Od sześciu lat organizuje w gminie Radków Międzynarodowy Konkurs Modeli Kartonowych i Plastikowych, który zyskał rangę jednego z największych wydarzeń modelarskich w regionie, przyciągając setki uczestników z kilku krajów. W tym roku odbędzie się on w dniach 26-28 czerwca. Marek Kusiakiewicz, dyrektor radkowskiego centrum kultury opowiada Agnieszce Góralczyk o początkach konkursu, memoriale Wagnera i pięknie modeli wykonanych z kartonu i plastiku.
Jakie były początki międzynarodowego konkursu modelarskiego w Radkowie?
MK: Początkiem konkursu były spotkania w Police nad Metuji, naszego czeskiego partnera. Tam podpisaliśmy porozumienie o stworzeniu projektu pod nazwą „Polsko-czeski świat z kartonu” i zorganizowaniu konkursu w Ścinawce Śr. Pierwsza jego edycja od razu była edycją międzynarodową, więc mieliśmy pewność, że uczestniczyć w nim będą nasi przyjaciele z Czech. Wydarzenie to cieszyło się od samego początku dużą popularnością, bo na naszym terenie, w województwie dolnośląskim nie było dużych konkursów kartonowych. My jeszcze dorzuciliśmy do tego modele plastikowe, żeby modelarzy przyjechało jak najwięcej i żeby zapromować region. Natomiast sama idea konkursu pojawiła się na jednym ze spotkań modelarzy we Wrocławiu, a właściwie podczas powrotu z niego, kiedy z moim przyjacielem Marcinem rozmawialiśmy o zorganizowaniu imprezy – konkursu modeli u nas w Radkowie i tak od pomysłu do jego realizacji. Udało się pozyskać dofinansowanie, blisko 90 tys. zł na jedną edycję. Wydaliśmy też przy tym wycinanki, które promują obiekty naszego regionu takie jak: Ratusz w Radkowie czy Wieża Widokowa w Suszynie.
Jak zmieniała się skala wydarzenia poczynając od pierwszej edycji?
MK: Skala tego wydarzenia zmieniła się bardzo, ponieważ w pierwszej edycji mieliśmy ok. 600 modeli kartonowych i plastikowych, a podczas ostatniej, piątej edycji, na stołach wystawowych pojawiło się 1200 modeli, więc różnica jest spora.



Kiedy konkurs stał się międzynarodowym?
MK: Był nim od samego początku, bo to był projekt polsko-czeski, więc musieli wziąć w tym konkursie udział także Czesi, a że też byli głodni takich wydarzeń w naszej okolicy, więc było ich wówczas chyba ok. 30 uczestników. W tej chwili wystawia u nas modele ok. 100 zawodników z Czeskiej Republiki.
Z jakich krajów przyjeżdżają uczestnicy (nadsyłają prace)?
MK: W czasie tych wszystkich edycji konkursu mieliśmy uczestników z Litwy, Łotwy, z Czech, ze Słowacji i oczywiście z Polski.
Jakiego rodzaju prace zgłaszane są do konkursu?
MK: Generalnie wszystkie i to w obydwu kategoriach, czyli plastikowych i kartonowych poczynając od samolotów I wojny światowej, II wojny, współczesne, po pojazdy cywilne, wojskowe, gąsienicowe, śmigłowce. Mamy ok. 20 kategorii, w których powiedzmy np. okręty są podzielone na duże i małe, czyli takie ponad 60 cm długości. Jest mikromodelarstwo, czyli mikro modele plus wiele wiele innych. W tym roku spodziewamy się rekordowej liczby uczestników.
Karton vs Plastik: Konkurs łączy dwie techniki. Czy któryś z tych materiałów cieszy się większym zainteresowaniem uczestników?
MK: Modelarstwo kartonowe jest na pewno trudniejsze od plastikowego, przynajmniej takie jest moje zdanie. Jeżeli kleimy model z kartonu musimy z płaskiej kartki papieru zrobić bryłę 3D. Natomiast modelarz plastikowy dostaje już wypraskę z gotowymi bryłami, które trzeba skleić, a następnie umiejętnie pomalować. Sklejenie to jest jedno natomiast umiejętności malarskie, czy dorobienie dodatków wg historycznych planów to już jest inna kwestia. W modelarstwie kartonowym te wszystkie elementy, tą całą drobnicę, począwszy od śrubek, przez silniki i różne elementy wszystko trzeba zrobić z płaskiej kartki papieru i wg mnie jest to o wiele trudniejsze, aczkolwiek modele jedne i drugie są godne uwagi.


Memoriał Wagnera: Jaką rolę w konkursie pełni pamięć o Krzysztofie Wagnerze?
MK: Śp. Krzysztof Wagner to postać, której nie udało mi się poznać osobiście, natomiast historia jego memoriału jest taka, że właśnie w tym polsko-czeskim projekcie mieliśmy do zaprojektowania budowle, o których wspomniałem wcześniej i Krzysztof, który współpracował z wydawnictwem modeli kartonowych Orlik podjął się zaprojektowania tych modeli. Niestety nieoczekiwanie zmarł. Postanowiliśmy uczcić jego pamięć, bo to modelarz, który pochodził z Kłodzka. Sytuacja była dla nas tragiczna. Pierwszy konkurs, pierwsze podejście do niego i dłuższej współpracy ,na którą się zapowiadało. Dzięki temu, że współpracował z wydawnictwem udało się doprowadzić wszystko do końca. Bracia Kołek zaprojektowali modele, wydaliśmy je i w ten sposób niejako uczciliśmy pamięć Krzysztofa Wagnera. On był projektantem modeli, wydał ich sporo.
Który z modeli w ubiegłorocznej edycji zrobił na organizatorach największe wrażenie i dlaczego?
MK: Wszystkie modele robią wrażenie. To trzeba zobaczyć osobiście. Jednym podobają się okręty, innym samoloty, jeszcze innym samochody, ktoś inny woli czołgi czy samochody Formuły 1 i dla niego to będzie ten najlepszy model wystawy. Natomiast zawsze na wystawie jest kilkadziesiąt modeli, które mogą się bić o palmę pierwszeństwa, o miano tego najlepszego modelu wystawy. Ciężko jest wybrać, bo wiadomo: modele duże będą atrakcyjne wizualnie dla oka, a modele małe, bardziej szczegółowe , są jakoś tak naszymi oczami pomijane. Aczkolwiek jeżeli ktoś jest uważny i przejdzie między stołami, na których te modele są wystawione i poświęci czas, aby pooglądać je raz, drugi, trzeci to znajdzie swój jeden, jedyny model. Mnie podobają się modele z czasów I wojny światowej, aczkolwiek zawsze ciągnęło mnie w kierunku samochodów, ale jednak ta I wojna światowa zwyciężyła.
Która kategoria – samoloty, pojazdy pancerne, okręty czy budowle – cieszy się największą popularnością wśród zwiedzających?
MK: Wydaje mi się, że młodzież i dzieci bardziej są zainteresowane figurkami typu Spiderman, czy mangą. Natomiast wiadomo, że broń, pancerne samochody, pojazdy kołowe, cywilne, samoloty robią wrażenie. Oczywiście na każdym wrażenie robi co innego. Uważam, że każdy model wystawiony w konkursie warty jest zainteresowania, nawet ten sklejony przez 5-latka, bo widać, że on chciał go wykonać jak najlepiej i przyłożył się do tego.
Na co zwracają Państwo szczególną uwagę podczas oceny modeli? Czy wierność historyczna wygrywa z techniką wykonania?
MK: Czystość wykonania, czyli patrzymy czy nie ma pozostałości kleju, zabrudzeń farbą, w modelach kartonowych żadnych białych krawędzi powstałych przy wycinaniu z kartki papieru wszystkich elementów, dobranie koloru. Wierność historyczna. W przypadku modeli kartonowych mamy podzielone to na klasy standard i open. W standardzie liczy się to co jest w wycinance, bez żadnych dodatków, natomiast w klasie open można robić dodatki jakie się chce, aż się wręcz prosi, aby tą wierność historyczną odtworzyć ponieważ w modelarstwie kartonowym wycinanki są projektowane nie tylko dla tych, którzy chcą odzwierciedlać rys historyczny, ale chcą po prostu sklejać.



Co najbardziej zaskakuje zwiedzającego po wejściu do hali sportowej w Radkowie, gdzie wystawiane są modele?
MK: Przede wszystkim sama hala sportowa. Nowy budynek, nowe miejsca na różnego rodzaju wystawy i miejsce dla ludzi uprawiających sport. To co ludzi zawsze zaskakuje to liczba modeli na stołach. W poprzedniej edycji, która odbyła się po raz pierwszy w Radkowie mieliśmy pięć rzędów stołów, z których każdy miał długość 15 m. I na każdym stole było ciasno jeżeli chodzi o modele, dodajmy do tego jeszcze modele wystawowe, które nie brały udziału w konkursie. W sobotę prowadzimy też warsztaty dla najmłodszych. Później jest wyzwanie dla wszystkich, czyli sklej model w cztery godziny. Ale zaskoczeniem jest to, że stoły uginają się od modeli, więc jest na czym zawiesić oko.
Jak zachęcić młodych ludzi do zajęcia się modelarstwem w erze cyfrowej?
MK: Pytanie ciężki jeżeli chodzi o zachęcenie młodych do modelarstwa w erze cyfrowej. Prowadzimy w domu kultury w Radkowie zajęcia z przedszkolakami raz w tygodniu. Są dwie, 20 osobowe grupy, młodsza i starsza gdzie uczymy młodych ludzi podstaw modelarskich, ale żeby ich nauczyć, dziecko musi nauczyć się posługiwać nożyczkami i tu jest problem. Niestety przy wszystkich obostrzeniach jakie panują w przedszkolach, dziecko nie może używać metalowych nożyczek, musi plastikowych. Niestety dziecko potem nic nie umie. Nie wie jak ciąć kartkę papieru, jak ją trzymać, jak posługiwać się tymi nożyczkami. My ich najpierw tego uczymy. Prowadzimy też w gminnym centrum kultury zajęcia sekcji modelarskiej dla chętnych. Budują modele, wystawiają w konkursach, przywożą nagrody i zajmują fajne miejsca. Ciężko jest zachęcić młodzież do takich rzeczy, bo młodzież w dzisiejszych czasach jest do teraz, już, natychmiast. Efekt ma być widoczny natychmiast. Dzieci nie mają cierpliwości, ona nie jest w nich rozwijana. W modelarstwie kartonowym jak zrobisz coś źle, to ten model wygląda, jak wygląda, a w erze gier komputerowych…no cóż.. nie przejście jakiegoś poziomu w grze niczego nie powoduje, zaczynamy od tego samego poziomu z tymi samymi bohaterami. Młodzież jest tym wszystkim przebodźcowana. Trudno ich zachęcić do tak starych rzeczy jak modelarstwo kartonowe, które było modne w latach 60,70 i jeszcze 80. Nie sądzę, żeby szybko się odrodziło wśród młodych ludzi.
Czy dyrektor Centrum Kultury w Radkowie też jest pasjonatem modelarstwa?
MK: Jestem i to dużym. W wieku 12-13 lat nie widziałem świata poza modelarstwem. Potem pojawiła się jeszcze koszykówka, ale modelarstwo zostało we krwi. Przerodziło się w międzyczasie w modelarstwo RC, gdzie sporo jeździłem modelami zdalnie sterowanymi. Robiliśmy takie zawody w gminie Radków, czy w Kłodzku, gdzie powstał tor modelarski, którego jestem współautorem. Zachęcam, bo z płaskiej kartki papieru można wyczarować cuda. Dlatego zachęcam wszystkich. Drzwi domu kultury są otwarte, jest instruktor, są wycinanki, to nic nie kosztuje. Można przyjść i spróbować.
Dziękuję za rozmowę
Foto: www.gorystolowe.info












