Strona główna / Wywiady / Tomasz Mierzyński: Granica bólu nie istnieje, a marzenia trzeba spełniać

Tomasz Mierzyński: Granica bólu nie istnieje, a marzenia trzeba spełniać

Mówią o nim „wałbrzyski Hulk”. Jest też jednym z najsilniejszych ludzi w regionie. Najpierw uczestniczył w zawodach Strongman, później przyszedł czas na walki w klatkach. Jego marzeniem jest stanąć twarzą w twarz z takimi legendami jak Arnold Schwarzenegger, Eddie Hall, Ronnie Coleman czy Tom Stoltman. W rozmowie z Agnieszką Góralczyk, wałbrzyski siłacz, Tomasz Mierzyński opowiada m.in. o tym, jak zaczęła się jego fascynacja zawodami Strongman i walkami na gołe pięści, o granicy bólu i marzeniach, które wciąż są do zrealizowania.

Mówią o Panu „najsilniejszy człowiek w Wałbrzychu” – czuje się Pan najsilniejszym Wałbrzyszaninem?

TM: Tak, mówią o mnie najsilniejszy Wałbrzyszanin i czuję się najsilniejszym, pokazując to na zawodach Strongman jak i w klatce.


Wszystko zawsze od czegoś się zaczyna – jak u Pana zaczęła się historia z MMA i fascynacja treningami typu strongman?

TM: Historia Strongman zaczęła się 5 lat temu. Byłem na takich zawodach w Wałbrzychu i chciałem podnosić ciężary tak jak chłopaki. Zacząłem trenować i rok później już sam byłem uczestnikiem zawodów. Sprawia mi to fajną zajawkę i lubię to robić. Co do historii walk na gołe pięści, zawsze chciałem się w tym sprawdzić i udało dzięki federacji CFS Club FIGHT SHOW.  30 maja stanąłem w klatce 3×3 i zmierzyłem się z rywalem. Chcę to robić podobnie jak chcę uczestniczyć w zawodach Strongman.


Ogląda Pan amerykańskie gale MMA i Wrestlingu? Który amerykański zawodnik jest dla Pana największą inspiracją?

TM: Dla mnie inspiracją jest MC Gregor oraz Edi Hall.


Pierwsza walka w klatce na gołe pięści – był strach, czy adrenalina całkowicie wyłączyła jego poczucie?

TM: Była adrenalina i poczucie, że nie mogę zawieść ani siebie ani bliskich, którzy byli w Sieradzu ze mną.  Strachu nie miałem, bo wiedziałem od początku, że walkę muszę wygrać. Walczyłem z trzecim zawodnikiem, bo dwóch pierwszych się wycofało.


Siła z zawodów Strongman przekłada się bezpośrednio na ring, czy wymagało to zupełnie innego podejścia do motoryki i kondycji?

TM: Siła ze Strongman pomaga mi w ringu, ale też musiałem zmienić wagę. Ze 138 kilogramów obecnie mam 108, dlatego, że było by mi ciężko się ruszać z taką wagą. Kondycja też była inna.


Jak psychicznie i fizycznie przygotowuje się Pan do walk w tak brutalnej i nieprzewidywalnej formule?

TM: Psychicznie – nie myślę o tym. Wchodzę do klatki i robię swoje. Bawię się tym. Fizycznie – trenuję boks ze znajomymi, którzy uczą mnie różnych technik obrony i zadawania mocnych uderzeń.


Najtrudniejszy rywal, z którym przyszło się Panu mierzyć? 

TM: Podejrzewam, że teraz 26 czerwca będę miał takiego rywala z Czech. Chłop waży 130 kg i potrafi się bić. Ma też na swoim koncie kilka stoczonych walk, ale tak jak mówiłem wcześniej, gdy zamknie się klatka robię swoje.


Walka na gołe pięści oznacza gwarantowany, fizyczny ból i kontuzje – jak „oszukuje” Pan mózg, żeby wejść do ringu ze świadomością, że za chwilę prawdopodobnie dostanie cios gołą ręką w twarz?

TM: Nie myślę o tym, że to boli. Każdy sport wymaga poświęcenia. Wiem, że muszę zrobić wszystko, by wyjść wygrany z walki, a klatka wszystko weryfikuje. W niej liczy się charakter, siła przede wszystkim i szacunek do rywala.


Gdzie leży granica Pana bólu? Była walka, w której bił się Pan z poważną kontuzją ale nie pozwolił sobie na poddanie? 

TM: Nie mam granicy bólu. To tylko głowa i nasza podświadomość mówią, że coś jest za mocno. Walki, w której doznałem kontuzji jeszcze nie miałem. Na sparingach lekko uszkodziłem rękę, ale jestem w pełni przygotowany na każdy scenariusz.


Mówi się, że walki na gołe pięści to jedne z najlepiej płatnych, ale i najbardziej kosztownych zdrowotnie pojedynków – czy pieniądze z federacji pozwalają na pełne zawodowstwo, czy wciąż jest to traktowane jako „dodatek” do codziennej pracy? 

TM: Walki w klatkach czy też zawody Strongman traktuję jako hobby i fajna przygodę w życiu. Na dzień dzisiejszy pieniążki jakie mam pochodzą od sponsorów.


Jak bardzo kontuzje po walkach wpływają na codzienne życie?

TM: Po kontuzjach w Strongman czasami kilka miesięcy, a nawet rok trzeba przechodzić rehabilitację. W walkach na gołe pięści tylko tyle by zagoiły się rany na twarzy. To zazwyczaj kilka tygodni.


Pana najbliżsi oglądają walki? Jak reagują na tak brutalne starcia? 

TM: Moja narzeczona bardzo to przeżywa i bardzo się boi podczas każdej gali, ale moje zapewnienia, predyspozycja czy też to, co potrafię uspakajają ją. Mam w niej i reszcie bliskiej rodziny największe wsparcie. Tak samo jak i w sponsorach czy w gronie przyjaciół.


Jak wygląda regeneracja po walce? Ile czasu potrzebuje ciało i często twarz, aby wrócić do pełnej sprawności publicznej i treningowej? 

TM: Po walce dzień jak co dzień. Odpoczywam dwa dni i powrót do rzeczywistości – praca, dom, siłownia, sparingi.


Pana największe marzenie związane z walkami i zawodami Strongman to? 

TM: Moje marzenie już się spełniło. Stanąłem w klatce i wygrałem. Ale chcę więcej. Chcę walczyć na Gali w Berlinie, a w Wałbrzychu zawalczyć o pas federacji CFS Club FIGHT SHOW. Jeżeli chodzi o Strongman to chciałbym wystartować w zawodach Arnold Strongman  i poznać osobiście legendy takie jak Arnold Schwarzenegger, Eddie Hall, Ronnie Coleman czy Tom Stoltman  – to moje marzenia.

Dziękuję za rozmowę

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *