Strona główna / Wywiady / Wśród mchu i paproci czekają skrzaty i magia dzieciństwa

Wśród mchu i paproci czekają skrzaty i magia dzieciństwa

„Dolina powstała z miłości do historii, natury i z silnej wiary, że w każdym z nas drzemie ten sam dziecięcy zachwyt nad światem. To żywy, pulsujący dom, do którego zapraszam, by usiąść, posłuchać i po prostu… być” – tak o niezwykłym miejscu niedaleko Łodzi mówi jego twórca Konrad Dzięcielewski, Skrzatolog. Dolina Skrzatów, bo o niej mowa to baśniowa kraina, w której ożywają słowiańskie mity, wierzenia i tradycje. W rozmowie z Agnieszką Góralczyk jej twórca opowiada m.in. o tym jak narodziło się miejsce, w którym czas zwalnia, a między mchem i korzeniami drzew kryją się miniaturowi mieszkańcy.

Jak narodziła się Dolina Skrzatów?

KD: Dolina Skrzatów wypłynęła prosto z serca, z najgłębszej ludzkiej tęsknoty za… normalnością. Jako człowiek, który od ponad ćwierć wieku buduje światy przez pryzmat baśni i rzemiosła oraz zbiera bogate doświadczenie pedagogiczne, stworzyłem swoją bezpieczną przystań. To dom, w którym zrzucamy z barków ciężar codzienności, a dziecko oddycha słowiańskim duchem.

Zależało mi na podarowaniu ludziom autentycznego ciepła – tego żywego, namacalnego, które czuje się, gdy dotyka się surowego drewna, gdy siedzi się przy ognisku, gdy patrzy się drugiemu człowiekowi głęboko w oczy i snuje opowieść. Dolina powstała z miłości do historii, natury i z silnej wiary, że w każdym z nas drzemie ten sam dziecięcy zachwyt nad światem. To żywy, pulsujący dom, do którego zapraszam, by usiąść, posłuchać i po prostu… być.

Dlaczego głównym motywem przewodnim zostały właśnie skrzaty?

KD: Skrzat to personifikacja opiekuńczej energii, domowego ogniska i głębokiej więzi z przyrodą. To źródło wiedzy. W naszej tradycji skrzaty od zawsze stoją blisko człowieka, pomagają w gospodarstwie, uczą szacunku do codziennej pracy i otaczającego świata. Wybór skrzatów pozwala na budowanie idealnego pomostu między dziecięcą wrażliwością a mądrością naszych przodków.

Jaką rolę w tworzeniu klimatu tego miejsca odgrywa dawna mitologia i kultura słowiańska?

KD: Kultura słowiańska to nasz korzeń, nasza tożsamość i kod kulturowy, który nosimy w sobie. Dla nas, Słowian, tym pierwotnym, najgłębszym kodem jest SŁOWO. W Dolinie Skrzatów pokazuję, że słowo ma potężną głębię i ono do nas silnie przemawia. Odkrywamy ukrytą w języku mądrość naszych przodków. Prezentuję odwiedzającym, że banalne z pozoru wyrazy niosą w sobie gotowe definicje świata. Kiedy mówimy palenisko, to mówimy o paleniu ognia nisko. Kiedy dotykamy pojęć związanych z wagą, nagle odkrywamy cały system wartości: uwaga, rozwaga, mówimy o rzeczach, które są dla nas ważne, czyli mają swoją wagę. Przywiązujemy do czegoś wagę, bo to buduje wartość naszego świata. Poprzez taką pracę ze słowem mitologiczny i kulturowy świat Słowian staje się żywym lustrem, w którym przegląda się nasza współczesność.

Na czym polega fenomen tego miejsca?

KD: Fenomen Doliny Skrzatów tkwi w autentyczności, niepowtarzalnej energii i pełnym zwrocie ku cyfrowemu minimalizmowi. Jesteśmy oazą spokoju i wyciszenia. Uzyskujemy to dzięki kameralnym spotkaniom w małych grupach. W Dolinie powtarzam rodzicom i nauczycielom ważną zasadę: kiedy dziecko ma dookoła „nic”, to wtedy w jego głowie rodzi się „coś”. A kiedy wokół jest już bardzo dużo „czegoś”, to w głowie zazwyczaj zostaje „nic”.

Wyciszenie rodzi prawdziwą twórczość. W ciszy lasu, opierając się na tradycyjnym rzemiośle i bliskości przyrody, oddajemy dzieciom przestrzeń na swobodę, która buduje ich własny świat. To miejsce bije unikalną siłą, w której zakochują się wszyscy przyjeżdżający do Doliny. Tutaj dorośli przypominają sobie, jak to jest marzyć, a dzieci kreują własną rzeczywistość, stając się prawdziwymi twórcami.

Kim jest Skrzatolog?

KD: Skrzatolog to powołanie, misja i wyjątkowy stan ducha. W tej roli łączę wieloletnie praktyczne doświadczenie pedagogiczne, kulturoznawcze i filozoficzne z fachem tradycyjnego rzemieślnika oraz bajarza. Z pełną pokorą wskazuję jednak na najważniejsze: prawdziwym psychologiem i terapeutą w tym miejscu jest las. To otaczające nas środowisko naturalne wykonuje tę najgłębszą pracę. Głos ptaków, szum wiatru, wszechobecna zieleń – cała Matka Natura, którą jako słowianie nazywamy Matką Mokoszą – działa na ludzki umysł uzdrawiająco. Słowiańska dusza i słowiański duch mieszkające w tym lesie prowadzą tę cichą terapię. Ja sam, jako Skrzatolog, każdego dnia z wdzięcznością jej ulegam, czerpiąc z lasu siłę i spokój razem z moimi gośćmi.

Jak wygląda typowe zwiedzanie parku z perspektywy przewodnika – Skrzatologa?

KD: To nie jest zwykłe oprowadzanie grupy – to wspólna wyprawa, rytuał i przede wszystkim głęboka, wielowymiarowa animacja. Słowo animacja rozumiem w jego najpiękniejszym, pierwotnym sensie: jako ożywianie drugiego człowieka, wyczuwanie jego emocji i budowanie z nim autentycznego kontaktu. To unikalne podejście i dar czytania ludzkich emocji zawdzięczam swojej osobistej historii. Jestem dzieckiem niesłyszących rodziców. Wychowanie w domu, w którym porozumiewaliśmy się bez użycia głosu, ukształtowało we mnie niezwykłą wrażliwość na gest, mimikę i mowę ciała. Nauczono mnie patrzeć głębiej, wyczuwać nastroje i reagować na to, co niewypowiedziane. Sam również z pełną świadomością posługuję się tą ekspresją i plastyką ciała, snując słowiańskie opowieści. Dzięki temu spotkanie ze Skrzatologiem angażuje wszystkie zmysły odwiedzających. Wspólnie schylamy się nad mikroskopijnymi śladami w mchu, dotykamy faktury drewna, słuchamy wiatru, a baśń rodzi się tu i teraz, idealnie zestrojona z wrażliwością grupy.

W jaki sposób Dolina Skrzatów przybliża odwiedzającym mitologię, rytuały i symbole dawnych Słowian?

KD: Robimy to w sposób organiczny, łącząc dawne wierzenia z namacalnym doświadczaniem przyrody. Mitologia ożywa w rzeźbach, architekturze parku i w naszych opowieściach. Prezentujemy dawne bóstwa, znaczenie pradawnego abecadła – Głagolicy – oraz celebrujemy tradycyjne święta w rytmie natury, organizując takie wydarzenia jak Rozświetlona Dolina, czy obrzędy tj. Ustawienie Majowego Pala, lub prywatne np. Swadźba. Słowiańskość to głębokie współistnienie z ekosystemem. W Dolinie tę naturę zauważamy i doceniamy właśnie wtedy, kiedy wspólnie szukamy skrzatów. Idąc ich tropem, otwieramy oczy na siłę rosnących tu drzew, na pełzające po ziemi owady, na bogactwo ptactwa, które zakłada u nas swoje gniazda – od tych najmniejszych gatunków, aż po bociany czy czaple. Cały ten Chociszewski mikrowszechświat nad rzeką Bzurą jest połączony, a jego mądrość wciąż nas inspiruje.

Jakie zadania i wyzwania czekają na śmiałków przemierzających ścieżki baśniowego parku?

KD: Głównym zadaniem, przed jakim stają współcześni poszukiwacze przygód, jest wyciszenie. Ścieżki parku zachęcają do zwolnienia tempa. Zadania, które przygotowujemy, wymagają sprytu, uważności i ścisłej współpracy. Śmiałkowie uczą się „czytać” las, rozszyfrowywać ukryte znaki i ufają własnej wyobraźni. Gdy umysł uwalnia się od zewnętrznego szumu, każdy zaczyna dostrzegać głębokie piękno świata.

Jak motyw relacji między dziadkiem, a wnukiem wpłynął na filozofię, którą buduje Pan w tym miejscu?

KD: Nie byłoby Doliny Skrzatów, gdyby nie ta relacja. Kilka słów i przygód z dzieciństwa wpłynęło na moje dorosłe życie. Chciałbym dać szansę każdemu na taki obrót sprawy.  Moja relacja to bardzo prywatny rdzeń międzypokoleniowej transmisji kultury i mądrości. Dziadek w tradycyjnym ujęciu to Mentor – ten, który ma czas, który zna przeszłość i potrafi przekazać wnukowi życiowy kompas. Budując Dolinę, odtworzyłem ten archetyp. Starsze pokolenia odnajdują tu przestrzeń do dzielenia się swoimi opowieściami z młodymi, co buduje silny most oparty na miłości, szacunku i wspólnym doświadczaniu świata.

Dlaczego tak stanowczo podkreśla Pan, że skrzat to nie krasnal, i jaka jest kluczowa różnica między nimi?

KD: To kluczowa kwestia pojęciowa, kulturowa i językowa. Krasnal to produkt współczesnego przemysłu rozrywkowego, utożsamiany z ogrodową figurką. Skrzat natomiast wywodzi się bezpośrednio z naszej, słowiańskiej demonologii. To istota głęboko duchowa, strażnik domostwa.

Gdy przyjrzymy się samemu słowu skrzat, język podpowiada nam jego naturę. To ten, który potrafi się doskonale skryć, chroniąc swoją tajemnicę, ale też ten, który potrafi w zaroślach ostrzegawczo skrzeczeć. Skrzat ma swoją godność i dzikość natury. W Dolinie przywracamy skrzatom ich należne, rodowe miejsce w naszej wyobraźni.

Jak udaje się Panu połączyć fakty historyczne z baśniowym storytellingem?

KD: To kwestia odpowiednich proporcji i szacunku dla obu tych dziedzin. Fakty historyczne, wiedza o kulturze i dawnych rzemiosłach stanowią twardy szkielet, na którym opieram konstrukcję świata. Baśniowa opowieść jest z kolei tkanką miękką, językiem emocji i wyobraźni, który pozwala tej historii ożyć. Ubieram historię w szaty, które sprawiają, że staje się ona dla współczesnego człowieka fascynująca i bliska. Uwielbiam też zaskakiwać magią naszego słowa. Jestem też ekspertem w swojej dziedzinie.

Jaką rolę w parku odgrywają warsztaty rękodzielnicze, na przykład tworzenie słowiańskich lalek motanek?

KD: Warsztaty to część naszej działalności edukacyjnej, prowadzony na najwyższym merytorycznym i artystycznym poziomie. Kiedy człowiek tworzy coś własnymi rękami, uruchamia głębokie obszary twórcze, zupełnie uśpione podczas kontaktu z ekranem.

Tworzenie słowiańskich motanek – lalek dobrych życzeń robionych poprzez precyzyjne motanie i wiązanie – to proces pełen intencji, tradycji i symboliki. Każdy węzeł i owinięcie ma swoje określone znaczenie. To namacalny powrót do korzeni, dający ogromną satysfakcję z wykonania pięknego, autentycznego rękodzieła.

O czym jest książka „Opowieści Skrzatologa”?

KD: „Opowieści Skrzatologa” to literacka esencja tego wszystkiego, czym żyję i co tworzę. To zbiór opowieści, które wprowadzają w magiczny świat słowiańskich istot, a jednocześnie niosą głębokie przesłanie i mądrość opartą na moim wieloletnim doświadczeniu pracy z dziećmi i dorosłymi. To książka o poszukiwaniu tożsamości, o sile natury, o magii codzienności i o zachowaniu w sobie dziecięcego zachwytu nad światem. To drogowskaz dla każdego, kto chce odnaleźć drogę do własnej, wewnętrznej Doliny Skrzatów. Do zeskrzacenia!

Dziękuję za rozmowę

Zobacz także:

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *