Strona główna / Wywiady / Kreatywne Zołzy i zaczarowany świat szydełka

Kreatywne Zołzy i zaczarowany świat szydełka

„Odczarowujemy słowo zołza i pokazujemy, że kryje się pod nim niezależność, upór w dążeniu do celu i niesamowita twórcza energia. Jesteśmy kobietami z pasją i głową pełną pomysłów” – tak o swojej pracowni Kreatywne Zołzy mówi Izabela Sobczyk, która wraz z mamą opanowała szydełko do perfekcji. Ze sznurka i włóczki potrafią wyczarować niemal wszystko. W rozmowie z Agnieszką Góralczyk, artystka opowiada m.in. o rodzinnej tradycji, pierwszych zrobionych bamboszach i pięknie jakie skrywa w sobie świat szydełka.

Jak narodziła się pracownia Kreatywne Zołzy i skąd taka przykuwająca uwagę nazwa?

IS: Nasza pracownia powstała w 2019 r., chociaż tak naprawdę z szydełkiem i drutami znałyśmy się już wcześniej. W domu rodzinnym zawsze były obecne różne włóczki, bo dziergała i babcia, potem mama, która nauczyła z kolei mnie. A ja pociągnęłam tę pasję. Zaczęłyśmy tworzyć projekty nie tylko dla siebie, ale także dla innych, którzy również kochają i doceniają rękodzieło. Kreatywne Zołzy to ja i moja mama. Odczarowujemy słowo zołza i pokazujemy, że kryje się pod nim niezależność, upór w dążeniu do celu i niesamowita twórcza energia. Jesteśmy kobietami z pasją i głową pełną pomysłów. Ta nazwa po prostu do nas pasuje, bo ma charakter, pazur i od razu zapada w pamięć. 

Spod Pani ręki wychodzą m.in. torebki szydełkowe, w tym popularny, elegancki model Oreo – czym on się charakteryzuje?

IS: Torebki typu Oreo to jeden z najpopularniejszych projektów w świecie rękodzieła. Są wyjątkowo uniwersalne. Świetnie pasują do codziennych, casualowych stylizacji, ale dzięki swojej eleganckiej formie doskonale sprawdzą się również na oficjalne uroczystości. Wzór ten daje ogromne możliwości – można z niego stworzyć różnorodne kombinacje w zależności od użytych materiałów. Dodatek elementów ze skóry (lub eko-skóry), ozdobnych łańcuszków, metalowych okuć czy chwostów pozwala całkowicie zmienić charakter torebki: od sportowego po bardzo elegancki.

Tworzy Pani również ręcznie robione maskotki – jacy znani bohaterowie bajek wyszli już spod Pani ręki?

IS: Moja klasyka to różnego rodzaju misie i zwierzątka ale uwielbiam też wyzwania – miałam okazję stworzyć m.in. Grafiego z Gumisiów, Smerfy, Minionki oraz Spidermana.

Co jeszcze powstaje w pracowni?

IS: Nasza pracownia to miejsce, w którym sznurek i nitka zamieniają się w najróżniejsze formy. Choć torebki i maskotki zajmują w niej ważne miejsce, stale szukamy nowych wyzwań. Ostatnio bardzo bliska stała mi się makrama – chętnie plotę sznurkowe kwietniki oraz unikalne dekoracje ścienne. Uwielbiam też tworzyć dekoracje, które dodają wnętrzom przytulności, takie jak plecione koszyki, tace czy podkładki pod kubki i talerze.

W ostatnim czasie w naszej pracowni powstaje również coraz więcej ubrań, a na chłodniejsze dni tworzymy ciepłe czapki, szaliki i rękawiczki. Naszym znakiem rozpoznawczym stały się jednak przede wszystkim ażurowe chusty oraz niezwykle popularne, hipnotyzujące swoimi wzorami mandale.  Tak naprawdę mam wrażenie, że jesteśmy w stanie stworzyć absolutnie wszystko – ogranicza nas tylko wyobraźnia i czas – doba powinna być zdecydowanie dłuższa!

Pamięta Pani swój pierwszy projekt wykonany na szydełku lub drutach? Czy efekt końcowy przypominał to, co chciała Pani stworzyć?

IS: Moje pierwsze kroki z rękodziełem stawiałam już dawno, dawno temu. Wszystko zaczęło się od mojej mamy, która cierpliwie pokazywała mi, jak okiełznać nitkę i szydełko. Pamiętam, że moim absolutnie pierwszym, dumnym projektem były wełniane kapcie – takie domowe bambosze na stopy.  Jeśli mam być zupełnie szczera – nie do końca! Moje pierwsze bambosze były prawdopodobnie dość koślawe, ale wtedy, jako dziecko, zupełnie tego nie widziałam. Dla mnie były najpiękniejsze na świecie i przypominały dokładnie to, co miałam w głowie. Towarzyszyła temu tak ogromna duma z faktu, że zrobiłam coś własnymi rękami, że drobne niedoskonałości nie miały żadnego znaczenia.

Rękodzieło to proces, którego nie da się przyspieszyć maszyną. Skąd czerpie Pani inspiracje na nowe projekty, wzory i połączenia kolorystyczne?

IS: Dużą inspiracją jest z pewnością bliska współpraca z projektantami wzorów, które jako testerki musimy przetestować zanim trafią do sprzedaży.  Świat szydełka skrywa w sobie mnóstwo czystego piękna, a rzemieślniczki tworzą wyjątkową więź – wspieramy się, motywujemy i nieustannie przeplatamy swoje pomysły. To właśnie z tej wzajemnej inspiracji i kobiecej solidarności rodzą się nasze najnowsze projekty.

Projektuje Pani od zera własne wzory, czy bazuje na sprawdzonych schematach, dodając do nich coś od siebie?

IS: Łączę w swojej pracy oba te światy. Z ogromną radością projektuję własne, autorskie wzory od zera – na moim koncie jest już kilka chust, mandale oraz projekty ubrań. Proces tworzenia czegoś zupełnie nowego niezwykle mnie wciągnął i stał się moją pasją, dlatego w najbliższym czasie z pewnością powstanie sporo kolejnych nowości. Jednocześnie bardzo cenię rzemiosło innych autorek i chętnie pracuję na ich schematach. Regularnie podejmuję współpracę jako testerka wzorów, które dopiero mają trafić do sprzedaży. To fascynujące doświadczenie, które pozwala mi wspierać inne dziewczyny z branży, a mnie samej daje mnóstwo satysfakcji.

Który produkt cieszy się największym zainteresowaniem wśród obserwatorów i klientów?

IS: To zależy od sezonu, ale mamy kilku absolutnych ulubieńców! Jeśli chodzi o codzienną modę, serca naszych obserwatorek bezapelacyjnie podbiły torebki. Prawdziwym bestsellerem są kultowe już modele typu Oreo, ale tuż za nimi plasują się niezwykle eleganckie, usztywniane kuferki, które dodają szyku każdej stylizacji. Wystrój wnętrz również ma swojego króla – tutaj niezmiennie królują misterne, szydełkowe serwety, które zachwycają precyzją wykonania oraz niezwykle piękne mandale jako ozdoby ścienne. Z kolei gdy zbliżają się święta, w pracowni opanowuje nas sezonowe szaleństwo. Wtedy absolutnym numerem jeden stają się ozdoby choinkowe: ażurowe gwiazdki, eleganckie bombki i subtelne, szydełkowe anioły, które wprowadzają do domów niepowtarzalny, ciepły klimat.

Czy zamawiane projekty potrafią zaskoczyć? Był taki nietypowy projekt, który Pani wykonywała?

IS: Jak dotąd nie realizowałam żadnych bardzo nietypowych czy zaskakujących zamówień. Moja praca opiera się na harmonii i tworzeniu projektów, które idealnie wpisują się w estetykę naszej marki. Klienci wybierają sprawdzone formy, doceniając precyzję wykonania i unikalne przejścia kolorystyczne, dzięki czemu każdy proces tworzenia, choć przewidywalny, daje mi taką samą satysfakcję.

 Jest jakaś technika lub nowy produkt, którego jeszcze nie Pani nie robiła, a bardzo chciałaby spróbować go w przyszłości?

 IS: Gdybym miała wymienić wszystko, czego jeszcze chcę spróbować, zabrakłoby nam miejsca! Moja wyobraźnia nie zna granic i mam w głowie całą masę pomysłów na nowe projekty. Jedyne, czego pilnie potrzebuję, to dodatkowe godziny w dobie na zrealizowanie tego wszystkiego.

Dziękuję za rozmowę

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *