Strona główna / Wywiady / Ocalili ją nim runęła

Ocalili ją nim runęła

„Dom był zmęczony, ale stał dumnie. Miał w sobie coś autentycznego. Pamiętam, że pomyślałam, że on jeszcze może być piękny”. Tak o starej drewnianej chacie w Tropiu na Pogórzu Rożnowskim, która przez lata stała zapomniana mówiła pani Małgorzata, gdy pierwszy raz ją zobaczyła. Dziś Tropianka dostała nowe życie, a właściciele nie tylko zachowali szacunek do tradycji, ale i do lokalnych zwyczajów. O nowym życiu do niedawna starej chaty Agnieszka Góralczyk rozmawia z Małgorzatą Teresińską.

Stara chata wiejska w Tropiu dostała nowe życie i nowych mieszkańców. Długo szukaliście swojego miejsca na ziemi?

MT: Tak. To nie była decyzja z dnia na dzień. Oglądaliśmy bardzo dużo różnych ogłoszeń, ale albo brakowało widoku, albo klimatu, albo lokalizacja nie ta, albo „tego czegoś”. Tropianka pojawiła się trochę niespodziewanie – i od razu wiedzieliśmy, że to jest to.

Nie chcieliście żyć w mieście?

MT: Nadal żyjemy w mieście. W tym momencie życia nie możemy przenieść się na stałe na wieś. Nasze życie zawodowe, potrzeby naszych dzieci, powodują, że jeszcze nie jesteśmy gotowi na stałe przenieść się na wieś. Tropianka jest naszą odskocznią. Na weekend, na wakacje, na ferie zimowe, które za kilka dni będziemy w niej spędzać.

Co poczuliście gdy zobaczyliście ten drewniany domek otoczony naturą i ciszą?

MT: Ciszę, spokój okolicy. I ogromny potencjał. Dom był zmęczony, ale stał dumnie. Miał w sobie coś autentycznego. Pamiętam, że pomyślałam: „On jeszcze może być piękny”.

Jaka była jego historia nim trafił w Wasze ręce?

MT: To typowa wiejska chata, zamieszkana przez lata, później stopniowo opuszczana. Przed naszym pojawieniem się od kilku lat stała już pusta. Miał swoją codzienność, swoje historie, swoje ślady po dawnych mieszkańcach. I my bardzo chcieliśmy tę historię uszanować, a nie ją wymazać.

Od razu był na niego pomysł?

MT: Mieliśmy ogólną wizję – jasny, spokojny dom z zachowaniem drewnianego charakteru. Dla Kuby najważniejsze było dobudowanie ganku, dla mnie taras, który będzie pasował do starej chaty był bardzo ważny. Ale wiele decyzji dojrzewało w trakcie. Ten dom sam nam trochę podpowiadał, co jest możliwe, a co nie. Koncepcja ewoulowała. Pojawiła się „stodoła”, w zasadzie wiata na miejscu stodoły, która kiedyś tu istniała i mały garaż, bo wiadomo, miejsca na przechowywanie rzeczy nigdy nie za wiele.

Jak długo trwał remont i jak dom wygląda dziś?

MT: Remont trwał kilkanaście miesięcy – etapami. Była wymiana okien, ocieplenie, dach, nowe instalacje, projekt poddasza, które nigdy nie było użytkowe. Dziś to jasny, ciepły dom z dużymi oknami, tarasem, funkcjonalnym piętrem i przestrzenią, która oddycha. Nadal drewniany, ale już gotowy na kolejne dekady.

Charakterystycznym elementem domu dziś są niebieskie okna – kolorystyka nie jest przypadkowa, prawda?

MT: Nie jest przypadkowa. To ukłon w stronę tradycyjnych, wiejskich domów w regionie. Chcieliśmy koloru, ale subtelnego. Ten odcień niebieskiego pięknie gra z drewnem i zielenią wokół.

Tchnęliście życie również w starą stodołę – znajduje się tam strefa relaksu, czyli?

MT: Stodoła ma tylko dwie ściany czyli otwarta jest na otaczające ją widoki, to w zasadzie wielki taras z leżakami, sauną i prysznicem na wolnym powietrzu. Prosta strefa relaksu, ale daje wiele przyjemności.

Jakie macie plany na przyszłość związane z domem?

MT: Chcemy, żeby Tropianka była miejscem odpoczynku dla osób, które naprawdę chcą zwolnić.

Planujemy również dalsze dopracowywanie przestrzeni wokół domu i rozwijanie miejsca, ale już bez pośpiechu.

Dom można wynająć?

MT: Tak. Tropianka jest dostępna na wynajem. To dom dla tych, którzy szukają ciszy, widoku i spokojnych poranków – bez presji i bez miejskiego tempa. Od kilku tygodni można już wynająć nasz dom na portalu slowhop. Może do nas przyjechać do 8 osób, także zbieramy bliskich, pakujemy walizki i już…

Dziękuję za rozmowę

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *