Strona główna / Wywiady / Ciocia wiedźma, która bajkami przegania strach

Ciocia wiedźma, która bajkami przegania strach

Kolorowa Wiedźma narodziła się w szpitalu, z kilku słów dziecka, które było na wpółprzytomne. Wówczas też zaczęła zabierać dzieci w świat bajek, marzeń, magii i za ich pomocą oswajać dziecięce lęki i emocje. W rozmowie z Agnieszką Góralczyk, Nina Kołodziejczak opowiada m.in. o pracy pedagoga cyrkowego, siewcy uśmiechu i Inżynierze Marzeń Dziecięcych.

Pisze Pani książki dla dzieci – bajki, często poruszające tematykę oswajania emocji. Jak rozpoczęła się Pani podróż literacka i przygoda z tą formą literatury dziecięcej ?

NK: Dzięki za to pytanie jest ono dość kluczowe, bo żeby na nie odpowiedzieć musimy cofnąć się w czasie do 2010-2012 r. kiedy pracowałam jako animator do zadań specjalnych w szpitalu. To właśnie tam poznałam część bohaterów dziecięcych. Opowiadali oni mi swoje troski, swoje marzenia i tak powstawały przygody. Pamiętam jak jechałam z dziewczynką na łóżku z sali pooperacyjnej i udawałam że jesteśmy piratami.  A ona mimochodem rzuciła „ Ciociu jaka ty jesteś kolorowa jak Kolorowa Wiedźma” . Tak oto powstała postać cioteczki, która ratuje emocje. Warto wspomnieć, że żeby wydać własne książki trzeba mieć odwagę. Nie tylko zasobny portfel ale i odwagę, więc opowiadania leżały na dnie szafy w krainie SZUFULADY z czekoladą w tle i czekały na swój czas. On nastąpił kiedy to mój świat się wywrócił do góry nogami… ale to raczej jedna z tych trudnych części historii. Przeżywałam żałobę po stracie mamy, a później babci. Rozstanie – czyli najmocniejsze emocje. To one popchnęły mnie do myśli, że można inaczej.  Że świat nie jest zero jedynkowy i często dzieci też mają te emocje, czasami potęgowane strachem, nierównymi szansami lub depresją dziecięcą, o której się nie mówi. Podjęłam decyzję że wydam książkę, a raczej cykl książek. I tak zaczął się świat kolorowej wiedźmy.

Jest Pani nie tylko autorką książek dla najmłodszych, ale też coachem i pedagogiem cyrkowym. Czym zajmuje się pedagog cyrkowy? Jaką ma misję do spełnienia?

NK: Pedagogika cyrku to odłam pedagogiki zabawy. Wykorzystujemy ją do wsparcia rozwoju dzieci, nauki matematyki przez żonglerkę ale i rehabilitacji. Oczywiście jestem też pedagogiem z wykształceniem w kierunku terapii pedagogicznej, bajkoterapeutą i terapeutą zajęciowym. W moim krótkim życiu trochę już się zadziało i dzięki temu jestem w tym miejscu, w którym mam być.

Pani pseudonim to Kolorowa Wiedźma, a pod nim kryje się osoba prowadząca działalność skoncentrowaną na rozwoju dzieci. Dlaczego Kolorowa Wiedźma i poprzez jakie działania pomaga Pani w kształtowaniu rozwoju najmłodszych?

NK: To dość osobliwy temat, tak jak już wspominałam Margot wykiełkowała z kilku słów dziecka, które było na wpółprzytomne. Rozwój dzieci przez bajki, doświadczanie emocji,  czytanie, malowanie intuicyjne czy też wsparcie najmłodszych w sensoryce i motoryce małej – tym się zajmuje. W trakcie moich zajęć grupowych każdy ma swoje zadanie, każdy może dotknąć emocji, wejść pod spadochron bajkowy czy powiedzieć ciociu boję się, nie chcę. I wtedy krok po kroku zaczynamy czarować, by nie chcę stało się spróbuję, a później chcę. To godziny rozmów, bajek i chwil takich, które pozwalają by mały Wielki człowiek czuł się w moim towarzystwie dobrze. Aktualnie myślę nad stworzeniem chatki kolorowej wiedźmy, ale ciii to będzie tajemnica.

Pani książki „Co z czym i dlaczemu, czyli perypetie pewnej Wiedźmy”, „Co, gdzie i z kim, czyli kłopoty inżyniera”stanowią Pani narzędzie do pracy z emocjami?

NK: Też, ale głównym narzędziem jest głos i przebicie się przez mur, który mają w sobie dzieci zwłaszcza te, które doświadczają stanów napięć emocjonalnych, mają trudności społeczne. Czasami narzędziem nie jest bajka, a farby i malowanie palcami. Warto wspomnieć, że zajęcia nie są dedykowane tylko dzieciom. Ostatnimi czasy tworzę zajęcia też dla mam w 2 paku- czyli kobiet w ciąży, seniorów czy młodzieży. Wszystko zależy gdzie i kiedy będzie potrzebna ciocia wiedźma.

Książki wyróżniają również barwne i piękne ilustracje – jaką rolę pełni odpowiednia ilustracja w rozwoju dziecka?

NK: Naukowo potwierdzone jest, że ilustracja, która nie jest krzykliwa w kolory, jest ukojeniem. Tony barw w trakcie oglądania i odkrywania często sprzyjają relaksacji, pozwalają by dziecko zadawało pytania i chętniej sięgało po książkę.

W jaki sposób doświadczenie terapeuty zajęciowego i pedagoga cyrkowego wpływa na to, jak kreuje Pani swoich bohaterów, np. Margot – Kolorową Wiedźmę ?

NK: Każda z postaci to tak naprawdę osoba, która jest w moim życiu lub była w nim i odegrała ogromną rolę w moim rozwoju. Pisząc ich przygody oswajam cechy charakteru nawet te negatywne w bajkowy sposób. Pozwalam by szczypta niedopowiedzenia pojawiała się w bajce po to, by dziecko zmusić do własnych refleksji – taka trochę Prachettowa głowologia. Dzięki temu dziecko może utożsamić się z bohaterem, ukochać ciocię babcię czy też chcieć poznać Toto kiedy będzie w szpitalu.

Margot mówi o sobie, że jest „siewcą uśmiechu”. Która z emocji opisanych w Pani książkach była dla Pani najtrudniejsza do przelania na papier?

NK: Nie zdradzając szczegółów, najtrudniejsze tematy to odchodzenie i walka z chorobą. Nie zdradzę więcej, bo musicie najpierw przeczytać, by dostrzec ten kawałek wszechświata.

Czy w przygodach bohaterów znajdziemy elementy „magii” wywodzącej się bezpośrednio z pedagogiki cyrkowej, którą się Pani zajmuje?

NK: Oczywiście, ale i nie tylko tej magii. Oprócz tego znajdziecie też nawiązania do innych bardzo bardzo popkulturowych  piosenek, postaci, książek.

Jest Pani związana ze stowarzyszeniem Samowydawcy.pl. Co Pani zdaniem jest największym wyzwaniem dla autora, który decyduje się na samodzielne wydanie książki w Polsce?

NK: Największym wyzwaniem zawsze są ceny, pieniądze i budowanie rozpoznawalności. Ale kiedy ma się swoją niszę jest to do zrobienia.



Często odwiedza Pani szkoły i przedszkola. Jakie jest najbardziej zaskakujące pytanie, jakie zadało Pani dziecko podczas takiego spotkania?

NK: Staram się, by tych spotkań w miesiącach szkolnych było minimum 3-4 w różnych częściach Polski. Nie mam czasu tego pokazywać na socialmediach,  za co często dostaję po głowie, no ale doba niestety ma 24h, no czasami 36 i 48 ale to tylko czasami. Bywa różnie. Co do pytań najbardziej rozczulających, które wyryłam w serduszku: Ciociu czy będziesz moją ciocią? Mogę mieć Ciebie na zawsze?  Najbardziej zaskakujące: Mama mówiła, że nie można skakać przez bajki a ty to umiesz robić jak? Jak nie zgubiłaś umysłu dziecka ? – to był uczeń 7 klasy. Najbardziej smutne: Mama nie ma czasu czytać mi książek ciociu, czy możesz przeczytać mi jeszcze jedną bajkę ?- oczywiście, że przeczytałam. Było to w zerówce i dzieci wybrały czytanie bajek w trakcie poobiedniej chwili wolnej, wtedy też jakoś się tak stało że wszystkie zasnęły na dywanie.

Co oznacza dla Pani termin „Inżynier Marzeń Dziecięcych” w codziennym życiu?

NK: To taki ktoś, z takim czymś, bez takiego czegoś – a tak na serio to osoba, która swoim uśmiechem, gestem mową i słowem tworzy coś z niczego. Dla dziecka to taki wujek, który będzie się ganiał na placu zabaw, to taka ciocia co zrobi naleśniki chociaż w lodówce gra pustka. To zwykły człowiek, który nie zapomniał jak jest być dzieckiem.

Dziękuję za rozmowę

Foto: Joe Zawada, ilustracje: Ewelina Oleksiak

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *