Niepozorna kamienna figura Madonny jest niewątpliwie skarbem – skarbem niewidzialnym, albo raczej – niezauważalnym – jest, bo jest, kościół jest stary, figura wydaje się oczywista w takim miejscu. Niby tak – ale nie jest ani oczywista ani zwyczajna… Róża Stolarczyk, regionalistka, lokalna pasjonatka historii i przewodniczka opowiada o niezwykłej Madonnie, która prawdopodobnie widziała jak wznoszono świebodzicki kościół – nie ten drewniany, a już murowany.
Wszyscy fascynujemy się tajemnicami, poszukiwaniami skarbów – od tych małych do wielkich jak złoty pociąg. Śledzimy wszystkie informacje dotyczące tych poszukiwań – może w końcu znajdą to złoto, odkryją tajemnice ukryte w czasie wojny i tak dalej. Myślę, że każdy może być odkrywcą i niekoniecznie trzeba rozkopywać łopatą kolejny pagórek – czasem wystarczy spojrzeć na przedmiot – wydaje się – zwyczajny i dobrze nam znany i proszę – kryje tajemnicę. Wystarczy uważnie patrzeć i widzieć.
To drugie jest najważniejsze – widzieć. W Świebodzicach znajduje się kościół pod wezwaniem św. Franciszka z Asyżu – z zewnątrz – niepozorny, ale kryje skarby i historie wciąż okryte tajemnicą. Tak – kryje skarby – dziś opowiem o jednym z nich.
Przy wejściu do kościoła zabezpieczona kratą w niewielkiej wnęce znajduje się kamienna figura Madonny. Czas jej nie oszczędził – deszcze, wiatry i wojny odjęły jej urody – nie jest piękna. Wielu przechodzących obok pewnie jej nie zauważy, wielu pewnie się zastanawia – po co taki kawał kamienia tu tkwi – zniszczony i nie dla każdego czytelny. No właśnie – a ta niepozorna rzecz kryje wielką historię i tajemnicę. Sam kościół ma swoje lata – XIII wiek /pierwsza wzmianka z 1228 r./ najpierw drewniany – potem murowany – odwiedzany przez Bolka II Małego – miejsce wyjątkowe z wielką historią zapisaną w jej murach. Dlaczego ta niepozorna figurka jest tak wyjątkowa?

Jak wynika z badań dr. Romualda Kaczmarka z Uniwersytetu Wrocławskiego jest to na pewno najstarsza na Śląsku, a być może nie tylko na Śląsku – kamienna figura Madonny. Zagadką jest – kto i dlaczego ją tu przywiózł i umieścił? – bo figura jest starsza od samego murowanego kościoła o sto lat. Czy została tu umieszczona jako wota czy wyraz pokuty? – dziś tego już nie rozstrzygniemy. Pewne jest, że musiał ją tu umieścić ktoś bogaty, bo w tamtych wiekach taka kamienna rzeźba kosztowała majątek. Może był to rycerz wracający z jakiejś wyprawy i w taki sposób dziękował za uratowanie życia? A może był to rodzaj pokuty za popełnione niechlubne czyny? – możemy snuć różne opowieści z nią związane – każda jest możliwa.
Ta niepozorna kamienna figura Madonny jest niewątpliwie skarbem – skarbem niewidzialnym, albo raczej – niezauważalnym – jest, bo jest, kościół jest stary, figura wydaje się oczywista w takim miejscu. Niby tak – ale nie jest ani oczywista ani zwyczajna.
Tak to jest ze skarbami – niekonieczne jest studiowanie map i wyprawy z łopatą – czasem wystarczy po prostu – dojrzeć, bo to co zwyczajne i oczywiste okazuje się czymś niezwyczajnym – nieodkrytym skarbem.
Róża Stolarczyk











