Strona główna / Wywiady / Mężczyzna w branży beauty

Mężczyzna w branży beauty

Jesteśmy przyzwyczajeni do kosmetyczek, stylistek i kosmetolożek. Stereotypy łamie Mariusz Lipnicki, który prowadzi salon Fanaberia w Świdnicy. O tym, jak to jest być mężczyzną w świecie zdominowanym przez kobiety, rozmawia z nim Karolina Osińska-Marcińczyk.

Czym zajmujesz się na co dzień?

Od 9 lat prowadzę Studio Fanaberia w Świdnicy. Jestem masażystą, pracuję zarówno manualnie, jak i na zaawansowanych urządzeniach klasy medycznej wykorzystywanych w kosmetologii estetycznej i pracy z tkanką. Technologie traktuję jako narzędzie – nigdy jako cel sam w sobie. Zawsze interesuje mnie, co realnie dzieje się w skórze i ciele, a nie tylko efekt „na już”.

W czym się specjalizujesz?

Specjalizuję się w autorskich masażach twarzy i ciała, masażach leczniczych oraz w modelowaniu ciała z wykorzystaniem fali uderzeniowej – szczególnie w pracy z cellulitem i wiotką skórą. To tematy, z którymi kobiety często zmagają się latami i które trudno „przykryć” szybkim zabiegiem. Dlatego pracuję procesowo – poprawiając napięcie skóry, wpływając na strukturę tkanki i wspierając naturalne mechanizmy regeneracyjne. Dużą satysfakcję daje mi moment, kiedy po kilku tygodniach klientka widzi realną zmianę w lustrze i mówi, że znowu czuje się dobrze we własnym ciele. To dla mnie najlepsze potwierdzenie sensu tej pracy.  

Branża beauty zdominowana jest – co jest naturalne – przez kobiety…

W branży beauty funkcjonuję jako mężczyzna, który nie wchodzi w gotowe schematy. Mówię wprost, tłumaczę procesy, studzę nierealne oczekiwania. Nie sprzedaję cudów po jednym zabiegu. Buduję efekty długofalowo, łącząc wiedzę, doświadczenie i świadome protokoły zabiegowe.

Jak zaczęła się Twoja przygoda z tą branżą?

Co ważne – nie zawsze byłem w beauty. Wcześniej zajmowałem się zupełnie innymi rzeczami, pracowałem poza branżą. Wejście w kosmetologię było świadomą decyzją i zmianą kierunku życia zawodowego, a nie „naturalną ścieżką”. Być może dlatego dziś patrzę na beauty bardziej analitycznie, krytycznie i bez idealizowania tej branży.

Twoja mama podobno była przerażona wizją Ciebie porzucającego stabilny etat i zaczynającego pracę w zupełnie innej branży…

Tu nie chodziło o branżę. Chodziło o odejście z etatu i przejście na własną działalność. W mojej rodzinie większość osób całe życie pracowała „u kogoś”. Etat był synonimem bezpieczeństwa. A ja z tego bezpieczeństwa zrezygnowałem.

Rozumiem jej lęk. Własna firma to odpowiedzialność, brak gwarancji stałej wypłaty, ryzyko. Ale dla mnie to była kwestia niezależności i budowania czegoś swojego. Nie chciałem całe życie pracować według czyjegoś planu.

A jak zareagowali koledzy?

Do dziś niektórzy mają bardzo uproszczony obraz mojej pracy. W ich wyobraźni moje klientki to głównie młode, zgrabne modelki oraz lekka i przyjemna praca.

Rzeczywistość jest zupełnie inna. Pracuję z kobietami i mężczyznami w różnym wieku, z różnymi problemami – od napięć mięśniowych po zaawansowane procedury kosmetologiczne. To normalna, odpowiedzialna praca z człowiekiem, a nie stereotyp z Instagrama.

Co jest najważniejsze w tej pracy?

W pracy z klientkami stawiam na: edukację zamiast marketingowych haseł, odpowiedzialność zamiast obietnic, łączenie technologii medycznych z pracą manualną i relację opartą na zaufaniu, nie na presji sprzedażowej.

Występujesz w mediach społecznościowych i otwarcie mówisz o swojej pracy. Skąd taka pewność siebie?

Jeśli czujesz, że jesteś na właściwej drodze, nie musisz niczego udawać. To daje spokój i pewność siebie.

Ale pewność przed kamerą to nie był dar. Budowałem ją latami. Zaczynałem od sztywnych, trochę sztucznych filmów na YouTube. I wcale się ich nie wstydzę. To był etap. Każde z tych nagrań było doświadczeniem zdobywanym w konkretnym celu. Ponadto studia na filologii polskiej, praca w szkole średniej i lata udzielania korepetycji, czyli rozmowy z uczniami, nieco pomogły w pewności przed kamerą.

Dziś kamera to po prostu narzędzie. Tak samo jak urządzenie w gabinecie, a obecność w mediach społecznościowych to norma w tej branży. Zobacz ile podobnych miejsc jest na mapie Świdnicy. Trzeba się przebić i przekonać klienta do wyboru Fanaberii.

Mówisz, że pasja jest najlepszym paliwem do konsekwentnego działania. To już o Twojej jednej pasji wiemy. A inne pasje? Masz je?

Latem rower, zimą narty. Staram się znaleźć tyle czasu na ruch, ile tylko pozwala praca. To potrzebne urozmaicenie.

Kocham swoją pracę, ale brakuje w niej dynamiki ruchowej. Dlatego sport jest dla mnie równowagą. Daje reset głowy i energię, którą potem wykorzystuję w salonie.

Dziękuję za rozmowę.

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *