Wyjątkowe święto dla całej branży elektronicznej rozrywki. Dokładnie 46 lat temu, w 1980 roku, na japoński rynek trafiła gra arcade, która na zawsze zmieniła oblicze popkultury i zdefiniowała gatunek zręcznościówek. Mowa oczywiście o Pac-Manie – tytule wyprodukowanym przez japońskie studio Namco, który błyskawicznie stał się globalnym fenomenem.
Głównym ojcem sukcesu gry był młody deweloper Tōru Iwatani. Szukając inspiracji na postać, która przełamałaby zdominowany przez brutalne strzelanki rynek, postawił na uroczą, żółtą kulkę przypominającą pizzę bez jednego kawałka.
Sama nazwa gry przeszła bardzo ciekawą ewolucję językową:
- Pakku-man: Pierwsza, japońska wersja tytułu nawiązywała do onomatopeicznej frazy paku-paku taberu, oznaczającej kłapanie ustami podczas jedzenia.
- Puck Man: Iwatani chciał początkowo nazwać grę w ten sposób na rynku zachodnim, od słowa puck (krążek).
- Pac-Man: Amerykańscy dystrybutorzy szybko zauważyli gigantyczne ryzyko. Nazwa „Puck” była zbyt bliska popularnemu wulgaryzmowi na literę „F”, a nastolatki na automatach mogłyby łatwo przerobić literę „P” na „F”. Zdecydowano się więc na bezpieczną wersję, którą znamy do dziś.
Gra z automatów szybko przeniosła się pod strzechy, trafiając na niemal każdą liczącą się platformę w historii – od Atari 2600, przez Commodore 64, Game Boya, NES-a, aż po współczesne komputery i retro-konsole.
Zasady gry zna chyba każdy, ale jej mechanika kryje w sobie masę sprytnych rozwiązań. Zadaniem gracza jest zjedzenie wszystkich białych kulek w labiryncie, unikając przy tym czterech kultowych duszków. Co ciekawe, każdy z nich porusza się według innego schematu i posiada własne imię: Blinky (czerwony), Pinky (różowy), Inky (błękitny) i Clyde (pomarańczowy).
Kluczem do przetrwania są cztery większe kulki na rogach planszy – tzw. wzmacniacze. Po ich zjedzeniu duszki na kilka sekund ogarnia przerażenie, zmieniają kolor na niebieski i stają się bezbronną przekąską dla Pac-Mana. Dodatkowym ułatwieniem jest boczny tunel łączący krawędzie ekranu. Podczas gdy Pac-Man śmiga przez niego bez problemu, duszki zwalniają w nim niemal o połowę.
Choć plansza przez całą grę pozostaje taka sama, poziom trudności rośnie lawinowo. Na najwyższych etapach duszki po zjedzeniu energetycznej kulki jedynie na ułamek sekundy zmieniają kierunek, ale nie da się ich już pożreć.
Pac-Man z założenia miał być grą nieskończoną, jednak ograniczenia techniczne 8-bitowej architektury tamtych czasów stworzyły legendę. Mowa o mitycznym poziomie 256, znanym w świecie gamingu jako split screen lub ekran śmierci. Błąd tkwił w podprogramie odpowiedzialnym za rysowanie owoców (bonusów) na dole ekranu. Gra zapisywała numery poziomów na jednym bajcie, który mieści wartości od 0 do 255. Gdy gracz trafiał na planszę numer 256 (systemowo oznaczaną jako 255), maszyna próbowała zwiększyć tę liczbę o 1. W efekcie dochodziło do przekroczenia zakresu i licznik resetował się do zera. Pętla rysująca owoce zaczynała wariować i zamiast maksymalnie siedmiu bonusów, próbowała wyrenderować ich aż 256! Wynikiem tego błędu była totalna destrukcja prawej połowy ekranu, która zamieniała się w chaotyczny ciąg liter, cyfr i cyfrowych śmieci. Ponieważ przez ten błąd na planszy brakuje wymaganych do przejścia poziomu kulek, gra w tym momencie staje się niemożliwa do ukończenia.
Istnienie ekranu śmierci oznacza, że w Pac-Manie da się zdobyć absolutnie maksymalną, idealną liczbę punktów. Tego niemożliwego wyczynu dokonał 3 lipca 1999 roku Billy Mitchell. W ciągu 6 godzin ciągłej gry przeszedł wszystkie 255 plansz i wycisnął maksimum z glitchu na poziomie 256. Mitchell zjadł każdą możliwą kulkę, każdego przestraszonego duszka oraz wszystkie bonusowe owoce, nie tracąc przy tym ani jednego życia. Jego wynik – 3 333 360 punktów – zapisał się w historii jako ostateczny, nie do pobicia rekord świata.
Wpływ żółtej kulki na kulturę masową jest gigantyczny. Utwór „Pac Man Fever” duetu Buckner And Garcia swego czasu podbijał listy przebojów, a motywy dźwiękowe z gry wykorzystywał m.in. zespół Bloodhound Gang. Pac-Man doczekał się dwóch seriali animowanych, filmu fabularnego oraz setek gadżetów.
Nawet gigant z Mountain View złożył mu hołd – z okazji 30. rocznicy premiery, na stronie głównej Google pojawił się interaktywny, w pełni grywalny Doodle, który na dobre sparaliżował pracę w biurach na całym świecie. 46 lat na karku, a Pac-Man wciąż pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek w historii ludzkości.
Karolina Osińska-Marcińczyk, fot. Coentor (Wikipedia)











