Strona główna / Polska / Poznań: „To niemożliwe” zamienili w cud i uratowali pacjenta, którego serce nie biło, a ciało miało 22°C

Poznań: „To niemożliwe” zamienili w cud i uratowali pacjenta, którego serce nie biło, a ciało miało 22°C

Medycyna to dziedzina, w której słowa „to niemożliwe” wyjątkowo często muszą być weryfikowane przez rzeczywistość. Udowodnili to lekarze, pielęgniarki i ratownicy z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Poznaniu, którzy przeprowadzili spektakularną i zakończoną sukcesem walkę o życie pacjenta w stanie głębokiej hipotermii.

Wszystko wydarzyło się 14 maja, kiedy na Szpitalny Oddział Ratunkowy (SOR) trafił mężczyzna, którego temperatura ciała wynosiła dramatyczne 22 stopnie Celsjusza. Pacjent znajdował się w stanie nagłego zatrzymania krążenia w mechanizmie migotania komór – jego serce nie biło. W obliczu tak skrajnego zagrożenia personel medyczny musiał działać błyskawicznie.

Kluczowa decyzja i technologia pozaustrojowa

Lekarze dyżurujący na SOR podjęli natychmiastową decyzję o wdrożeniu procedury ECPR, czyli pozaustrojowej reanimacji krążeniowo-oddechowej. Kluczowym elementem ratunku było natychmiastowe podłączenie pacjenta do aparatury VA ECMO – systemu mechanicznego wspomagania, który pozwala na jednoczesne utlenowanie krwi i stopniowe ogrzewanie organizmu poza ciałem pacjenta.

W tę skomplikowaną i dynamiczną procedurę zaangażowany był wielodyscyplinarny zespół specjalistów. Nad implantacją układu ECMO na SOR pracowali specjaliści medycyny ratunkowej pod kierownictwem dr. Tomasza Kłosiewicza i lek. Angeliki Karczyńskiej. Towarzyszył im zespół anestezjologiczny kierowany przez dr. Tomasza Bartkowiaka wraz z rezydentką Katarzyną Maciejasz, perfuzjonista Mateusz Tyliński oraz pielęgniarki i pielęgniarze anestezjologiczni: Dorota Kazimierska i Adam Promiński.

Walka o każde uderzenie serca

Po pomyślnym zabezpieczeniu funkcji życiowych za pomocą aparatury, pacjent został natychmiast przeniesiony do Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii. Tam rozpoczął się proces powolnego i ściśle kontrolowanego podnoszenia temperatury jego ciała.

Przełom nastąpił, gdy wskaźniki pokazały 28 stopni Celsjusza. Wtedy lekarze zdecydowali się na przeprowadzenie defibrylacji. Prąd elektryczny przyniósł oczekiwany rezultat – serce pacjenta podjęło samodzielną, spontaniczną akcję!

W kolejnych dniach pacjent robił błyskawiczne postępy. W drugiej dobie zespół kardiochirurgów pod przewodnictwem dr. hab. Mateusza Puśleckiego pomyślnie i trwale usunął kaniulę ECMO na Centralnym Bloku Operacyjnym, a w trzeciej dobie lekarze mogli bezpiecznie usunąć rurkę intubacyjną, pozwalając pacjentowi na samodzielny oddech.

Sukces, który przejdzie do historii szpitala

Dziś pacjent jest w pełni świadomy, znajduje się w stanie logicznym i – co najważniejsze w przypadku tak głębokiego wychłodzenia – nie wykazuje żadnych widocznych ubytków neurologicznych. Ta niezwykła historia to pierwszy przypadek w historii poznańskiej placówki, kiedy metoda VA ECMO została z sukcesem wykorzystana jako element ECPR u pacjenta w stanie tak głębokiej hipotermii.

– Nie byłoby to możliwe bez współpracy ludzi, którzy na każdym etapie tego zdarzenia stanęli na wysokości zadania. Sprzęt odegrał tutaj oczywiście ważną rolę, jednak zawsze będzie tylko dodatkiem dla zgranego Zespołu walczącego o ludzkie życie. To dzięki naszemu Zespołowi, jego doświadczeniu, zaangażowaniu, determinacji dokonaliśmy niemal niemożliwego – podsumowują z dumą przedstawiciele Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Poznaniu.

Przypadek z Poznania po raz kolejny przesuwa granice tego, co we współczesnej medycynie ratunkowej uznawano za barierę nie do pokonania. Pokazuje też, że dzięki zgranemu zespołowi fachowców, walka o ludzkie życie trwa do samego końca.

Karolina Osińska-Marcińczyk, fot. USK w Poznaniu

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *