redlińskiego i filmu na podstawie tej powieści.
A szczególną motywacją jest mój sentyment regionalny, świdnicki – dramat Ryszarda Latki „Tata, tata, sprawa się rypła”, nad którym tekstem pochylił się reżyser Janusz Kidawa i zrealizował film w roli głównej z Franciszkiem Pieczką.
„Dlaczego ogórek nie śpiewa”
Pytanie to, w tytule
postawione tak śmiało,
choćby z największym bólem
rozwiązać by należało.
Jeśli ogórek nie śpiewa,
I to o żadnej porze,
to widać z woli nieba
prawdopodobnie nie może.
Lecz jeśli pragnie? Gorąco!
Jak dotąd nikt. Jak skowronek.
Jeżeli w słoju nocą
Łzy przelewa zielone?
Mijają lata, zimy,
raz słoneczko, raz chmurka:
a my obojętnie przechodzimy
koło niejednego ogórka.
(tekst Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego – „Dlaczego ogórek nie śpiewa”, 1946 rok, choć zamieszczam ze względu, że był autorem mieszkającym w Wilnie w 1935 i 1936 roku i tam urodziła się jego córka Kira, a żona Natalia Awałow i Kira miały różne narracje o historii rodzinnej, do czego miały prawo. Jednak były kochane przez Gałczyńskiego i upamiętnione).
Co robią kwiatki na działce – może, gdy mają ochotę, to zakwitną?
Słowa potrafią zmieniać świat na lepszy. I nie wszystkie śpiewają w jednym chórze, czyli słoiku. Pozdrawiam serdecznie.
Wojciech Koryciński











