Są w polskiej kulturze rzeczy stałe: pierogi u babci, kolejka do lekarza i… profesor Rafał Wilczur w telewizji podczas świąt. W tym roku polskie stacje telewizyjne postanowiły jednak pobić wszelkie rekordy. Jeśli jakimś cudem uda Wam się przeoczyć „Znachora” w te Wielkanoc, to będzie to wymagało naprawdę sporego wysiłku.
Naliczyliśmy aż 14 emisji w ciągu zaledwie 8 dni. To nie jest zwykła ramówka – to prawdziwy „pojedynek na Znachora”. Rekord przypada na Wielkanocną Niedzielę, kiedy to film Jerzego Hoffmana zostanie wyemitowany aż pięć razy na różnych kanałach.
Dlaczego wciąż go kochamy?
Film z 1981 roku to absolutny fenomen. Choć doczekał się nowszej wersji, to kreacja Jerzego Bińczyckiego jako Antoniego Kosiby oraz Anny Dymnej i Tomasza Stockingera wciąż wygrywa w rankingach nostalgii. To opowieść o stracie, wielkiej dobroci i sprawiedliwości, która – choć spóźniona – zawsze nadchodzi. Słynne: „Proszę państwa, Wysoki Sądzie, to jest profesor Rafał Wilczur” to zdanie, przy którym co roku w polskich domach dyskretnie ociera się łzy wzruszenia.
Twój „Znachorowy” rozkład jazdy (3–10 kwietnia)
Aby ułatwić Wam planowanie świątecznego odpoczynku, przygotowaliśmy kompletną listę emisji. Wybierzcie swój ulubiony moment:
Piątek, 3 kwietnia (Dziś!)
- 20:00 – Antena HD
- 21:00 – Zoom TV
Sobota, 4 kwietnia
- 17:05 – Kino Polska
Niedziela Wielkanocna, 5 kwietnia (Kumulacja!)
- 13:40 – TVP 1
- 14:35 – Polsat
- 16:15 – TVN
- 20:00 – Tele 5
- 21:35 – TVP Seriale
Poniedziałek Wielkanocny, 6 kwietnia
- 11:20 – TVP Seriale
- 17:20 – Antena HD
- 17:45 – Zoom TV
Wtorek, 7 kwietnia
- 03:05 – TVP 1 (Dla prawdziwych nocnych marków!)
Środa, 8 kwietnia
- 20:00 – Kino Polska
Piątek, 10 kwietnia
- 14:00 – Tele 5
Klasyka, która łączy
Bez względu na to, czy znacie każdą scenę na pamięć, czy chcecie pokazać ten film młodszemu pokoleniu, nadchodzący tydzień daje ku temu idealną okazję. „Znachor” to idealny „comfort movie” – film, który mimo dramatycznych zwrotów akcji, zawsze zostawia nas z poczuciem, że dobro ostatecznie zwycięża.
Karolina Osińska-Marcińczyk, fot. FilmWeb











