Strona główna / Wywiady / Agnieszka Kałucka: Oczy innych ludzi są lustrem, w którym się przeglądamy

Agnieszka Kałucka: Oczy innych ludzi są lustrem, w którym się przeglądamy

„Życzę każdemu, żeby mógł wyrazić siebie, robić to co kocha. To bardzo ważne, żeby dać sobie prawo do życia, które daje satysfakcję i spełniać swoje marzenia” – podkreśla Agnieszka Kałucka, artystka, dla której malarstwo stało się wolnością i pomogło odnaleźć siebie. Bohaterki jej obrazów mają charakterystyczne czerwone usta, bo czerwień to dla artystki miłość, życie, siła i radość. To symbol kobiecości i odzyskania pełnej radości. W rozmowie z Agnieszką Góralczyk, Agnieszka Kałucka opowiada o swojej drodze, która doprowadziła ją przed płótno, miłości do akryli i odnajdywaniu siebie nawet wówczas, kiedy wydaje się to niemożliwe.

Jak narodził się pomysł, aby skupić swoją twórczość wokół emocjonalnych, subtelnych portretów kobiet?

AK: Zaczęłam malować w bardzo trudnym dla mnie okresie życia, kiedy sama przeżywałam skrajne emocje, a dla postronnych uchodziłam za pogodną i uśmiechniętą osobę. Nie potrafiłam o tym rozmawiać. Słowa były zupełnie nieprzydatne, aby to wyrazić. Zaczęłam zatem tworzyć portrety kobiet i swój również.

Skąd czerpie Pani inspiracje do nadawania każdej namalowanej kobiecie indywidualnego, unikalnego charakteru?

AK: Inspiracją są moje przyjaciółki, kobiety które spotykam, z którymi w jakiś sposób połączył mnie los i oczywiście wspomnienia. Przepracowanie własnych emocji, historia życia spotkanych kobiet, to w jaki sposób wpłynęły na mnie te spotkania i co we mnie zostało, bo jest to ślad, który zostaje i to od nas zależy co z tym zrobimy. Właśnie to przetwarzam w obraz.

Dlaczego to właśnie farby akrylowe stały się Pani głównym narzędziem wyrazu artystycznego?

AK: Farby akrylowe są bardziej subtelne, bardziej poetyckie. Tak myślę, ale absolutnie nie zakładam, że nie sięgnę po oleje. W tej chwili jednak farby akrylowe są mi najbliższe.

Charakterystycznym znakiem Pani prac są duże, wyraziste usta i oczy. Co te konkretne elementy symbolizują w Pani sztuce?

AK: Tak, moje dziewczyny mają oczy i usta charakterystyczne. Kiedyś mówiono, że oczy są zwierciadłem duszy. Uważam, że oczy są bardzo często lustrem. Oczy innych ludzi, w których my się przeglądamy. Daję moim bohaterkom możliwość zajrzenia w głąb siebie, w swoje emocje, prawo do zastanowienia się, czego chcą, jak chcą żyć. Prawo dla wyswobodzenia się z tego spełniania się w oczach innych osób, spełniania oczekiwań innych, prawo do zagłębienia się w swoje marzenia, spojrzenie na siebie. Tak czule, jak patrzymy na innych. Moje bohaterki mają czerwone usta, bo czerwień to dla mnie miłość, życie, siła, radość. To symbol kobiecości i odzyskania pełnej radości.

W jaki sposób udaje się Pani uchwycić tak głębokie i skrajne emocje na płótnie za pomocą formy i koloru?

AK: Sama odczuwałam skrajne emocje. Chciałam, żeby moje bohaterki miały prawo być wyraźne emocjonalnie, nie udawały, żeby mogły być takie jakie są: różne, złe, szczęśliwe, nieszczęśliwe, nieobecne itp. Z perspektywy czasu oglądając soje obrazy widzę w jak trudnym dla mnie czasie niektóre z nich powstawały.

Jeden z Pani popularnych obrazów przedstawia blondynkę trzymającą czerwony balonik. Co dokładnie symbolizuje ten balonik w kontekście uwalniania się od trudnych wspomnień i emocji?

AK: Kiedy to malowałam myślałam o czymś co spowoduje, że zdając sobie sprawę z tego, że mogłabym postąpić inaczej, to wciąż, automatycznie zachowuję się tak samo. Że tak trudno jest nam uwolnić się od różnych stereotypów, przekonań, nawyków, które są z nami od dzieciństwa, ale przecież można i trzeba ten balonik kiedyś odwiązać i ta piękna kobieta też to zrobi i będzie od tego wolna.

Często stosuje Pani w swoich pracach drobinki złota. Jaką rolę odgrywa światło i błysk w odbiorze Pani malarstwa?

AK: Kolor złoty uwielbiam. To kolor magiczny, ciepły, jak promienie słońca, dla mnie bardzo pozytywny. Zresztą jestem sroczką, bardzo lubię biżuterię.

Jak reaguje Pani na wiadomości od ludzi, dla których Pani twórczość stała się formą autoterapii lub lustrem dla ich własnych przeżyć?

AK: Bardzo się cieszę, że moje obrazy są tak dobrze odbierane, że tyle osób ma zbliżoną wrażliwość do mojej, że tak pięknie czyta moje prace i odnajduje w nich siebie, swoje bliskie kobiety, matki, siostry, ciotki. To wspaniałe, że kobiety mówią mi, że to o nich.

Pani zdaniem sztuka to bezpieczny wentyl dla trudnych emocji?

AK: Sztuka to miejsce dla wrażliwców, więc myślę, że to najlepsza terapia, jaką można sobie  sprawić i dla artysty jak i dla odbiorców. To cudowne lekarstwo !

Co sądzi Pani o obecnym rynku sztuki w Polsce – czy łatwo jest przebić się twórcy, który nie idzie na kompromisy z mainstreamowymi trendami?

AK: To jest bardzo trudne pytanie. Nie zaczęłam malować dla pieniędzy, nie chcę iść w komercję. Tworzę co mi w duszy gra i jak komuś się spodoba i zechce mieć mój obraz, to ja się bardzo cieszę.

I na koniec – jak narodziła się miłość do malarstwa?

AK: Dorastałam w domu gdzie na ścianach były obrazy. Mój tata malował, mój mąż malował, moja córka maluje. Nigdy nie było mi to  obce. Ale nigdy wcześniej nie miałam odwagi. Może to powodował strach przed oceną, brak uważności dla samej siebie. Dzisiaj jestem już inną kobietą i to również dzięki sztuce!Jestem szczęśliwa, pewna siebie i moje obrazy też się zmieniają. Życzę każdemu, żeby mógł wyrazić siebie, robić to co kocha. To bardzo ważne, żeby dać sobie prawo do życia, które daje satysfakcję i spełniać swoje marzenia.

Dziękuję za rozmowę

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *