Pasja, niezwykły dar do opowiadania historii i… miotła, bez której na wycieczkę nie idzie. Maryla Jagoda Moszyńska zwana Zamkową Wiedźmą przewodniczką została przez… zakład ze swoim nauczycielem. Dziś odkrywa przed nami piękno i sekrety Kotliny Jeleniogórskiej i nie tylko. A na łamach portalu dobre.info.pl udowadnia, że zwiedzanie może stać się prawdziwą przygodą.
Dlaczego została Pani przewodniczką?
MM: Hmm często słyszę to pytanie i być może Was rozczaruję, ale w zasadzie to był całkowity przypadek. Za młodu nie znosiłam historii, dopiero potem, dzięki znajomemu nauczycielowi historii mi się odwidziało (założył się, że on mi to odczaruje, tak się zaparł że… no cóż udało się). Przez kolejne lata interesowała mnie historia, architektura, zamki, pałace, ciekawe osoby, które tu mieszkały miały wpływ na rejon, w które Kotlina Jeleniogórska jest przebogata. Spacery typu urbex z psem i chłopakiem szybko okazały się zbyt ubogie w nowe wiadomości, pojawiały się pytania ,na które nie było odpowiedzi, dlatego zaczęłam chodzić na spacery organizowane przez biuro Discover Silesia i Rudego Tura. Początkowo jako uczestnik, potem wolontariusz, a następnie przewodnik – pomocnik do gier terenowych a potem…….:). W pewnej chwili już nawet nie wiem kiedy ,ale z 7 lat temu i który nie pamiętam Gracjan, Kasia (kasztelan Zamku Wleń) czy Krzysiek podczas jednej „akcji” od niechcenia rzucili „(…) a weź zrób sobie Sudeckiego (…)”.
Jako deklarowana „blachara” pomyślałam blacha ładna – więc w sumie czemu nie, i tak jakoś poszło.
Jaką drogę musiała Pani przejść, by snuć opowieści i wędrować z turystami po najciekawszych zakątkach Kotliny Jeleniogórskiej i Karkonoszy – czyli jak zostać przewodniczką?
MM: W „zawodzie pracuje” od około 7 lat, wcześniej jako pomocnik, uczestnik wycieczek. W tym czasie odbyłam kilka kursów z czego najważniejszy to dwuletni kurs na przewodnika sudeckiego w 2022-2024 zakończony egzaminem państwowym (jest naprawdę paskudny – 3 dniowy- wpierw mamy test wiedzy ogólnej 30 pytań z czego minimum na 21 musi być poprawna odpowiedź. Potem test ustny składający się z 3 pytań losowanych dotyczących już Sudetów. Tu decyduje 3 osobowa komisja. Jeśli „dożyjemy” końca testów to potem już z górki, zostają jeszcze 2 dni wycieczek egzaminacyjnych w różnych częściach Sudetów – teren wybiera komisja, a trasy są nam znane na ok. 2 tygodnie przed egzaminem i już jesteśmy przewodnikiem – w teorii petarda w praktyce…. no cóż. Oprócz tego zrobiłam kilka kursów pobocznych, jak np. przewodnik Karkonoskiego Parku Narodowego, pilot wycieczek, przewodnik po dawnym Księstwie Nyskim, teraz kończę kurs przewodnika po Gryfowie Śląskim, więc ciągle coś – przewodnik uczy się jak lekarz, prawnik – całe życie. Nie ma ze mną nudy. Już mam kolejny pomysł, a co z niego wyjdzie … zobaczymy.



A jak narodziła się Zamkowa Wiedźma?
MM: Być może w sumie znów Was zaskoczę bo i to był przypadek. Jak zaczęłam prowadzić grupy to relacje / zdjęcia / filmy z wycieczek dodawałam ma mojego prywatnego Facebooka jako Maryla Moszyńska. Proceder miał się świetnie od 2019 do 2024 r. chyba do października albo listopada, gdy w pewnej chwili organizator kursu przewodnickiego PTTK Sudety Zachodnie p. Andrzej stwierdził „(…) jako przewodnik sudecki nie możesz / nie wypada sobie już na FB dodawać co chcesz i jak chcesz, bo to już nie jest prywata tylko profil „firmowy (…)”.
Jako zodiakalny bliźniak i typowa baba ze Śląska (bo urodziłam się w Pyskowicach, stąd pewnie moja pyskata natura ale cóż) jak mi mówią, że nie wolno to się złoszczę, a jak się złoszczę szukam alternatywy, tak by wyszło na moje / albo po mojemu (jest wybór prawda?). Po kilkuminutowym namyśle stwierdziłam, że nikt nie będzie mi mówił co mogę, a co nie. Tego wieczoru usiadłam z koleżanką Justyną, prowadzącą od wielu lat dom wczasowy w Szklarskiej Porębie opowiedziałam jej o sytuacji, a ona (…) no to zrób sobie firmowe portfolio – myśl, jak chcesz się nazwać – co lubisz co cię definiuje (…). Zaczęłyśmy zatem myśleć – no cóż lubię zamki – no i mamy zamkowa, a że czarna pyskata i coś tam może troszkę wie to – wiedźma. Jak to połączymy mamy Zamkową Wiedźmę. Cały proceder trwał więc z 15 min. Założyłam konto firmowe na Facebooku i muszę przyznać szło mi całkiem nieźle ale – niestety w tym roku w marcu zostały mi skradzione oba konta na FB prywatny i firmowy. Dlatego zaczynam od zera – pomoc w odzyskaniu jest doprawdy doskonała bo ani policja, ani ministerstwo cyfryzacji ani Facebook nic nie mogą. Wszelkie odwołania do Facebooka są rozpatrywane od 2 miesięcy do pół roku, a czasem ….nigdy – więc szansa na odzyskanie starych kont jest jak wygranie kilku milionów w Totolotka – mizerna.
Wiec zachęcam do obserwacji nowego profilu -> Zamkowa Wiedźma Przewodnik Sudecki https://www.facebook.com/profile.php?id=61585026780597 oraz mojej strony internetowej
->https://www.zamkowawiedzmaprzewodniksudecki.com/ mam tez instagrama i tiktoka ale nie przywiązuję do nich większej uwagi – raczej kopiuje filmy które i tak trafiają na FB.
Za co pokochała Pani dolnośląski folklor? Czym urzekają Karkonosze i Kotlina Jeleniogórska?
MM: Myślę, że za różnorodność. Dolny Śląsk to całkowity absolutnie niesamowity misz masz kulturowy oraz turystyczny. Mamy tu wszystko: zamki, pałace, podziemne miasta, góry, wodospady, skanseny (manufaktury kulturowe), jeziora, skalne miasta etc. Pozwala to na różnorodność oferty turystycznej dzięki której każdy, absolutnie każdy znajdzie tu coś dla siebie – doskonale tu pasuje określenie „cudze chwalicie a swego nie znacie.” Jednego dnia zwiedzam najstarszy zamek w Polsce na wygasłym podwodnym wulkanie, by kolejnego udać się na 27 metrowy wodospad, najbardziej wietrzną górę w Europie !, albo podziemne miasto, które miało być podziemną siedzibą III Rzeszy. Mieszkam tu od ponad 30 lat, a jeszcze mam całą masę miejsc do zobaczenia (tyle tego jest) i to jest wspaniałe. Rośnie też to takie poczucie piękna, chęć do dbania o zabytki, więc z roku na rok Dolny Śląsk pięknieje i ma coraz więcej do zaoferowania.



Zachęca Pani do nocnego spaceru z lampami naftowymi – proszę o tych spacerach opowiedzieć.
MM: Nocne spacery to pomysł Jarosława Strzyżowskiego, który zapoczątkował je w Gildii Przewodników Sudeckich. Miało to być inne nieoczywiste doznanie dla turysty – bardziej tajemnicze, odkrywcze, dające poczucie takiej przestrzeni w miejscach gdzie za dnia jest dużo osób, albo już byliśmy. Pozwala połączyć magie miejsca, legend i mroku nocy w jedną niezapomnianą przygodę zachwycająca i dzieci i dorosłych. Jest coraz więcej osób, które nie chcą tylko wieczorem w hotelu korzystać z atrakcji typu żarełko, spa, albo walka z dzieckiem.
Wieczorny spacer trwa zazwyczaj od 2 do 3 godzin, zaczynają się o zmroku tuż po kolacji. Są zatem doskonałym pomysłem na spędzenie czasu i na lepszy sen, a żywy ogień często dla młodzieży jest atrakcją, bo ilu z nas ma lampy naftowe w domu ?
Czy podczas takiego spaceru usłyszymy historie o Duchu Gór (Liczyrzepie) lub lokalnych zielarkach?
MM: Oczywiście. Nocne spacery to połączenie historii regionu, ale też lokalnych legend. Zresztą potężny Duch Gór – Karkonosz bardzo nie lubi gdy się go nazywa Liczyrzepą, psuje się wtedy pogoda i złe rzeczy dzieją w górach, wiec lepiej tego określenia na terenie Dolnego Śląska (jeśli nie panujemy gnić w hotelu) nie używać.
Jakie fascynujące historie i legendy regionu opowiada Zamkowa Wiedźma?
MM: Wszystko zależy od oczekiwań grupy, szlaku, nastroju. Absolutnie nie jest to ściśle określone na zasadzie „replay i play”, że w danym miejscu muszę powiedzieć to i to. Zazwyczaj prowadzę to na tzw. spontanie w oparciu o obserwacje grupy – rozwijam co ich zainteresowało, co się podoba, dostosowuje swoje opowieści w stronę wskazaną przez uczestników wycieczki, dlatego każda grupa będąc w tym samym miejscu ma podobną (bo wiadomo historia miejsca jest jedna), ale nigdy taką samą wycieczkę.
Jakie rekwizyty zabiera Pani na szlak?
MM: Wielu jest przewodników, którzy mają chorągiewkę, parasol, kwiatki, inne rekwizyty głównie jako przedłużenie ręki – by być widocznym. Wybierając się zwłaszcza do Drezna, skalnych miast, itp. też niejako zauważyłam taką potrzebę. By zwłaszcza w tłumie moja ukochana grupa mogła mnie namierzyć, ale nie oszukujmy się myśląc o wiedźmie na myśl pierwsze co przychodzi to : MIOTŁA, dopiero potem czapka, chowaniec chroniący przed urokami (w moim przypadku pies zwany owcą czyli Ruda), zakrzywiony nos itp. Rekwizyt okazał się tak skuteczny, że często chodząc np. po Niemczech inni turyści śmieją się i wołają HEXA prosząc o zdjęcia więc pomysł okazał się trafiony i tak już zostało. A i uczestnicy wycieczki często fotografują się z miotłą, czasem damy mi mówią, że to jedyne zdjęcie ich męża / partnera z miotłą i muszą je sobie wydrukować bo to taki piękny niecodzienny widok.
Które miejsca w Karkonoszach są polecane na spacer z „magią”?
MM: Mam kilka takich miejsc, część tylko dla mnie, ale niewątpliwie takim moim magicznym miejscem jest najstarszy murowany zamek w Polsce – Zamek Wleń. Mam do niego niesamowity sentyment , bo to tam wszystko się zaczęło. W to miejsce udałam się po raz pierwszy, to był nocny spacer z pochodniami oraz pokazem sokolnika. Następnie moje członkostwo w GPS, kurs przewodnicki i tak dalej. Często na niego wracam sama i z grupami za dnia i nocą, od wieków (a dla mnie od 7 lat) ma coś takiego, że czuje się na nim jak w domu, czasami się nawet łapie na tym że jadąc w kierunku Bolesławca, Lwówka nagle trafiam pod zamek – tak z automatu jadę i o kurcze ….nie tu jechałam.
Zabiera Pani turystów w nietypowe, mało uczęszczane miejsca? Jakie np.?
MM: Oczywiście, uważam, iż właśnie po to grupie jest potrzebny przewodnik by pokazać to mało znane, często niedocenianie miejsce, choćby i ono było na środku miasta, ale w natłoku dziennych spraw niezauważane, pomijane. Bardzo często od grup słyszę „(…) byłam tu tyle razy i nie widziałam / nie wiedziałam (…). Zresztą moje zawodowe motto brzmi „by widzieć wystarczy patrzeć – ale by wiedzieć na co patrzeć potrzebny jest przewodnik”.
Organizuje Pani również gry terenowe – jaka jest ich tematyka?
MM: Gry terenowe są organizowane przy współpracy z discover Silesia.
Jest kilka gotowych tras np. Zamek Chojnik, Karpacz, Szklarska Poręba, Bukowiec, chyba z 20 różnych opcji ciężko by było wymienić je wszystkie (tu jest podane więcej tras https://www.zamkowawiedzmaprzewodniksudecki.com/oferta-wycieczek/gry-terenowe-i-integracja). To takie połączenie historii i zabawy zwłaszcza kierowane do osób młodych i grup integracyjnych (wieczory panieńskie, kawalerskie, spotkania biznesowe), dla których łażenie za człowiekiem który gada, i gada, i gada, jest po prostu nudne, a cały świat skupia się w małym przenośnym szkiełku – telefonie. Gra organizowana jest w małych grupach 15max 20 osób, do której jest przydzielony przewodnik by pomagał / naprowadzał uczestników gdy sobie nie radzą albo by w tak zwanym międzyczasie coś dodatkowo dopowiedział pokazał. Jest to doskonały pomysł by przekazać jakąś wiedzę o regionie, ale też pozwolić by nasze codzienne przedłużenie ręki nie było tylko narzędziem do bezmyślnego skrolowania, ale też dobrej zabawy i zdobycia wiedzy.
Jak widać zwiedzanie nie musi być nudne – jakie ma Pani jeszcze nietypowe pomysły na spędzenie wspólnego czasu z turystami?
MM: Całą masę ale o tym trzeba się przekonać na żywo – podróżując ze mną po regionie.
Dziękuję za rozmowę
Foto: użyczone











