Mamy dziś 16 maja – dokładnie tego dnia w 1975 roku Telewizja Polska wyemitowała pierwszy odcinek serialu, który na stałe wpisał się do kanonu naszej popkultury i ukształtował poczucie humoru kilku pokoleń. Mowa o „Czterdziestolatku” w reżyserii Jerzego Gruzy. Przygody inżyniera Stefana Karwowskiego bawią, wzruszają i celnie punktują naszą rzeczywistość już od ponad pół wieku.
„Czterdziestolatek” (lub po prostu „40-latek”) to nie tylko genialna komedia, ale też bezcenny zapis kronikarski Warszawy tamtych lat. Fabuła idealnie wkomponowała się w realia epoki gierkowskiej i ówczesnej „propagandy sukcesu”. Stefan Karwowski, jako człowiek czynu i inżynier, rzucony został na odcinek najważniejszych inwestycji stolicy. Na ekranie śledziliśmy m.in. budowę Trasy Łazienkowskiej, kultowego Dworca Centralnego czy Trasy Toruńskiej.
Bohaterowie reprezentowali przeciętną, inteligencką rodzinę warszawiaków z wyższym wykształceniem technicznym, które zdobyli jako pierwsi w swoim pokoleniu. Ich codzienne życie w bloku przy ulicy Pańskiej, w samym sercu stolicy, było marzeniem wielu Polaków i idealnie odzwierciedlało aspiracje oraz warunki bytowe tamtego społeczeństwa.
Choć tło historyczne mocno osadzone jest w realiach PRL-u, to problemy, z którymi mierzył się Stefan Karwowski, są absolutnie ponadczasowe. Twórcy serialu – Jerzy Gruza i Krzysztof Teodor Toeplitz – sami w okresie pracy nad scenariuszem przekroczyli magiczną czterdziestkę. Swoje własne lęki i przemyślenia przelali na papier, tworząc genialny portret kryzysu wieku średniego.
Próby rzucenia palenia, nagła obsesja na punkcie kondycji fizycznej, lęk przed utratą włosów, chęć samorealizacji przez działalność społeczną czy wreszcie niewinne (i mniej niewinne) romanse na boku – to wszystko złożyło się na postać bohatera, w którym każdy dojrzały człowiek mógł znaleźć cząstkę samego siebie. Karwowski potrafił być dumny ze swojego dorobku życiowego i zawodowego, by za chwilę popaść w melancholię nad uciekającym czasem.
Sukces „Czterdziestolatka” nie byłby możliwy bez absolutnie genialnej ekipy aktorskiej. Tytułową rolę stworzył niezapomniany Andrzej Kopiczyński, a partnerowała mu cudowna Anna Seniuk jako Magda Karwowska – z wykształcenia hydrolog, próbująca okiełznać domowy chaos i ambicje męża. U boku rodziców dorastało młode pokolenie: syn Marek (Piotr Kąkolewski) oraz córka Jagoda (grana najpierw przez Grażynę Woźniak, a później przez Mirellę Olczyk).
Serial wykreował też postacie drugoplanowe, które wręcz skradły show głównym bohaterom. Kto z nas nie pamięta Ireny Kwiatkowskiej jako legendarnej „Kobiety Pracującej”, która żadnej pracy się nie bała i pojawiała się w najmniej oczekiwanych momentach? Do historii przeszedł też Roman Kłosowski jako wścibski, ale na swój sposób uroczy technik Roman Maliniak, wierny przyjaciel domu doktor Karol Stelmach (Leonard Pietraszak), surowy dyrektor Wardowski (Janusz Kłosiński) czy apodyktyczny inżynier Mieczysław Gajny, w którego wcielił się Wojciech Pokora.
Choć od premiery minęło już 51 lat, a Warszawa zmieniła się nie do poznania, to do przygód rodziny Karwowskich wciąż wracamy z ogromnym sentymentem. To serial, który się nie starzeje, bo opowiada o nas samych – z wadami, zaletami i wieczną pogonią za życiową równowagą.
Karolina Osińska-Marcińczyk, fot. FilmWeb











