Strona główna / Felietony / Co robią kwiatki na działce – może, gdy mają ochotę, to zakwitną? (12)

Co robią kwiatki na działce – może, gdy mają ochotę, to zakwitną? (12)

Przy zmiennej pogodzie w klimacie umiarkowanym, z czym spotykamy się na co dzień i to ma zdecydowany wpływ na nasze samopoczucie, warto zwrócić uwagę na zwierzęta „działkowe”. My jako homo sapiens jesteśmy zwierzętami i stanowimy część ekosystemu. Niektórzy naukowcy, z którymi się zgadzam, twierdzą, że największym pasożytnikiem (prof. Miodek na to słowo ma swoje uzasadnienie, co cenię, że to błąd językowy, bo pochodzi od rzyć) w przyrodzie jest człowiek, nie każdy oczywiście.

Na mojej działce zaobserwowałem wiele gatunków ptaków  (gołębie, szpaki – zrywały wiśnie z „moich drzew”, a w Świdnicy nawet władze wprowadziły system hukowy, by je wypłoszyć z drzew w rynku, wróble – „Przygód kilka wróbla Ćwirka” – to jedna z mądrzejszych bajek z Dobranocek, sroki – frazeologizm „sroka spod ogona nie wypadła”, kawki – zawsze kojarzony przeze mnie z Franzem Kafką i kawką spożywaną przez rodziców, kiedy była „słaba”, to była nazywana lurą, ale też parzuchą, wilgi zwyczajne – z pięknym upierzeniem żółtym i śpiewem, sowy – jedna kiedyś uderzyła mnie skrzydłem i pomyślałem, że zająłem jej teren – i słusznie).

Pszczoły, osy, bąki i szerszenie oraz świetliki. To są bardzo ważne z punktu ekosystemu „działkowego” obywatele swoich terytoriów naturalnych. Mają swoje zasady, które wynikają z ich naturalnych instynktów. Na przykład szerszenie są agresywne, bo odcinają żuwaczkami głowy osom i pszczołom, ale też żywią się motylami. Piękne w nocy są świetliki. Trudno im zrobić zdjęcia. Wszystkie jednak owady są potrzebne, bo przynoszą plon na „działkę” dla ludzi.

Na działce też bywają pająki – miałem gniazdo tydrzyka paskowanego – ciekawe jest obserwowanie, jak wygląda rozwijanie się młodych tydrzyków. Ciekawe jest też kopulowanie much oraz ślimaków na drzewie.

Jeże to stali bywalcy na „działce”. Uwielbiam je. Spotykam nieustannie – i wiem, jak oddychają i „truptają” oraz jak śpią, dysząc. Ale nigdy nie spotkałem jeża z jabłkiem na grzbiecie. Natomiast językoznawczo spotkałem się ze sformułowaniem pejoratywnym: „mam dupę jak do jeża”, co oznacza, że czegoś nie akceptujemy. A naprawdę jeże się kulą, kiedy się boją i kiedy są głaskane, to się otwierają.

Na „działce” nie spotkałem kretów, ale u sąsiada z jego działki byłem świadkiem, że walczy z kretami i mam mieszane uczucia co do metod. Ale były u mnie lisy, wiewiórki, kuny, ślimak-śliniak luzytański, pomrowy.

Dlaczego o tym piszę? Dlatego że uważam, że jestem obserwatorem świata i życzę każdemu co najlepsze. A najważniejsze – przyroda nas uczy więcej niż my wiemy, o czym każdego dnia się przekonuję. A to czego nas uczy przyroda, odzwierciedla nas samych i nasze charaktery.

Co robią kwiatki na działce – może, gdy mają ochotę, to zakwitną?

Słowa potrafią zmieniać świat na lepszy.

Wojciech Koryciński

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *