Dolnośląska pisarka odsłania tajemnice Zamku Książ głosami dawnej służby. Ten zamek to jedno z najchętniej odwiedzanych i najbardziej tajemniczych miejsc na Dolnym Śląsku. Mogłoby się wydawać, że o tej perle regionu powiedziano już wszystko. Nic bardziej mylnego. Świdnicka dziennikarka i pisarka Agnieszka Dobkiewicz powraca ze swoją czwartą książką zatytułowaną „Zamek Książ. Historia opowiedziana głosami służących”. To reportaż niezwykły, który pozwala nam przekroczyć zamkowe progi zupełnie nową drogą – kuchennymi schodami.
Jak powstawała ta opowieść? Jakie sekrety kryją się za jej kulisami i dlaczego rytm książki wyznacza… zamkowy zegar? O tym wszystkim opowiada sama autorka.
Pomysł na książkę nie zrodził się w głowie autorki od razu. Agnieszka Dobkiewicz przyznaje, że początkowo uważała Zamek Książ za miejsce „już zdefiniowane”. Wszystko zmieniło się po telefonie od Dag Zandman z Wydawnictwa AGORA.
– Wtedy doszło do jakiegoś sprzężenia w moim mózgu i przypomniałam sobie, że jest przestrzeń, która zawsze mnie tu intrygowała. – A co byś powiedziała, gdybyśmy weszli do zamku kuchennymi schodami? – zapytałam, szczerze mówiąc myśląc, że jej się ten pomysł nie spodoba. – Pisz! – usłyszałam”- wspomina autorka.
Aby opowieść miała odpowiednią głębię, pisarka postawiła warunek: w tej podróży musiał towarzyszyć jej Mateusz Mykytyszyn – człowiek, dla którego Zamek Książ to absolutne miejsce na ziemi. To on wprowadził ją w ten skomplikowany świat i pomógł poczuć się w nim pewnie.
Praca nad książką była procesem wieloetapowym, wymagającym ogromnego skupienia, ale też wsparcia najbliższych. Kluczem do struktury całej opowieści stał się dźwięk zamkowego zegara. To właśnie konkretne godziny wyznaczają rytm kolejnych rozdziałów. W poszukiwaniu tego właściwego rytmu autorkę wspierał mąż, Andrzej Dobkiewicz, dzieląc się swoją pasją i wiedzą o historii Śląska oraz Piastów świdnicko-jaworskich podczas wielogodzinnych, wspólnych spacerów.

Sama książka powstawała w różnych zakątkach Polski – w ukochanej przez autorkę Świdnicy, w Wałbrzychu, we Wrocławiu, a także podczas wyjątkowej rezydencji literackiej w Sławie nad pięknym jeziorem.
Trzecim, najbardziej intymnym etapem była samotność przelania zebranych historii na papier. Autorka tak głęboko weszła w świat dawnych mieszkańców zamku, że ich losy zaczęły towarzyszyć jej na co dzień.
Choć redaktor książki, Daniel Lis, uważa, że ostatecznie powstała wybitna powieść non-fiction, sama autorka mocno podkreśla dokumentalny charakter swojego dzieła. To czysty reportaż oparty na listach, pamiętnikach, dokumentach i autentycznych wspomnieniach. Niezależnie od definicji gatunkowej, jedno jest pewne – współpraca autorki z redaktorem przyniosła poruszający efekt. Daniel Lis podsumował nową książkę Dobkiewicz pięknymi słowami: stwierdził, że „okrywa ona czytelnika jak ciepła kołderka”.
Najnowsza książka Agnieszki Dobkiewicz to pozycja obowiązkowa nie tylko dla miłośników tajemnic Dolnego Śląska, ale dla każdego, kto w historii szuka przede wszystkim człowieka – jego codziennych trosk, radości i emocji ukrytych w cieniu wielkiej historii. Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa AGORA. Premiera 1 lipca.
Karolina Osińska-Marcińczyk
A wywiad z Agnieszką Dobkiewicz przeczytasz TUTAJ.











