Strona główna / Wywiady / Smaki miecza i tarczy

Smaki miecza i tarczy

Będą pokazy gotowania nad ogniskiem, degustacje dawnych potraw, opowieści o przyprawach i ziołach oraz możliwość spróbowania historycznych receptur. To wszystko czeka na uczestników Festiwalu „Dni Chwały”, który odbędzie się w czerwcu na Zamku Sarny. M.in. o tym jak jadali polscy władcy, rycerze i poddani, dlaczego mówiono, że kuchnia średniowieczna byłą kuchnią przetrwania, jakie przyprawy wskazywały na status społeczny, czym była polewka rycerska i jakie potrawy ze średniowiecza warto byłoby przywrócić do naszej kuchni, Agnieszka Góralczyk rozmawia z Małgorzatą Bliskowską, Mistrzem Kuchni Historycznej.

Co jadł polski średniowieczny rycerz na co dzień, a co podczas wielkich uczt?

MB: Na co dzień jadano prosto: kasze (jaglaną, jęczmienną), chleb, polewki z warzyw i ziół, kapustę, groch, czasem ser lub jajka. Mięso pojawiało się raczej okazjonalnie choćby z uwagi na częste posty. Były to potrawy „kociołkowe”, bardzo kaloryczne. Podczas wielkich uczt stół wyglądał zupełnie inaczej – podawano pieczone mięsa, dziczyznę, ryby, pasztety, pierniki, owoce suszone oraz dania doprawiane drogimi przyprawami.

Dlaczego mówi się, że kuchnia średniowiecza, była kuchnią przetrwania?

MB: Kuchnia była silnie uzależniona od pór roku, plonów i możliwości przechowywania żywności. Jedzenie musiało być sycące, trwałe i łatwe do przygotowania w jednym garnku. Często chodziło po prostu o to, by przetrwać zimę lub okres nieurodzaju. Bardzo duże straty podczas przechowywana zmuszały do wielkiej troski o produkty.

Jak wyglądała słynna „polewka rycerska” i dlaczego kasza była jej podstawą?

MB: Była to gęsta potrawa z kociołka – coś między zupą a gulaszem, breja, brejka. Zawierała kaszę, warzywa, czasem mięso lub skwarki. Kasza była podstawą, ponieważ była tania, pożywna, łatwa do przechowywania i dawała dużo energii potrzebnej w ciężkim życiu wojownika.

Jakie mięsa były najpopularniejsze na polskich zamkowych stołach?

MB: Najczęściej jadano mięso zwierząt hodowlanych: przede wszystkim wieprzowinę, ale także wołowinę oraz drób (kury, gęsi, kaczki). Na bogatszych stołach pojawiała się również dziczyzna, np. dzik, jeleń czy sarna, jednak nie była ona codziennością. Wbrew popularnym wyobrażeniom pieczona dziczyzna nie dominowała w kuchni – znacznie częściej mięso gotowano w kociołkach w gęstych potrawach z kaszą lub warzywami, co było praktyczniejsze i pozwalało lepiej wykorzystać tłuszcz. Na stołach królewskich gościł żubr, paw, łabędź.

Co było podstawą codziennej diety polskiego rycerza?

MB: Podstawą codziennej diety były przede wszystkim produkty zbożowe, zwłaszcza różne rodzaje kasz – jaglana, jęczmienna czy owsiana. Były one tanie, sycące i łatwe do przechowywania, dlatego stanowiły fundament większości potraw. Z kasz przygotowywano gęste polewki, potrawy z kociołka oraz dodatki do mięsa lub warzyw. Drugim ważnym elementem był chleb, najczęściej żytni lub mieszany, który jadano niemal do każdego posiłku. Chleb nie tylko służył jako pokarm, ale bywał także wykorzystywany jako podkładka pod jedzenie zamiast talerza. W codziennej diecie dużą rolę odgrywały również rośliny strączkowe – groch, bób i soczewica – które dostarczały białka, szczególnie w czasie licznych dni postnych. Uzupełnieniem były warzywa, takie jak kapusta, rzepa, cebula czy czosnek, a także zielenina i zioła zbierane w ogrodach lub w naturze. Dość ważne miejsce zajmował również nabiał: sery twarogowe, mleko oraz masło. Jajka pojawiały się stosunkowo często, ponieważ były łatwo dostępne. Mięso, choć kojarzone z rycerskim stołem, w rzeczywistości nie było codziennością, szczególnie u uboższych rycerzy. Jadano je raczej od czasu do czasu lub podczas uczt. W zwykłe dni dominowały potrawy jednogarnkowe – gęste polewki i dania z kaszy, warzyw i niewielkiego dodatku tłuszczu lub mięsa. Taka dieta była przede wszystkim praktyczna i energetyczna – miała dostarczać sił do pracy fizycznej, podróży i służby wojskowej, a jednocześnie opierała się na produktach dostępnych lokalnie i możliwych do przechowania przez dłuższy czas.

Jak przyrządzano ryby?

MB: Ryby odgrywały w średniowiecznej kuchni bardzo ważną rolę, przede wszystkim ze względu na liczne dni postne, podczas których nie wolno było jeść mięsa zwierząt lądowych. Dlatego na stołach – zarówno w zamkach, jak i w domach mieszczan czy chłopów – ryby pojawiały się bardzo często. Przyrządzano je na wiele sposobów. Świeże ryby pieczono na ruszcie lub w piecu, często zawijając je w liście lub glinę, aby zachowały wilgoć. Popularne było również gotowanie ryb w wywarach z ziół i warzyw, a następnie podawanie ich z różnymi sosami, często o smaku słodko-kwaśnym. Aby przedłużyć trwałość pożywienia, ryby solono i suszono, dzięki czemu można było przechowywać je przez wiele miesięcy. Powszechne było także wędzenie, które nadawało rybom charakterystyczny smak i pozwalało zabierać je w podróże czy wyprawy wojenne. Ciekawą metodą było również podawanie ryb w galaretach – gotowano je w wywarze z dodatkiem przypraw i po ostudzeniu tworzyła się naturalna galareta. Taka forma była szczególnie popularna na stołach zamożniejszych. Stosowano także kiszenie ryb, co dziś jest już prawie zapomnianą techniką. Ryby układano w naczyniach z solą i pozostawiano do fermentacji, dzięki czemu mogły być przechowywane przez dłuższy czas. Najczęściej spożywano ryby słodkowodne, które były łatwo dostępne w rzekach, jeziorach i stawach hodowlanych – między innymi karpie, szczupaki, sandacze czy liny. W bogatszych ośrodkach pojawiały się także ryby morskie, najczęściej w formie solonej lub suszone. W wielu ośrodkach pospolity dzisiaj śledź był rybą bardzo drogą, importowaną  ( np. w Krakowie)

Czy prawdą jest, że jedzono rękami i używano chleba jako talerzy?

MB: Częściowo tak, choć ten obraz bywa dziś nieco uproszczony. W średniowieczu rzeczywiście często jedzono rękami, jednak obowiązywały przy tym określone zasady – przed i po posiłku podawano wodę do obmycia dłoni, a potrawy chwytano zazwyczaj prawą ręką. Nie można było chwytać jedzenia ręką, którą się drapało np. po głowie, lub zabijało wszy. Na stołach używano także łyżek i noży. Noże służyły głównie do krojenia mięsa, chleba czy sera, a często goście przynosili własny nóż, noszony na co dzień przy pasie. Łyżkami jedzono polewki, kasze i inne potrawy półpłynne. Widelce nie były jeszcze wówczas powszechne. Jeśli chodzi o chleb jako „talerz”, stosowano tzw. podkładki chlebowe – grube kromki czerstwego chleba, na których układano potrawy, zwłaszcza mięso z sosem. Po posiłku taki chleb nasiąknięty sosem często zjadano albo rozdawano ubogim. W kuchni katalońskiej podczas uczt używano specjalnie pieczonych  placków, układanych w stosy. Warto jednak pamiętać, że na zamkach i w bogatszych domach używano także drewnianych, ceramicznych lub metalowych naczyń, więc chleb nie był jedynym „talerzem”.

Co jest największym mitem na temat kuchni rycerskiej?

MB: Największym mitem jest przekonanie, że średniowieczny rycerz codziennie jadł ogromne ilości pieczonego mięsa i dziczyzny. W rzeczywistości taki obraz pochodzi głównie z opisów wielkich uczt, które zdarzały się rzadko i miały charakter reprezentacyjny. Na co dzień dieta rycerza była znacznie skromniejsza i w dużej mierze podobna do diety zamożniejszego chłopa. Podstawą były kasze, chleb, polewki warzywne, kapusta, groch czy bób. Mięso pojawiało się raczej jako dodatek do potraw, a nie ich główny składnik. Wynikało to zarówno z kosztów hodowli zwierząt, jak i z licznych dni postnych w roku. Rzadziej niż się powszechnie uważa sądzono również duże pieczenie z rusztu, zwłaszcza w codziennej kuchni. Takie przygotowanie powodowało sporą utratę tłuszczu, który był bardzo cenny. Znacznie praktyczniejsze było gotowanie w kociołkach, gdzie mięso, kasza, warzywa i przyprawy tworzyły jedną, gęstą i sycącą potrawę – coś, co dziś można by porównać do gulaszu lub treściwej polewki. Drugim częstym mitem jest przekonanie, że średniowieczna kuchnia była bardzo uboga i niesmaczna. Tymczasem w bogatszych domach potrawy bywały intensywnie przyprawiane, a łączenie smaków słodkich i kwaśnych było niezwykle popularne. W rzeczywistości kuchnia rycerska była więc bardziej praktyczna i różnorodna, niż sugerują współczesne wyobrażenia o niekończących się ucztach z pieczonym dzikiem.

Czy do dzisiejszych czasów zachowało się dużo przepisów z tamtych czasów?

MB: Zachowało się ich stosunkowo niewiele, a większość pochodzi z późnego średniowiecza. Często są to zapisy skrótowe, bez dokładnych proporcji, dlatego współcześni badacze muszą je interpretować. Przepisów z okresu średniowiecza zachowało się znacznie mniej, niż mogłoby się wydawać. W Polsce jest ich stosunkowo niewiele, ponieważ przez długi czas tradycja kulinarna była przekazywana głównie ustnie, z pokolenia na pokolenie. Gotowanie było praktyczną umiejętnością, a nie wiedzą, którą koniecznie trzeba było zapisywać. Pierwsze znane spisy przepisów pojawiają się dopiero pod koniec średniowiecza i na początku epoki nowożytnej. Jednym z ważniejszych przykładów jest XV-wieczny rękopis „Compendium ferculorum”, choć w obecnej formie został on spisany już w XVII wieku przez kuchmistrza Stanisława Czernieckiego i zawiera także wiele starszych tradycji kulinarnych. Warto też pamiętać, że średniowieczne przepisy wyglądały zupełnie inaczej niż współczesne. Najczęściej były bardzo krótkie i ogólne. Nie podawano dokładnych proporcji ani czasu gotowania, ponieważ zakładano, że kucharz posiada już odpowiednie doświadczenie. W zapisie można było znaleźć jedynie wskazówki dotyczące składników lub sposobu przygotowania. Dlatego współcześni historycy kuchni, rekonstruktorzy i pasjonaci dawnych smaków muszą odtwarzać przepisy na podstawie różnych źródeł – dawnych ksiąg, rachunków dworskich, opisów uczt, dokumentów klasztornych czy archeologii. Dzięki temu możliwe jest dziś odtwarzanie potraw bardzo zbliżonych do tych, które jadano w średniowieczu. W okresie IX-XII w. na zachodzie Europy spisywano już receptury, które stanowiły kulturę rycerską. W Polsce nastąpiło to dużo później.

Jaki napój był popularniejszy od wody i dlaczego?

MB: Najpowszechniejszym napojem w średniowiecznej Polsce było piwo, często słabsze niż współczesne i traktowane raczej jako codzienny napój niż alkohol w dzisiejszym rozumieniu. Warzono je z jęczmienia lub pszenicy, a jego moc była zwykle niewielka, dlatego mogło być spożywane nawet kilka razy dziennie. Powodem jego popularności była przede wszystkim bezpieczeństwo sanitarne. W wielu miejscach woda z rzek czy studni bywała zanieczyszczona, natomiast podczas warzenia piwa gotowano brzeczkę, co ograniczało rozwój drobnoustrojów. Dzięki temu piwo było często bezpieczniejsze do picia niż surowa woda. W codziennej diecie spotykano również podpiwek oraz różne napoje fermentowane np. kwas chlebowy( nasz kwas chlebowy, który moja rodzina robi od 200 lat, a początki tego napoju sięgają IXw), a wśród warstw zamożniejszych pojawiało się także wino, choć było ono droższe i w dużej mierze importowane. Bardzo popularny był również miód pitny( najbardziej polski alkohol), który miał w Polsce długą tradycję i często pojawiał się podczas uczt i świąt.

Warto też pamiętać, że woda oczywiście była pita, zwłaszcza tam, gdzie dostępne były czyste źródła lub studnie, jednak w wielu sytuacjach to właśnie lekkie piwo stanowiło podstawowy napój dnia codziennego.

W jaki sposób rycerze radzili sobie z postami, które zajmowały znaczną część roku?

MB: W średniowieczu posty były bardzo częste i rygorystyczne – w ciągu roku mogły obejmować nawet ponad 150 dni. W tym czasie nie wolno było spożywać mięsa zwierząt lądowych ani tłuszczów zwierzęcych. Dlatego dieta rycerzy w okresach postnych opierała się na innych produktach, które pozwalały zachować sytość i dostarczyć energii. Najważniejszym składnikiem były ryby, zarówno świeże, jak i konserwowane – solone, suszone czy wędzone. Jedzono ryby słodkowodne, takie jak szczupaki, karpie czy liny, a w bogatszych domach pojawiały się także ryby morskie przywożone w postaci solonej, np. śledzie. Drugą podstawą były kasze i potrawy zbożowe, które w okresach postnych często gotowano na wodzie lub z dodatkiem olejów roślinnych, np. lnianego czy makowego. Do potraw dodawano również rośliny strączkowe – groch, soczewicę i bób – które dostarczały białka i sprawiały, że potrawy były bardziej sycące. Ważną rolę odgrywały także warzywa i kapusta, zarówno świeże, jak i kiszone. Do przyprawiania używano ziół, cebuli, czosnku oraz przypraw korzennych, jeśli gospodarstwo było zamożniejsze. Co ciekawe, w średniowiecznej kuchni starano się też tworzyć potrawy, które przypominały potrawy mięsne, choć były postne – na przykład gęste polewki z ryb lub potrawy z migdałów i mleka migdałowego, które zastępowało nabiał zakazany w czasie postu. Dzięki takim rozwiązaniom możliwe było przestrzeganie zasad religijnych, a jednocześnie utrzymanie sycącej i stosunkowo różnorodnej diety nawet w długich okresach postnych.

Czy polska średniowieczna kuchnia była rzeczywiście mdła, czy raczej pikantna i egzotyczna?

MB: To jeden z częstszych stereotypów. W rzeczywistości kuchnia średniowieczna – zwłaszcza na stołach możnych i rycerstwa – wcale nie była mdła. Potrawy często były intensywnie doprawiane i łączyły wiele smaków jednocześnie. W zamożniejszych domach używano importowanych przypraw korzennych, takich jak pieprz, cynamon, imbir, goździki czy gałka muszkatołowa. Były one bardzo drogie, ponieważ trafiały do Europy długimi szlakami handlowymi z Azji. Dlatego ich obecność w potrawach miała nie tylko znaczenie smakowe, ale także podkreślała prestiż i zamożność gospodarza. Charakterystyczną cechą średniowiecznej kuchni było również łączenie smaków słodkich, kwaśnych i pikantnych. Do potraw mięsnych czy rybnych dodawano miód, ocet, wino, suszone owoce lub przyprawy korzenne. Dzięki temu dania miały bardzo wyrazisty i często zaskakujący dla współczesnego podniebienia smak. Warto jednak pamiętać, że w codziennej kuchni uboższych rycerzy i zwykłych ludzi potrawy były znacznie prostsze. Dominowały kasze, polewki i warzywa przyprawiane głównie lokalnymi ziołami – czosnkiem, cebulą, kminkiem czy majerankiem. Egzotyczne przyprawy pojawiały się tam rzadko.

Jakich przypraw używano do podkreślenia statusu społecznego?

MB: W średniowieczu przyprawy były nie tylko dodatkiem smakowym, ale także wyraźnym symbolem bogactwa i prestiżu. Im więcej drogich przypraw pojawiało się w potrawie, tym wyraźniej gospodarz pokazywał swoją zamożność i kontakty handlowe. Do najbardziej cenionych należał szafran, który był jedną z najdroższych przypraw świata. Dodawano go w niewielkich ilościach do sosów, potraw mięsnych i rybnych, a także do wypieków. Nadawał potrawom intensywny złoty kolor, dlatego często wykorzystywano go również ze względów estetycznych.

Bardzo popularny był także pieprz, który w średniowieczu miał ogromną wartość handlową i bywał nawet traktowany jako forma zapłaty. Używano go do przyprawiania mięsa, ryb oraz gęstych polewek. Na stołach możnych pojawiały się również inne przyprawy korzenne sprowadzane z dalekich krajów: cynamon, imbir, goździki czy gałka muszkatołowa. Dodawano je do sosów, dań mięsnych, rybnych, a także do potraw słodkich i napojów. Często mieszano kilka przypraw naraz, tworząc aromatyczne mieszanki, które nadawały potrawom charakterystyczny, intensywny smak. Takie bogato przyprawione dania pojawiały się szczególnie podczas uczt i świąt.

Jakie znaczenie miały słodko-kwaśne połączenia smaków?

MB: Połączenia smaków słodkich i kwaśnych były jedną z najbardziej charakterystycznych cech średniowiecznej kuchni. Nie traktowano smaków tak oddzielnie jak dziś – w jednej potrawie często łączono miód lub suszone owoce z octem, winem albo sokiem z niedojrzałych owoców. Dzięki temu potrawy miały wyraźny, złożony smak. Słodycz najczęściej pochodziła z miodu, który był podstawowym środkiem słodzącym w średniowieczu, oraz z rodzynek, suszonych śliwek czy jabłek. Kwasowość uzyskiwano z octu, kwaśnego wina, soku z jabłek lub agrestu, a czasem także z fermentowanych składników. Takie połączenia stosowano przede wszystkim w sosach do mięsa i ryb. Sos słodko-kwaśny dobrze równoważył smak tłustych potraw, a jednocześnie nadawał im bardziej wyrafinowany charakter. Często dodawano do nich także przyprawy korzenne, takie jak pieprz, cynamon czy imbir. W średniowiecznej kuchni ważny był również efekt kulinarny i prestiżowy. Potrawy o złożonym smaku uchodziły za bardziej wyszukane i świadczyły o umiejętnościach kucharza oraz o zamożności gospodarza, który mógł pozwolić sobie na drogie przyprawy i dodatki. Dlatego słodko-kwaśne połączenia nie były przypadkowe – stanowiły ważny element stylu kulinarnego epoki i jedną z cech wyróżniających kuchnię średniowieczną na tle współczesnych przyzwyczajeń smakowych.

W jaki sposób konserwowano żywność?

MB: W średniowieczu możliwości przechowywania żywności były ograniczone, dlatego stosowano różne metody konserwacji, które pozwalały zachować produkty przez dłuższy czas – szczególnie na zimę lub w okresach nieurodzaju. Jedną z najważniejszych metod było solenie. Sól była bardzo cenna, ale skutecznie chroniła żywność przed psuciem. W ten sposób konserwowano przede wszystkim mięso i ryby. Produkty zasypywano solą lub przechowywano w solance, dzięki czemu mogły przetrwać wiele tygodni, a nawet miesięcy. Bardzo powszechne było również wędzenie. Mięso, ryby czy sery zawieszano nad ogniskiem lub w specjalnych wędzarniach. Dym nie tylko nadawał potrawom charakterystyczny smak, ale także hamował rozwój bakterii i przedłużał trwałość żywności. Kolejną metodą było suszenie, szczególnie w przypadku mięsa, ryb, ziół oraz owoców. Suszono między innymi jabłka, śliwki czy gruszki, które później wykorzystywano w kuchni przez cały rok. Duże znaczenie miało również kiszenie, które stosowano głównie do warzyw. Kiszoną kapustę czy ogórki można było przechowywać przez wiele miesięcy, a jednocześnie stanowiły one ważne źródło witamin w zimowych miesiącach. Kiszono nie tylko warzywa, ale również mięso i ryby.

Jak wyglądała hierarchia przy stole? Co jadł pan, a co jego giermkowie?

MB: Średniowieczny stół bardzo wyraźnie odzwierciedlał hierarchię społeczną. Najważniejsze osoby – właściciel zamku, jego rodzina oraz najważniejsi goście – zasiadali przy tzw. wysokim stole ustawionym zwykle na podwyższeniu w wielkiej sali. Dzięki temu byli dobrze widoczni dla wszystkich uczestników uczty.

Przy tym stole podawano najlepsze i najbardziej efektowne potrawy. Były to np. pieczone mięsa, dziczyzna, ptactwo, ryby w galaretach, potrawy doprawione drogimi przyprawami korzennymi oraz różne wypieki i słodycze. Potrawy często kroił specjalny sługa lub stolnik, który rozdzielał je między gości. Niżej w hierarchii siedzieli rycerze niższej rangi, giermkowie oraz zaufani słudzy. Otrzymywali oni zazwyczaj te same potrawy, ale w prostszej formie lub w mniej atrakcyjnych częściach mięsa. Często były to także potrawy z kociołka – kasze, polewki, potrawy z warzyw i niewielką ilością mięsa. Jeszcze dalej od głównego stołu jadła służba i czeladź, dla których przygotowywano prostsze jedzenie: kasze, chleb, kapustę, groch, polewki czy resztki z kuchni. Ważnym elementem tej hierarchii był również sposób podawania potraw. Najpierw obsługiwano stół pana i jego gości, dopiero później pozostałych uczestników uczty. Kolejność miejsc, jakość potraw i sposób ich serwowania jasno pokazywały pozycję każdej osoby w zamkowej społeczności.

Prowadzicie warsztaty kulinarne, ale też zielarskie. Proszę o nich opowiedzieć?

MB: Podczas warsztatów uczestnicy poznają dawne techniki gotowania, średniowieczne przepisy oraz zapomniane zioła i przyprawy. Uczymy również, jak przygotować potrawy w kociołku nad ogniem i jak wykorzystywano rośliny w kuchni oraz medycynie.

Jakie potrawy ze średniowiecza warto byłoby dziś przywrócić do naszej kuchni?

MB: Wiele średniowiecznych potraw mogłoby z powodzeniem wrócić do współczesnej kuchni, ponieważ były proste, sycące i oparte na naturalnych składnikach. Przede wszystkim warto przypomnieć sobie o różnych daniach z kasz, które przez wieki stanowiły podstawę polskiej diety. Kasza jaglana, jęczmienna czy gryczana pojawiała się w polewkach, potrawach jednogarnkowych i jako dodatek do mięsa lub warzyw. Dziś znów odkrywamy ich wartość odżywczą, a w średniowieczu były one codziennym elementem jadłospisu. Ciekawym powrotem mogłyby być również gęste polewki i potrawy z kociołka, które przypominały dzisiejsze gulasze. Łączyły kaszę, warzywa, zioła i niewielką ilość mięsa, tworząc sycące i bardzo aromatyczne danie. Takie potrawy były praktyczne – można je było przygotować z lokalnych składników i gotować nad ogniem w jednym naczyniu. Warto także przypomnieć sobie o daniach słodko-kwaśnych, charakterystycznych dla średniowiecznej kuchni. Połączenie miodu, octu lub kwaśnego wina z przyprawami i mięsem dawało potrawom bardzo ciekawy smak, który dziś jest rzadziej spotykany, ale może być bardzo inspirujący dla współczesnych kucharzy. Interesującym elementem dawnej kuchni były także potrawy z wykorzystaniem ziół i dzikich roślin – pokrzywy, lebiodki, szczawiu, bluszczyka kurdybanka czy różnych roślin łąkowych. W średniowieczu były one naturalnym dodatkiem do zup i polewek, a dziś znów zaczynają wracać do kuchni w nurcie powrotu do tradycyjnych i lokalnych produktów. Do ponownego odkrycia nadają się również proste potrawy rybne, zwłaszcza przygotowywane z ryb słodkowodnych, oraz różne sposoby ich konserwowania – np. wędzenie czy przygotowywanie w zalewach. Powrót do takich dań nie oznacza dokładnego kopiowania dawnych przepisów, ale raczej czerpanie inspiracji z dawnych smaków, technik i produktów, które przez wieki tworzyły podstawę naszej tradycji kulinarnej.

Gdzie najczęściej można Was spotkać?

MB: Najczęściej pojawiamy się na festiwalach historycznych, rekonstrukcjach, jarmarkach oraz wydarzeniach związanych z historią i kulturą dawną. Opieramy swoją działalność o gospodarstwo w Gorzeszowie, gdzie uprawiam zapomniane już rośliny, hodujemy stare odmiany warzyw , zwierząt.

Będziecie obecni podczas festiwalu Dni Chwały na Zamku Sarny. Czego mogą spodziewać się wojowie i uczestnicy festiwalu?

MB: Pokażemy, jak wyglądała średniowieczna kuchnia w praktyce. Będą pokazy gotowania nad ogniskiem, degustacje dawnych potraw, opowieści o przyprawach i ziołach oraz możliwość spróbowania historycznych receptur.

Dziękuję za rozmowę

Foto: użyczone

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *