Strona główna / Wywiady / Rewolucja, która szturmem podbija świat mody

Rewolucja, która szturmem podbija świat mody

Najczęściej inspiracja pojawia się już w trakcie pracy. Mam w pracowni kolekcję materiałów, dodatków, zabawek, tkanin i różnych znalezionych przedmiotów. Zaczynam od jednego elementu – skracam ubranie, przyszywam fragment materiału – a później kolejne pomysły pojawiają się naturalnie – mówi Natalia Sitek, która stworzyła markę Pretty Decay Studio. W jej rękach ubrania z drugiego obiegu zyskują całkowicie nowe, unikatowe życie, a ona sama udowadnia, że tam gdzie kończy się masowa produkcja, tam zaczyna się sztuka z odzysku. W rozmowie z Agnieszką Góralczyk twórczyni Pretty Decay Studio opowiada m.in. o tym, jak jej projekty stają się rzemieślniczymi dziełami sztuki, które łączą urok ubrań vintage z surową, buntowniczą estetyką.

Tworzy Pani unikatową odzież i obuwie w duchu upcyclingu, ręcznej rekonstrukcji oraz rzemiosła artystycznego tzw. wearable art. Pani profil przepełniony jest konkretnym, unikalnym klimatem. Jakie były początki poszukiwania tego własnego, charakterystycznego stylu wizualnego?

NS: Zawsze ciągnęło mnie do rzeczy nieoczywistych, unikatowych i takich, których nie da się znaleźć w sieciówkach. Inspirowały mnie projekty światowych marek i niezależnych twórców, ale często były one po prostu poza moim zasięgiem finansowym lub też coś nie do końca mi w nich grało mówiąc kolokwialnie. W pewnym momencie pomyślałam: skoro nie mogę ich kupić, to spróbuję stworzyć coś własnego. Tak narodziło się Pretty Decay Studio – z potrzeby tworzenia rzeczy, które sama chciałabym nosić. Z czasem odkryłam, że największą satysfakcję daje mi nadawanie drugiego życia ubraniom i przedmiotom, które dla innych straciły już wartość.

Pani marka zdobywa popularność na targach mody alternatywnej oraz platformach z polskim designem, wyróżniając się mroczną, surową, punkową oraz cyberpunkową estetyką – polska moda jest w pełni gotowa na taki styl?

NS: Nie zastanawiam się nad tym, czy cały rynek jest gotowy. Bardziej interesuje mnie to, czy znajdę ludzi, którzy poczują z moimi projektami więź. Tworzę z myślą zarówno o odbiorcach w Polsce, jak i za granicą. Moda jest bardzo różnorodna – każdy styl znajdzie swoich odbiorców, jeśli jest autentyczny. Wierzę, że najważniejsze jest tworzenie rzeczy zgodnych z własną wizją, a nie dopasowywanie się do oczekiwań wszystkich.

Każdy produkt powstaje w jednym, niepowtarzalnym egzemplarzu, bez tworzenia kopii czy masowych serii – skąd czerpie Pani inspirację na wzory, które tworzy?

NS: Najczęściej inspiracja pojawia się już w trakcie pracy. Mam w pracowni kolekcję materiałów, dodatków, zabawek, tkanin i różnych znalezionych przedmiotów. Zaczynam od jednego elementu – skracam ubranie, przyszywam fragment materiału – a później kolejne pomysły pojawiają się naturalnie. To bardziej proces odkrywania niż planowania. Bardzo rzadko mam gotowy projekt od początku do końca jeszcze przed rozpoczęciem pracy.

Ubrania i buty są ręcznie rekonstruowane z materiałów i przedmiotów z drugiego obiegu np. jeans, stare zabawki, zapomniane tekstylia – skąd pozyskuje Pani ubrania i materiały, które stają się bazą do projektów, i na co zwraca Pani uwagę podczas ich selekcji?

NS: Większość bazowych ubrań pochodzi z second handów. Szukam przede wszystkim dobrej jakości materiałów, ciekawych faktur, nietypowych wzorów i elementów, które mogą dostać nowe życie. Zwracam uwagę także na dodatki – stare zabawki, lalki, biżuterię, paski czy fragmenty tkanin. Często coś, co dla jednej osoby wydaje się niepotrzebne, dla mnie staje się początkiem nowego projektu.

Jak odnajduje Pani piękno w rzeczach nietrwałych, przemijających lub niedoskonałych?

NS: Myślę, że życie samo w sobie jest niedoskonałe i przemijające. Właśnie dlatego warto dostrzegać piękno w rzeczach, które noszą ślady czasu. Nie próbuję ukrywać historii materiałów – przeciwnie, często ją podkreślam. Lubię myśl, że coś pozornie zużytego może dostać drugie życie i znów sprawiać komuś radość.

W jaki sposób otaczający nas świat np. muzyka, kultura, natura wpływają na projekty, które powstają w studio?

NS: Największą inspiracją jest dla mnie natura i jej cykliczność. Wszystko się zmienia, przemija i odradza – podobnie jest z ubraniami, którym próbuję nadać nowe znaczenie. Inspirują mnie również sztuka, architektura, fotografia i różne subkultury. Nie kopiuję konkretnych motywów, raczej buduję własny świat z wielu różnych wpływów.

Pani styl ma mocny, wyrazisty charakter. Jak reagują ludzie, którzy po raz pierwszy stykają się z Pani pracami?

NS: Najczęściej widzę zaciekawienie. Ludzie zatrzymują się, oglądają detale i pytają, jak powstały poszczególne elementy. Oczywiście są też osoby, które mówią wprost, że to nie ich estetyka – i to jest zupełnie naturalne. Tworzę rzeczy bardzo charakterystyczne, więc nie oczekuję, że spodobają się każdemu. Najbardziej cieszy mnie jednak moment, kiedy ktoś mówi: „Jeszcze czegoś takiego nie widziałem”.

Zdarzyło się Pani kiedyś znaleźć rzecz tak intrygującą, że to ona w pełni podyktowała wygląd końcowego projektu?

NS: Raczej nie. Każdy materiał jest dla mnie jednym z elementów większej układanki. Nawet jeśli znajdę coś wyjątkowego, zazwyczaj i tak zostaje to przekształcone, połączone z innymi fakturami czy dodatkami. To właśnie zestawienie różnych elementów tworzy ostateczny charakter projektu.

Upcycling to często praca z ograniczeniami – plamy, przetarcia, nieregularne rozmiary – jak zamienia Pani te „wady” w główne atuty ubrań?

NS: Bardzo lubię pracować z niedoskonałościami. Jeśli materiał ma przetarcia, często je jeszcze bardziej podkreślam. Plamy potrafię zamienić w malarskie akcenty, dziury stają się częścią kompozycji, a ślady użytkowania przestają być wadą i zaczynają opowiadać historię. Paradoksalnie często najbardziej zniszczone rzeczy mają największy potencjał twórczy.

Jak udaje się Pani zachować idealny balans pomiędzy elementami uroczymi (cute) a mrocznymi (creepy) w jednym projekcie?

NS: To chyba najbardziej intuicyjna część mojej pracy. Nigdy nie wyliczam proporcji ani nie zastanawiam się, ile powinno być „cute”, a ile „creepy”. Po prostu czuję, kiedy projekt jest już spójny. Lubię kontrasty – zestawienie delikatnej koronki z ciężką skórą, dziecięcej zabawki z industrialnymi detalami czy romantycznych elementów z gotycką estetyką. Właśnie w tych przeciwieństwach odnajduję charakter Pretty Decay Studio.

Dziękuję za rozmowę

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *