Napisała książkę ze zbiorem bajek, legend i opowieści regionu ziębickiego. Uwielbia słuchać lokalnych legend, na podstawie których tworzy ich własne wersje. Później zabiera czytelników w podróż do świata dawnych podań, lokalnych mitów i historii, które przez lata żyły jedynie w pamięci mieszkańców regionu ziębickiego. W rozmowie z Agnieszką Góralczyk, Weronika Magdalena Paluch opowiada m.in. o swojej fascynacji ziemią ziębicką, jej tajemnicami i miejscami, które jeszcze nie zostały odkryte.
Konkretna legenda czy chęć przybliżenia dzieciom historii regionu w przystępny i ciekawy sposób – co było inspiracją do napisania „Opowieści z Księstwa Ziębickiego”?
WMP: Zdecydowanie chciałbym przybliżyć nasz region szerszemu gronu odbiorców. Mieszkam tutaj od siedmiu lat i uważam, że wiele miejsc oraz historii zasługuje na większą uwagę. To spokojne miasto z wyjątkowym klimatem i piękną historią, którą warto pokazywać innym.
Podczas ich pisania korzystała Pani z lokalnych źródeł, rozmawiała z mieszkańcami, czy studiowała historyczne podania?
WMP: Większość legend i bajek powstała z mojej wyobraźni, inspirowanej ciekawostkami oraz zasłyszanymi historiami i sytuacjami. Często wystarczy, że znajdę się w jakimś miejscu, a nagle pojawia się pomysł na nową opowieść. Właśnie dlatego trudno jest mi pisać „na zawołanie” — do tworzenia potrzebuję odpowiedniej weny i chwili inspiracji.
Która z opisanych legend jest dla Pani najciekawsza i dlaczego?
WMP: Zdecydowanie Studnia Życzeń, która pokazuje stare czasy, ale jak bardzo aktualnie do naszych. Nadal możemy spotkać ludzi chciwych, ale także tych, którzy maja dobre serce i chcą coś zmienić.
Gdyby miała Pani zabrać czytelników w jedno miejsce opisane w książce, które to byłoby miejsce i dlaczego?
WMP: Wąwóz Szeptów. Ta opowieść jest inspirowana wąwozem poza Ziębicami, który został zapomniany. Często go widuję, gdy jadę do mojej mamy.
Książka jest polecana zarówno dzieciom, jak i dorosłym. Jakie wyzwania wiązały się z dostosowaniem dawnych, czasem mrocznych legend do formy przystępnej „na dobranoc”?
WMP: Zależało mi na tym, aby każda opowieść niosła ze sobą morał i wnosiła coś wartościowego do książki, zamiast być jedynie prostą historią wypełniającą kolejne strony. Zdecydowanie bliższe są mi dłuższe formy, jednak tym razem musiałam mocno ograniczyć rozbudowane opisy, które sama bardzo lubię. Było to dla mnie nowe doświadczenie, ponieważ na co dzień jestem osobą bezpośrednią, dużo mówię i równie chętnie sięgam po książki pełne szczegółowych, bogatych opisów.
Dlaczego to właśnie Wąwóz Szeptów i postać potwora stały się jednym z kluczowych motywów zbioru?
WMP: Ponieważ nawiązuje do nas, ludzi, i pozostaje niezmienny niezależnie od czasu. Gdy naprawdę nam na czymś lub na kimś zależy, potrafimy wiele poświęcić i zaryzykować, nawet jeśli towarzyszy nam strach i niepewność.
Czy Księstwo Ziębickie skrywa jeszcze inne historie, które nie zmieściły się w tym tomie? Planuje Pani kontynuację?
WMP: Tak! Skrywa bardzo wiele tajemnic. Chciałabym, aby wyszła druga część, bo mam jeszcze wiele pomysłów.
Jaki jest Pani ulubiony zakątek w dzisiejszych Ziębicach, który najbardziej pobudza wyobraźnię do tworzenia opowieści?
WMP: Zdecydowanie Orzeł Piastowski. To miejsce zachwyca piękną panoramą miasta zarówno w dzień, jak i po zmroku, dlatego mogłabym spędzać tam całe godziny — gdyby tylko komary były trochę bardziej litościwe (śmiech).
Uważa Pani, że lokalne legendy mogą stać się współczesną marką turystyczną regionu, tak jak dzieje się to w innych miastach Dolnego Śląska?
WMP: Uwielbiam słuchać lokalnych legend — to właśnie one są dla mnie najcenniejszą częścią każdej podróży i momentami, które zapamiętuję najbardziej.
Jakie cechy, według Pani, powinna mieć dobra legenda, by przetrwała kolejne stulecia?
WMP: Przekaz i morał, bo on zostaje w głowie.
Dziękuję za rozmowę











