Strona główna / Wywiady / Sztuka ognia, żelaza i charakteru

Sztuka ognia, żelaza i charakteru

Kobiety przy kowadle? W Wojciechowie nikogo to już nie dziwi. Gdy myślimy o kowalstwie, przed oczami najczęściej staje postać silnego mężczyzny z młotem w dłoni, stojącego przy rozżarzonym palenisku. Jednak rzeczywistość od dawna przestała mieścić się w takich schematach. Coraz częściej w kuźniach pojawiają się kobiety, a Ogólnopolskie Warsztaty Kowalskie są tego najlepszym przykładem. Podczas nich kobiety nie są już jedynie obserwatorkami. Stają przy kowadle, rozpalają paleniska, projektują i wykuwają metalowe dzieła. Z powodzeniem odnajdują się w świecie, który przez stulecia uznawany był za typowo męski. Kowalstwo to piękny świat, do którego coraz pewniej wkraczają kobiety. Tomasz Peplinski, Agnieszka Gąska i Urszula Mirosław w rozmowie z Agnieszką Góralczyk opowiadają m.in. o kowalskim kunszcie i tradycjach, mieście, które stało się stolicą polskiego kowalstwa, Alei Zasłużonych Kowali i jedynym w Polsce Muzeum Kowalstwa.

Jak współcześni kowale łączą tradycyjne techniki kucia ręcznego z nowoczesnymi narzędziami np. młoty pneumatyczne, palniki gazowe itp.?

TP: Większość dzisiejszych kowali stosuje współczesne techniki obróbki metalu. Dotyczy to przede wszystkim wstępnego przygotowania materiału, wiercenia otworów montażowych ale też mechanicznego kucia przy pomocy młotów sprężynowych czy sprężarkowych oraz pras hydraulicznych. W kowalstwie istotne jest to, by z żelaza, podczas jego obróbki plastycznej, wydobyć walory związane z kształtem, bryłą i fakturą gotowego przedmiotu. Oczywiście dyskusyjna jest sprawa związana z łączeniem detali przy pomocy spawania. O ile ta technika daje wręcz nieograniczone możliwości swobodnego łączenia skomplikowanych elementów, to stosując ją, pozbawiamy gotowy wyrób tych ciekawych kowalskich smaczków związanych z technikami łączenia – nitowaniem, czopowaniem, stosowaniem opasek montażowych. Myślę, że to, jak dalece jako kowale, jesteśmy skłonni stosować nowoczesne technologie, zależy od wyznawanej przez siebie filozofii
i ustaleń z potencjalnym nabywcą dzieła. Ważna jest świadomość. Ja osobiście wolę wykonywać swoje prace tylko przy pomocy tradycyjnych technik – bez użycia spawarki. Uważam, że tak wykonane prace wyróżniają się niepowtarzalnością, ciekawą bryłą oraz śladem narzędzi i ręki kowala niemal na każdym centymetrze kwadratowym wykonanej pracy.

W Polsce działają jeszcze tradycyjne kuźnie?

TP: Myślę, że te w pełni tradycyjne kuźnie, to przede wszystkim pracownie hobbystów i skanseny. Kuźnie zawodowe korzystają ze zdobyczy współczesnej techniki.

Skąd polscy kowale pozyskują dziś dobrej jakości materiały np. stal, specjalistyczne narzędzia, oraz dobre gatunki koksu kowalskiego?

TP: W przypadku kowalstwa użytkowego i zdobniczego nie ma potrzeby stosowania jakiejś specjalistycznej stali. Swoje prace wykonujemy ze zwykłej stali konstrukcyjnej. Inaczej ma się sprawa jeśli chodzi o stal na narzędzia. Tu już często potrzebne są specjalne jej gatunki. Jednak w tym przypadku też nie ma dużego kłopotu – szczególnie w dobie możliwości robienia zakupów przez internet. Co do samych narzędzi to większość kowali których znam, nabywa je z drugiej ręki. Co ciekawe, zwykle są to narzędzia, które już niejedno dzieło wykonały i mają często już po kilkadziesiąt lat. Chodzi o to, że co prawda można kupić nowe narzędzia kowalskie wykonywane nawet przez polskich czy europejskich producentów (szczególnie czeskich), to jednak są one dosyć drogie. Myślę tu o typowych narzędziach do pracy na gorąco: młotki, kleszcze, kształtowniki a także kowadła. Jeśli chodzi o paliwo do kuźni czyli przede wszystkim koks, to zależy pewnie trochę od regionu. Faktycznie dziś na dowolnym składzie paliw kopalnych, tego koksu zwykle nie ma, bo nie jest on używany do ogrzewania domów. Trzeba często jechać do dużego miasta, gdzie jest duży skład, i tam być może będzie. Wtedy jednak się okaże, że trzeba jednorazowo kupić całą tonę, bo dany skład nie prowadzi sprzedaży detalicznej. Dodatkowo może się również okazać, że ten koks jest przeznaczony do huty i ma granulację zupełnie nie nadającą się do kuźni….itd…itd. Jednym słowem, sporo tu kłopotów. Pewnie stąd wielu kowali wykorzystuje dziś piece gazowe….

Jaka jest Państwa opinia na temat rosnącej popularności kucia noży, czyli knifemakingu – pomaga to wizerunkowi kowalstwa, czy odciąga ludzi od tradycyjnego rzemiosła artystycznego?

TP: Trzeba wiedzieć, że kowalstwo dzieli się na wiele różnych gałęzi. Są kowale, którzy wykonują przedmioty użytkowe oraz takie z pogranicza kowalstwa artystycznego lub zdobniczego. Inni zajmują się podkuwaniem koni – to w zasadzie inny zawód – podkuwacz. Jest spora grupa kowali zajmujących się odtwórstwem historycznym – pokazują jak kowalstwo wyglądało np. w średniowieczu. Część kowali wykonuje miecze, szable, zbroje na potrzeby współczesnych rycerzy – ci kowale to płatnerzy. No i wreszcie jest spora grupa osób parających się wykonywaniem noży. Należy zauważyć, że jest to tak liczna grupa, że powstał pomysł wśród koleżanek i kolegów z zaprzyjaźnionego stowarzyszenia, by stworzyć nowy zawód – kowal broni białej. Czy to przeszkadza wizerunkowi tradycyjnego kowalstwa? Myślę, że zdecydowanie nie. Jak wcześniej powiedziałem – kowalstwo to szeroka dziedzina działalności i dla wszystkich, którzy stosują plastyczna czy cieplną obróbkę metali, jest tu miejsce.

Na czym polega specyfika kowalstwa renowacyjnego i jak trudne jest odtwarzanie kilkusetletnich bram czy okuć na podstawie resztek oryginałów?

TP: Kowalstwo renowacyjne to specyficzna część działalności w tym zawodzie. Myślę też, że w Polsce jeszcze nie do końca zagospodarowana. Z pewnością jest to takie kowalstwo, w którym raczej nie ma miejsca na twórczość artystyczną kowala. Skoro trzeba poddać renowacji zabytek, to znaczy, że często trzeba wiernie otworzyć dany detal czy cały przedmiot, zgodnie z wymogami konserwatora zabytków i nierzadko z zastosowaniem starych, tradycyjnych technik.

Jak polskie kowalstwo artystyczne wypada na tle innych krajów europejskich np. Czech, Niemiec czy Francji, gdzie tradycje te są również silne?

TP: Mógłbym powiedzieć, że mamy się od kogo uczyć. Chodzi o to, że obecne kowalstwo, tak zwane artystyczne, wywodzi się w głównej mierze od kowalstwa wiejskiego obsługującego przede wszystkim rolnictwo. W czasie, kiedy wiejskie kuźnie przestały być potrzebne, bo rolnictwo silnie się zmechanizowało i zautomatyzowało, kowale chcąc zarabiać na życie, zaczęli wykonywać przedmioty użytkowo-zdobnicze, czyli takie, które wielu nazywa kowalstwem artystycznym. Jednocześnie umarło szkolnictwo w tym zawodzie, starzy mistrzowie poumierali i powstała poważna luka edukacyjna. W tym samym czasie, chociażby u naszych południowych sąsiadów Czechów, edukacja kowalska nie zanikła. Kowalstwo tam, z jakiegoś powodu, było i jest bardzo popularne i chętnie nabywane. Dodam jeszcze, że porównując Czechy i Polskę, widać spore dysproporcje w ilości kowali czy stowarzyszeń kowalskich. Polska, mimo, że jest krajem znacznie większym niż Czechy, ma znacznie mniej działających kowali. Kowalstwo czeskie czy niemieckie jest też inne stylistyczne. Bardziej oszczędne w ozdobnikach ale jednocześnie ciekawe w formie.

Stowarzyszenie współpracuje z podobnymi organizacjami za granicą? Polscy kowale jeżdżą na międzynarodowe sympozja?

TP: Niezależnie od tego, czy jesteśmy zrzeszeni w organizacjach kowalskich, czy też nie, w miarę możliwości czasowych i geograficznych, chętnie jeździmy na wydarzenia organizowane przez naszych kolegów kowali z innych krajów.

Jakie trendy dominują obecnie w kowalstwie architektonicznym – wolimy tradycyjne, bogato zdobione wzory barokowe, czy nowoczesny minimalizm – lofty?

TP: To pytanie, na które odpowiedź nie jest łatwa. Chciałoby się powiedzieć: to zależy….Jednak spotykając się ze zleceniami oraz obserwując różne trendy, można powiedzieć, że sporo jest nowoczesnych form; na szczęście także w wykonaniu tradycyjnych technik kowalskich. Jeśli wolno, to powiedziałbym za moim niemieckim kolegą kowalem – nowe wzornictwo ale stare technologie. Jeśli chodzi o inną stylistykę, szczególnie bogato zdobione barokowe formy, to jest ona pożądana tam, gdzie chodzi o odwzorowanie, czy dopasowanie się do istniejących elementów architektury.

Jakie cechy charakteru i predyspozycje fizyczne – oprócz oczywistej siły – są najważniejsze u dobrego kowala?

TP: Co do predyspozycji fizycznych, to powiedziałbym, że duża siła może i pomagać i przeszkadzać, a na pewno nie jest cechą konieczną bezwzględnie. Znam wielu kowali, którzy nie wyróżniają się nadzwyczajną tężyzną fizyczną, a wykonują piękne prace. Jeśli mówimy o cechach charakteru, to tu wymieniłbym na pierwszym miejscu cierpliwość. W tym zawodzie efekty nie są szybko widoczne. Stal, to oporna materia, wymagająca wielu godzin formowania. Myślę, że przyda się też odrobina pokory wobec materiału, narzędzi, warsztatu… ale może bardziej wobec innych kolegów kowali, ich doświadczenia czy sposobu widzenia tego rzemiosła.

Czy w strukturach Stowarzyszenia lub na warsztatach pojawiają się kobiety i czy radzą sobie z tym męskim zajęciem i światem?

TP: Kobiety przy kowadle? W Wojciechowie nikogo to już nie dziwi. Gdy myślimy o kowalstwie, przed oczami najczęściej staje postać silnego mężczyzny z młotem w dłoni, stojącego przy rozżarzonym palenisku. Jednak rzeczywistość od dawna przestała mieścić się w takich schematach. Coraz częściej w kuźniach pojawiają się kobiety, a Ogólnopolskie Warsztaty Kowalskie w Wojciechowie są tego najlepszym przykładem. Podczas organizowanych przez Gminny Ośrodek Kultury w Wojciechowie warsztatów, współtworzonych ze Stowarzyszeniem Kowali Polskich, kobiety nie są już jedynie obserwatorkami. Stają przy kowadle, rozpalają paleniska, projektują i wykuwają metalowe dzieła. Z powodzeniem odnajdują się w świecie, który przez stulecia uznawany był za typowo męski. Co ciekawe, współczesne kowalstwo coraz częściej wymaga nie tylko siły, ale przede wszystkim precyzji, wyobraźni i artystycznej wrażliwości. To właśnie te cechy sprawiają, że wiele kobiet odnosi sukcesy w tej dziedzinie. Ich prace zdobywają uznanie, a obecność na warsztatach wzbogaca środowisko kowalskie o nowe spojrzenie i świeżą energię. Ważną rolę odgrywają współcześnie również żony kowali, które nie tylko wspierają mężów w tym trudnym fachu, ale dbają o ich wizerunek i promocję a często są projektantkami wyrobów. Niekiedy same chwytają za młoty i stają się fachowymi pomocnikami kowala. Kowalstwo pozostaje sztuką ognia, żelaza i charakteru. W Wojciechowie coraz wyraźniej widać, że charakter ten może mieć zarówno męskie, jak i kobiece oblicze. W strukturach Stowarzyszenia Kowali Polskich kobiety nie są jedynie obserwatorkami. Zasiadają w zarządzie organizacji, współdecydują o kierunkach jej rozwoju i współtworzą wydarzenia, które od lat przyciągają do Wojciechowa mistrzów kowalstwa z całej Polski. Wśród nich są m.in. Urszula Mirosław, pełniąca funkcję wiceprezesa stowarzyszenia, oraz Agnieszka Gąska, członek zarządu. To osoby, które od lat angażują się w promocję i ochronę dziedzictwa kowalskiego. Ich obecność pokazuje, że współczesne kowalstwo to nie tylko sztuka kucia żelaza. To również organizacja warsztatów, budowanie środowiska, edukacja kolejnych pokoleń oraz promocja wyjątkowego rzemiosła. A do tego potrzebne są kompetencje, pasja i determinacja – a nie stereotypowe podziały ról. Można więc powiedzieć, że choć przy kowadle nadal częściej spotkamy mężczyzn, kobiety odgrywają coraz ważniejszą rolę w kształtowaniu przyszłości polskiego kowalstwa. Nie zawsze trzymają młot w dłoni, ale z pewnością pomagają kuć markę Wojciechowa jako stolicy polskiego kowalstwa.

Czy organizowane przez Was Ogólnopolskie Warsztaty Kowalskie przyciągają dziś młode pokolenie? Tradycja zostanie przekazana dalej?

AG: W czasach ekranów dotykowych, sztucznej inteligencji i świata zamkniętego w smartfonie mogłoby się wydawać, że kowalstwo jest reliktem przeszłości. Tymczasem w Wojciechowie co roku dzieje się coś, co przeczy temu przekonaniu. Ogólnopolskie Warsztaty Kowalskie organizowane przez Gminny Ośrodek Kultury w Wojciechowie we współpracy ze Stowarzyszeniem Kowali Polskich przyciągają nie tylko uznanych mistrzów, ale także młodych ludzi, którzy chcą poznać tajemnice jednego z najstarszych rzemiosł świata. Dla wielu z nich pierwszy kontakt z kuźnią staje się początkiem fascynującej przygody. Co przyciąga młodych? Być może autentyczność. W świecie pełnym wirtualnych doświadczeń mogą zobaczyć, jak pod wpływem ognia i ludzkich rąk powstaje coś trwałego i niepowtarzalnego. Tutaj nie ma przycisku „cofnij”. Każde uderzenie młota ma znaczenie, a każda iskra opowiada historię cierpliwości i nauki. Wojciechowskie warsztaty od lat są przestrzenią spotkania doświadczenia z młodością. Przy kowadłach spotykają się mistrzowie, którzy przez dziesięciolecia doskonalili swój fach, oraz młodzi pasjonaci stawiający pierwsze kroki w świecie ognia i stali. To właśnie tutaj wiedza nie jest zapisana wyłącznie w książkach – przekazywana jest w rozmowach, gestach i wspólnej pracy. Czy ta tradycja ma przyszłość? Wszystko wskazuje na to, że tak. Mimo zmieniającego się świata nie brakuje młodych ludzi, których fascynuje autentyczność rzemiosła, możliwość tworzenia własnymi rękami i kontakt z żywą tradycją. Dopóki w Wojciechowie będą gromadzić się kolejne pokolenia ciekawych świata ludzi, dopóty ogień kowalskiej sztuki będzie płonął. Bo dziedzictwo nie trwa dzięki wspomnieniom – trwa dzięki tym, którzy chcą je rozwijać i przekazywać dalej.

Na koniec proszę opowiedzieć o tradycji spotkań kowali w Wojciechowie, polskiej stolicy kowalstwa.

UM: Od ponad czterdziestu lat Wojciechów niezmiennie kojarzony jest z tradycją kowalską, kunsztem rękodzielniczym oraz wyjątkowymi wydarzeniami, które przyciągają mistrzów kowalstwa z całej Polski i z zagranicy. To właśnie tutaj od 1984 roku odbywają się Ogólnopolskie Spotkania Kowali – jedno z najważniejszych wydarzeń promujących ten niezwykły zawód i jego bogate dziedzictwo. Początki imprezy sięgają pierwszych Konkursów Kowalskich, których inicjatorem był śp. Bronisław Pietrak, ówczesny Prezes Stowarzyszenia Twórców Ludowych. Po zamknięciu swojej kuźni w Gutanowie, gdzie odbyła się pierwsza edycja konkursu, poszukiwał nowego miejsca dla rozwijającego się wydarzenia. W Wojciechowie znalazł nie tylko doskonałe warunki organizacyjne, ale również przychylność władz gminnych oraz wsparcie młodego kowala Romana Czernieca, którego kuźnia stała się miejscem kolejnych spotkań. W pierwszych latach organizacją Konkursów Kowalskich zajmowała się Scena Ludowa przy współudziale Gminnego Ośrodka Kultury w Wojciechowie, kierowanego przez Waldemara Czępińskiego. Przełomowym momentem był koniec lat osiemdziesiątych, kiedy funkcję dyrektora GOK objął Wiesław Czerniec. Dzięki jego zaangażowaniu wydarzenie zyskało nową formułę, a na szczycie zabytkowej Wieży Ariańskiej powstało jedyne w Polsce Muzeum Kowalstwa. Od tego czasu Gminny Ośrodek Kultury przejął pełną organizację Spotkań Kowalskich. Rozwój wydarzenia sprawił, że z czasem jego formuła została rozszerzona. W 1995 roku odbyły się pierwsze Ogólnopolskie Warsztaty Kowalskie, a sześć lat później zainaugurowano Ogólnopolskie Targi Sztuki Kowalskiej. Warsztaty szybko zdobyły uznanie środowiska i zostały uhonorowane prestiżowym wyróżnieniem zwanym „Ludowym Oskarem” za wkład w ratowanie ginącego zawodu. W czasach, gdy liczba szkół zawodowych kształcących rzemieślników znacząco zmalała, a coraz mniej mistrzów przyjmuje uczniów do swoich kuźni, wojciechowskie warsztaty stały się jedną z najważniejszych dróg poznawania tajników kowalstwa. Obecnie rozwój i promocja tej wyjątkowej tradycji są możliwe dzięki zaangażowaniu Dyrektora Gminnego Ośrodka Kultury Agnieszki Gąski oraz mnie – instruktora GOK. Dzięki naszej pracy kowalstwo nie tylko zachowuje swoje miejsce w kulturze regionu, ale także przeżywa prawdziwe odrodzenie. Spotkania, Targi i Warsztaty Kowalskie na stałe wpisały się do kalendarza najważniejszych wydarzeń kulturalnych Lubelszczyzny, a ich finał odbywa się niezmiennie w drugi weekend lipca. Przez wiele lat miejscem organizacji imprez była systematycznie rozbudowywana kuźnia Romana Czernieca. Dopiero w 2021 roku, w związku z wymogami sanitarnymi podczas pandemii, wydarzenia zostały przeniesione na teren przy Wieży Ariańskiej, gdzie odbywają się do dziś. Dzięki wieloletniej pracy organizatorów, mistrzów kowalstwa i lokalnej społeczności Wojciechów zyskał zaszczytne miano polskiej stolicy kowalstwa. Wieś z roku na rok staje się piękniejsza, wzbogacana o niezwykłe dzieła powstające podczas konkursów. W przestrzeni publicznej można podziwiać liczne metaloplastyczne rzeźby, bramy, ozdoby i elementy architektury wykonane przez uczestników wydarzeń. Na szczególną uwagę zasługuje utworzenie jedynej w Polsce Alei Zasłużonych Kowali. To wyjątkowe miejsce upamiętnia mistrzów, którzy odegrali kluczową rolę w organizacji pierwszych Spotkań i Warsztatów Kowalskich. Byli oni nie tylko wybitnymi rzemieślnikami, ale również nauczycielami, mentorami i propagatorami sztuki kowalskiej. Wielokrotnie zdobywali nagrody podczas konkursów, przekazywali swoje prace oraz zabytkowe narzędzia do Muzeum Kowalstwa, a także współtworzyli program kształcenia realizowany podczas warsztatów. Nieocenionym partnerem wydarzeń jest również Stowarzyszenie Kowali Polskich, które od 2004 roku współorganizuje wojciechowskie imprezy. Członkowie stowarzyszenia aktywnie promują wydarzenie w kraju i za granicą, wspierają organizatorów merytorycznie, pomagają w opracowywaniu regulaminów konkursowych oraz pozyskiwaniu specjalistów prowadzących wykłady i pokazy. Przekazują swoją wiedzę podczas warsztatów, uczestniczą w komisjach egzaminacyjnych i przyznają prestiżową Nagrodę Kowali Polskich. Historia Wojciechowa pokazuje, że tradycja może być nie tylko pielęgnowana, ale także rozwijana i przekazywana kolejnym pokoleniom. Dzięki pasji wielu ludzi oraz konsekwentnej pracy organizatorów miejscowość stała się symbolem polskiego kowalstwa, a odbywające się tu Spotkania, Warsztaty i Targi są dziś ważnym elementem dziedzictwa kulturowego Polski.

Dziękuję za rozmowę

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *