Kojarzą się z infantylnymi wzorami, ale kolorowanki to nie tylko rysunki dla najmłodszych. W Dniu Kolorowanek piszemy o tym, jakie korzyści płyną z operowania kredkami czy mazakami.
Najpopularniejszymi kolorowankami dla dorosłych są mandale. Wypełnianie ich kolorami kojarzy się często z prostym zajęciem dla dzieci lub relaksującym hobby, jednak w rzeczywistości wywiera głęboki wpływ na ludzki umysł. Skupienie uwagi na symetrycznych, zamkniętych w kole kształtach pozwala układowi nerwowemu na szybkie zwolnienie obrotów. Podczas wypełniania barwami kolejnych sekcji spada poziom kortyzolu (hormonu stresu), obniża się tętno, a fale mózgowe przechodzą w stan charakterystyczny dla głębokiego odprężenia. To idealny sposób na wyciszenie organizmu po intensywnym, przebodźcowanym dniu.
Kolorowanie skomplikowanych geometrycznych wzorów wymaga skupienia na detalu, co naturalnie przenosi uwagę na tu i teraz. Działa to dokładnie tak samo jak medytacja typu mindfulness. Koncentracja na ruchu dłoni, fakturze papieru i precyzyjnym dobieraniu odcieni skutecznie odcina od natrętnych myśli, zmartwień czy ciągłego analizowania przeszłości i przyszłości.
W trakcie tworzenia i kolorowania mandali dochodzi do jednoczesnej aktywacji obu półkul. Lewa półkula angażuje się w logikę, strukturę, symetrię oraz precyzję ruchów manualnych. Z kolei prawa półkula odpowiada za estetykę, wyobraźnię, intuicję i dobór kolorów. Zintegrowana praca całego mózgu sprzyja poprawie koordynacji wzrokowo-ruchowej oraz pobudza ogólną kreatywność.
Kolorowanie bywa wyjątkowo pomocne w momentach, gdy trudno ubrać swoje odczucia w słowa. Samorzutny wybór barw – od ciemnych i nasyconych po delikatne pastele – pozwala bezsłownie uzewnętrznić aktualny stan psychiczny. Proces ten daje poczucie sprawczości, kontroli oraz bezpiecznego domknięcia chaosu w uporządkowanej, pięknej formie.
Mandale możemy zrobić sobie sami nawet bez talentu plastycznego – generując je w sztucznej inteligencji. Podobne rysunki stworzyła Kinga Ludwikowska w swojej książce „96 pytań”. Co według niej daje kolorowanie?
– Kolorowanie daje człowiekowi dużo więcej, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Według źródeł naukowych może pomagać obniżać poziom stresu i lęku, wyciszać po intensywnym dniu, wspierać regulację emocji i sprzyjać wejściu w stan przepływu, czyli flow, opisany przez psychologa Mihálya Csíkszentmihályiego – mówi autorka. – Jest też formą treningu uważności – śledzenia konturów, obserwowania powstającego obrazu, kontrolowania ruchów dłoni i skupiania uwagi na tym, co dzieje się tu i teraz. Kolorowanie angażuje również funkcje poznawcze: uwagę selektywną, pamięć roboczą, planowanie, koordynację wzrokowo-ruchową i motorykę małą. To prosta czynność, ale wcale nie tak „pusta”, jak czasem mogłoby się wydawać. Dla mnie kolorowanie jest także wyborem i poczuciem sprawczości. To ja decyduję, który kolor wybiorę, na czym zatrzymam wzrok, jaki fragment wypełnię jako pierwszy, czy pójdę zgodnie z linią, czy pozwolę sobie ją przekroczyć. Użyję kredek czy pisaków? Żywe kolory czy pastele? Kontrast czy harmonia? Cała ilustracja w barwach czy kilka pustych miejsc, które też staną się częścią całości? W kolorowaniu piękne jest również to, że pobudza nasze zmysły do współpracy. Wzrok skupia się na obrazie, konturach i kolorach. Dotyk czuje drewnianą kredkę, gładkość papieru, nacisk dłoni. Słuch rejestruje dźwięk zamalowywania – kredka brzmi na papierze inaczej niż pisak. Węch może uchwycić zapach markera, papieru albo świeżo otwartej książki. Kolorowanie porządkuje myśli, pobudza kreatywność i zaprasza do małych, prostych decyzji, nad którymi na co dzień często się nie pochylamy. Możemy pokolorować obrazek dokładnie według konturów albo zrobić to zupełnie po swojemu. Możemy użyć wszystkich barw albo tylko dwóch ulubionych. Możemy sięgnąć po pastele, mocne kolory, odcienie szarości albo zostawić część ilustracji pustą. Dla mnie kolorowanie to piękny proces umysłu, ciała i duszy. Cichy, prosty, dostępny niemal dla każdego. A jednocześnie bardzo osobisty, bo każdy może podejść do niego na swój własny, wyjątkowy sposób. I właśnie to jest w nim najpiękniejsze – podsumowuje Kinga Ludwikowska.
Marta Kot
Zobacz także:
* wywiad z Kingą Ludwikowską
* recenzja książki „96 pytań”











