Strona główna / Wywiady / StoneKeeper: Każdy kamień ma duszę

StoneKeeper: Każdy kamień ma duszę

Na co dzień pracuje w największym banku w Polsce, a po pracy zamienia się w szlifierza, który z surowego kamienia wydobywa kształt i blask. Powtarza, że w kamieniach jest coś uzależniającego i przyciągającego. O niezwykłej pasji i o tym, że kamienie mają duszę Agnieszka Góralczyk rozmawia z Radosławem Motykiewiczem-Janiakiem, w sieci znanym jako StoneKeeper.

Jak narodziła się Pana pasja do kamieni?

RS: Moja pasja zaczęła się około 30 lat temu. Pierwszy raz styczność z minerałami miałem mniej więcej w wieku 5 lat, kiedy na co rocznym festiwalu Winobraniowym w Zielonej Górze poznałem parę poszukiwaczy skał i minerałów z okolic Wałbrzycha. Tak mnie zafascynowali, że w następnym roku u nich, na stoisku Winobraniowym, znałem już wszystkie rodzaje widocznych minerałów. Przez wiele lat nabywałem wiedzę z literatury, kolekcjonując i zbierając doświadczenie w rozpoznawaniu skał i minerałów. Natomiast od około 10 lat zacząłem bardzo aktywnie pozyskiwać nowe okazy i umawiać się na wspólne poszukiwania wraz z innymi kolekcjonerami. Do tej pory utrzymuję bardzo dobry kontakt z Pawłem i resztą ekipy z kanału Paweł Skarby Natury. Swoją działalność internetową związaną z pasją prowadzę od początku 2025 roku i również będę ją poszerzać o kolejne platformy streamingowe.

W sieci jest Pan znany jako StoneKeeper, czyli opiekun kamienia. Rzeczywiście traktuje Pan kamienie jakby miały duszę?

RS: Tak. Dla mnie każdy kamień jest ważną częścią naszej wspólnej historii. Od zarania dziejów człowiek wykorzystywał kamień do różnych aspektów życia. Pierwsze zaawansowane narzędzia, budownictwo, rzemiosło – do wszystkiego był wykorzystywany kamień. Nawet mówiąc o rudach metali nadal możemy mówić o skałach i minerałach  w nich zawartych i potrzebnych do tworzenia. Dlatego pasja mineralogiczna jest dla mnie ważna i każdy kamień otaczam swego rodzaju czcią, uduchowieniem. Nie w formie ezoterycznej, ale innej formie duchowej.

Jakie kamienie znajdziemy w Pana kolekcji?

RS: W mojej kolekcji zarówno znajdziemy pierwiastki rodzime, jak czyste metale szlachetne, jak również minerały rzadkie z różnych grup arsenianów czy metauranowców. Lecz przede wszystkim lubuję się w agatach – tych z polskich lokalizacji i tych rzadszych dla naszego kraju, jak chociażby z Australii, czy Timoru Wschodniego. Mam zarówno kilkucentymetrowe okazy, jak i ważące kilkadziesiąt kilo. I kolekcja minerałów nadal rośnie, ponieważ każdy minerał jest wyjątkowy, unikatowy i jedyny swoim rodzaju.

Skąd pochodzą?

RS: Swoje okazy najczęściej znajduję na obszarze ziemi lubuskiej i Dolnego Śląska. Są to obszary dla mnie najlepiej znane. Poszukuję także skałki w miejscach nietypowych, szczególnie w nasypach żwirowych, gdyż można naprawdę znaleźć niezwykłe ciekawostki. Nawet po sąsiedzku, praktycznie za płotem, nie jeden minerał udało mi się znaleźć. Jeśli chodzi o podróże zagraniczne na ten moment czas najbardziej pozwalał na naszych zachodnich i południowych sąsiadów, lecz w każdym kraju jest inna polityka pozwalająca lub zabraniająca poszukiwań. Dlatego część surowych kamieni jest od innych kolekcjonerów, którzy mają możliwość transportu minerałów z różnych zakątków świata. I w ten sposób posiadam przede wszystkim agaty z Brazylii, Malawi, Botswany, Argentyny, Meksyku, Maroka i innych krajów poza europejskich, a inne minerały praktycznie z każdego zakątka świata.

Jak dużą kolekcję Pan posiada?

RS: Bardzo ciężkie pytanie. Zależy czy mówimy o tych wyszlifowanych, o innych minerałach niż cięte, czy również o tych tylko przeciętych lub czekających na cięcie. Szczerze – nie liczyłem, ale pamiętam praktycznie każdy kamień, który podniosłem, który gdzieś czeka na cięcie czy szlif, lub które są przygotowane do innych celów. Powyżej kilku tysięcy na pewno i to nie koniec.

Gdzie możemy znaleźć kamienie szlachetne? Gdzie jest ich najwięcej?

RS: Gdzie można znaleźć? W praktyce wszędzie, tylko w niektórych miejscach będą występować w większych ilościach w związku z budową geologiczną danego rejonu, a w innych w mniejszych ilościach. W Polsce dużym znaczeniem dla transportu minerałów z innych lokalizacji była działalność lądolodów. Dlatego w miejscach, gdzie będzie więcej żwiru lub materiału polodowcowego jest większa szansa na znalezienie ciekawostki, zarówno mineralogicznej, jak i różnych form skamieniałości (częściej morskich). Tak więc jeśli chcecie wybrać się na spacer i znaleźć coś ciekawego – żwir jest podstawą. A dla osób, które chcą znaleźć więcej ciekawostek – Dolny Śląsk i Małopolska. W tych rejonach była zwiększona działalność wulkaniczna i w takich miejscach, jak Lubiechowa na Dolnym Śląsku, czy Rudno w Małopolsce można znaleźć agaty, ametysty, inne odmiany kwarcu, minerały z grupy siarczków i krzemianów i inne. A całkowicie na początek można podjechać na Hałdę do Bartka, po uprzednim kontakcie z właścicielem, lub do Piotra w Nowym Kościele, aby móc w miarę łatwo znaleźć upragniony minerał.

Uważa Pan, że kamień szlachetny możemy znaleźć wszędzie – nawet „pod naszymi butami”. Pan znalazł?

RS: Oczywiście, i zależy czy mówimy o kamieniach szlachetnych z grupy korundu (rubin, szafir), czy o kamieniach ozdobnych jak agat, jaspis. Kamienie szlachetne może nie koniecznie wszędzie, choć istnieje cień szansy w żwirach polodowcowych. Natomiast kamienie ozdobne już prędzej. Niektóre swoje kamienie ozdobne znalazłem dosłownie za płotem, u sąsiada na żwirze. W takich miejscach najszybciej znajdziemy coś nas interesującego.

Zajmuje się Pan też obróbką kamieni – jak ona wygląda?

RS: Przede wszystkim działam ze szlifem płaskim dla efektu lustra. Wykorzystuję do tego narzędzia proste, jak szlifierka kątowa, która przy odpowiednich obrotach i z odpowiednimi rzepami polerskimi można uzyskać idealny połysk kamienia. Dodatkowo, w formie warsztatów historycznych działamy ze szlifem ręcznym, z wykorzystaniem odpowiednich podłoży i proszków ściernych dla uzyskania efektu gładzi. A szlif dokonuję wtedy, kiedy mam czas.

Co kamienie mają w środku? Co się Panu ukazuje po jego przecięciu?

RS: Najczęściej przecinanym przeze mnie kamieniem – minerałem, jest agat. Jest to pierścieniowa, warstwowa odmiana chalcedonu o różnorodnej barwie i niesamowitych rysunkach. Agaty z każdego zakątka świata są inne, dlatego też są tak fascynujące. Nie ma drugiego takiego samego agatu, nawet dwie połówki po cięciu mogą się znacząco różnić.  A w innych skałach różnie – czasami po prostu widzimy strukturę samej skały, czasami mogą się pojawić skamieniałości śladowe, jeśli przecinamy skały wapienne. Wszystko zależy od tego, jakie skały rozcinamy i czego akurat poszukujemy. Lecz sama forma zgładu po cięciu jest fascynująca, gdyż można rozpoznać wiele ciekawostek geologicznych w środku skały.

Co Pan tworzy z kamieni?

RS: Jeśli mam czas to proste wisiorki, w formie makram, oplatane sznurkiem. Jeszcze kiedyś działałem w formie wirewraping, lecz potrzeba na to trochę czasu, którego nie raz brakuje. Na ten moment gromadzę zapas ciętych kamieni, których jest co raz więcej, i przygotowuję się do wielkiego szlifowania na wiosnę. Będą szlify płaskie, plastry, lekkie kaboszony, i wiele innych prostszych wzorów.

Długo Pan się uczył fachu? U kogo?

RS: Wszystko samemu, obserwując doświadczonych szlifierzy i modyfikując ich metody na swoje potrzeby. Zarówno obserwowałem Piotra Sarula przy jego rewelacyjnym szlifie, jak również Pawła Frąckowiak, z którym jestem w stałym kontakcie i kilka ciekawych wskazówek również mi udzielił. Lecz to jest wszystko związane z pasją, na co dzień pracuję w największym banku w Polsce. I pasja jest formą relaksu.

Często odwiedza Pan różne festiwale o np. tematyce historycznej? Jest zainteresowanie Pana rzemiosłem wśród uczestników?

RS: W kwestii imprez o tematyce historycznej bardziej działam od około półtorej roku. Zainteresowanie jest bardzo wysokie, gdyż takiej formy działalności nigdzie się do tej pory nie spotykało w formie czysto historycznej. Obecnie staramy się wraz z grupą rekonstrukcyjną odwiedzać najbliższe miejsca w województwie lubuskim, Wielkopolsce i na Dolnym Śląsku. W ciągu kolejnych sezonów będziemy wyjeżdżać dalej.

Co najbardziej ludzi interesuje?

RS: Historia, cięcie i szlifowanie kamieni. Jest to coś nietypowego, niepowtarzalnego na takich eventach. Coś, czego jeszcze nie było. Forma jak ze „zwykłego” kamienia można uzyskać takie niesamowite efekty. I jak to możliwe, że kamień da się wyszlifować. W kamieniach jest coś uzależniającego, przyciągającego.

Na jakie festiwale, rekonstrukcje historyczne itp. wybiera się Pan w tym roku? Do Zamku Sarny Pan zawita?

RS: Na pewno będę na festiwalu na Zamku Sarny w czerwcu. A inne eventy, na których będę mógł się pojawić, pokażą się na moich profilach na IG, FB i TT.

Jaki kamień, którego Pan nie ma, chciałby mieć w swojej kolekcji?

RS: Serendibit – minerał z gromady krzemianów, jeden z najrzadszych znanych krzemianów. Dlaczego? Ze względu na swoją rzadkość i miejsce występowania. Sri Lanka jest moim marzeniem w kwestii poszukiwania minerałów.

Jaką wartość rynkową mają dzisiaj kamienie szlachetne?

RS: Kamienie szlachetne osiągają niebotyczne wartości. I nie mówimy o wartościach kilku tysięcy złotych, ale rzędu kilkudziesięciu milionów za jeden okaz. Takich okazów niestety w Polsce jeszcze nie znaleziono, ale kto wie? Może pod naszymi stopami na ziemi dolnośląskiej są pokłady minerałów, które zaskoczą każdego geologa i poszukiwacza skarbów? Nie jeden minerał już nas zaskoczył podczas podróży poszukiwawczych. Jeszcze wiele jest odkryć przed nami i wiele niewiadomych.

Dziękuję za rozmowę.

Fot. użyczone

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *