Polski internet wkracza w nową, bezpieczniejszą erę. Sejm jednogłośnie przyjął ustawę mającą na celu całkowite wykorzenienie z sieci tzw. patostreamingu. To wspaniała wiadomość dla wszystkich rodziców, nauczycieli i osób, którym leży na sercu zdrowe środowisko cyfrowe dla najmłodszych. Nowe przepisy mają skutecznie ukrócić zarabianie na przemocy, wulgarności i poniżaniu innych.
Nowelizacja wprowadza wyraźną kryminalizację działań polegających na rozpowszechnianiu oraz pozorowaniu czynów zabronionych w przestrzeni wirtualnej. Zgodnie z intencją ustawodawcy, surowej karze pozbawienia wolności będzie podlegać każdy, kto w celu osiągnięcia zysków majątkowych bądź osobistych publicznie udostępnia drastyczne materiały.
Pod szczególną ochroną znalazły się: ludzka godność, zdrowie i życie, bezpieczeństwo najmłodszych oraz zwierząt. Karalne staje się publikowanie nagrań przedstawiających poniżające lub upokarzające traktowanie drugiej osoby, nawet jeśli wyraziła ona na to zgodę; uwiecznianie na video umyślnych przestępstw przeciwko życiu, wolności seksualnej czy obyczajności; rozpowszechnianie materiałów pokazujących krzywdzenie osób małoletnich czy znęcanie się lub zabijanie zwierząt.
Nowe przepisy zostały sformułowane precyzyjnie, by nie uderzać w rzetelnych twórców. Z odpowiedzialności karnej całkowicie wyłączone są działania podejmowane w ramach działalności artystycznej, edukacyjnej, prasowej, naukowej, a także te, które służą ochronie interesu publicznego.
To, co szczególnie cieszy w kontekście nowej ustawy, to niezwykła jednomyślność na polskiej scenie politycznej. Inicjatywa ta udowodniła, że w sprawach fundamentalnych – takich jak ochrona dzieci przed demoralizacją – politycy potrafią działać wspólnie.
Projekty w tej sprawie złożyli niezależnie posłowie PiS oraz KO. Po apelu posła Michała Wójcika (PiS) o połączenie sił, obie strony wypracowały wspólne, silne stanowisko. Po sukcesie w Sejmie, ustawa trafia teraz do Senatu, co przy tak szerokim poparciu zwiastuje jej szybkie wejście w życie.
Zjawisko patostreamingu (czyli transmisji na żywo ukazujących dewiacje społeczne, libacje alkoholowe czy przemoc domową w zamian za wpłaty od widzów) przybrało na sile w latach 2017-2018. Statystyki były alarmujące i jasno pokazywały, jak wielkie spustoszenie siały te treści w psychice młodzieży:
Według raportu Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę aż 84% nastolatków w wieku 13-15 lat doskonale znało pojęcie patostreamingu, a 43% z nich oglądało takie transmisje regularnie. Badania NASK („Rodzice nastolatków 3.0”) obnażyły inną smutną prawdę – tylko 12% rodziców zdawało sobie sprawę z tego, jak toksyczne materiały chłoną ich pociechy.
Długotrwałe oglądanie patotreści prowadziło u młodych ludzi do osłabienia barier przed agresją, przejmowania destrukcyjnych emocji patostreamerów oraz normalizacji patologicznych zachowań. Choć pierwsze kroki – jak Okrągły Stół przy Rzeczniku Praw Obywatelskich w 2018 roku czy wcześniejszy projekt z 2023 roku – przecierały szlaki, to dopiero teraz zyskujemy realny bat na cyfrową patologię.
Eksperci i prawnicy przypominają, że zmiana przepisów kodeksu karnego to milowy krok, ale czeka nas również praca u podstaw. Równolegle z surowym prawem musi iść społeczna odpowiedzialność influencerów. Osoby posiadające ogromne zasięgi w mediach społecznościowych mają realną moc kształtowania postaw młodego pokolenia.
Dzięki nowej ustawie polski internet ma szansę stać się przestrzenią, w której promowane są wartościowe, inspirujące i bezpieczne treści, a przemoc i dewiacje przestaną być sposobem na szybki zarobek.
Karolina Osińska-Marcińczyk, fot. AI











