Strona główna / Wywiady / Marta Ciućka: Akwarela pochłonęła mnie bez reszty

Marta Ciućka: Akwarela pochłonęła mnie bez reszty

W gminie wiejskiej Świdnica według Marty Ciućki jest wiele pięknych miejsc i historii, które aż proszą się o namalowanie. Artystka zaprosiła właśnie wszystkich swoich gminnych sąsiadów o to, by wskazali miejsca najpiękniejsze, a ona je namaluje.

Jesteś malarką w ogóle, czy akwarelistką?

Mam wykształcenie plastyczne i od ponad 30 lat zajmuję się grafiką komputerową, jednak to akwarela pochłonęła mnie bez reszty. Tej najtrudniejszej technice malarskiej oddałam całkowicie swoje serce i czas.

Jak zaczęła się Twoja pasja?

Sześć lat temu zachwyciłam się niezwykle ekspresyjną akwarelą w wykonaniu młodego artysty, Miłosza Nosiadka. Zaprosiłam go do zaprezentowania swoich prac w Galerii Fotografii Świdnickiego Ośrodka Kultury. Naturalną konsekwencją wystawy były warsztaty prowadzone przez Miłosza. To właśnie wtedy poczułam magię akwareli i zakochałam się w tym medium, uznawanym za jedną z najtrudniejszych technik malarskich. Ta miłość nieprzerwanie trwa do dziś.

Wymyśliłaś cudny projekt: udokumentowania na Twoich akwarelach miejsc bliskich mieszkańcom w gminie wiejskiej Świdnica, w której sama mieszkasz. Skąd pomysł?

Pomysł wyrósł bardzo naturalnie z codzienności. Sama jestem mieszkanką gminy wiejskiej Świdnica i każdego dnia spaceruję ze swoim psem po okolicznych ścieżkach wśród pól. Choć są to pozornie te same miejsca, nieustannie mnie zaskakują – zmieniają się wraz z porą roku, światłem, pogodą i nastrojem. Zaczęłam dostrzegać, jak wiele emocji i historii kryje się w tej zwyczajnej, bliskiej przestrzeni. Pomyślałam, że warto je zatrzymać – także dla innych mieszkańców, którzy odnajdą w tych obrazach swoje własne wspomnienia. W końcu jedno z najsłynniejszych dzieł Claude’a Moneta, „Nenufary”, powstało z fascynacji motywem zaczerpniętym z jego własnego ogrodu. To utwierdziło mnie w przekonaniu, że to, co najbliższe, bywa najbogatszym źródłem inspiracji.

Masz już za sobą podobne projekty?

Tak, mam już za sobą podobne doświadczenia. W 2024 roku wraz z grupą amatorów akwareli realizowaliśmy projekt „Akwarelowa motywacja” w ramach programu Dolnośląskie Małe Granty, prowadzonego przez Dolnośląską Federację Organizacji Pozarządowych. Jego celem była aktywizacja członków lokalnej społeczności poprzez sztukę oraz promocja lokalnych dóbr. W trakcie czterech plenerów odwiedziliśmy miejsca związane z historią regionu — pałac w Krzyżowej, pałac w Morawie oraz ruiny pałaców w Pankowie i Wierzbnej. Każde z tych miejsc stało się pretekstem do wspólnego tworzenia, rozmów i odkrywania lokalnego dziedzictwa, a sam projekt utwierdził mnie w przekonaniu, że sztuka może być doskonałym narzędziem budowania więzi i wrażliwości na najbliższe otoczenie. W drodze do pracy mijam świdnickie kamienice podawane rewitalizacji. Odzyskując kolory i detale, w nowej odsłonie zachwycają. Z tej codziennej obserwacji rodzi się cykl „Świdnica pięknieje”. Z miłości do akwareli i zachwytu nad miastem, w którym pracuję, narodziła się również inicjatywa Festiwalu Miejskiego Szkicowania, realizowana we współpracy ze społecznością Urban Sketchers Poland. Miałam przyjemność być jego inicjatorką, a festiwal doczekał się trzech edycji. W tym roku Świdnica już po raz drugi stanie się miejscem Świdnickich Spotkań Akwarelowych – otwartego święta akwareli, które łączy zarówno pasjonatów malujących amatorsko, jak i artystów profesjonalnie pracujących w tym medium.

Wiem, że ilustrujesz książki i uczysz malowania akwarelami. Co jeszcze robisz – tak na co dzień?

Na co dzień związana jestem ze Świdnickim Ośrodkiem Kultury jako specjalistka do spraw wystawiennictwa i grafiki, a moim królestwem jest Galeria Fotografii działająca w strukturach ośrodka. Zajmuję się również projektowaniem graficznym w ramach własnej działalności gospodarczej.

Wróćmy do projektu. Mówisz, że w każdej miejscowości są miejsca wyjątkowe – takie, które są jej wizytówką, powodem do dumy, mają swoją historię albo po prostu zachwycają urodą. Mogą to być krajobrazy, zabytki, kapliczki, stare drzewa, drogi wśród pól, miejsca spotkań… A sama masz takie miejsce w swojej miejscowości?

Tak, mam takie miejsce w swojej miejscowości. Już wspominałam o moich spacerach wśród pól, to właśnie one są dla mnie najbardziej wyjątkowe. Moja wieś leży pomiędzy Górami Sowimi a magiczną Górą Ślężą, dlatego z niemal każdego miejsca rozciągają się przepiękne widoki na wzgórza i lasy. To okolica pełna spokoju, a jednocześnie skrywająca w sobie coś tajemniczego i niepowtarzalnego. Często mam wrażenie, że nie mogłam wymarzyć sobie lepszego miejsca do życia – tutaj naprawdę czuć bliskość natury i harmonię.

Zachęcasz mieszkańców do udziału w projekcie. Do kiedy mają czas na zgłoszenia i kiedy Ty zaczniesz tworzyć?

To bardzo spontaniczny pomysł, dlatego chciałabym zebrać zgłoszenia jak najszybciej – najlepiej do końca lutego. Mam ogromną nadzieję na szeroki odzew mieszkańców naszej gminy wiejskiej, bo wierzę, że jest tu wiele pięknych miejsc i historii, które aż proszą się o namalowanie. Samą realizację pomysłu rozpocznę, gdy zrobi się cieplej. Wtedy malowanie w plenerze jest najprzyjemniejsze: natura rozkwita, dzień jest dłuższy. Mam wielką nadzieję, że dzięki pomocy lokalnej społeczności będę miała co malować i czym się inspirować.

Dziękuję za rozmowę.

Karolina Osińska-Marcińczyk, fot. Magdalena Adamska

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *