„W ramach kampanii stworzyliśmy symboliczne narzędzie – 50 ręcznie wykonanych lalek. Każda z nich trafia do wybranej osoby wraz z prostym zadaniem: jeśli nie możesz zostać rodziną zastępczą, przekaż lalkę dalej – komuś, kto być może jest na to gotowy. To forma społecznej „sztafety dobra”, zabawy w „podaj dalej” – mówią w rozmowie z Agnieszką Góralczyk, Agnieszka Niewada, z-ca kierownika Działu Pieczy Zastępczej oraz Izabela Siedlecka, główna specjalistka ds. komunikacji wałbrzyskiego MOPS-u, którego pracownicy wymyślili kampanię i w zaledwie kilka chwil dotarli z nią do blisko miliona osób. A pomogli im w tym Ania Shirley, Mateusz i Maryla, czyli bohaterowie najsłynniejszej powieści Lucy Maud Montgomery.
„Ania szuka domu” to inicjatywa realizowana z ogromnym rozmachem, a oparta na najsłynniejszej Ani świata – Ani z Zielonego Wzgórza.
IS: „Ania szuka domu” to nie jednorazowa akcja, lecz wieloletnia kampania społeczna, której głównym celem jest zwiększanie świadomości na temat rodzicielstwa zastępczego. Kto nie zna Ani Shirley? Kto nie czytał lub nie oglądał „Ani z Zielonego Wzgórza”? Niewiele jest takich osób. Nie wszyscy jednak pamiętają, że Ania wychowywała się w pieczy zastępczej. To historia, która – choć literacka – bardzo trafnie pokazuje, czym jest rodzicielstwo zastępcze i jak ogromny wpływ ma na rozwój dziecka. Inspiracją do kampanii stała się właśnie powieść Lucy Maud Montgomery. Anna Shirley, osierocona jako niemowlę, przez lata trafiała z miejsca na miejsce, aż w końcu znalazła dom i miłość u Maryli i Mateusza. Jej marzenia były proste – chciała bliskości, bezpieczeństwa i relacji. Choć ta historia powstała ponad 100 lat temu, jej sens pozostaje aktualny. Wciąż spotykamy dzieci, które nie zaznały stabilnego domu. To nie tylko „Ania”, ale też Tomuś, Zosia czy Ola – dzieci, które marzą o rodzinie. Obecnie 140 dzieci przebywa w dziesięciu placówkach opiekuńczo-wychowawczych na terenie Wałbrzycha. Wśród nich niestety przebywają również dzieci poniżej 10 roku życia. Każde potrzebuje bezpieczeństwa, troski i bliskości. W ramach kampanii stworzyliśmy symboliczne narzędzie – 50 ręcznie wykonanych lalek. Każda z nich trafia do wybranej osoby wraz z prostym zadaniem: jeśli nie możesz zostać rodziną zastępczą, przekaż lalkę dalej – komuś, kto być może jest na to gotowy. To forma społecznej „sztafety dobra”, zabawy w „podaj dalej”. Lalka wędruje, aż trafi do osoby, która zdecyduje się rozpocząć proces zostania rodziną zastępczą. Wtedy zgłasza się do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej i przechodzi odpowiednie szkolenie. Po zakończeniu procedury lalka – symboliczna Ania – zostaje w nowej rodzinie, już w odświętnej sukience, nawiązującej do historii z powieści. Naszym celem jest dotarcie do jak najszerszego grona odbiorców i pokazanie, że dzieci nie powinny dorastać w instytucjach, lecz w domach – wśród ludzi, którzy dadzą im miłość i poczucie bezpieczeństwa. Efekty kampanii przerosły nasze oczekiwania – w ciągu tygodnia informacja o niej pojawiła się w ogólnopolskich mediach (m.in. TVN, Polsat, TVP), a także za granicą. Dotarliśmy do milionów odbiorców, a inicjatywa została podjęta również w innych miastach.
Gdzie poszukujecie kandydatów na rodziny zastępcze dla dzieci z wałbrzyskich placówek opiekuńczo-wychowawczych?
AN: Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Wałbrzychu prowadzi szereg działań promujących rodzicielstwo zastępcze w ramach kampanii społecznej pn. „Dołącz do nas – zostań rodziną zastępczą” i #AniaSzukaDomu (wspieranych przez Fundację EY). Kampania realizowana jest pod patronatem Prezydenta Miasta Wałbrzycha. W trakcie ostatnich lat udało się stworzyć od podstaw skuteczny system informacyjno – promocyjny, który staramy się wciąż rozbudowywać i ulepszać. Posiadamy stoisko promocyjne, materiały informacyjno – promocyjne (ulotki, wizytówki, plakaty, beach flagi), dedykowany profil w mediach społecznościowych, grupę partnerów wspierających rozwój pieczy zastępczej w Wałbrzychu, publikacje w mediach lokalnych i ogólnopolskich (artykuły, wywiady i rozmowy w studio) i przede wszystkim autorskie projekty – materiałową laleczkę Anię, która stała się symbolem pieczy zastępczej (już nie tylko w Wałbrzychu), a od ubiegłego roku do poszukiwań rodzin zastępczych włączyliśmy postacie Maryli, Mateusza i Ani, którzy przyciągają uwagę swoimi strojami epokowymi i z zapałem wprowadzają mieszkańców naszego miasta w świat rodzicielstwa zastępczego. Zakres działań realizowanych od kilku lat jest w naszej ocenie dość szeroki – od wersji papierowych w postaci ulotek, citylightów czy plakatów, poprzez działania on-line, wykorzystując możliwości, jakie daje nam internet, aż po spotkania, wywiady i bezpośrednie rozmowy z mieszkańcami Wałbrzycha. Przedstawicieli Zielonej Drużyny wałbrzyskiej pieczy zastępczej można spotkać na wydarzeniach kulturalnych, sportowych i rozrywkowych – korzystamy z wielu okazji do „zasiania ziarna ciekawości”, które może w kimś zakiełkować chęcią zostania rodziną zastępczą.
Jakie warunki należy spełnić, aby móc zostać rodziną zastępczą?
AN: Każda osoba, w której zrodzi się myśl o zostaniu rodzicem zastępczym – czyli o daniu dziecku bezpiecznego domu i ofiarowaniu mu swojego czasu, troski i uważności, musi spełniać kilka warunków zapisanych w ustawie. Jeżeli chcielibyśmy to ująć jak najprościej, bez przytaczania zapisów prawnych, to może być to każda osoba, która nie była w przeszłości i nie jest aktualnie pozbawiona władzy rodzicielskiej lub ma tą władzę ograniczoną, wypełnia obowiązek alimentacyjny jeżeli taki na niej ciąży i nie była karana za umyślne przestępstwo. Jeśli zostały spełnione te przesłanki, to otwierają się przed nami drzwi do rodzicielstwa zastępczego. Oczywiście na dalszych etapach kwalifikacji kandydatów na rodziny zastępcze organizator rodzinnej pieczy zastępczej weryfikuje inne istotne aspekty, i na tej podstawie daje rękojmię należytego sprawowania opieki nad dziećmi. Kandydaci przechodzą również bezpłatne szkolenie, które składa się z części warsztatowej – czyli otrzymują wszystkie informacje o rodzicielstwie zastępczym „w pigułce” i części praktycznej – czyli wizyt w rodzinnym domu dziecka lub rodzinie zawodowej i doświadczenia tego jak wygląda codzienność rodzica zastępczego. Wartym podkreślenia jest też fakt, że rodzinę zastępczą mogą tworzyć nie tylko małżonkowie, ale także osoby pozostające w związku nieformalnym i osoby stanu wolnego.
Ile obecnie dzieci czeka na nowy dom? W jakim są wieku?
AN: W wałbrzyskich placówkach opiekuńczo-wychowawczych znajduje się około 140 dzieci, dla których nieustannie szukamy rodzin zastępczych. W pieczy instytucjonalnej dzieci przebywają do 18 roku życia, w nielicznych przypadkach, mimo osiągnięcia pełnoletności, kontynuują pobyt do ukończenia edukacji. Aktualnie naszym priorytetem jest znalezienie rodzin dla 25 dzieci, które nie mają jeszcze ukończonego 10 roku życia i powinny być wychowywane w systemie rodzinnym. W naszych placówkach znajdują się także liczne rodzeństwa, dla których szukamy wspólnego domu – a to jest największe wyzwanie każdego organizatora rodzinnej pieczy zastępczej. Poza dziećmi, które już są umieszczone w placówkach opiekuńczo-wychowawczych, każdego tygodnia poszukujemy domów dla dzieci zabezpieczanych na mocy nowych postanowień Sądu. Kiedy otrzymujemy postanowienie Sądu o konieczności zabezpieczenia dziecka, każdorazowo rozpoczyna się burza mózgu w naszej Zielonej Drużynie, u kogo możemy umieścić to dziecko. Nasze niezastąpione rodziny zastępcze mogą potwierdzić, ile razy w miesiącu a czasem i tygodniu, dzwonimy do nich z pytaniem czy przyjmą kolejne dziecko do swojej rodziny. Dlatego tak bardzo potrzebujemy nowych rodzin zastępczych i tak często o nie prosimy – bo wciąż jest wiele dzieci, które potrzebują bezpiecznej przystani jaką jest rodzina zastępcza.
Ile domów udało się znaleźć w roku ubiegłym?
AN: To wbrew pozorom trudne pytanie, bo jeżeli skupimy się wyłącznie na nowo utworzonych rodzinach, to w 2025 roku było ich 30. Jednak dla mnie w sformułowaniu „znaleziony dom” kryją się wszystkie dzieci, które mogą teraz wychowywać się w rodzinach zastępczych, mimo że powstały one w latach wcześniejszych. I takich dzieci w roku 2025 było aż 86.



Ile rodzin zastępczych udało się znaleźć dzięki akcji Ania Szuka Domu?
AN: #AniaSzukaDomu jest kampanią społeczną Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Wałbrzychu promująca ideę rodzicielstwa zastępczego. Jej celem nadrzędnym jest oczywiście znalezienie rodzin zastępczych dla dzieci z wałbrzyskich placówek opiekuńczo-wychowawczych, i w ubiegłym roku udało nam się przeszkolić 24 osoby jako kandydatów na rodziny zastępcze. Ale to nie jedyne założenie naszej kampanii. My chcemy zmieniać świadomość Wałbrzyszan, chcemy żeby nasi mieszkańcy wiedzieli czym jest rodzicielstwo zastępcze i nie bali się mówić o tym temacie. Rodzicielstwo zastępcze nie powinno być tematem tabu. Bardzo zależy nam na tym, żeby każdy pomyślał co może dać dzieciom przebywającym w pieczy zastępczej – nawet jeżeli dziś jakaś rodzina, jakaś osoba nie ma gotowości do przyjęcia pod swój dach dziecka, to niech pomyśli jak może pomóc. W Wałbrzychu w rodzinnej pieczy zastępczej jest umieszczonych ponad 500 dzieci! Rozmiar potrzeb i trudności z jakimi mierzą się rodziny zastępcze jest ogromny. Mamy dzieci z wielkimi zaniedbaniami edukacyjnymi, którym bardzo przydały by się korepetycje – może wśród mieszkańców Wałbrzycha znajdą się osoby, które w ramach wolontariatu zechcą poświęcić swój czas i wspomóc te dzieciaki w nadrobieniu braków z matematyki czy angielskiego. A może po „naradzie rodzinnej” w Waszych domach uznacie, że chcecie być dla jakiejś rodziny zastępczej lub rodzinnego domu dziecka rodziną zaprzyjaźnioną i pomożecie rodzicom zastępczym w organizacji dzieciakom czasu wolnego, zabierając je do kina, na spacer czy basen. Mamy dzieci zaniedbane zdrowotnie i rehabilitacyjnie – to również przestrzeń do tego, aby osoby prywatne i firmy mogły okazać wsparcie.
Co jest najtrudniejsze w znalezieniu nowego domu dla dziecka?
AN: Decyzja o przyjęciu do swojego domu i rodziny dziecka, z którym nie jesteśmy spokrewnieni i nie znamy jego historii, jest decyzją piękną i trudną jednocześnie. Rozmawiając z mieszkańcami naszego miasta i kandydatami na rodziny zastępcze przywołujemy zabawne i wzruszające historie dzieci, które dzięki rodzinom zastępczym mają szansę wzrastać w bezpiecznym domu pełnym ciepła i „rozkwitać”. Ale mówimy także o wyzwaniach – bo tych nie brakuje. Dzieci, które decyzją Sądu są umieszczane w pieczy zastępczej, w swoich domach rodzinnych najczęściej doświadczały zaniedbań na wielu płaszczyznach: zdrowotnej, relacyjnej, emocjonalnej czy edukacyjnej. Ich poczucie bezpieczeństwa było zachwiane, co przekłada się na funkcjonowanie w kolejnych latach życia. Takie dzieci potrzebują mądrego dorosłego, który zatroszczy się o ich potrzeby, okaże im cierpliwość i „da czas” na zagojenie wewnętrznych ran. Żeby tak się działo musimy znaleźć w sobie pokłady dobroci, cierpliwości i zechcieć wyjść ze strefy komfortu. Często też czynnikiem, który hamuje ludzi przed decyzją o zostaniu rodziną zastępczą jest lęk wynikający z „niewiedzy”, dlatego tak bardzo angażujemy się w kampanie społeczne i widzimy potrzebę mówienia o rodzicielstwie zastępczym.
Dziś nadal mamy do czynienia ze stereotypem mówiącym o tym, że łatwiej i szybciej nowy dom znajdzie malutkie dziecko niż dużo starsze?
AN: Decyzja rodziny zastępczej o woli przyjęcia do swojej rodziny małego dziecka lub nastolatka często wynika ze struktury rodziny, wieku dzieci biologicznych, które współtworzą tę rodzinę oraz świadomości rodzin co do własnych kompetencji wychowawczych. Wśród naszych rodzin zastępczych i rodzinnych domów dziecka mamy osoby, które „specjalizują się” w opiece nad noworodkami i małymi dziećmi oraz rodziny, które z wielką troską i zaangażowaniem wychowują nastolatków. Możliwość uczestniczenia w rozwoju maluszka od pierwszych dni lub miesięcy jego życia daje opiekunom dużo satysfakcji i wzruszeń, daje także poczucie, że nasze rodziny zastępcze mogą kształtować postawy i system wartości dziecka. Rodzice zastępczy przejmujący opiekę nad nastolatkiem mają przed sobą więcej wyzwań i ewentualnych trudności – muszą się „nauczyć” dziecka, które ma już swoje przyzwyczajenia i niejednokrotnie trudne doświadczenia, które odcisnęły się na jego emocjach. Zbudowanie więzi i wypracowanie prawidłowego systemu wartości z nastolatkiem wymaga więcej czasu i cierpliwości. Pojawia się też ryzyko wystąpienia zachowań ryzykownych i nieakceptowalnych społecznie (używki, ucieczki z domu, nierealizowanie obowiązku szkolnego), co budzi naturalny lęk u ewentualnych opiekunów.
Dlaczego postawiliście na Anię z Zielonego Wzgórza?
IS: Ania to bohaterka, którą zna niemal każdy dorosły – czyli również potencjalni kandydaci na rodziny zastępcze. Jej historia budzi emocje, empatię i naturalną potrzebę pomocy. Dodatkowym impulsem był spektakl „Ania z Zielonego Wzgórza” wystawiany w wałbrzyskim Teatrze Lalki i Aktora, który dołączył do naszej kampanii. Dzięki temu mogliśmy docierać z przekazem także bezpośrednio do widzów. Wyzwaniem było znalezienie formy komunikacji – i tak powstał pomysł lalek oraz zabawy „podaj dalej”. To rozwiązanie okazało się bardzo skuteczne. Historia Ani działa, ponieważ jest uniwersalna. Wszyscy jej kibicujemy, chcemy jej szczęścia – i bardzo łatwo przenieść te emocje na realne dzieci, które dziś znajdują się w podobnej sytuacji.
Są nowe pomysły na podobne akcje do zrealizowania w przyszłości?
IS: Każdego roku staramy się rozwijać kampanię i wprowadzać nowe działania, m.in. dzięki wsparciu Fundacji EY. Od momentu powstania „Ani” koncentrujemy się wokół tej historii i jej bohaterów. W ubiegłym roku poszliśmy o krok dalej – stworzyliśmy żywe postacie Ani, Maryli i Mateusza, w które wcielili się pracownicy naszego ośrodka. Bohaterowie zaczęli pojawiać się w przestrzeni miasta – na wydarzeniach, piknikach i ulicach Wałbrzycha. Co ważne, zainteresowali się rodzicielstwem zastępczym, zgłosili na szkolenie i zostali rodziną zastępczą dla Ani. W pewnym sensie odtwarzamy literacką historię w rzeczywistości – tu i teraz, z udziałem mieszkańców naszego miasta. W tym roku również planujemy nowe działania, nadal związane z naszymi bohaterami. Szczegóły będziemy ujawniać wkrótce.
Dziękuję za rozmowę
Foto: użyczone












