Strona główna / Wywiady / Proza życia to najlepsza inspiracja na książkę

Proza życia to najlepsza inspiracja na książkę

„Nauczyłam się tego, że nie warto iść za trendami, bo one szybko przemijają, a od momentu napisania do wydania książki też mija sporo czasu. Warto słuchać siebie, a przede wszystkim warto w siebie wierzyć” mówi Agnieszka Karecka, miłośniczka literatury obyczajowej, romansów i fantastyki, a także popularna pisarka literatury Young Adult i New Adult, która na swoim koncie ma już blisko 20 wydanych książek. W rozmowie z Agnieszką Góralczyk opowiada m.in. o tym, jak dziś kształtuje się literackie gusty młodego pokolenia.

Skąd pomysł na osadzenie akcji najnowszej książki Truth or Dare w wiktoriańskiej willi i motyw gry w prawda czy wyzwanie?

AK:
Sam motyw gry wziął się z mojego zamiłowania do oglądania wszelkiego typu reality-show. Zastanawiałam się, jaki koncept programu dla młodych ludzi byłby interesujący i wpadła mi do głowy słynna gra w „Prawda czy Wyzwanie”, która też stała się tytułem mojej powieści. Willa wiktoriańska tak dla kontrastu. Jak nowoczesna gra, to może urządzony na stary styl budynek, mieszczący się na obrzeżach miasta, ukryty w cieniu lasu, niedostępny dla innych? Jak dla mnie brzmiało to na tyle intrygująco, że sama sięgnęłabym po taką książkę.

Ma Pani na swoim koncie już blisko 20 wydanych książek. Co zmieniło się w Pani książkach od pierwszych powieści, które trafiły na polski rynek wydawniczy?

AK: Myślę, że zmienił się mój styl pisania. Sposób pracowania z powieścią, dopieszczanie wszystkich wątków i szczegółów. Zmienił się mój sposób pracy nad powieścią. Przez ten czas zdążyłam wypracować sobie własne schematy, rytm pracy i regularność. Na pewno jestem również dużo bardziej pewna tego, co tworzę. Nie myślę w kategoriach: „Czy komuś się to spodoba?”. Kieruję się tym, co gra mi w duszy. Nauczyłam się tego, że nie warto iść za trendami, bo one szybko przemijają, a od momentu napisania do wydania książki też mija sporo czasu. Warto słuchać siebie, a przede wszystkim warto w siebie wierzyć.

Pisze Pani literaturę obyczajową, romanse, fantastykę i książki przygodowe. W którym z tych światów czuje się Pani najbardziej komfortowo?

AK: W każdym lubię przebywać od czasu do czasu. Tworzę w różnych gatunkach, by jeden mi się nie znudził. Tak samo mam z czytaniem – czasem lubię wziąć do ręki powieść fantasy, a czasem lekką młodzieżówkę. Uwielbiam też thrillery oraz reportaże. Próbowanie swoich sił w wielu gatunkach jest trochę, jak poznawanie samego siebie. Idę za tym, co mi podpowiada serce. W każdym ze światów czuję się komfortowo.

Z wykształcenia jest Pani nauczycielką, ale na co dzień pracuje jako bibliotekarka. Jak praca wśród tysięcy książek innych autorów wpływa na Pani wenę twórczą?

AK: Praca w bibliotece bardzo mnie motywuje i napędza. Wiem, czego oczekują czytelnicy, co lubią, po jakie powieści sięgają najchętniej. To pomocne przy pracy autora. Mam również łatwiejszy dostęp do książek, by zrobić research do własnej. Jeśli miałabym jeszcze raz wybrać, jaki zawód chcę wykonywać, wybrałabym tak samo.

Jak rodzą się pomysły na kolejne historie?

AK: Bardzo prozaicznie. Na spacerze, podczas zakupów, na wycieczce. Nie ma w tym magii, tylko zwyczajne życie. Na pomysły wpadam również słuchając muzyki, oglądając filmy i czytając inne książki. Inspirują mnie ludzie, ich historie i przeżycia. Uważam, że pomysły są wszędzie, trzeba tylko umieć je zauważać.

Dzięki pracy zawodowej ma Pani bezpośredni wgląd w trendy czytelnicze. Czy ta wiedza pomaga przewidzieć, co spodoba się odbiorcom, czy podczas pisania całkowicie odcina się Pani od trendów rynku wydawniczego?

AK: Dobrze jest wiedzieć, mieć świadomość trendów, ale tak jak pisałam wcześniej – nie powinno być to jedyną motywacją do napisania konkretnej powieści. Pomysł powinien nas fascynować, interesować, być dla nas ciekawym doświadczeniem pisarskim.

W popularnej trylogii obyczajowej (Nie będzie z tego happy endu, Nie będzie z tego love story, Nie będzie z tego fairy tale) przewrotnie zaprzecza Pani klasycznym motywom w tytułach. Skąd pomysł na taką przekorną konstrukcję?

AK: W moim odczuciu, jeśli jakiś tytuł budzi pytania, konsternację i zmusza potencjalnych czytelników, by zatrzymać się nad nim chwilę dłużej, to dowód na to, że spełnia swoją funkcję. Wiem, że czytelnicy lubią powieści z „happy endem”, a tutaj przewrotnie napisano, że w tej książce tego nie dostaną. Czy aby na pewno? Moim zdaniem warto sprawdzić.

W Pani twórczości silny jest motyw przyjaźni, która „uskrzydla i jest bezinteresowna”. Czy we współczesnej literaturze dla młodzieży motyw przyjaźni nie jest niesłusznie spychany na dalszy plan przez wątki romantyczne?

AK: Zależy po jakie tytuły sięgamy. Znam wiele powieści dla młodzieży, w których ten motyw wciąż jest na równi z wątkami romantycznymi, ale fakt – te książki nie są w topkach i na listach bestsellerów, być może dlatego, że „przyjaźń” jest trudniej wypromować. Przyjaźń jest czymś stałym, pewnym, komfortowym. Mam wrażenie, że młodzież poszukuje teraz silniejszych bodźców: miłość szokuje, uskrzydla, sprawia, że czujemy się inaczej niż zwykle. Młodzi ludzie lubią o tym czytać, więc autorzy odpowiadają na te potrzeby. Niemniej, uważam, że motyw przyjaźni też jest szalenie interesujący! Pojawia się w wielu książkach, ale rzadko widzę, aby marketing książki skupiał się właśnie na tym motywie (nawet jeśli występuje on w danej historii).

Tytuł Tainted love sugeruje toksyczne układy. Gdzie dla Pani, jako autorki New Adult, leży granica w pokazywaniu trudnych relacji tak, aby książka niosła przestrogę, a nie romantyzowała toksycznych zachowań?

AK: Jeśli czytelnik widzi przemianę bohatera, jeśli miłość na początku przedstawiona była jako coś niezdrowego, ale finalnie bohater wybiera właściwie, godzi się tylko na to, co nie zakrawa o toksyczność, to wiemy, że książka ma raczej pozytywny wydźwięk. W powieści „Tainted Love”, bohaterka ma wiele toksycznych relacji. Począwszy od rodziny, której bardziej zależy na jej pozycji i karierze niż uczuciach, przyjaciółce, która przysłowiowo wbija jej nóż w serce, przez narzeczonego, który traktuje ją bardzo źle i wreszcie pracodawcę, którego początkowo nie lubi, ale okazuje się, że pozory mylą. Tytuł tej książki jest więc wielowymiarowy i uważam, że to cenne spostrzeżenie Na pewno uważałabym na książki, w których zachowania toksyczne są romantyzowane. Zwłaszcza, jeśli po tytuły tego typu sięgają młodsze dziewczyny. Dorosła osoba często potrafi odróżnić fikcję od życia realnego, ma filtr, który mówi: „Tak to działa w wymyślonym przez autorkę świecie, ale wiemy, że w rzeczywistości można za to pójść do więzienia”. Warto korzystać z oznaczeń na książkach, teraz coraz częściej pojawiają się „trigger warningi”, czyli ostrzeżenia o wrażliwych treściach. Uważam, że rodzice też powinni nadzorować to, co czytają ich dzieci.

W Pani twórczości widać też miłość do kawy, bo bez wielkich kubków kawy życie byłoby nudne… Gdyby miała Pani przypisać gatunek kawy do swoich trzech najpopularniejszych książek, która byłaby mocnym espresso, która słodkim karmelowym latte, a która delikatnym cappuccino?

AK: Świetne pytanie! Uwielbiam kawę! Mocne espresso – „Truth or Dare”. Słodkie karmelowe latte – “You Are My Hope”. Delikatne cappuccino – “Skrzat”.

Japoński rock daje energię do pisania?

AK: Zdecydowanie. Jestem fanką azjatyckiej muzyki, ale też kultury i kinematografii. Totalnie czuję ten klimat. Niewiele osób wie, że wiele zespołów, takich jak „One Ok Rock”, „The Rose”, „BTS” były inspiracją do napisania takich powieści jak: „Stars Among Us”, „Kolacja z Jaredem Woolfem” czy „Never Say Never”.

Po jakie książki prywatnie sięga Agnieszka Karecka?

AK: Po młodzieżówki, thrillery, fantastykę, reportaże i mangi. Lubię każdy gatunek i często nie dla mnie znaczenia, czy coś jest klasyfikowane jako literatura „wysokich lotów” czy „niskich”. Oczywiście mam ulubionych autorów, których książki czytam w ciemno (Jakub Małecki, V. E. Schwab, E. Doom, E. Morgenstern, S. Shannon), ale lubię też poznawać nowych. Jednym zdaniem: czytam wszystko, co wpadnie mi w ręce i nie zanudzi po pięćdziesięciu stronach!

Dziękuję za rozmowę

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *