Strona główna / Wywiady / 80 lat pasji i rzemiosła, czyli od węgla do nowoczesnej technologii

80 lat pasji i rzemiosła, czyli od węgla do nowoczesnej technologii

Założona w 1946 roku, zakorzeniona w górniczej historii regionu, a dziś kształcąca specjalistów przyszłości – Noworudzka Szkoła Techniczna im. Stanisława Staszica obchodzi w tym roku 80-lecie swojego istnienia.„Do Nowej Rudy przyjeżdżali młodzi ludzie z całej Polski, aby uczyć się zawodu. Górnicy pozostali tutaj do dzisiaj, natomiast poligrafowie rozjechali się w różne rejony naszego kraju by pracować w zawodzie. Przez ostatnie dziesięciolecia wykształceni w naszej szkole ludzie pracują na rzecz rozwoju regionu. Chyba nie ma rodziny w naszym mieście, która nie byłaby związana z naszą placówką” – mówi Brygida Gąsior, dyrektorka szkoły, która w rozmowie z Agnieszką Góralczyk opowiada m.in. o wyzwaniach z jakimi mierzy się współczesna edukacja i o tym, jak przez dekady zmieniało się to kultowe dla Nowej Rudy miejsce.

Jak zmieniła się Noworudzka Szkoła Techniczna od czasów powojennej Szkoły Dokształcającej dla górników do współczesnego technikum?

BG: W roku 1946, na terenie Nowej Rudy powstają dwie szkoły: Dokształcająca Szkoła Przemysłu Węglowego oraz Państwowa Szkoła Graficzna. Szkoły zatrudniają kilku nauczycieli, uczy się w nich kilkudziesięciu uczniów. Szybko i prężnie rozwijają się kształcąc dla potrzeb przemysłu górniczego i poligraficznego. W 1962 roku korzystając gościnnie z budynków szkoły poligraficznej zostaje utworzona Zasadnicza Szkoła Włókiennicza dla pracujących w Dolnośląskich Zakładach Przemysłu Jedwabniczego. W 1972 roku zostaje podjęta decyzja o rozdzieleniu tych dwóch placówek. Istniejące do 2005 roku trzy noworudzkie placówki oświatowe zostają połączone w jeden duży zespół, który od 2013 roku nosi nazwę Noworudzka Szkoła Techniczna w Nowej Rudzie. Technikum i Zasadnicza Szkoła Zawodowa przyjmują imię Stanisława Staszica. Przez wiele lat uczniowie rekrutowali się z bardzo różnych rejonów Polski. Wielu z nich przyjechało na zachód w poszukiwaniu lepszego życia. Miasto i okoliczne wsie zyskiwały nowych mieszkańców, a szkoły nowych uczniów. Obecnie szkoła kształci w wielu zawodach: technik elektryk, technik grafiki i poligrafii cyfrowej, technik hotelarstwa, technik informatyk, technik pojazdów samochodowych oraz w szkole branżowej I stopnia w klasach wielozawodowych: cukiernik, blacharz, elektryk, fryzjer, krawiec, kucharz, lakiernik, mechanik pojazdów samochodowych, monter stolarki budowlanej, murarz-tynkarz, operator obrabiarek skrawających, operator maszyn i urządzeń odlewniczych, piekarz, sprzedawca, stolarz. Współcześnie kształcimy zgodnie z potrzebami lokalnego rynku pracy.

Które momenty lub wydarzenia z ośmiu dekad działalności placówki uważa Pani za przełomowe dla jej rozwoju?

BG: Są takie dwa momenty: jeden to zamknięcie kopalń i konieczność przebranżowienia się szkoły górniczej. Z tym zadaniem dyrekcja szkoły poradziła sobie doskonale. A drugi to połączenie w 2013 roku trzech szkół w jeden zespół, co budziło wiele kontrowersji. Kolejny moment to remont w ramach projektu: „Podniesienie efektywności energetycznej budynków oświatowych poprzez kompleksową modernizację Noworudzkiej Szkoły Technicznej” w kwocie 9.157.756,57 zł.

Z czego obecna społeczność szkolna, jest najbardziej dumna w kontekście tak długiej, bo 80 -letniej tradycji?

BG: Chyba z tego, że udało nam się utrzymać na rynku edukacyjnym mimo zmniejszającej się liczy mieszkańców, a co za tym idzie mniejszej ilości dzieci na naszym terenie. Ogromnym powodem do dumy jest otrzymanie w 2015 roku nagrody Ministra Gospodarki za szczególne osiągnięcia w promowaniu i realizacji szkolenia zawodowego, efektywną współpracę z pracodawcami w procesie kształcenia młodzieży na rzecz lokalnego rynku pracy. Kolejnym powodem do dumy jest duża ilość projektów realizowanych w szkole oraz sukcesy naszych uczniów.

W jaki sposób wiedza i umiejętności zdobyte w szkole przekładają się na późniejszą karierę zawodową uczniów?

BG: Nasi uczniowie są dobrze przygotowani i nie mają problemów ze znalezieniem pracy. W ramach projektów zdobywają dodatkowe uprawnienia, m.in.: obsługa wózków widłowych oraz koparko-ładowarek, spawacza, prawa jazdy kat. B, SEP, barmana, baristy, fotograficzny, co sprawia, że są wyposażeni w dodatkowe umiejętności.

Jak to jest być dyrektorem szkoły z tak bogatą historią? Od jak dawna jest Pani z nią związana?

BG: To ogromna odpowiedzialność za utrzymanie tradycji, poziomu nauczania, wyników egzaminów, realizację projektów i w końcu za nabór. Ze szkołą jestem związana od 1986 roku. Dyrektorem jestem od 2013 roku.

Czym różni się dzisiejsza Noworudzka Szkoła Techniczna od wyobrażeń, o których opowiadają rodzice lub dziadkowie uczniów?

BG: To zupełnie inna placówka. Nowoczesna, bardzo dobrze wyposażona w sprzęt do nauki wszystkich przedmiotów zawodowych. Dająca ogromne możliwości do rozwoju dla uczniów, ale też i nauczycieli.

Placówka przez lata kształciła fachowców dostosowanych do rynku lokalnego. Jakie wyzwania stoją przed Noworudzką Szkołą Techniczną w kontekście nowoczesnych technologii w ciągu najbliższych dekad?

BG: Technologie zmieniają się w ogromnym tempie, a w ślad za tym zapotrzebowanie na innych fachowców. Jestem w stałym kontakcie z pracodawcami i staram się szybko odpowiadać na ich potrzeby, podpisuję umowy o współpracy po to, aby kształcić zgodnie z zapotrzebowaniem na rynku pracy.

Kto w historii szkoły był największym „postrachem” (w pozytywnym sensie – najbardziej wymagającym nauczycielem), którego lekcje po latach wspomina się z największym szacunkiem?

BG: Było ich wielu i przy okazji jubileuszu mogliśmy powspominać tych, którzy na zawsze pozostaną w pamięci absolwentów. Nie chciałabym wymieniać nazwisk, bo mogłabym o kimś zapomnieć, a naprawdę było ich wielu.

Szkoła powstała tuż po wojnie i była fundamentem podnoszenia się regionu. Jak bardzo losy Nowej Rudy i jej mieszkańców są splecione z historią tej placówki?

BG: Można powiedzieć, że Nowa Ruda to w pierwszej kolejności węgiel i kopalnie, ale też poligrafia. Do Nowej Rudy przyjeżdżali młodzi ludzie z całej Polski, aby uczyć się zawodu. Górnicy pozostali tutaj do dzisiaj, natomiast poligrafowie rozjechali się w różne rejony naszego kraju by pracować w zawodzie. Przez ostatnie dziesięciolecia wykształceni w naszej szkole ludzie pracują na rzecz rozwoju regionu. Chyba nie ma rodziny w naszym mieście, która nie byłaby związana z naszą placówką.

Przez dekady szkoła kształciła kadry dla kopalń (KWK Nowa Ruda). Jak po likwidacji górnictwa udało się uratować ducha szkoły i płynnie przekształcić ją w nowoczesne centrum techniczne?

BG: Jak już wspomniałam, to udało się dzięki zaangażowaniu, szybkiej decyzji o konieczności wprowadzenia zmian przez dyrekcję zarządzającą szkołą w tamtych latach.

W tradycji szkoły – mimo upływu lat i zmiany kierunków – wciąż tli się ten charakterystyczny, śląsko-górniczy etos pracy, solidarności i wzajemnego szacunku?

BG: W mentalności mieszkańców mimo zmienionej nazwy i tak jesteśmy szkołą „górniczą”, z czego jesteśmy dumni i nie odcinamy się od swoich korzeni. Dzięki pracowitości i współpracy całej społeczności szkolnej możemy pochwalić się licznymi sukcesami.

Jak na przestrzeni tych 80 lat zmieniał się sam budynek i jego otoczenie? Co z dawnej infrastruktury budzi dziś największy sentyment?

BG: Elementem niezmiennym od lat jest pomnik Stanisława Staszica, którego imię nosi Technikum i Branżowa Szkoła I Stopnia. Budynki usytuowane w tych samych miejscach zostały poddane termomodernizacji, a dodatkowym elementem otoczenia nawiązującym do dawnych czasów jest mural na ulicy Obozowej zaprojektowany i wykonany przez naszych uczniów. W tym roku przestrzeń wzbogacono o wagoniki górnicze pozyskane z Muzeum Stara Kopalnia w Wałbrzychu.

Jakie nowe technologie (np. sztuczna inteligencja, automatyzacja) już teraz pukają do drzwi pracowni NST i jak zmienią one naukę zawodu w najbliższej dekadzie?

BG: Ostatnio pozyskany sprzęt to gogle VR pozwalające na wirtualne uczestnictwo w procesie produkcyjnym. Staramy się być na bieżąco z nowinkami technicznymi, co nie należy do łatwych zadań, bo nowoczesne technologie, to drogi sprzęt.

Gdybyście Państwo mogli otworzyć dziś absolutnie dowolny, najbardziej futurystyczny kierunek kształcenia, co by to było i dlaczego?

BG: Staramy się twardo stąpać po ziemi i szybko reagować na zmiany. Obojętnie w jakim kierunku przyjdzie nam kształcić przyszłych kandydatów my się do tego dobrze i szybko przygotujemy. Jesteśmy gotowi na zmieniający się rynek pracy i pewnie dlatego udało się nam przetrwać te 80 lat.

Czy w dobie Internetu i pracy zdalnej, tradycyjna szkoła techniczna z warsztatami wciąż jest najlepszym miejscem do startu w dorosłość?

BG: Internet ułatwia naukę, natomiast namacalny kontakt z materią daję możliwość doświadczania tego, co czeka naszych uczniów w dorosłym życiu podczas wykonywania zawodu.

Dziękuję za rozmowę

Foto: użyczone, polska-org.pl (Mikrob), Wikipedia (Tomasz Leśniowski, Magen)

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *