Są w historii muzyki momenty, które wyznaczają wyraźną granicę między starym a nowym. Bez wątpienia jednym z nich była premiera drugiego albumu studyjnego amerykańskiego zespołu Nirvana. Płyta pod tytułem „Nevermind” zadebiutowała na rynku 24 września 1991 roku. Co ciekawe, był to pierwszy krążek nagrany z udziałem perkusisty Dave’a Grohla, którego potężna gra w połączeniu z basem Krista Novoselica dała liderowi grupy, Kurtowi Cobainowi, absolutnie nową jakość muzyczną.
Cały album powstał za skromne 120 tysięcy dolarów w legendarnej kalifornijskiej przestrzeni Sound City Studios pod okiem producenta Butcha Viga.
Sama historia powstawania oprawy wizualnej oraz nazwy wydawnictwa obfituje w intrygujące szczegóły. Cobain chciał początkowo nazwać płytę Sheep, czyli Owce, co miało stanowić cyniczny komentarz do bezrefleksyjnego tłumu kupującego wszystko, co modne. Ostatecznie postawiono na słowo „Nevermind”, pisane celowo łącznie, które doskonale oddawało apatię i specyficzne nastawienie muzyka do świata. Z kolei pomysł na kultową okładkę z niemowlęciem płynącym w basenie narodził się po tym, jak lider grupy obejrzał dokument o porodach w wodzie. Dolar zawieszony na haczyku został dodany w późniejszym etapie projektowania jako wymowna metafora bezwzględnego konsumpcjonizmu.
Wydająca płytę wytwórnia DGC Records liczyła skromnie na sprzedaż na poziomie dwustu pięćdziesięciu tysięcy egzemplarzy. Rzeczywistość przerosła jednak najśmielsze oczekiwania branży. W szczytowym okresie szaleństwa na punkcie Nirvany album rozchodził się w nakładzie trzystu tysięcy sztuk tygodniowo. Do największego symbolicznego przełomu doszło w styczniu 1992 roku, kiedy to krążek „Nevermind” oficjalnie zepchnął z pierwszego miejsca prestiżowej listy Billboard 200 album „Dangerous” samego Michaela Jacksona. Łączny nakład sprzedanych płyt na całym świecie przekroczył do dziś niewiarygodne trzydzieści milionów egzemplarzy.

Mimo że cały świat zwariował na punkcie utworu „Smells Like Teen Spirit”, sam Kurt Cobain bardzo szybko zaczął odczuwać do niego wyraźną niechęć. Uważał go za piosenkę zbyt popową oraz wtórną wobec twórczości uwielbianego przez siebie zespołu Pixies, a ciągłe granie tego hitu na koncertach szybko go zmęczyło. W wywiadach wokalista nie ukrywał, że jego ulubionym utworem z całej płyty pozostawał „Drain You”, który cenił znacznie wyżej pod względem tekstowym oraz kompozycyjnym. Mimo upływu lat cała płyta „Nevermind” pozostaje niekwestionowanym fundamentem współczesnej muzyki rockowej.
Historia słynnej okładki doczekała się jednak po latach niezwykle burzliwego epizodu w sądzie. Spencer Elden, czyli dorosły już mężczyzna uwieczniony na fotografii jako niemowlę, w 2021 roku pozwał żyjących członków zespołu, spadkobierców Kurta Cobaina oraz wytwórnię płytową. Zarzucił im wykorzystanie wizerunku oraz dystrybucję materiałów o charakterze niezgodnym z prawem, domagając się wysokiego odszkodowania. Prawnicy zespołu wskazywali jednak, że Elden przez dekady chętnie korzystał ze swojej rozpoznawalności – m.in. wielokrotnie odtwarzał słynne zdjęcie podczas rocznicowych sesji, wytatuował sobie tytuł albumu na klatce piersiowej i sprzedawał płyty z własnym autografem. Amerykański sąd federalny ostatecznie odrzucił jego roszczenia, uznając, że fotografia nie miała charakteru pornograficznego, a sama sprawa uległa przedawnieniu.
Marta Kot











