Strona główna / Wywiady / Snuje opowieści, o których zapomniał świat

Snuje opowieści, o których zapomniał świat

Borka wędruje po świecie i zbiera rozmaite historie, a później tka z nich Opowieści dla tych, którzy pragną jej słuchać. Wtedy zasiada przy ogniu, bo ogień także lubi słuchać – i roznieca żar w duszach, a jej głos przenosi w światy, o których zapomniała współczesność. O zapomnianych legendach, ludowych wierzeniach i magii zaklętej w słowach Agnieszka Góralczyk rozmawia z Magdaleną Wiącek, czyli Borką Opowiadaczką, która już w czerwcu będzie snuła cudowne opowieści na Zamku Sarny w Ścinawce Górnej.

Jak narodziła się w Pani Opowiadaczka?

Borka: Słuchanie i opowiadanie historii od zawsze było ważnym elementem mojej codzienności. Bajki opowiadał mi dziadek, w szkole pochłaniałam mitologie, legendy i wszelakie historie. Każda z nich zostawiła jakiś ślad we mnie. Wyrażałam je przez rysunki, własne opowiadania pisane do szuflady. Nie opowiadałam od zawsze, choć łatwo nawiązywałam więzi z ludźmi. Odważyłam się wyjść przed nich i zaczęłam snuć historie, jakie mi w duszy grają dopiero kilka lat temu. Spotkałam na swej drodze wyjątkowych ludzi, którzy dodali mi wiatru w skrzydła – przede wszystkim niesamowitego Opowiadacza, Szymona Góralczyka, który do dziś jest mi Przyjacielem i inspiruje mnie do tego, by robić dokładnie to, co lubię – zabierać ludzi w przestrzeń magiczną, gdzie historie ożywają, a słowa niosą niesamowite historie, mądrość, przestrogę, a przede wszystkim skupiają uwagę i zostają w sercach moich słuchaczy.

Jest Pani znana jako Borka – kim ona była?

Borka: Pasjonuję się wczesnym średniowieczem i rekonstrukcja tego okresu. Obserwacja i udział w badaniach nad historią codzienności tamtych czasów dają mi radość. Odtwarzam postać Słowianki Zachodniej, dziewczyny mieszkającej na znanych nam terenach dzisiejszego Dolnego Śląska. Jej imię to Samborka, czyli po prostu Borka właśnie. Borka nie jest zwykłą mieszkanką swojej Osady. Ona przybyła pewnego dnia, a wraz z nią do Osady zawitała magia snująca się wieczorami w słowach. Borka wędruje po świecie i zbiera rozmaite historie, a później tka z nich Opowieści dla tych, którzy pragną jej słuchać. Wtedy zasiada przy ogniu, bo ogień także lubi słuchać – i roznieca żar w duszach. Ludzie pragną niezwykłości, nieznane poznają przez historie niesione z odległych krain, a dziejów swoich własnych przodków uczą się z legend. Od zawsze istnieli Opowiadacze, gdyż od zawsze istniały Opowieści.

Specjalizuje się Pani w mrocznych opowieściach i legendach, m.in. o wikingach, czy woli Pani przenosić słuchaczy w niesamowity świat słowiańskich bajań?

Borka: Rzeczywiście – chyba te mroczne historie lubię najbardziej! Uwielbiam to, ile emocji budzą – jak dzieło muzyczne grające na strunach czułości, miłości, żalu, radości i nawet strachu. Fascynuje mnie to, że za fasadą mroku, który intrygował, zawsze stoi mądrość, jaka z Opowieści wynika – przestroga, porada, prawo rządzące światem. Zarówno Ludy Północy, jak i Słowianie lubowali się w tego typu historiach. Nie straszono, pouczano. Świat był wystarczająco mroczny, gdy dni stawały się krótsze, a noce chłodne. Wtedy przychodził czas na bajanie i tłumaczenie świata tym, którzy byli go ciekawi. Słowiański folklor obfituje w niesamowitości, które sama uwielbiam odkrywać. Chyba dlatego tak wiele moich historii jest zakorzenionych właśnie na naszych ziemiach. Lubię z podróży przywieźć nowe inspiracje, z miejsc, które odwiedzam – ich legendy, a z ludzkich historii – mądrość.

Czy w dobie Netflixa magia opowieści wciąż działa? Ludzie chcą ich słuchać?

Borka: Magia opowieści działa nadal! Przetrwała tysiące lat i wciąż ma się świetnie – bowiem nadal są ludzie, którzy pragną słuchać. Dawno temu ludzi zbierali się przy wspólnym ogniu, by wspólnie przeżywać opowiadane historie. Wiele z nich dzięki tej tradycji przetrwało po dziś dzień i mam wielkie szczęście mogąc je nieść przez świat nadal. Snucie Opowieści to właśnie odpalanie Netflixa w głowach Słuchaczy. Wymagające, bowiem musi skupić uwagę, dotknąć ważnych tematów i stworzyć piękną historię, której bohaterowie staną się na tyle realni, by porwać odbiorców na przygodę w wyobraźni. A wyobraźnia to potężna siła – moc, którą mamy w sobie od dzieciństwa. Pielęgnowana nasyca świat barwami i sprawia, że widzimy i chcemy więcej.

Jakie techniki stosuje Pani, aby utrzymać uwagę słuchaczy?

Borka: Kiedyś myślałam, że to strasznie trudna sztuka. Dziś wiem, że i tak, i nie. Wyjść przed ludzi i sprawić, by zatrzymali się na chwilę – to talent, charyzma i odrobina magii. Jednak jeśli jest się częścią swojej własnej Opowieści, świadomym jej prawdy i mocy, wyjście przed publiczność to już tylko zaproszenie jej do wspólnej podróży. To właśnie robię: śpiewam, tańczę i mówię dokładnie o tym, co czuję i w taki sposób, by ten, kto mnie słucha, mógł poczuć każdą z emocji, jakie chcę im dać i na chwilę przeniósł się w świat, jaki chcę mu pokazać.

Każdą legendę da się opowiedzieć?

Borka: Legendy istnieją właśnie po to, by nieść je w świat. Wiele z nich przetrwało w formie historii opowiadanych z pokolenia na pokolenie, całkiem sporo doczekało się formy pisanej, a są też takie, które funkcjonują w pieśniach. Każda legenda ma swoją formę wyrazu, Myślę, że w podróży przez Opowieści wyznaczam słuchaczom szlaki tematyczne i wiodę ich rozmaitymi ścieżkami, by mogli zasłuchać się po prostu i podążać za bohaterami w ich drodze. Razem z nimi przeżywają przygody, emocje, dzielą ich dylematy i konsekwencje wyborów. Legenda to magia, bowiem pozwala nam utożsamić się z jej bohaterem. Może to właśnie głód przygód wzywa nas do ich słuchania? Opowiadając legendy trzeba mieć też na względzie to, komu się opowiada i w jakich warunkach. Są bowiem tematy trudne, których dotknięcie może być bolesne. Ludzie też muszą być gotowi na daną opowieść, by przyszła we właściwej porze i zagrała na odpowiednich emocjach. Inaczej opowiada się też dzieciom, a inaczej dorosłym. Świadomość tego wszystkiego, pozwala mi dokonać wyboru takich Opowieści, by moi Słuchacze mogli wśród nich znaleźć coś dla siebie, nawet jeśli miały to być symboliczny element, ukłon w stronę konkretnej grupy, którą chcę zaczarować.

Co w kulturze wikingów jest dla Pani najbardziej inspirujące i jak ta pasja wpływa na Pani codzienne życie?

Borka: Wikingowie to dla mnie przede wszystkim nieustraszeni podróżnicy, którzy mieli na tyle odwagi, by podbijać nieznane światy. Byli tak mocno zakorzenieni w świecie swoich wierzeń, że dzięki nim opowieści Ludów Północy wędrowały daleko poza granice ich własnych krain. Dzięki tradycji przekazywanej przez pokolenia wiemy tak dużo o świecie wikingów, o ich doli, losach bohaterów, świecie magicznym i tym całkiem ludzkim. Poza tym, że byli zdobywcami, kupcami i rzemieślnikami – w moim odbiorze – dali nam przepiękne dziedzictwo Opowieści. Sama zajmując się rekonstrukcją historyczną okresu wczesnego średniowiecza dbam o to, by czerpać wiedzę ze źródeł. W życiu codziennym nie tylko dużo czytam, ale też wspólnie z cudownymi kobietami wymieniamy się muzycznymi inspiracjami i śpiewamy razem, gdy tylko mamy okazję. Dużo spokoju dają mi też szycie, lepienie z gliny i poszukiwanie inspiracji do tego w znaleziskach i badaniach archeologicznych. Sama jestem trochę z innej bajki, gdyż chociażby elementy dawnych strojów – pasy, krajki, biżuteria wzorowana na artefaktach sprzed tysiąca lat – to moje codzienne wybory. Historia stała się więc chyba moim stylem życia i bardzo lubię o niej snuć opowieści. A mam do tego wiele okazji, chociażby dzięki temu, że na co dzień pracuję w szkole.

Jak dużą rolę dla Pani odgrywają kostium i rekwizyty?

Borka: Wychodząc na scenę, chcę zaczarować publiczność i zabrać ich wprost do swojej bajki. Na festiwalach historycznych jestem bajarką z dawnych dziejów, ubraną w suknię odpowiednią do epoki. Strój, jaki mam na sobie, to pierwszy krok do podróży w czasie i przestrzeni. Moim zdaniem jest oderwać ludzi od codzienności, dać im chwilę poza normalnością i codziennością. To, co im przynoszę, to klucze do kolejnych etapów tej podróży, dlatego często posługuję się rekwizytami wprost rodem z moich Opowieści. Zdarza się więc, że przychodzę z kwiatami, z kamieniami, z drewnianymi przedmiotami, ale też z instrumentami lub jakąś całkiem zwyczajną rzeczą, która na skutek snutej przeze mnie historii, zyskuje wymiar nadzwyczajny. Kiedyś wyszłam przed ludzi ze zwykłą igłą do szycia. Opowieść dała jej magiczną moc, a w efekcie finalnym to właśnie dzięki niej bohaterka pokonała iście demoniczną kreaturę ratując komuś życie! To właśnie jest magia!

 Jaka była najbardziej zaskakująca reakcja publiczności na Pani opowieść?

Borka: Publiczność jest żywą materią, z którą praca to piękne misterium. Ja tylko snuję Opowieść, a cała magia dzieje się w duszach tych, którzy słuchają. To właśnie jest niesamowite, gdy uda mi się zagrać na czułych strunach emocji. Zdarzały się opowieści, na których ktoś płakał ze wzruszenia lub ze smutkiem wzdychał szklanymi oczami błądząc po sali, jakby szukając zaprzeczenia dla tego, co się właśnie przydarzyło się bohaterowi. Były i takie, gdy gromkie śmiechy musiałam przerywać, albo opowiadałam tak przekonująco, że jakiś człowiek się naprawdę przestraszył… Najbardziej lubię, gdy po wysłuchaniu opowiadanych przeze mnie historii ktoś podejdzie i podzieli się ze mną swoimi emocjami. Najtrwalej zostają bowiem w głowie emocje. A świadomość, że umiem obudzić je w człowieku, dodaje mi mocy.

Pani ulubiona postać z mitologii słowiańskiej i nordyckiej to? Dlaczego są Pani bliskie?

Borka: Cały wachlarz mam swoich ukochanych bohaterów i opowieści o nich! Jednak, skoro mam wybrać po jednej, to zdradzę, że spośród wszystkich nordyckich bóstw, stworów, magicznych zwierząt i godnych legend ludzi – ja szczerze polubiłam Ratatoska. Jest to wiewiórka biegająca po drzewie Yggdrasil. Przenosi ona wiadomości pomiędzy siedzącym na jego szczycie orłem, a wężem wijącym się w korzeniach. Ma też inne zadania, swój udział w kilku niesamowitych historiach i uczy dostrzegania rzeczy pozornie nieoczywistych, a cudownych, jeśli damy sobie chwilę, by się zatrzymać i im przyjrzeć. Inną postacią, tym razem z naszych rodzimych legend, którą darzę wielką sympatią jest Marzanna. Tak, właśnie ona – ta, której kukła towarzyszy nam symbolicznie żegnając zimę i witając wiosnę. Ta, której historia wpisana jest w krąg trwania, cykl świata. Ta, która pokochała tak mocno, że najpierw łamała prawa, a później kości. Jeśli chcecie o niej posłuchać, serdecznie zapraszam na Opowieści!

Każdy może zostać Opowiadaczką/ Opowiadaczem?

Borka: Myślę, że nutkę bajarza ma w sobie każdy, kto choć raz próbował komuś opowiedzieć jakąś własną przygodę! Mam nadzieję, że będzie mi dane wysłuchać wielu zacnych opowieści snutych przez różnych ludzi! Każdemu życzę odwagi, by stanąć najpierw przed sobą samym w prawdzie swojej Opowieści, a następnie przed rzędami wpatrzonych w niego oczu i zasłuchanych uszu. I życzę magii, by wieść je przez pola wyobraźni na dzikich rumakach emocji. I wielkiej pokory, by nie pogubić się w świecie ludzi ze zbyt wielkim ego. Mając cały ten oręż przy sobie, będąc strojnym w cudną bajkę – tak, każdy może stać się Opowiadaczem.

Jak dużo historii Pani zna? Skąd pochodzą?

Borka: Kiedyś miałam plan, by swoje Opowieści spisać, jednak nie sądzę, by było to możliwe. Opowieść istnieje w przestrzeni między Słuchaczem, a Opowiadaczem i tylko wówczas dzieje się magia. Nie wiem, ile znam historii, każda nowa znajduje swoje miejsce w korowodzie motywów i inspiracji. A te czepię zewsząd. Od lat pochłaniałam legendy i baśnie z różnych stron świata, a także wariacje na ich temat, bowiem czasem okazać się może, że jakaś opowieść znana jest w kilku wersjach, niekiedy totalnie różnych na wielu poziomach. Moimi źródłami najczęściej są książki i mam tę przypadłość, że uwielbiam kolekcjonować te egzemplarze, które zawierają najwspanialsze historie. Czerpię także dużo z pieśni, bowiem one nie tylko przekazują uniwersalne prawdy, ale też przemycają całkiem piękne legendy, którymi chcę się dzielić z ludźmi. Są też takie Opowieści, które wymyślam zupełnie sama, bazując na konkretnym motywie, który chcę zgłębić, zbierając informacje o nim i zamykając w jednej spójnej historii. Za każdym razem cieszy mnie niezmiernie, gdy taką swoją autorską bajkę usłyszę od kogoś gdzieś daleko, jako zasłyszaną gdzieś tam pokrętnymi drogami w świecie. Jest to dla mnie chyba najpiękniejszy komplement jako Opowiadaczki, że moje Opowieści żyją i snują się między ludźmi.

Jest Pani również bajkoterapeutką – jak ważną rolę pełnią bajki zarówno w życiu najmłodszych jak i nas – dorosłych?

Borka: Bajkoterapia jest wspaniałą metodą pracy zarówno z dziećmi, jak i dorosłymi. Poprzez odpowiednio dobrany wachlarz Opowieści pozwala nie tylko tłumaczyć świat, ale też uczy regulacji emocji, skupienia i zakotwiczenia się w przestrzeni tu i teraz. Jest więc kluczem do redukowania lęków, odkrywania swoich własnych mocy bazując na emocjach i słowach płynących z ust opowiadającego bajki. Pozwala oswajać sytuacje, które czasem wydają się nam zbyt duże, zbyt trudne i wobec których, bez wparcia bajkoterapeuty, stawanie jest dużo bardziej zagmatwanym, jeśli nawet nie przerażającym czasem wyzwaniem. Terapia bajką, opowieścią jest metodą relaksacyjną, w dodatku sięga do zmysłów i emocji, dzięki czemu zakotwicza się w mózgu, a to pozwala budować trwałe połączenia neuronalne – tym samym rozwiązania i odkrycia, jakie uczestnik takiej podróży w świat bajek terapeutycznych odnajduje – zostają z nim na dłużej. Jestem nauczycielką w wyjątkowej szkole, PSP Leonardo we Wrocławiu i tu doświadczam i pokazuję, jak ważna jest umiejętność snucia Opowieści nawet podczas prowadzenia lekcji.

Gdzie najczęściej można posłuchać opowieści Borki?

Borka: Borka bajki opowiada wszędzie, gdzie tylko znajdzie się dobry ogień! I mam tu na myśli zarówno prawdziwe ogniska, jak i te ciepłe płomienie życzliwości, które rozgrzewają serca ludzi chcących robić wspólnie rzeczy. Zdradzę, że najpierw opowiadam swoim dzieciom, są najlepszymi krytykami nowych historii! Jeśli im spodobają się moje Opowieści, niosę je dalej w świat. Można mnie spotkać na festiwalach historycznych, zwłaszcza tych związanych ze wczesnym , ale także i późnym średniowieczem. Choć nie tylko. Opowiadam w karczmach, na scenach jarmarków i w miejscach zupełnie magicznych, pośród lasów, w ruinach zamków a nawet w podziemiach! W tym roku czeka mnie około 12 wyjazdów z Opowieściami, mam więc nadzieję, że spotkamy się na Zamku Sarny podczas Festiwalu Dni Chwały!

Jakie historie opowie Borka podczas Festiwalu Dni Chwały w murach Zamku Sarny?

Borka: Przygotujcie się na podróż w magiczny świat dawnych bajań! Zabiorę Was, drodzy Słuchacze w wędrówkę po borach i lasach, po bagnach i pięknych polanach, poprzez górskie szczyty i mroczne jaskinie, przez podziemia i zamkowe wieże! Zebrałam dla Was wyjątkowe, bo nasze dolnośląskie Opowieści, choć takich z odleglejszych krain też nie braknie! Czekać tam będą na Was magiczne stwory, których spotkanie będzie gwarantem niesamowitych przygód, a o tym, jak się skończą historie bohaterów moich bajek, dowiecie się już niedługo podczas Dni Chwały! Zapraszam Was serdecznie!

Dziękuję za rozmowę

Foto: Użyczone

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *