Dla niej wycinanka to nie tylko ludowa dekoracja. To coś więcej. To opowieść o mitologii i symbolach. To dusza narodu, która trwa. To tradycja, która przechodzi z pokolenia na pokolenie. Była uczennicą mistrza Andrija Puszkarijewa, a dziś jest jedną z najważniejszych propagatorek tej techniki w Polsce. Julia Datchenko w rozmowie z Agnieszką Góralczyk przyznaje, że wycinanka to nieustanny dialog między pokoleniami.
Co skłoniło Panią do zajęcia się tak unikalną dziedziną jak tradycyjna wycinanka ukraińska? Czy w Pani rodzinie istniały takie tradycje?
JD: Moje zainteresowanie tradycyjną wycinanką ukraińską wyrasta z szerszej fascynacji sztuką ludową, zwłaszcza pisankarstwem. Wychowywałam się we wsi Petrykiwka, gdzie sztuka jest częścią codzienności – można powiedzieć, że tam „wszyscy malują”. To środowisko naturalnie ukształtowało moją wrażliwość na ornament, kolor i symbol. W mojej rodzinie nie było bezpośredniej tradycji wycinanki, ale bardzo ważną rolę odegrała edukacja artystyczna. Moim nauczycielem był Andrij Pushkariov – znany ukraiński artysta, grafik i mistrz pisankarstwa, który łączy głęboką znajomość tradycji z autorskim podejściem do formy. To on wprowadził mnie zarówno w świat pisanki, jak i wycinanki, ucząc nie tylko techniki, ale przede wszystkim rozumienia symboliki i kompozycji. Z czasem wycinanka stała się dla mnie naturalnym rozwinięciem tych zainteresowań – medium, które pozwala pracować z tradycyjnym ornamentem w sposób bardzo świadomy, a jednocześnie twórczy.
Jakie znaczenie mają motywy pojawiające się w Pani pracach, np. „drzewo życia”? Czy każda wycinanka opowiada inną historię?
JD: W moich wycinankach często pojawia się „wazon” czyli „drzewo życia” . To bardzo stary symbol, który odnosi się do porządku świata – łączy to, co podziemne, ziemskie i niebiańskie, a także symbolizuje ciągłość życia, odrodzenie i więź między pokoleniami. W moich wycinankach staram się nie tylko odtwarzać te znaczenia, ale też je interpretować, budować własną narrację poprzez kompozycję i rytm form. Każda wycinanka ma swoją historię – czasem jest ona bardziej zakorzeniona w tradycji i dawnych wierzeniach, a czasem wynika z moich osobistych doświadczeń i emocji. Dzięki temu te prace funkcjonują jednocześnie jako kontynuacja tradycji i jako indywidualna wypowiedź artystyczna. Na przykład wycinanka „Krzyk” (2023) odzwierciedla ideę jedności natury, instynktów i duchowości – wizerunek totemicznego opiekuna, który niesie duszę i chroni życiodajną więź pokoleń. W ukraińskiej tradycji ludowej wilk jest strażnikiem granic między światami, symbolem siły, odwagi i instynktu. W mitologii często towarzyszy słońcu, jest posłańcem zmian lub przewodnikiem po życiu pozagrobowym. Ptak w ciele wilka jest znakiem duszy, duchowej zasady. To połączenie świata zwierzęcego (ziemskiego) i duchowego (niebiańskiego), symbolizujące harmonię między instynktem a duchem. Drzewo lub korzenie są symbolem rodowodu, życia, więzi z przodkami. Ta wycinanka ma charakter autobiograficzny, ponieważ przeprowadzka do innego kraju była dla mnie bolesna, więc łapy zwierzęcia wyglądają jak korzenie, które wyrywa z ziemi i musi iść dalej. A wycinanka „„Adoracja Życia” 2025 nawiązuje do mitu o pierwszych matkach świata, o momencie, gdy życie dopiero wyłania się z chaosu. Ukazuje jedność pierwiastków żeńskich i ptasich – instynktu i ducha, ciała i lotu. Samice ptaków pochylają się nad ziemią, by dać jej nowe życie i tym samym stają się pośredniczkami między światami. Z nieba przynoszą ruch, z ziemi – pokój, a z jaja – początek nowego świata. Kobiece ciała ze skrzydłami są obrazem macierzyńskiej energii, która obejmuje niebo i ziemię. Nie są po prostu kobietami czy ptakami, ale pierwszymi stworzeniami, pośredniczkami między światem duchowym a materialnym. Brak rąk symbolizuje poddanie się wyższej mocy: nie działają rękami, lecz żyją duchem, lotem. Ptasie głowy pochylone ku ziemi – znak szacunku dla źródła życia, akt powrotu do początku, do źródeł. To jak ruch modlitwy, wdzięczności i kontemplacji. Jajo między nogami stworzeń jest archetypicznym symbolem narodzin, nieskończonego kręgu życia, żeńskiej potencji. To nie tylko narodziny biologiczne, ale także narodziny świata, myśli, ducha. Drzewo życia z kwiatem – jajem stanowi oś świata, jednocząc trzy elementy: ziemię, mężczyznę (kobiece ciało), niebo (ptasie skrzydła). Kwiat – jajo na szczycie jest owocem duchowego światła, początkiem nowego cyklu.



Jak wygląda praca nad wielkoformatowymi wycinankami? Ile czasu zajmuje stworzenie jednej takiej wycinanki?
JD: Praca nad wielkoformatowymi wycinankami to zupełnie inne doświadczenie niż przy małych formach – wymaga nie tylko precyzji, ale też dużej wytrzymałości i bardzo dobrego planowania kompozycji. Do sięgnięcia po duże formaty zainspirowała mnie Daria Alioshkina, znana ukraińska artystka, która tworzy imponujące, monumentalne wycinanki. Postanowiłam spróbować pracy w większej skali i dziś mogę powiedzieć, że jest to bardzo wymagające, cały proces jest znacznie bardziej czasochłonny. Stworzenie jednej takiej wycinanki może zająć od kilku tygodni do nawet kilku miesięcy intensywnej pracy, w zależności od stopnia skomplikowania wzoru. Tak, w dużych formatach również można przekazywać symbole i budować narrację, ale jest to zupełnie inny język niż w przypadku małych, precyzyjnych wycinanek. Myślę, że mimo tego doświadczenia pozostanę miłośniczką mniejszych formatów, które dają mi większą swobodę i subtelność wypowiedzi. Moje wielkoformatowe wycinanki były prezentowane m.in. we Francji – w Passage Sainte-Croix w Nantes, a także w Muzeum Wsi Opolskiej w Opolu oraz w Muzeum Etnograficznym we Wrocławiu.
Czy ma Pani swoje ulubione nożyce? Czy są to narzędzia specjalistyczne, czy zwykłe nożyczki papiernicze?
JD: W mojej pracy najczęściej używam noża i skalpela, a nie klasycznych nożyczek. To narzędzia, które dają większą precyzję, szczególnie przy bardzo drobnych elementach. Trzeba je jednak często wymieniać, ponieważ ostrza szybko się tępią. Praca przy wycinance, zwłaszcza tej bardziej skomplikowanej, bywa też fizycznie wymagająca – zdarza się, że muszę zawijać palce, żeby je ochronić, bo długotrwałe cięcie może być po prostu bolesne. Jeśli chodzi o nożyczki, to mam jedne szczególne – dostałam je w prezencie od litewskiej wycinankarki Albina Mackevičienė. To dla mnie bardzo ważny gest i wyjątkowe narzędzie, choć w codziennej pracy najczęściej sięgam jednak po skalpel.
Dziękuję za rozmowę
Foto: użyczone

















