„Dzikie rośliny wołały mnie od dziecka, i wtedy to zaczęłam je poznawać. Lubiłam chodzić po łąkach, po lesie, zbierałam zioła, próbowałam ich smaku. Wchłaniałam klimat. W ogrodzie zrobiłam sobie „domek czarownicy”, w którym zawieszałam związane w pęczki zioła, ustawiałam buteleczki, pisałam swoje tajne przepisy na mikstury” – wspomina Agnieszka Waszak, współczesna czarownica, ale bez miotły i czarnego kota, za to z wiedzą, o której współczesny świat dawno zapomniał. Znana w sieci jako „Kociołek Wiedźmy” – dyplomowana zielarka, fitoterapeutka i architektka krajobrazu, od lat odczarowuje dawną wiedzę o przyrodzie, a w rozmowie z Agnieszką Góralczyk opowiada m.in. o ziołach, tradycyjnych recepturach, kadzidłach i kociołku, który od zawsze był nieodłącznym atrybutem każdej szanującej się wiedźmy.
Kociołek Wiedźmy to miejsce łączące wiedzę o ziołach z mądrością przodków. Jak zaczęła się Twoja przygoda z magią ziół i dzikich roślin?
AW: Zioła od zawsze wspomagały zdrowie ludzi. Ludzie żywili się nimi i uzdrawiali. Spalali je, by nawiązać kontakt z siłami wyższymi, z innymi wymiarami, z zaświatami, wraz z dymem kierując swe intencje do bogów. Dzikie rośliny wołały mnie od dziecka, i wtedy to zaczęłam je poznawać. Lubiłam chodzić po łąkach, po lesie, zbierałam zioła, próbowałam ich smaku. Wchłaniałam klimat. W ogrodzie zrobiłam sobie „domek czarownicy”, w którym zawieszałam związane w pęczki zioła, ustawiałam buteleczki, pisałam swoje tajne przepisy na mikstury. Bardzo interesowały mnie książki o ziołach, o świecie Przyrody. Odkąd pamiętam, w domu i wokół domu było pełno ziół. Moja mama wspomagała nasze zdrowie herbatkami z lipy, mięty, rumianku, malin, pokazała mi, jak wygląda macierzanka. Z tatą przygotowywałam sok z owoców czarnego bzu, wyciskałam sok z pokrzywy, robiłam syrop z szyszek sosny, gotowałam odwar z pniarka brzozowego.
Również w ogrodzie mojej babci rosły zioła, ona uczyła mnie, jak wyplatać wianki z ziół do święcenia, które spalałam przed burzą. Rozkładała zioła w różnych miejscach w swoim domu dla odstraszania owadów i złych mocy.
Skąd pomysł na „Kociołek Wiedźmy” i co ta nazwa dla Ciebie oznacza?
AW: W ludziach jest ogromna potrzeba powrotu do natury, instynktownie czują i wiedzą, że życie w plastiku i w betonie, w ciągłym pędzie nie jest właściwą drogą. Tworząc Kociołek Wiedźmy, najpierw jako fanpejdż na Facebooku, chciałam im tę wiedzę przybliżyć. Pokazać, jak niezwykle ziołowe skarby mamy pod stopami i w zasięgu ręki. Nazwa Kociołek Wiedźmy przyszła do mnie sama. Nie było to tak, że usiadłam i zaczęłam się zastanawiać, jak nazwać fanpejdż. Poczułam ją intuicyjnie i wiedziałam od razu, że jest właściwa. Kociołek Wiedźmy to miejsce i wirtualne, i rzeczywiste. Oprócz social mediów – od prawie dziewięciu lat prowadzę warsztaty w szkołach, przedszkolach, na festiwalach, w bibliotekach i domach kultury – wszędzie tam, gdzie są ludzie poszukujący tej wiedzy, otwarci na nią. Odczarowuję znaczenie słowa Wiedźma, przywracam mu prawdziwy sens. Oznacza ono kobietę, która „wiedzę ma”. Wiedźmy od dawien dawna wspomagały społeczność swoją mądrością, a także wiedzą o ziołach i zdrowiu. Widziały i wiedziały więcej.
Co wrzuciłaś do swojego pierwszego, symbolicznego kociołka, co zapoczątkowało Twoją drogę z ziołolecznictwem lub magią?
AW: Trudno mi wskazać taki jeden konkretny moment. Łączność z Przyrodą czułam od zawsze, od dziecka również wyczuwałam energię drzew, kwiatów, zwierząt, innych bytów.
A do Kociołka Wiedźmy wrzucam różne ingrediencje – zioła, dzikie rośliny jadalne, przepisy na potrawy z ich udziałem, receptury na mikstury zdrowotne, na domowe, naturalne kosmetyki, na magiczne kadzidła. Dodaję do niego moją miłość do Przyrody, jak również zainteresowanie tradycjami, medycyną ludową oraz wierzeniami dawnych Słowian.
W jaki sposób łączysz „nowoczesne odkrycia zielarzy” z „pradawną wiedzą naszych przodków”?
AW: Wiedzę o ziołach, o ich właściwościach, o możliwym zastosowaniu zdrowotnym można czerpać z różnych źródeł. Ludzie od wieków, od tysiącleci nawet stosowali zioła, od których często zależało przeżycie. Działanie ziół poznawali doświadczalnie na sobie lub obserwując innych ludzi i zwierzęta spożywające dzikie rośliny. Dziś mamy możliwości badania roślin w laboratoriach. Poznajemy ich skład, rozmaite związki, które zawierają. Można więc naukowo zweryfikować zasadność tradycyjnego stosowania danego zioła, można na podstawie tych badań rozszerzyć listę przypadłości, przy których jest ono przydatne. Zdarza się też, iż zioło po dokładniejszym zbadaniu przestaje być zalecane, ze względu na odnalezione w nim substancje toksyczne.
Zajmujesz się również tworzeniem kadzideł ziołowych. Jakie rośliny są najczęściej wykorzystywane w Twoich rytuałach i jakie mają właściwości?
AW: Mam duży szacunek dla popularnej od kilku lat szałwii białej i Palo Santo, ale są to rośliny z innego rejonu świata, związane z inną kulturą. Dlatego zawsze zachęcam do tworzenia kadzideł z rodzimych ziół, a przynajmniej z powszechnie uprawianych w naszych ogrodach (lawenda, szałwia lekarska, hyzop rozmaryn), które nie muszą jechać pół świata. Nasze zioła mają szerokie zastosowanie magiczne, są wszechstronne, wielozadaniowe. Do oczyszczania świetnie nadaje się np. bylica pospolita, bylica, piołun, szałwia lekarska, wrotycz. Są to jednocześnie zioła ochronne. Oprócz nich ochronne działanie ma dziurawiec, lawenda, jałowiec, rumianek, rozmaryn.
Dobre uczucia, miłość – przyciąga np. mięta, lawenda, róża, dziurawiec, rumianek.
Jeśli chcemy przywołać obfitość, bogactwo – wtedy warto użyć rumianek, miętę, jak również wydawałoby się zwyczajnych przypraw z kuchni – cynamon, liście laurowe, bazylię.
Dobra magia roślin. Jak wykorzystywać zioła, aby wspierały naszą energię w codziennym życiu?
AW: Zioła możemy stosować na rozmaite sposoby. Najważniejsze, to dobrać odpowiednią roślinę zgodną z naszą intencją. Roślina może działać magicznie, gdy jest posadzona w ogrodzie, w doniczce na parapecie, noszona w woreczku jako amulet lub talizman, używana do przyrządzania naparów, potraw, dodawana do kąpieli, spalana jako kadzidło, zatykana, zawieszana gdzieś przy drzwiach, oknach… Nawet olejek eteryczny z danej rośliny użyty z intencją ma moce magiczne.



Czarcie jaja – sromotnik smrodliwy. Jak bezpiecznie zbierać i przetwarzać tak niezwykłe dary lasu?
AW: Od razu wyjaśnię, żeby nie było nieporozumień. Sromotnik smrodliwy (Phallus impudicus) jest grzybem jadalnym, w dodatku leczniczym. Natomiast muchomor sromotnikowy, syn. muchomor zielonawy (Amanita phalloides), zwany potocznie sromotnikiem, jest grzybem, który po spożyciu odsyła na tamten świat. Różnią się one ogromnie pod względem budowy. Sromotnik smrodliwy w młodocianej fazie tworzy tzw. czarcie jajo. Najłatwiej znaleźć je przy spróchniałych pniach, w lekkiej, piaszczystej glebie. Wyrastają w lasach oraz – co ciekawe – w ogrodach. Czarcie jajo jest otoczone białą, skórzastą powłoką, pod którą znajduje się przezroczysta, śliska galareta, a wewnątrz niej oliwkowozielony zaczątek kapelusza z trzonem, który właśnie jest jadalny, zarówno na surowo, jak i np. po usmażeniu. Sromotnik smrodliwy zaledwie w kilka godzin potrafi wyrosnąć z tego jaja, przybierając falliczny kształt. W tej fazie zwykle nie jest już jadany, bo wydziela zapach zepsutego mięsa, który wabi muchy. Z czarciego jaja warto przygotować nalewkę. Wygląda rzeczywiście niesamowicie. Pomocna jest m.in. przy dnie moczanowej, chorobach nerek, wrzodach żołądka, astmie, gruźlicy. Stosowana zewnętrznie łagodzi bóle stawowe i reumatyczne, można nią przemywać rany, oparzenia, miejsca ukąszeń owadów.
Organizujesz warsztaty, np. o kadzidłach na Festiwalu Czarownic. Co jest najważniejsze dla uczestników, którzy przychodzą, by poznać wiedźmowe rzemiosło?
AW: Na warsztaty wiedźmowe przychodzą osoby, które wiedzą, czego szukają. Chcą się dowiedzieć, jak przy pomocy ziół, które mamy w zasięgu ręki, wzmocnić swoje zdrowie, jak przyrządzać z nich potrawy i różne mikstury zdrowotne, kosmetyczne i magiczne.
W czasie warsztatów uczą się, jak rozpoznać rośliny, jak je stosować, jakie mają właściwości. Ważne dla nich jest to, że mogą zobaczyć zioła w rzeczywistości, a nie tylko na obrazku. Dotknąć je, powąchać, poznać smak, i że mogą własnoręcznie wykonać np. miksturę lub magiczny artefakt, który zabiorą ze sobą.
Jak dym z aromatycznych roślin może pomóc nam w medytacji lub oczyszczaniu przestrzeni?
AW: Dym z aromatycznych roślin, zawierających olejki eteryczne, oddziałuje na nasz mózg, i to bardzo szybko, gdyż z nosa do mózgu jest bardzo krótka droga. Tlące się kadzidła mają wyciszający wpływ na umysł, ułatwiają uziemienie, wyciszenie, skupienie. Znaczenie ma także sam rytuał: przygotowanie lub wybór gotowego kadzidła, jego zapalenie w skupieniu, otulanie się dymem. Okadzanie usuwa niekorzystną, trudną energię, zwłaszcza w miejscach, czy pomieszczeniach, gdzie jest jej zastój, gdzie odbyła się np. kłótnia lub tragiczne wydarzenie.
Zapach spalanych ziół uspokaja, odstresowuje, przywraca dobry nastrój i chęci do działania.
Czym dla Ciebie jest intuicyjne malowanie i jak łączy się ono z zielarstwem?
AW: Wszystko jest energią, wszystko wibruje. Świat możemy odbierać nie tylko podstawowymi zmysłami. Malowanie intuicyjne jest dla mnie jednym ze sposobów wyrażenia tego, co odbieram pozazmysłowo, trzecim okiem. Gdy maluję obraz, nie planuję, nie rozrysowuję go, tylko od razu nanoszę farbę tam, gdzie poczuję, że powinna się znaleźć. Mieszam farby bezpośrednio na płótnie, kolory się dzięki temu mienią i przenikają. Po namalowaniu obrazu dopiero odkrywam już rozumowo, co namalowałam. Najczęściej są to przedstawienia czakr, czyli centrów energetycznych, które każdy z nas w sobie posiada, a raczej – które nas tworzą. Maluję również energie ludzi i miejsc, które odbieram. Czy łączy się to z zielarstwem? Mogę powiedzieć, że i przy działaniu z magicznymi ziołami, i przy malowaniu obrazów – kieruję się intuicją, wewnętrznym głosem, wewnętrznym czuciem. No i oczywiście w czasie malowania zapalam kadzidło.
Dlaczego kociołek i warzenie eliksirów od wieków tak silnie definiują wizerunek czarownicy w kulturze?
AW: Kobiety nad ogniem w kociołkach gotowały pożywienie. Kobiety mające wiedzę o ziołach w kociołkach przygotowywały ziołowe wywary. Ziołowymi miksturami i ich magiczną mocą przywracały zdrowie, ale mogły też je odebrać. Znały rośliny lecznicze i trujące, a – jak mówi Paracelsus – dawka czyni truciznę. Kobiety te posiadając władzę nad życiem i śmiercią, budziły słuszny szacunek, respekt, ale także lęk przed ich mocą i niezależnością.
Tu przypomnę jeszcze, iż wiedźma nie jest synonimem czarownicy. Wiedźma wiedzę ma, czarownica natomiast czyni czary. Sam kociołek symbolizuje kobiece łono, miejsce, istotę tworzenia i magii transformacji. Pierwotny symbol domowego ogniska i medycyny został niestety zdemonizowany w czasach chrześcijańskich, gdyż w patriarchalnej kulturze stanowił ogromne zagrożenie. Tak, jak i zagrożeniem były niezależne, wiedzące kobiety.
Dziękuję za rozmowę











