To magia legend drzemie w tych wyjątkowych figurkach milickich skrzatów. Lokalny artysta stworzył szlak, który pokochali i dzieci i turyści. Każdy skrzat, którego spotkamy na szlaku jest unikalny, a ich lokalizacje pozwalają poznać najciekawsze zakątki Milicza. Choć są niewielcy wzrostem, na swoich barkach niosą wieki lokalnej historii i legendy, o których świat niemal zapomniał. O skrzaciej magii jaka osnuła Dolinę Baryczy, Arkadiusz Kusz opowiada w rozmowie z Agnieszką Góralczyk.
Szlak Skrzatów Milickich – pomysł, który powstał z legend?
AK: Przeprowadziłem się do Milicza ok. 3 lat temu. Moje poczucie świadomości zmusiło mnie do zgłębiania historii regionu. Lubię wiedzieć gdzie mieszkam, jakie jest dziedzictwo kulturowe miejsca, po którym stawia ślad moja stopa. Dlatego w wolnych chwilach poszukiwałem dostępnych informacji na temat dziejów historycznych Milicza i okolic. Wertując karty historii od najstarszych dziejów, natknąłem na wspaniałą legendę. Dotarłem do różnych wersji, zacząłem pytać o nią mieszkających tutaj ludzi. Okazało się, że niewiele tutejszych osób ją zna, a jeśli coś słyszało, to zdawkowo. Zbierałem również informacje na zewnątrz, poza obszarem objętym legendą, u osób które odwiedziły Milicz i okazało się, że w tej grupie, tzw. turystów, odwiedzających, wiedza na temat opowieści o perłach była dużo większa. Wybrzmiewał głównie wątek ukrytych pereł i tajemnicy z tym związanej, że gdzieś tam są ukryte w pałacu. Ze względu, na to, że zetknąłem się z informacjami o tym, że legendę wymyślił jakiś uczeń dawno temu na konkursie z języka polskiego, postanowiłem, że muszę zweryfikować jej pochodzenie. Historycy, przewodnicy i regionaliści między innymi dr. Włodzimierz Ranoszek i dr Ireneusz Kowalski potwierdzili wielowiekowość tej opowieści, jak i wskazali źródła historyczne. Okazało się, ku mojej radości, że legenda dotyczy tak naprawdę polskiej arystokratki Evy Popeli, władającej na tych terenach. To właśnie jej osobowość i zachowanie było inspiracją i przesłaniem jakie chciałem kontynuować w rzeźbach. Ponieważ analizując legendę dostrzegłem w niej coś więcej. Opowieść ta kryła w sobie coś jeszcze, niż tylko ukryte perły. Okazało się, że mamy do czynienia z niesamowitym ponadczasowym przekazem. Otóż postacie, bohaterowie tej legendy, wykazywały szczególne zachowania, a sytuacyjność i sceneria nie były przypadkowe. Gdy dotarłem do historycznych źródeł, okazało się, że baronowa Eva (Popelia) Malztan była polską arystokratką, która wyszła za Joachima Maltzana, niemieckiego dziedzica ziemskiego. Legendę spisała potomkini Evy, Maria von Maltzan i umieściła to wydanych pamiętnikach. Baronowa Eva nie przystawała do zachowań ówczesnych bogaczy, była bardzo proludzka, wrażliwa, empatyczna, co wynika z późniejszego kontekstu legendy, wynika nawet, że była traktowana przez zaznajomione z Joachimem jej mężem i nawet przez niego samego, rodziny z wyżyn społecznych, prześmiewczo, mało dostojnie, mało poważnie. To była konsekwencja bycia bardziej przy zwykłym człowieku niż z głową w arystokratycznych chmurach. Biorąc pod uwagę jej potężną pozycję na tych terenach, jej majątek obejmował wielkie połacie ziemskie, niemające nawet odwzorowania w dzisiejszych czasach. Na miejscu majątku Maltzanów, działa tysiące firm, a na ziemiach przez nich posiadanych jest wiele wsi, miasteczek, i tysiące mieszkających ludzi. To właśnie ta wielka Pani, spełniła prośbę maleńkiej, nic nieznaczącej postaci, jakim był skrzat. Uważam, że nie bez kozery, wskazane w legendzie jest, że mieszkał pod podłogą, co można zinterpretować jako niski, nic nie znaczący poziom w hierarchii społecznej .Mogła go nawet nie zauważyć, przejść obojętnie wobec jego próśb, tak jak zapewne zrobiłyby elity na jej poziomie. Ona jednak pochyliła się nad potrzebami małej, w sensie również społecznym, postaci. Przesuwając świecę, której wosk, kapał na podłogę i rozlewał się wprost na łóżko rodzącej pod podłogą Skrzatki. Dodatkowo nie zrobiła tego sama, bo była osłabiona po porodzie potomka Maltzanów, ale poprosiła o to służbę. Co również ma znaczenie na siłę przekazu, ponieważ musiała użyć do tego nie tylko własnych zasobów, ale też innych ludzi, którzy wykonali to empatyczne polecenie. Nadmienić, trzeba, że baronowa Eva, nie mogła za tą przysługę oczekiwać od tak małej istoty, jakiejkolwiek, satysfakcjonującej zapłaty na jej poziomie finansowym. Zrobiła to z serca, wrażliwości, szacunku , wykazując się niesamowitą empatią. To jej zachowanie w kierunku małego nic nieznaczącego, wręcz upodlonego, mieszkającego pod podłogą, czyli pod godnym poziomem skrzata, ujęło mnie bardzo i postanowiłem ze skrzatów będących w przestrzeni w postaci rzeźb, utworzyć symbolem tych zachowań. Tym bardziej, że w dzisiejszych czasach jest problem z takim bezinteresownym zachowaniem, a empatia, szacunek, zrozumienie jest ginącym gatunkiem na obszarze naszej duszy. To niestety jest przerażające, biorąc pod uwagę, że są to podstawowe wartości warunkujące człowieka i człowieczeństwo.
Skrzat, pojawił się, podziękować wielkiej Pani, przekazując jej podarunek w podzięce za zrozumienie jego problemu, w postaci naszyjnika z pereł. Perły w tamtym czasie były synonimem bogactwa, a sama Baronowa miała w swoim skarbcu dużo droższą biżuterię. Skrzat poinformował ją, że nie są one zwykłe., że będą chronić Panią, jej pałac, majątek i całą rodzinę jak i przyszłe pokolenia. Zauważyłem i zinterpretowałem to jako chęć, pokazania poprzez magię, metafizyczne zjawiska , że taką postawę, jaką reprezentuje Baronowa Eva , trzeba chronić , nie pozwolić na zniszczenie przez zło, chronić też jej rodzinę, aby empatia genetycznie była dziedziczona przez jej potomków, chronić ten majątek, dorobek , bo wiadomo, że dorobek empaty, nie jest usłany cierpieniem, wyzyskiem innych, a zrozumieniem i szacunkiem. Jak wspomniałem wcześniej Baronowa Eva była traktowana z pobłażaniem, prześmiewczością, przez arystokratów. Jej mąż nie odstępował od tego zachowania. A gdy powziął informację od żony, o zajściu ze skrzatem i podarunku magicznych pereł, drwił nieprzeciętnie i twierdził, że wymyśla. I tutaj jest ciekawa postawa. Nie próbował rozbić perły w samotności, tylko chciał ośmieszyć swoją żonę i potwierdzić, to co wszyscy sądzili, pokazując to publicznie. Wybierając na ten zamiar uroczystość pełną arystokratycznych gości. W trakcie takowej wziął młotek i z pewnością ośmieszenia magii, w którą uwierzyła Eva, uderzył młotkiem w perłę. W tym momencie rozległy się przeszywające grzmoty, wybuchy, a jedna z wież zamkowych runęła. W gruzach, zasypując wielu ludzi w tym służbę. Wzmianka o tej katastrofie jest również w źródłach historycznych.



Jakie skrzaty spotkamy na szlaku? Czy każdy z nich ma swoją własną opowieść i nazwę nawiązującą do miejsca, w którym stoi?
AK: Na szlaku można spotkać między innymi Skrzata Gminnego, który nawiązuje do herbu Milicza. Z racji tego, że większą część oglądających będą dzieci, a skrzaty są dobre, chciałem uniknąć pytań ,,Dlaczego skrzat zabija smoka ? Utworzyłem kompozycję, w której przytrzymuje go nogą, sprawiając wrażenie dominacji, a zarazem zabawy. Skrzata spotkamy również pod Starostwem, które zawiaduje obszarem obejmującym dużą część Doliny Baryczy, dlatego skrzat trzyma w rękach karpia, a do nogi przytula się bóbr. Następnym skrzatem na naszej drodze jest Notariusz, który występuje w trakcie swoich czynności i i stoi na straży prawa, wszystkich umów zawieranych na tym terenie. Kolejny Skrzat ,,Stawek” w Rudzie Sułowskiej wyławia sieć pełną ryb ze stawów rybnych ,,Stawy Milickie” S.A. W centralnym punkcie sołectwa Piękocin stoi IzydOrek dumnie reprezentujący ginący zawód Orki konnej. Piękocin jest wsią, która do dzisiaj organizuje raz do roku zawody w tej konkurencji. Do obiektu Osir ,,Fala Milicka’ wprowadza nas Skrzat ,,Ratownik” trzymający się unoszącego się na falach delfina, co sugeruje świetną zabawę po przekroczeniu drzwi wejściowych do obiektu. W jednym ręku w razie potrzeby trzyma nadmuchiwaną kaczuszkę, aby rzucić ewentualnemu topiącemu się na ratunek. W Pałacu Goszcz, przechadza się hrabina, która ubrana w wystawny strój na chwilę opuściła bal, aby się przewietrzyć i przechadza się po tarasie. A nad zalewem w Miliczu w zawodach typu ,, Złap i wypuść” wziął udział Skrzat ,,Wędkarz” dumnie trzymając swoje trofeum w postaci wielkiego karpia w ręku.
W Potaszni Skrzatka poetka, która jest patronką twórczości Poetki Katarzyny Georgiu, dumnie obwieszcza zmiany czytając z księgi ,, Łado, łado, nowe idzie, nowe” Do wspaniałego gospodarstwa turystycznego zaprasza skrzatka ,,Sosenka” oparta jedną ręką o sosenkę w otoczeniu kajaku służącego do spływów rzeką Barycz, jak i zaprasza na kąpiele w bali. Przy stacji ,,Milicz Zamek’’, gdzie najczęściej przyjeżdżają turyści na rowerach, wita ich Skrzat ,, Szurek” imię nadane przez społeczeństwo lokalne, w zorganizowanym konkursie, nawiązuje do mistrza kolarstwa Ryszarda Szurkowskiego. Mistrz Szurkowski nie tylko ścigał się na światowych torach i wydarzeniach, ale po karierze sportowej zajął się propagowaniem rekreacyjnych rajdów rowerowych jak i rodzinnych wycieczek. Dlatego Skrzat ,,Szurek” przedstawiony jest w trakcie rekreacyjnej wycieczki rodzinnej, jako głowa rodziny. Za nim planowane jest powstanie rzeźb dzieci na rowerach, a całą wycieczkę zamknie Skrzatka Mama.
Wszystkie Skrzaty mają jeden wspólny atrybut. Mianowicie darują magiczne perły wszystkim którzy je oglądają. Nadając miejscom,czynom i postawom człowieczeństwa magiczną moc przetrwania, jak to ma miejsce w legendzie.
Z czego są wykonane?
AK: Rzeźby w brązie, perły szkło, konglomerat. Kamienie to imitacje marmuru własnej kompozycji. Z reguły zielonego, aby podkreślać wszechobecną naturę wokoło.
Jak długo powstaje jeden skrzat?
AK: Od projektu, poprzez konsultacje w trakcie realizacji po gotową rzeźbę, formę i odlew oraz obróbkę odlewu, rzeźb dodatkowych, osadzenie na kamieniu i montaż to ok. 3 miesiące pracy liczonej po 8 godzin dziennie.
Ile rzeźb liczy obecnie szlak i gdzie je odnajdziemy?
AK: Szlak liczy 14 rzeźb. Odnajdziemy je w Miliczu, Goszczu, Piękocinie, Rudzie Sułowskiej, Potasznia.
Powstaną kolejne? Co decyduje o powstaniu danego skrzata?
AK: Tak, powstają kolejne. O ich powstaniu decyduje przede wszystkim chęć na urozmaicenie i promocję swoich przestrzeni. Ale jest to też uzależnione od zebrania chociaż części finansów na realizację, bo resztę dokłada moja Fundacja Art-Perfect.
Czy w planach jest wydanie publikacji na temat Skrzatów Milickich?
AK: Skrzaty i ich szlak zostały docenione już przez dr. Kowalskiego, który zbierając ,,Legendy Doliny Baryczy’’ w publikacji tej opisał szlak Skrzatów Milickich.
Jakie wyzwania techniczne wiążą się z tworzeniem tak dużych instalacji rzeźbiarskich, jak np. IzydOrek w Piękocinie?
AK: Planując kompozycję, muszę od razu brać pod uwagę miejsce instalacji, rodzaj podłoża, co przedstawiać będzie kompozycja. Największym wyzwaniem na pewno jest ciężar. Często jednak mogę liczyć na pomoc lokalnej społeczności.



Mieszkańcy poszczególnych miejscowości, w których zamieszkały skrzaty dbają o nie?
AK: Tak. Dbają, a prac odświeżających, czy naprawczych, takich jak skradzione perły, dokonuje pracownia Arkadii Pracownia artystyczna Anna Kusz.
Docierają do Pana zwrotne informacje, które ze skrzatów wzbudzają największą sympatię wśród np. turystów?
AK: Ogólnie cały szlak jest bardzo pozytywnie przyjmowany. Potwierdzenia mam w ilości wyświetleń na stronie fecebookowej, które przy odsłonięciu chociażby IzydOrka sięgnęły ponad 100 000. Dodatkowo miłe komentarze i słowa typu, że „w końcu będzie miło zwiedzać Milicz i okolice”. Są również tacy, którzy specjalnie przyjeżdżają dla skrzatów. Nie odnotowałem skrzata o szczególnym zachwycie, z czego mogę wnioskować, że zachwycają wszystkie rzeźby. Szlak jest nie tylko przewodnikiem po naturze, ale również po sztuce.
Za co Pana zdaniem lubimy takie inicjatywy jak Skrzaty Milickie? Co mają w sobie i czym urzekają?
AK: Jak widać w Polsce jest wysyp tego rodzaju inicjatyw. Z reguły to gminy inicjują, chcąc przyciągnąć turystów, uatrakcyjnić okolice, pokazać również regionalne symbole i tożsamość.
Szlakiem możemy wędrować przez cały rok?
AK: Tak, jak najbardziej, Skrzaty nie chowają się na zimę. Organizowane są wycieczki piesze i rowerowe, przy okazji upowszechniają i przypominają o tak zanikających cechach jak empatia, szacunek, zrozumienie, które są podstawą człowieczeństwa.
Dziękuję za rozmowę
Foto: użyczone












