Strona główna / Wywiady / Dagmara Kasza: Portal do świata animagów został otwarty

Dagmara Kasza: Portal do świata animagów został otwarty

W sieci znana jest jako SomniaVenatrix – Łowczyni snów. Często powtarza, że wyobraźnia zaczęła ją przerastać i przejmować kontrolę nad snami, a wszystkie pomysły przestały się w nich mieścić i szukały ujścia, więc przelała je na papier, by zrobić miejsce dla kolejnych. Tak powstała powieść „Przebudzenie animaga” pierwszy tom czteroczęściowej sagi „Pomiędzy światami”. W rozmowie z Agnieszką Góralczyk, Dagmara Kasza opowiada o animagach, niekoniecznie podobnych do tych z Harrego Pottera, miłości do fantasy i caravaningu.

Od zawodowej tancerki i instruktorki tańca towarzyskiego po autorkę książek o tematyce fantasy – jaką drogę Pani przeszła nim na rynku wydawniczym ukazało się „Przebudzenie animaga?

DK: Pomijając lata spędzone na pisaniu do szuflady, po raz pierwszy odważyłam się pokazać swoją powieść beta readerom w 2024 r. Zdecydowałam się opublikować książkę na platformie Wattpad, gdzie nie tylko znalazłam wierne grono czytelników, lecz także otrzymałam ogrom cennych rad oraz wsparcie innych autorów. Brałam udział w konkursach literackich i doskonaliłam swój warsztat, a w międzyczasie pracowałam nad powieścią. W 2025 r. udało mi się znaleźć wydawcę.

Motyw animagów kojarzy się fanom fantastyki m.in. z uniwersum Harry’ego Pottera. Jak mocno Pani animagowie różnią się od tych znanych z innych dzieł popkultury?

DK: W moim uniwersum Animagowie potrafią przemieniać się w zwierzę, jednak odbywa się to na zupełnie innych zasadach. Czytelnicy nie zobaczą tu magicznych zaklęć, różdżek ani fizycznej transformacji typowej dla zmiennokształtnych, takich jak wilkołaki. Przemiana jest ściśle związana z ich naturą oraz z magią przenikającą cały świat.

Jak zrodził się pomysł na uniwersum, w którym elfy ścierają się ze zbuntowanymi animagami?

DK: Koncepcja narodziła się z powracających snów, choć właściwa fabuła kształtowała się dopiero w trakcie pisania powieści. Główny konflikt rozgrywa się między animagami. Elfy odgrywają w nim istotną, choć pośrednią rolę. W momencie, gdy czytelnik wkracza do historii, obserwuje jedynie pokłosie dawnych sporów – jednocześnie stanowiące zapowiedź tego, co dopiero nadejdzie.

Który element budowania świata – kreowanie magii ognia czy polityczne intrygi – był najtrudniejszy?

DK: Dużą uwagę poświęciłam politycznym intrygom. Starałam się utkać sieć powiązań między bohaterami, obejmującą nie tylko ich wzajemne relacje, lecz także szersze, globalne konflikty. Zależało mi również na stworzeniu spójnego systemu magicznego, który będzie zrozumiały dla czytelników – nawet, a może szczególnie dla tych, którzy nie mają wcześniejszego doświadczenia z fantastyką.

Książka porusza motyw ucieczki do miejsca, które „nie powinno istnieć”. Czym dla Pani jest eskapizm w literaturze?

DK: Na co dzień pochłaniają nas obowiązki związane z pracą, rodziną i prozaicznymi czynnościami, które z czasem potrafią przytłoczyć. Dzięki książkom możemy choć na chwilę zapomnieć o troskach, znaleźć schronienie w innym świecie i przeżyć przygody, których w zwykłym życiu nie moglibyśmy doświadczyć.

Animagowie kojarzą się z motywami transformacji. Jakie symboliczne znaczenie ma dla Pani ta przemiana?

DK: Animagowie wierzą, że bogowie obdarzyli ich zdolnością przemiany w zwierzę po to, by mogli wczuć się w perspektywę słabszych istot. Dzięki temu potrafią lepiej zrozumieć ich położenie oraz ograniczenia, których nie doświadczają rasy posługujące się werbalną komunikacją. Zwierzęta walczą o przetrwanie, lecz nie potrafią przemówić w obronie własnego życia. Dla animagów każde stworzenie stanowi ważny element świata – niezależnie od jego wielkości czy siły.

Jakie książki, filmy lub gry zakorzeniły w Pani miłość do gatunku fantasy?

DK: Nie będę oryginalna, bo wielu autorów odwołuje się do tego pisarza, ale z dumą przyznaję, że ogromny wpływ wywarła na mnie twórczość J.R.R. Tolkiena, a w szczególności Władca Pierścieni, do którego nawiązuję nawet na kartach powieści. Zainspirował mnie również R.A. Salvatore, dlatego na pamiątkę ulubionej serii obdarzyłam główną bohaterkę dwoma sejmitarami – taką samą bronią, jakiej używał Drizzt w Trylogii Mrocznego Elfa.

Gdyby mogła Pani spędzić jeden dzień w świecie stworzonym przez innego autora, jakie uniwersum by Pani wybrała?

DK: A czy miałabym zagwarantowane bezpieczeństwo? Jeśli tak, z pewnością wkroczyłabym do podziemnego świata drowów z Trylogii Mrocznego Elfa, o której wspominałam wcześniej. Chciałabym z bliska przyjrzeć się życiu tej walecznej rasy i zobaczyć, jak funkcjonuje ich społeczeństwo oparte na matriarchacie. Nie miałabym też nic przeciwko krótkiej lekcji walki sejmitarami u boku Drizzta.

W sieci znana jest Pani pod pseudonimem SomniaVenatrix – co on oznacza?

DK: Tworząc pseudonim, inspirowałam się łaciną, dlatego można go przetłumaczyć jako Łowczyni snów. Często powtarzam, że moja wyobraźnia zaczęła mnie przerastać i przejmować kontrolę nad snami. Wszystkie te pomysły przestały się w nich mieścić i szukały ujścia, więc przelałam je na papier, by zrobić miejsce dla kolejnych.

Za co kocha Pani caravaning?

DK: Oczywiście najbardziej cenię sobie kontakt z naturą. Od rana do nocy spędzamy z rodziną czas na świeżym powietrzu. Przyczepa jest dla nas jak drugi dom, a camping często staje się nie tylko miejscem wypoczynku, lecz także bazą wypadową podczas licznych wycieczek rowerowych i innych aktywności. Cenimy ciszę i spokój – choć tutaj można by polemizować, bo mam trójkę dzieci.

Dziękuję za rozmowę

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *