Strona główna / Wywiady / Melodie, które łączą pokolenia

Melodie, które łączą pokolenia

„Choć zmieniają się czasy, ludzie nadal potrzebują dobrej muzyki, pozytywnych emocji i historii, które kończą się szczęśliwie. A operetka potrafi dostarczyć tego wszystkiego w wyjątkowo eleganckiej i artystycznej formie. Widzimy, że publiczność jest dziś bardzo stęskniona za tradycyjnym teatrem muzycznym – za pięknymi kostiumami, bogatą scenografią, elegancją dawnych epok oraz prawdziwym scenicznym rozmachem. Ludzie chcą zobaczyć na scenie świat, który zachwyca swoją estetyką i pozwala na chwilę oderwać się od codzienności” – mówi w rozmowie z Agnieszką Góralczyk, Maciej Michałkowski, wiceprezes zarządu Stowarzyszenia Operetka Wrocławska. To właśnie to stowarzyszenie udowadnia, że operetka nie jest reliktem przeszłości, a ich spektakle plenerowe i koncerty za każdym razem przyciągają tłumy.

Stowarzyszenie powstało w 2020 r. , w roku jubileuszowym: 65-lecia sztuki operetkowej we Wrocławiu. Jak oceniają Państwo ten okres – czy udało się przywrócić operetce należne miejsce w kulturalnym sercu miasta?

MM: Myślę, że w sercach naprawdę wielu wrocławian sztuka operetkowa wciąż żyje i trwa, mimo że od ponad dwóch dekad we Wrocławiu nie funkcjonuje stacjonarny teatr operetkowy. To właśnie dlatego powstało Stowarzyszenie Operetka Wrocławska – aby przywrócić naszemu miastu te niezwykle bogate tradycje operetkowe. Warto pamiętać, że przez dziesięciolecia to właśnie we Wrocławiu odbywały się premiery wspaniałych światowych dzieł muzycznych prezentowanych przez dawny Teatr Muzyczny – Operetkę Wrocławską. Dziś, po ponad dwudziestu latach od likwidacji tej sceny, widać wyraźnie, jak bardzo mieszkańcy są spragnieni operetki z prawdziwego zdarzenia. Działalność naszego stowarzyszenia koncentruje się przede wszystkim na pracy na rzecz mieszkańców oraz edukacji kulturalnej młodych pokoleń. Realizujemy wrocławskie gale operetkowe, koncerty i spektakle edukacyjne, a także liczne projekty społeczno-kulturalne, dzięki którym docieramy do coraz szerszego grona odbiorców. Dlatego uważam, że należne miejsce operetki w kulturalnym sercu miasta cały czas istnieje. Ono nie zniknęło. Problemem pozostaje natomiast finansowanie tego typu przedsięwzięć. Przygotowanie pełnowymiarowego spektaklu operetkowego wymaga bardzo dużych nakładów finansowych, których organizacje pozarządowe, takie jak nasza, zazwyczaj nie posiadają. Mimo to udaje nam się organizować liczne koncerty galowe, wydarzenia dla dzieci oraz projekty skierowane do mieszkańców różnych części miasta. Od lat realizujemy również w całej Polsce, a także we Wrocławiu, cieszący się ogromną popularnością cykl „Koncerty na WYNOS!”, który narodził się jeszcze w czasie pandemii. W samym Wrocławiu przez sześć lat działalności zrealizowaliśmy już osiemnaście różnorodnych projektów artystycznych i edukacyjnych. Szczególnie cieszy nas fakt, że w tym roku udało się pozyskać dofinansowanie Gminy Wrocław na pilotażowy projekt „Wrocławska Scena Operetkowa”. To przedsięwzięcie, które traktujemy jako pierwszy krok do stworzenia stałej przestrzeni dla operetki w naszym mieście. Marzy nam się, aby wydarzenia odbywały się przez cały rok – nie tylko latem i nie tylko w formie koncertów plenerowych czy gal operetkowych, ale również poprzez systematyczną działalność edukacyjną. Chcemy stworzyć we Wrocławiu Rewię Wrocławską, nawiązującą do najlepszych tradycji dawnych scen muzycznych i widowisk rewiowych. Naszym celem jest również powołanie miejskiego chóru, rozwijanie działań edukacyjnych w przedszkolach i szkołach oraz popularyzowanie sztuki operetkowej wśród najmłodszych mieszkańców miasta. Przede wszystkim jednak chcemy regularnie prezentować pełnowymiarowe spektakle operetkowe i stopniowo odbudowywać we Wrocławiu środowisko skupione wokół tego wyjątkowego gatunku muzycznego. Odpowiadając więc na pytanie: uważam, że działalność naszego stowarzyszenia odcisnęła bardzo wyraźny ślad na obecności operetki we Wrocławiu. Udaje nam się skutecznie przypominać o tym gatunku, przywracać go mieszkańcom i budować nowe grono odbiorców. Najlepszym dowodem na to jest frekwencja podczas naszych wydarzeń – mieszkańcy naprawdę licznie w nich uczestniczą i pokazują, że operetka nadal jest im bardzo bliska.

Wrocław przez lata miał silne tradycje operetkowe. Czym ten gatunek wciąż urzeka współczesną publiczność?

MM: Myślę, że operetka niezmiennie urzeka współczesną publiczność przede wszystkim radością płynącą ze sceny. Jest w niej wdzięk wiedeńskich salonów, temperament węgierskiego czardasza, blask i elegancja francuskich scen muzycznych, ale przede wszystkim jest piękna muzyka – pełna melodyjnych tematów, które pozostają w pamięci słuchaczy jeszcze długo po zakończeniu spektaklu. Operetka jest gatunkiem niezwykle przystępnym. Można powiedzieć, że stanowi pierwszy krok do stania się wytrawnym melomanem, ponieważ jest lżejszą i bardziej dostępną formą teatru muzycznego niż opera. Na scenie występują profesjonalni śpiewacy operowi, którzy oprócz doskonałego warsztatu wokalnego muszą posiadać również talent aktorski i komediowy. W operetce obok pięknych arii i duetów pojawiają się zabawne dialogi, dynamiczna akcja sceniczna oraz humor, który sprawia, że widzowie bardzo szybko nawiązują kontakt z bohaterami. To właśnie połączenie wysokiego poziomu artystycznego z lekkością formy sprawia, że operetka trafia zarówno do osób od lat związanych z muzyką klasyczną, jak i do tych, którzy dopiero rozpoczynają swoją przygodę z teatrem muzycznym. Dla wielu widzów jest ona pierwszym spotkaniem z kulturą wysoką, ale podaną w sposób przystępny, pełen emocji i dobrej energii. Nie można też zapominać, że operetka jest sztuką niezwykle widowiskową. Łączy muzykę, śpiew, taniec, aktorstwo i często efektowne kostiumy. W czasach, gdy na co dzień otacza nas wiele trudnych informacji i pośpiech, publiczność bardzo często szuka w kulturze chwili wytchnienia. Operetka daje właśnie taką możliwość – pozwala na dwie czy trzy godziny przenieść się do świata pełnego piękna, humoru, romantyzmu i wzruszeń. Myślę, że właśnie dlatego od ponad 150 lat nie traci swojej popularności. Choć zmieniają się czasy, ludzie nadal potrzebują dobrej muzyki, pozytywnych emocji i historii, które kończą się szczęśliwie. A operetka potrafi dostarczyć tego wszystkiego w wyjątkowo eleganckiej i artystycznej formie.

W dobie dynamicznych zmian łatwiej jest zainteresować widza klasyką, czy nowoczesnymi aranżacjami znanego repertuaru?

MM: Zarówno ja, jak i cały nasz zespół zdecydowanie stawiamy na klasykę. Widzimy, że publiczność jest dziś bardzo stęskniona za tradycyjnym teatrem muzycznym – za pięknymi kostiumami, bogatą scenografią, elegancją dawnych epok oraz prawdziwym scenicznym rozmachem. Ludzie chcą zobaczyć na scenie świat, który zachwyca swoją estetyką i pozwala na chwilę oderwać się od codzienności. Oczywiście współczesny teatr bardzo dynamicznie się zmienia. Coraz częściej pojawiają się projekcje multimedialne, zaawansowane efekty wizualne, elementy sztucznej inteligencji, a nawet hologramy. Takie rozwiązania znajdują swoich zwolenników i mogą być ciekawym narzędziem artystycznym. Mam jednak wrażenie, że w teatrach muzycznych jest ich dziś czasem nawet zbyt dużo, a sama technologia zaczyna przesłaniać to, co najważniejsze – muzykę, śpiew i emocje płynące ze sceny. W przypadku operetki jestem przekonany, że należy ją prezentować przede wszystkim w sposób klasyczny, zgodny z intencją kompozytora i duchem epoki, w której powstała. To gatunek o bardzo wyraźnie określonej estetyce. Jego siłą są właśnie wiedeński wdzięk, węgierski temperament, elegancja i charakterystyczny styl muzyczny. Oczywiście można poszukiwać nowych środków wyrazu, ale nie powinny one odbierać operetce jej tożsamości. Warto również pamiętać, że operetka jest gatunkiem w dużej mierze zamkniętym. W przeciwieństwie do musicalu, który nieustannie się rozwija i zyskuje nowe tytuły, klasyczna operetka opiera się na dziełach, które powstały głównie na przełomie XIX i XX wieku. To właśnie te utwory tworzą jej kanon i do nich publiczność chce wracać. Najlepszym dowodem jest fakt, że widzowie nieustannie chcą oglądać te same arcydzieła. Można wielokrotnie wracać na „Carmen”, podobnie jak na „Barona cygańskiego”, „Księżniczkę czardasza” czy „Wesołą wdówkę”, i za każdym razem odnajdywać w nich coś nowego. Klasyka nie starzeje się dlatego, że jest modna, ale dlatego, że jest po prostu ponadczasowa. A współczesny widz, mimo wszystkich technologicznych nowinek, nadal bardzo potrzebuje kontaktu z pięknem, które przetrwało próbę czasu.

Co znajdziemy w Waszym repertuarze?

MM: Stowarzyszenie Operetka Wrocławska to nie tylko koncerty i spektakle operetkowe. W naszej działalności prezentujemy tak naprawdę bardzo szerokie spektrum gatunków muzycznych, oczywiście wykonywanych przez artystów wywodzących się ze świata opery, operetki i musicalu. Warto wspomnieć chociażby o „Śpiewniku Domowym” – naszym wyjątkowym projekcie poświęconym pieśniom Stanisława Moniuszki. Są to utwory, które przez dziesięciolecia rozbrzmiewały w polskich domach, a dziś często pozostają niesłusznie zapomniane. Znajdziemy tam zarówno przepiękną lirykę wokalną, jak i niezwykle zabawne pieśni komediowe, które pokazują ogromne poczucie humoru ich twórcy. To nie tylko piękna muzyka, ale także wspaniała literatura i ważna część polskiego dziedzictwa kulturowego. Ze „Śpiewnikiem Domowym” udało nam się również zrealizować pierwsze na świecie teledyski do wybranych pieśni Moniuszki, kręcone w najpiękniejszych zakątkach Dolnego Śląska. Był to projekt, z którego jesteśmy szczególnie dumni, ponieważ pozwolił połączyć promocję polskiej muzyki z promocją naszego regionu. Nie ograniczamy się jednak wyłącznie do muzyki polskiej. Stworzyliśmy także projekt „Pieśni Europy” – niezwykle bogaty program prezentujący tradycyjne pieśni ludowe i folklorystyczne z szesnastu krajów europejskich, wykonywane w szesnastu różnych językach. Jego premiera odbyła się z udziałem największego w Polsce Wrocławskiego Chóru Seniora, prowadzonego przez nasze stowarzyszenie. Było to wyjątkowe wydarzenie, które pokazało, że muzyka potrafi łączyć pokolenia i budować niezwykłą wspólnotę. Projekt okazał się ogromnym sukcesem i zgromadził blisko półtora tysiąca słuchaczy podczas dwóch koncertów, co było dla nas wielkim powodem do dumy. Realizujemy również wiele innych programów koncertowych, takich jak „Opera & Musical na WYNOS!”, „Lata 20., lata 30. na WYNOS!” czy „Kiepuriada na WYNOS!”, podczas której przypominamy największe przeboje Jana Kiepury i jego małżonki Marty Eggerth. W naszym repertuarze znajdują się także koncerty poświęcone największym polskim przebojom lat 50., 60. i 70., które niezmiennie cieszą się ogromnym zainteresowaniem publiczności. Można więc powiedzieć, że katalog prezentowanych przez nas utworów, stylów i gatunków muzycznych jest naprawdę bardzo szeroki. Staramy się jednak, aby nawet projekty wykraczające poza klasyczną operetkę zachowywały jej charakterystycznego ducha. Dbamy o wartką narrację koncertów, ciekawe aranżacje przygotowywane specjalnie na potrzeby poszczególnych projektów oraz wysoki poziom wykonawczy. Chcemy, aby publiczność mogła nie tylko usłyszeć piękną muzykę, ale również przeżyć prawdziwe muzyczne widowisko, pełne emocji, humoru i artystycznych wzruszeń.

Organizujecie Państwo liczne warsztaty i spotkania. Jak wygląda edukacja muzyczna młodego pokolenia?

MM: Wychodzę z założenia, że edukacja muzyczna powinna zaczynać się jak najwcześniej. Mogę powiedzieć to również na własnym przykładzie. Już jako dziecko uczestniczyłem w koncertach symfonicznych, spektaklach teatralnych, wydarzeniach organizowanych przez operę czy filharmonię. Moi rodzice zadbali o to, abym miał kontakt z kulturą od najmłodszych lat i dzięki temu zainteresowanie muzyką oraz sztuką przyszło bardzo naturalnie. Dziś młode pokolenie ma ogromne możliwości poznawania świata kultury. Internet, media społecznościowe czy platformy takie jak YouTube dają dostęp do niemal nieograniczonych zasobów. Uważam jednak, że nic nie zastąpi bezpośredniego kontaktu z żywym artystą i prawdziwym wydarzeniem kulturalnym. To właśnie emocje przeżywane podczas koncertu czy spektaklu najczęściej pozostają z młodym człowiekiem na całe życie. Dlatego działalność edukacyjna jest jednym z najważniejszych obszarów funkcjonowania Stowarzyszenia Operetka Wrocławska. Praktycznie każdy nasz koncert zawiera element edukacyjny i jest przygotowywany w taki sposób, aby był atrakcyjny również dla najmłodszych odbiorców. Bardzo często obserwujemy dzieci i młodzież przychodzące na nasze wydarzenia razem z rodzicami i dziadkami. To szczególnie cenne, ponieważ kultura staje się wtedy przestrzenią międzypokoleniowego spotkania. Jednym z naszych największych osiągnięć edukacyjnych było stworzenie pierwszego na świecie portalu edukacyjnego „Operetka dla Dzieci”. To miejsce poświęcone sztuce operetkowej, w którym najmłodsi mogą korzystać z gier, zabaw, materiałów edukacyjnych, czytanek oraz opisów najważniejszych dzieł i kompozytorów. Tłumaczymy tam również podstawowe zagadnienia związane z muzyką i teatrem – czym jest głos ludzki, jakie są rodzaje głosów śpiewaczych, jak funkcjonuje teatr muzyczny i jak powstaje spektakl. Na potrzeby tego projektu przygotowaliśmy także spektakl „Operetka dla Dzieci”, który został zarejestrowany zarówno w wersji standardowej, jak i w wersji dostosowanej dla osób ze szczególnymi potrzebami – z audiodeskrypcją oraz napisami. Wybraliśmy do niego fragmenty dzieł operetkowych, które swoją tematyką, humorem i baśniowym charakterem mogą szczególnie zainteresować najmłodszych widzów. Do dziś realizujemy również mini-spektakle pod tym samym tytułem w różnych miejscowościach w całej Polsce. Udało nam się także wydać książeczkę „Operetkowa Przygoda”, która w dużym nakładzie trafiała i nadal trafia do dzieci jako nagroda w organizowanych przez nas konkursach. Powstały również puzzle, gry memory oraz inne materiały edukacyjne. Staramy się bowiem, aby edukacja kulturalna odbywała się przede wszystkim poprzez zabawę i pozytywne doświadczenia. Ogromną wartość edukacyjną mają także nasze teledyski do pieśni Stanisława Moniuszki. Dzięki nim najmłodsze pokolenie może poznawać twórczość ojca polskiej opery narodowej, ale również pierwszego polskiego kompozytora operetkowego. To okazja do odkrywania piękna polskiej muzyki, literatury i kultury w atrakcyjnej, współczesnej formie. W ubiegłym roku zrealizowaliśmy również pilotażowy projekt „Operetka dla Dzieci, Opera i Musical dla Młodzieży”. Wyszliśmy z założenia, że starszą młodzież zainteresuje szczególnie gatunek musicalowy, który jest jej bliski i obecny w kulturze popularnej. Postanowiliśmy jednak połączyć go z operą i operetką, pokazując młodym ludziom, że opera nie jest czymś trudnym czy niedostępnym. Projekt obejmował koncerty, warsztaty oraz działania edukacyjne, które spotkały się z bardzo dobrym odbiorem. Obecnie prowadzimy również Centrum Relacji SOWA, którego operatorem jest nasze stowarzyszenie. To miejsce integracji lokalnej społeczności i działań edukacyjnych. Funkcjonuje tam między innymi pierwszy we Wrocławiu osiedlowy chór dziecięco-młodzieżowy, a edukacja kulturalna i muzyczna stanowi jeden z najważniejszych elementów naszej codziennej działalności. Dlatego niezmiennie zapraszamy na nasze wydarzenia także najmłodszą publiczność. Przez wszystkie lata naszej działalności nie zdarzyło nam się spotkać dziecka, które wyszłoby z koncertu czy spektaklu znudzone. Wręcz przeciwnie – dzieci reagują z ogromnym entuzjazmem, a ich zachwyt pokazuje nam, że edukacja przez muzykę naprawdę ma sens.

Jakie działania Państwo podejmujecie, aby operetka przestała być kojarzona wyłącznie z elitarnym gatunkiem, a stała się rozrywką dostępną dla każdego?

MM:
Przede wszystkim od samego początku naszej działalności, czyli od maja 2020 r., wychodzimy z operetką do ludzi. Zamiast czekać, aż publiczność przyjdzie do teatru, postanowiliśmy odwrócić tę sytuację i to my udaliśmy się do mieszkańców. Śpiewamy w miejscach zupełnie nieoczywistych dla prezentacji tego rodzaju sztuki – na ulicach, w parkach, na osiedlach mieszkaniowych, placach, boiskach, skwerach i w przestrzeniach publicznych w całej Polsce. Tak właśnie narodziły się „Koncerty na WYNOS!”, które początkowo były odpowiedzią na ograniczenia związane z pandemią, a z czasem stały się jednym z najważniejszych elementów naszej działalności. Okazało się, że operetka doskonale odnajduje się poza murami teatru i trafia do osób, które być może nigdy wcześniej nie miały okazji uczestniczyć w tego typu wydarzeniu. Dzięki temu dziesiątki tysięcy odbiorców mogły po raz pierwszy zetknąć się z operą, operetką czy musicalem w sposób całkowicie naturalny i bezpośredni. Bez konieczności kupowania biletów, bez formalnego charakteru wydarzenia, bez poczucia, że jest to sztuka przeznaczona wyłącznie dla wąskiego grona odbiorców. Bardzo często nasi słuchacze trafiają na koncert przypadkiem – podczas spaceru, wizyty w parku czy lokalnego festynu – a potem zostają z nami na całe wydarzenie. To właśnie takie doświadczenia pokazują, że operetka nie jest gatunkiem elitarnym. Wręcz przeciwnie – od zawsze była tworzona po to, aby bawić, wzruszać i dostarczać publiczności radości. Piękne melodie, humor, taniec i lekkość przekazu sprawiają, że jest ona niezwykle przystępna dla odbiorców w każdym wieku. Dlatego, mimo że pandemia już dawno się zakończyła, nadal konsekwentnie realizujemy koncerty plenerowe i wydarzenia organizowane blisko lokalnych społeczności. Uważamy, że kultura powinna być dostępna dla każdego, niezależnie od wieku, miejsca zamieszkania czy zasobności portfela. Jeśli chcemy budować nowe grono odbiorców, musimy być tam, gdzie są ludzie. Myślę, że właśnie dzięki temu udało nam się przełamać wiele stereotypów związanych z operetką. Pokazaliśmy, że nie jest ona zamknięta w murach teatru i nie wymaga specjalnego przygotowania. Wystarczy przyjść, usiąść lub zatrzymać się na chwilę i po prostu dać się porwać muzyce. A wtedy bardzo szybko okazuje się, że operetka jest sztuką bliską każdemu człowiekowi.

Skąd pozyskujecie Państwo kostiumy i scenografię do tak barwnych widowisk?

MM: To pytanie słyszymy bardzo często, ponieważ kostiumy są jednym z najbardziej charakterystycznych elementów naszych wydarzeń. Operetka kojarzy się z rozmachem, elegancją i pięknem, dlatego odpowiednia oprawa wizualna jest dla nas niezwykle ważna. I tutaj wiele osób może być zaskoczonych, ponieważ absolutna większość tych barwnych i efektownych strojów powstała dzięki pracy naszych własnych artystów i współpracowników. Ogromną rolę odgrywa tutaj Damian Domałewski – członek Stowarzyszenia Operetka Wrocławska, kreator kostiumów i osoba obdarzona niezwykłą wyobraźnią plastyczną. Wiele kostiumów przygotowujemy samodzielnie, projektując je i wykonując od podstaw lub dostosowując do potrzeb konkretnych produkcji. Oczywiście część kostiumów pozyskujemy również z innych instytucji muzycznych i teatralnych. Są to stroje, które dawniej wykorzystywane były w spektaklach operetkowych, operowych czy musicalowych i dzięki temu mogą nadal służyć publiczności podczas kolejnych realizacji. Bardzo cieszy nas możliwość dawania tym kostiumom drugiego życia i ponownego prezentowania ich na scenie. Nie ograniczamy się jednak wyłącznie do samych strojów. Ogromną wagę przywiązujemy również do wszelkiego rodzaju dodatków, rekwizytów i elementów scenograficznych. Wachlarze, cylindry, kapelusze, parasolki, szable, maski balowe czy stylizowane dekoracje – wszystkie te detale budują atmosferę spektaklu i sprawiają, że widz może choć na chwilę przenieść się do świata wiedeńskich salonów, operetkowych bali i romantycznych historii. Myślę, że właśnie dbałość o takie szczegóły sprawia, że nasze widowiska są tak dobrze odbierane przez publiczność. W operetce muzyka jest oczywiście najważniejsza, ale równie ważne jest stworzenie świata, który zachwyca również wizualnie. Staramy się, aby każdy koncert i każdy spektakl był prawdziwą ucztą zarówno dla ucha, jak i dla oka.

Które miejsca na mapie Dolnego Śląska okazały się najbardziej magiczne dla Państwa występów? Koncerty w zamkach, parkach zdrojowych czy odrestaurowanych pałacach?

MM: To bardzo trudne pytanie, ponieważ w zasadzie każde miejsce, do którego trafiamy, jest na swój sposób wyjątkowe. Niezależnie od tego, czy jest to duże miasto, niewielkie miasteczko czy sołectwo w małej gminie, wszędzie spotykamy ludzi spragnionych kultury i niezwykle życzliwych dla naszych działań. Występujemy na malowniczych rynkach, w parkach, przy pałacach, zamkach, w uzdrowiskach i trudno byłoby wskazać jedno miejsce, które byłoby najpiękniejsze. Nasze operetkowe podróże są jednak czymś więcej niż tylko koncertowaniem. To również nieustanne odkrywanie magicznych i często nieoczywistych zakątków Dolnego Śląska. Dzięki naszym projektom trafiamy do miejsc, których być może nigdy nie poznalibyśmy tak dobrze, gdyby nie muzyka. Pamiętam chociażby przepiękny rynek w Międzylesiu w Kotlinie Kłodzkiej, który zrobił na nas ogromne wrażenie swoim klimatem i architekturą. Zachwycił nas również pałac w Ciechanowicach, pieczołowicie odnawiany przez właściciela, który wkłada w to miejsce całe swoje serce. Szczególne wrażenie zrobiły na nas także otaczające go ogrody, tworzące wyjątkową przestrzeń do spotkań z kulturą. Jeżeli jednak miałbym wskazać miejsce, które szczególnie skradło nasze serca, byłyby to bez wątpienia Chełmsko Śląskie i słynne Domki Tkaczy Śląskich. To miejsce o niezwykłej historii i wyjątkowej atmosferze. Poznaliśmy tam Teresę Sobalę oraz środowisko osób pielęgnujących tradycje tkackie regionu. Dzięki temu mogliśmy lepiej poznać historię miejscowego tkactwa lnianego, które przetrwało tam przez stulecia. To właśnie Chełmsko Śląskie stało się jedną z inspiracji dla naszego projektu „Śpiewnik Domowy”. W prezentowanych przez nas teledyskach i koncertach wykorzystujemy tradycyjne lniane stroje nawiązujące do lokalnych tradycji regionu. To połączenie muzyki Stanisława Moniuszki z autentycznym dziedzictwem Dolnego Śląska okazało się niezwykle wartościowe i pozwoliło stworzyć wyjątkowy klimat tych realizacji. Jednocześnie równie mocno urzekają nas dolnośląskie uzdrowiska, pałace, zamki i parki zdrojowe. Dolny Śląsk jest pod tym względem regionem absolutnie wyjątkowym. Niewiele miejsc w Polsce może pochwalić się taką liczbą pięknych obiektów historycznych i tak różnorodnym krajobrazem. Szczególnie poruszające były dla nas również koncerty realizowane na terenach dotkniętych powodzią. Podczas ostatniej edycji „Koncertów na WYNOS!” na Dolnym Śląsku odwiedziliśmy miejscowości, które mierzyły się ze skutkami tego żywiołu. Chcieliśmy być tam z mieszkańcami nie tylko jako artyści, ale również jako ludzie. Widzieliśmy ogrom pracy, zaangażowania i solidarności wkładanej przez lokalne społeczności, dyrektorów instytucji kultury, wolontariuszy i samych mieszkańców w odbudowę swoich miejscowości. Takie spotkania pokazują, że kultura może nie tylko dostarczać rozrywki, ale także budować wspólnotę i dawać ludziom nadzieję w trudnych momentach. Dlatego trudno wskazać jedno najbardziej magiczne miejsce. Magia naszych koncertów rodzi się przede wszystkim tam, gdzie spotykają się piękna przestrzeń, muzyka i ludzie.

Czy planują Państwo stworzenie festiwalu operetkowego na stałe wpisanego w kalendarz kulturalny regionu?

MM: Tak naprawdę ten proces już się rozpoczął. W ubiegłym roku zainaugurowaliśmy Wrocławski Festiwal Operetkowy, którego pierwsza edycja okazała się dużym sukcesem i potwierdziła, że we Wrocławiu istnieje publiczność zainteresowana tego typu wydarzeniami. Festiwal był naturalnym efektem kilkuletniej pracy Stowarzyszenia Operetka Wrocławska. Przez cztery lata realizowaliśmy „Koncerty na WYNOS!” na osiedlach Wrocławia, docierając do tysięcy mieszkańców i budując grono wiernych odbiorców. Widzieliśmy, że zainteresowanie operetką stale rośnie, dlatego postanowiliśmy rozszerzyć formułę naszych działań i stworzyć wydarzenie festiwalowe, które połączy koncerty plenerowe z bardziej rozbudowanymi przedsięwzięciami artystycznymi. Do programu festiwalu wprowadziliśmy między innymi Wrocławskie Gale Operetkowe, odbywające się w dużych salach koncertowych. Dzięki temu publiczność może obcować z operetką zarówno w przestrzeni miejskiej, jak i w warunkach typowych dla koncertów galowych. Od tego roku festiwal zostanie dodatkowo wzbogacony o spektakle „Operetka dla Dzieci”, które będą prezentowane w wybranych szkołach podstawowych Wrocławia. Naszym celem jest, aby Wrocławski Festiwal Operetkowy na stałe wpisał się w kalendarz najważniejszych wydarzeń kulturalnych miasta i regionu. Chcemy, by z roku na rok rozwijał się, poszerzał program i zyskiwał coraz większy rozmach. Widzimy go nie tylko jako kilka dni koncertów, ale jako element szerszej idei budowania Wrocławskiej Sceny Operetkowej. Dlatego oprócz samego festiwalu rozwijamy również działania całoroczne – koncerty edukacyjne, spotkania z artystami, mini-recitale, warsztaty i projekty skierowane do dzieci, młodzieży oraz seniorów. Marzy nam się, aby operetka była obecna we Wrocławiu przez cały rok, a nie tylko podczas pojedynczych wydarzeń. Wrocławski Festiwal Operetkowy ma być natomiast jej najważniejszym, corocznym świętem.

Który utwór z kanonu operetki osobiście nigdy się Państwu nie nudzi i dlaczego?

MM: To bardzo trudne pytanie, ponieważ myślę, że osobom zawodowo związanym z operetką ten repertuar po prostu się nie nudzi. Nasi artyści wykonują niektóre utwory od wielu lat, często po kilkaset razy, a mimo to za każdym razem odnajdują w nich nowe emocje, nowe znaczenia i nowe możliwości interpretacyjne. Właśnie na tym polega siła wielkiej muzyki. Gdybym jednak miał wskazać jeden utwór, który zajmuje szczególne miejsce w naszych sercach, byłby to bez wątpienia duet „Usta milczą, dusza śpiewa” z „Wesołej Wdówki” Franza Lehára. To można powiedzieć prawdziwy hymn operetki. Jest to utwór, który niemal zawsze wybrzmiewa podczas finałów naszych koncertów i gal operetkowych. Publiczność go uwielbia – słuchacze nucą melodię razem z nami, kołyszą się do rytmu, a często nawet śpiewają kolejne frazy. To jedna z tych melodii, które przekraczają granice pokoleń. Znają ją zarówno osoby od lat związane z operetką, jak i ci, którzy po raz pierwszy trafiają na taki koncert. Jest w niej wszystko to, co najpiękniejsze w tym gatunku – elegancja, romantyzm, lekkość i niezwykła melodyjność. Jednocześnie warto podkreślić, że kanon operetkowy jest znacznie bogatszy niż kilka najbardziej rozpoznawalnych przebojów. W repertuarze znajdują się dziesiątki mniej znanych arii, duetów i ansambli, które zasługują na ponowne odkrycie. Bardzo często właśnie takie utwory stają się największym zaskoczeniem dla publiczności. Widzowie przychodzą, aby usłyszeć „Usta milczą, dusza śpiewa” czy fragmenty „Księżniczki czardasza”, a wychodzą zachwyceni dziełami, których wcześniej w ogóle nie znali. To właśnie jest dla nas najpiękniejsze – z jednej strony pielęgnowanie wielkich operetkowych przebojów, a z drugiej odkrywanie przed publicznością mniej znanych perełek tego repertuaru. Dzięki temu operetka pozostaje żywa i nieustannie potrafi zaskakiwać, zarówno widzów, jak i samych wykonawców.

Dziękuję za rozmowę

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *