Strona główna / Wywiady / Mówią o niej: mistrzyni literackiego niepokoju

Mówią o niej: mistrzyni literackiego niepokoju

Polonistka, dziennikarka i autorka poczytnych thrillerów oraz książek, w których świat realny miesza się ze słowiańskością. Szturmem weszła na polski rynek wydawniczy i od tego czasu konsekwentnie buduje swój literacki świat pełen napięcia i nieoczywistych zwrotów akcji, serwując czytelnikom historie, o których trudno zapomnieć. W rozmowie z Agnieszką Góralczyk, Agnieszka Kaźmierczyk opowiada o swojej twórczości, inspiracjach i o tym, jak na przestrzeni lat zmieniała się tematyka jej książek.

Kiedy zaczęła Pani tworzyć literackie światy i „puszczać” je w świat?

AK: Literackie światy zaczęłam tworzyć dopiero kilka lat temu. W głowie jednak miałam co najmniej kilkanaście historii, które od dłuższego czasu chciałam wypuścić na świat. W 2019 r. poczułam się na tyle pewnie, by wysłać je do wydawców, dzięki czemu możemy dziś wracać już do jedenastu z nich.

Na przestrzeni lat zmieniła się tematyka Pani książek – od tematyki słowiańskiej z elementami fantastycznymi po kryminały i książki trochę psychologiczne. Dlaczego poszła Pani w tym właśnie kierunku?

AK: Pierwsze książki były odpowiedzią na pytania moich uczniów: dlaczego w szkole uczymy się o mitologii Greków i Rzymian, czy nie mieliśmy własnej? Chciałam wówczas pokazać im choć odrobinę wierzeń, które były bliskie Słowianom. Z czasem jednak bliższe stały się mi tematy aktualne, także związane z dojrzewaniem, dorastaniem, wyobcowaniem i to na nich skupiłam się w kolejnych powieściach.

Myśli Pani o powrocie do źródeł?

AK: Jeśli mówiąc źródła  ma Pani na myśli słowiańszczyznę, myślę o powrocie do mitologii w nieco pełniejszej formie, bo tego też oczekują czytelnicy Topielicy ze Świtezi, jednak proszę zauważyć, że demony i upiory słowiańskie pojawiły się już w Krzyku rzeki, Klątwie sióstr – zatem zawsze staram się wplatać wierzenia słowiańskie w opowiadaną historię.

Jak rodzą się pomysły na kolejne powieści?

AK: Jak mawiali wykładowcy na dziennikarstwie temat leży na ulicy, wystarczy tylko go podnieść. Podobnie rzecz ma się z pomysłami na kolejne książki. Mam uszy i oczy szeroko otwarte. Słucham radia, podcastów, obserwuję wydarzenia na świecie, ale też słucham młodych ludzi, ich rodziców, a także swoich przyjaciół i znajomych. Życie pisze najbardziej fascynujące scenariusze, choć czasem wydają się naprawdę nieprawdopodobne.

Czy bohaterowie Pani książek mają swoje pierwowzory w ludziach, których spotkała Pani na swojej drodze?

AK: Każda historia napisana przeze mnie to fikcja literacka, jednak wielokrotnie opieram się na doświadczeniach znanych mi osób lub swoich własnych. Bohaterowie są zbitką cech ludzi, którzy stanęli na mojej srodze, ale są też i tacy, którzy powstawali od początku do końca w mojej głowie i wyłącznie tam.

Która z dotychczas wydanych książek jest dla Pani najważniejsza i dlaczego?

AK: Najważniejszą książką jest dla mnie „Puste wnętrze”, ponieważ jest to historia prawdziwego zaginięcia młodego chłopaka, którą opowiedział mi jego brat. Jest niezwykle poruszająca, choć – rzecz jasna – ma tylko znamiona prawdy, spora jej część jest moją autorską wizją.

 O co najczęściej pytają czytelnicy na spotkaniach autorskich?

AK: Najczęściej pojawiają się pytania o zakończenia moich książek – nie jest tajemnicą, że daleko mi do fanki happy endów. Zawsze wówczas odpowiadam, że życie nie składa się ze szczęśliwych zakończeń, te zostawiam dla autorek literatury obyczajowej.

 W większości Pani książki to jednotomówki – lubi Pani rozstawać się z danymi bohaterami i tworzyć kolejnych czy jest inny powód?

AK: Nie lubię serii. Jako mama dwójki dzieci wiem, jak trudno jest wielu z nas znaleźć czas na czytanie – żyjemy w bardzo szybkim tempie. Preferuję więc sama poznać historię od początku do końca, gdy już uda mi się wygospodarować czas na czytanie. Historie w kilku tomach pozostawiają niedosyt, a brak czasu frustrację z niemożności poznania ich w całości.

Po jakie książki Pani sięga, gdy chce odpocząć od własnych światów?

AK:  Najczęściej sięgam po historie, w których po pierwszym przeczytanym zdaniu czuję gęsią skórkę. Lubię duszną atmosferę małego miasteczka w fabule, lubię niedopowiedzenia i tajemnice, oczekuję nieodkładalności. Uważam, że mamy wielu świetnych polskich pisarzy i każdy czytelnik bez trudu znajdzie coś dla siebie. Sama często sięgam po rodzimych twórców i ich powieści. Kibicuję im.

 A polscy czytelnicy? Sięgają coraz częściej po rodzimych autorów, czy dalej są zachłyśnięci literaturą zagraniczną?

AK: Z mojego punktu widzenia jako czytelniczki, ale też autorki często rozmawiającej z czytelnikami podczas spotkań autorskich wynika, że coraz chętniej sięgamy po literaturę polską, co bardzo cieszy.

Gdyby mogła Pani napisać książkę w duecie z dowolnym pisarzem (żywym lub zmarłym), kto by to był i o czym byłaby ta historia?

AK:  Gdybym miała patrzeć realnie – chciałabym napisać książkę w duecie ze Stefanem Dardą, bo wiele osób zauważa podobieństwo między naszym stylem i sposobem patrzenia na świat, co jest dla mnie komplementem, bo bardzo lubię książki tego autora. Gdybym mogła napisać książkę wraz z moim idolem, byłby to Stephen King, wówczas on grałby pierwsze skrzypce, ja pozwoliłabym tylko dodać „coś” od siebie, by nie zepsuć całości.

Co w tym roku czytelnicy dostaną od Agnieszki Kaźmierczyk?

AK: Jesteśmy tuż po premierze „Tajemnic szkolnych murów”, która przypadła na 24 marca. To kryminał pokazujący, z jakimi problemami zmagają się nastolatkowie, ale i ich rodzice. W okolicy wakacji poznacie historię brutalnego zabójstwa na plebanii – inspirowaną wydarzeniami, do których doszło w Dąbrowie Górniczej. Być może uda się także na jesieni wydać trzecią historię – balu absolwentów, podczas którego bohaterowie będą musieli zmierzyć się ze ścigającymi ich demonami przeszłości.

Dziękuję za rozmowę

Foto: użyczone

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *