Strona główna / Trochę dłużej / Z sercem zza krat

Z sercem zza krat

Skazani pomagają bezdomnym zwierzętom, a tym samym pomagają sobie. Aresztanci z Zakładu Karnego w Czerwonym Borze oraz z Oddziału Zewnętrznego w Grądach-Woniecko m.in. sprzątają kojce dla psów, boksy dla koni lub karmią króliki.

I to się chwali i jest to dobry sposób na resocjalizację. Zwierzęta uczą przecież empatii, miłości i dobra. Dlatego zaangażowanie skazanych do pomocy w takich miejscach jak schroniska czy różne fundacje działające na rzecz zwierząt to genialny pomysł. To nie tylko resocjalizacja, ale też realna pomoc dla tych bezdomnych, często porzuconych zwierząt, a skazani z Zakładu Karnego w Czerwonym Borze oraz z Oddziału Zewnętrznego w Grądach-Woniecko, wspólnie z funkcjonariuszami, już od kilku lat angażują się w prace zarówno na rzecz Fundacji Dla Zwierząt Jedno Serce Nie Da Rady jak i Schroniska dla Bezdomnych Psów „Arka” w Łomży. Cyklicznie wspierają te instytucje w ich codziennym funkcjonowaniu poprzez wykonywane tam prace. 

– Pomysł, by zaangażować w pracę osadzonych wynikł z dyskusji kadry o tym,  jak można te miejsca wspierać i czy to będzie miało jakąś wartość dla naszych podopiecznych. Wówczas uznaliśmy, że zajęcia w takich miejscach pozytywnie wpłyną na osadzonych. Był to strzał w przysłowiową dziesiątkę – uważa mł. chor. Robert Piłkowski, zastępca Rzecznika Prasowego Dyrektora Zakładu Karnego w Czerwonym Borze. – Skazani pomagając zwierzętom pomagają też sobie samym. Zauważalne jest to, że każdy pobyt w fundacji wywiera na nich ogromny wpływ emocjonalny. Można to kurtuazyjnie nazwać uwrażliwianiem, ale tak naprawdę chodzi tu o współczucie i chęć niesienia pomocy – dodaje.

Podczas każdego pobytu w fundacji skazani wykonują różne prace. Od sprzątania kojców dla psów, boksów dla koni po karmienie królików. 

– Przewidujemy ciągłość współpracy z fundacją. Tak naprawdę jesteśmy w stałym kontakcie z panią Magdą, która gdy tylko jest potrzeba kontaktuje się z nami, a my przybywamy z pomocą – twierdzi Robert Piłkowski.

A osadzeni? Cieszą się, gdy mają wybrać się w te miejsca i pomagać zwierzakom. Sami zgłaszają się do tego, by tam właśnie  się udać.

– Myślę, że takie inicjatywy to świetny pomysł na resocjalizację. W murach zakładu każdy osadzony stara się funkcjonować dobrze, bo tak naprawdę musi. Poza jego terenem, przy czasem niekomfortowych pracach, pokazują swoją prawdziwą twarz i intencje, które jak do tej pory okazują się nie tylko deklaratywne ale też szczere – uważa zastępca rzecznika prasowego.

Robert Piłkowski podkreśla, że rozmowa w murach jednostki pomiędzy funkcjonariuszem, a osadzonym wygląda zupełnie inaczej niż podczas wykonywanych wspólnie prac. A należy pamiętać, że w fundacji nie pracują tylko osadzeni, ale też funkcjonariusze Zakładu Karnego. Oni też pomagają z pełnym zaangażowaniem.

Agnieszka Góralczyk, fot. www.sw.gov.pl

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *