Będzie to wielka bitwa, po której przyjdą dni chwały. Już na początku czerwca w Zamku Sarny w Ścinawce Górnej usłyszymy szczęk mieczy i gruchot tarcz. Tętent koni będzie roznosił się wśród zamkowych murów, a echo poniesie w dal dawną muzykę, która rozgrzeje serca wojów i uczestników. Zapłoną ognie i rozpocznie się Bitwa o Włodzicę. O tym niezwykłym wydarzeniu, podczas którego historia ożyje na naszych oczach Agnieszka Góralczyk rozmawia z jego organizatorem, Bartoszem Lamparskim.
Zacznijmy od festiwalu. Początek czerwca zacznie się od „Bitwy o Włodzicę”, a po niej przyjdą Dni Chwały. Proszę o nim opowiedzieć – o jego historii, pomyśle na organizację, co podczas niego zobaczymy?
BL: Festiwal „Dni Chwały” zacznie się od prezentacji przybyłych drużyn rekonstruktorów z całej Polski. Na chwilę obecną mamy zgłoszonych blisko 200 uczestników, a nie jest to jeszcze zamknięta lista. To dzięki nim i ich zaangażowaniu w swoje hobby, zamiłowaniu do historii i tradycji będziemy mogli poczuć niepowtarzalny klimat wieków minionych. To serce wydarzenia.
Pomysł na festiwal zrodził się z już dawno. Sam jestem rekonstruktorem i uczestniczę wraz z drużyną w wielu podobnych wydarzeniach na terenie całej Polski. Dlaczego nie zrobić podobnego wydarzenia u nas – imprezy, która mogłaby by się stać naszą wizytówką ? W okolicy jest organizowanych kilka mniejszych wydarzeń, jednak „Dni Chwały „ od początku założenia mają być dużym przedsięwzięciem, zapewniającym mnóstwo atrakcji dla całych rodzin.
Będą także bitwy …?
BL: Tak. Będą między innymi bitwy i potyczki. Przewidziane są zarówno pojedynki 1vs1, jak i drużynowe starcia „na mostach” 5vs5 ( improwizowane mosty, które ograniczają pole manewru wojów ), a także główne, bardzo widowiskowe bitwy z udziałem wszystkich walczących jednocześnie. Oprócz samych starć będzie można zobaczyć obozowisko średniowieczne, gdzie dbałość o każdy szczegół wyposażenia i wystroju pozwala odwiedzającym odnieść wrażenie przeniesienia się w czasie. Folwark zamkowy zamieni się w miejsce gdzie swoje kramy z towarami wystawią kupcy, a rzemieślnicy pokażą jak pracowano dawniej. W podziemiach zamkowych zagości alchemik wraz ze swoim warsztatem. Można będzie posłuchać legend przedstawianych przez opowiadaczkę, obejrzeć wystawę obrazów nawiązujących do tematyki wierzeń i życia w średniowieczu. Będzie można też nabyć ręcznie wyrabiane przedmioty: biżuterię jak również repliki broni, a także skosztować dań średniowiecznej kuchni. W sobotnie popołudnie zobaczymy inscenizację słowiańskiego obrządku, a wieczór zwieńczy spektakularny pokaż ognia w wykonaniu grupy Fool Moon’s Flame.
Dlaczego Zamek Sarny?
BL: Zamek Sarny ma teren dostosowany do przyjęcia dużej ilości odwiedzających. Oferuje idealną przestrzeń na postawienie średniowiecznego jarmarku, a jego park znakomicie nadaje się na rozbicie obozowiska, zorganizowanie aren pod potyczki oraz postawienie sceny pod koncerty. Pomimo, że klimat festiwalu bardziej osadzony będzie we wczesnym średniowieczu (VIII – XII w.), a sam zamek jest z nieco późniejszego okresu (XVI w.), jego walory przestrzenne odpowiadają naszym potrzebom. Właściciele obiektu przychylnie przyjęli pomysł i wyrazili zgodę na organizację wydarzenia.
A Dlaczego „Bitwa o Włodzicę”?
BL: Nie było historycznej bitwy o „Włodzicę”, a przynajmniej nic nam o takiej nie wiadomo.
Pomysł powstał z chęci podkreślenia miejsca. Już sam Zamek Sarny jest lokalną perełką, ale Włodzica jest „naszą’’ noworudzka rzeką. To fantazja, którą pozwoliliśmy sobie wpleść w rekonstrukcyjną przygodę, aby uzyskać mocny akcent nawiązujący do regionu.
Widziałam u Pana filmy z przygotowań do festiwalu – treningi wojów – jak długo trwają?
BL: Jak wspomniałem, na festiwale zjeżdżają się uczestnicy z całej Polski i nie tylko. Mamy również gości z Czech, Niemiec czy Austrii, a na większe festiwale przybywają również rekonstruktorzy z odleglejszych zakątków jak Dania czy Szwecja. Bitwy i pojedynki, które się rozgrywają podczas spotkań nie są improwizowane. To bardzo kontaktowe starcia z użyciem ciężkich metalowych replik broni białej, i choć zabezpieczamy się jak możemy, nie trudno o urazy czy kontuzje. Aby maksymalnie wyeliminować ryzyko spotykamy się regularnie poza sezonem wyjazdowym na ćwiczeniach, zarówno w kręgu własnych drużyn jak i na treningach zbiorczych organizowanych w różnych zakątkach Polski. Przygotowujemy się na nich do dużych festiwalowych pojedynków, uczymy się, jak nie zrobić krzywdy swoim kolegom i nie dać zrobić krzywdy sobie. Wdrażamy również i uczymy zasad nowych drużynników, którzy zaczynają dopiero swoją przygodę z rekonstrukcją i kunsztem fechtunku. Na podobne otwarte treningi w sezonie jesienno- wiosennym można trafić właśnie na Zamku Sarny, gdzie ćwiczy Drużyna Wojów Biały Niedźwiedź.
Będą też rzemieślnicy – kto potwierdził już uczestnictwo w festiwalu i jaką część dawnej historii ze sobą przywiezie?
BL: Zgadza się. Rekonstrukcja to nie tylko miecze i topory. Na festiwal przybędą też rekonstruktorzy, którzy nieustannie rozwijają swój warsztat, zgłębiając tajniki tradycyjnego rzemiosła. Na chwilę obecną mamy już całkiem pokaźny wachlarz uczestników. Będzie można zobaczyć przy swojej pracy między innymi zielarkę, kaletnika, kowala czy szlifierza kamieni szlachetnych. Można będzie również wziąć udział w warsztatach zdobienia tkanin przy pomocy stempli, skosztować dań ze średniowiecznej kuchni lub podejrzeć kaligrafkę przy swojej pracy. Dla młodszych uczestników zapewne będzie atrakcją możliwość zwiedzenia pracowni alchemika, która będzie usytuowana w podziemiach zamku.
Tego typu festiwale, inscenizacje, rekonstrukcje cieszą się dziś zainteresowaniem ?
BL: Tak. Festiwale tego typu przyciągają wielu zainteresowanych, co dodatkowo tworzy samoistnie klimat imprezy. Festiwal „Dni Chwały” jest nastawiony na wiele zróżnicowanych atrakcji i ciekawy program, co powinno zadowolić całe rodziny odwiedzających.
Będzie koncert muzyki dawnej. Czym ona się wówczas charakteryzowała ?
BL: Na naszej scenie rozbrzmiewać będzie każdego dnia muzyka. Repertuar będzie zróżnicowany, aby nie było monotonii. W muzyce wczesnej używano ludowych instrumentów takich jak lutnie, bębny czy piszczałki, a dużą rolę odgrywał również ludzki głos. Swoje zastosowanie miała w obrzędach, ucztach i tańcach, a często jej surowe brzmienia towarzyszyły wojennym wyprawom.
Zespoły, które zagoszczą na festiwalu, inspirują się właśnie takimi formami, a niektóre wręcz są zespołami odtwórczymi.
Kto wystąpi?
BL: Zobaczyć będzie można cztery formacje: Back Porch Folk – duet, który przedstawi nam aranżacje muzyczne na gitarę i skrzypce. Żniwa – zespół folkowy inspirujący się kulturą dawnych Słowian. Dominują tu instrumenty etniczne, takie jak bębny obręczowe, liry korbowe, flety czy lutnie. Czarny Bez – zespół w stylu indrustial – folk – metal czerpiący z wierzeń ludowych i dawnych rytuałów. Ciężkie brzmienie gitarowe harmonijnie współgra z naturalnym głosem wokalistki, budując autentyczny klimat. Maruna – ich twórczość łączy historyczne brzmienie z autorskimi aranżacjami, tworząc klimat surowy, pierwotny i pełen energii. Charakterystyczne są mocne, naturalne kobiece wokale. W tekstach pojawiają się motywy ognia, ziemi i przodków.
Skąd bierzecie stroje z tamtych czasów, miecze i inne rekwizyty ?
BL: Część strojów szyjemy sami, zaopatrujemy się również u rzemieślników jak i u bardziej doświadczonych w tej dziedzinie drużynniczek. Uzbrojenie jak i przedmioty codziennego użytku to już trudniejsza sprawa. Do ich wytworzenia wymagane są już nie tylko umiejętności, ale również specjalistyczne narzędzia. W tym zakresie z pomocą przychodzą pasjonaci z wieloletnim doświadczeniem i odpowiednim warsztatem. Nasze stroje, uzbrojenie jak i elementy wyposażenia obozowiska są wzorowane na wykopaliskach historycznych i są wiernie odwzorowywane, co daje poczucie widzom, że historia ożywa na ich oczach.


A konie?
BL: Będą i konie. To dość nietypowe i rzadkie pokazy. Wymagają nie tylko zaangażowania w odtwórstwo, ale także opanowania wierzchowców i to w niełatwych warunkach plenerowych, co sprawia, że pokazy są zarówno widowiskowe, jak i pełne napięcia. Naszymi gośćmi będą jeźdźcy z Pancernej X. W czasie festiwalu, będzie również możliwe korzystanie z przejażdżek konnych dzięki obecności ekipy z Gren Valley Ranch .
Jeszcze dwie dekady temu, może nawet dekadę Bractwa Rycerskie były bardzo popularne, a dużo osób do nich wstępowało – dziś nadal tak jest?
BL: Nie do końca nasze ugrupowania można zaliczyć do bractw rycerskich, ponieważ skupiamy się na odtwórstwie wczesnego średniowiecza, a rycerstwo zaczęło się kształtować nieco po naszym górnym okresie odtwórczym. Skupiamy się raczej w drużynach i stosujemy odpowiednią hierarchię w ich obrębie. Niemniej często na festiwalach spotykamy się z rekonstruktorami późniejszych okresów, wspólnie działamy i biesiadujemy. Na Dniach Chwały również można będzie spotkać przedstawicieli rycerstwa, jednak głównie będą to odtwórcy wieków wczesnych.
Każdy może wstąpić do Bractwa Rycerskiego, czy trzeba mieć jakieś konkretne umiejętności?
BL: Tak, zarówno do bractw, jak i drużyn może wstąpić każdy. Nie są wymagane specjalne umiejętności, a różnorodność zajęć jest tak duża, że każdy znajdzie coś dla siebie. Niemniej jest to hobby wymagające poświęcenia czasu, zaangażowania, a niejednokrotnie też nakładu sporych środków finansowych. Pomaga w tym zamiłowanie do historii oraz wyjątkowe wrażenia jakie towarzyszą wyjazdom. Bardzo pomocni są też drużynnicy, którzy wspierają się nawzajem. Warto chociaż spróbować, żeby przekonać się, czy ma się w sobie odwagę i ciekawość, które pozwolą poczuć ducha dawnych wojów i przodków.
Dziękuję za rozmowę
Foto: użyczone












