Strona główna / Wywiady / ShataQS – muzyka, która wspiera

ShataQS – muzyka, która wspiera

Jest jedną z najbardziej charyzmatycznych i wyrazistych wokalistek współczesnej polskiej sceny muzycznej. Ma niesamowity głos. Znana jest też z unikalnego stroju instrumentów 432Hz. Mówi, że dla muzyki, którą tworzy głównymi przewodnikami byli ludzie, którzy ją ranili. Małgorzata „ShataQS” Kuś w rozmowie z Agnieszką Góralczyk opowiada m.in. o tym, że pisze i śpiewa w języku wielu ludzi, a także o marzeniach związanych z organizacją cyklicznego festiwalu w rodzinnych stronach.

Wygrała Pani Szansę na sukces, a ponad dekadę później została laureatką szóstej edycji Must Be the Music. Tylko muzyka – jak wspomina Pani tamte czasy?


ShataQS: To były dobre czasy. Piękne, nowe doświadczenia i zupełnie nowe horyzonty. Wypływałam wówczas na szerokie wody, przechodziłam przez wiele ciekawych lekcji i od kulis poznawałam zasady rządzące showbiznesem.

Co dały Pani występy w tych programach, poza oczywiście tym, że otworzyły drogę do wielkiej sceny?


ShataQS: Przede wszystkim dały mi możliwość zderzenia własnej wrażliwości z masową publicznością i nauczyły pracy w warunkach studyjnych oraz telewizyjnych. Miałam zaszczyt uczyć się swojego fachu w bardzo profesjonalnych warunkach i to od niesamowitych mistrzów. Był to też ważny sprawdzian mojej determinacji – dzięki temu zrozumiałam, jak istotne jest trzymanie się własnej ścieżki, bez względu na zewnętrzne oczekiwania.

Tworzy Pani muzykę świadomą, czyli conscious music. Czym ona się charakteryzuje?


ShataQS: Nie nazwałabym swojej twórczości „conscious music”. Piszę po prostu z serca o tematach, które uważam za ważne, a ich wachlarz jest dość szeroki. Myślę, że moja muzyka porusza osoby, które zastanawiają się nad sensem istnienia oraz nad tym, jak pracować z własnymi ograniczeniami, by odnaleźć w życiu więcej lekkości. Nie mam ambicji, by kogokolwiek nauczać. Wolę raczej przypominać o wartościach, o których w codziennym biegu po prostu zapominamy. Wszystko opieram na własnych historiach i życiowych doświadczeniach.

Pierwotne brzmienia, które towarzyszyły Pani twórczości to był funk, soul, reggae. Muzyka świadoma przyszła później – czego była efektem – nagłego przebudzenia czy długiego procesu wewnętrznego?


ShataQS: Bez względu na to, czy grałam funk, soul czy reggae, od zawsze kluczowy był dla mnie przekaz. Towarzyszy mi on od samego początku drogi i do dziś odgrywa najważniejszą rolę. Już jako nastolatka śpiewałam poezję i jeździłam na konkursy poetyckie. Jedyne, co się zmieniło przez lata, to bagaż życiowych doświadczeń. To on w naturalny sposób rozbudził we mnie głębszą ciekawość, potrzebę uważniejszego przyglądania się rzeczywistości i szukania sensu w codziennych zdarzeniach.

Album WEDA nawiązuje do filozofii ludów wedyjskich – co współczesny człowiek, żyjący w pędzie, może odnaleźć w tych zapomnianych korzeniach?


ShataQS: Może w nich odnaleźć niesamowitą skarbnicę praktycznej wiedzy. To wręcz dar, który nasza kultura ma zaszczyt nieść. Prostota tego przekazu, a także jego skuteczność w poprawianiu jakości codziennego życia są dziś ogromnie niedoceniane.

Jak udaje się Pani zachować autentyczność w świecie, który promuje szybkie, powierzchowne trendy?


ShataQS: Zawsze miałam i mam nadzieję, że nadal będę mieć spory dystans do chwilowych mód i trendów. Mam w sobie naturę naukowca i inżyniera – wiele mechanizmów rozpracowuję samodzielnie, sama też wyznaczam kierunki i jakość swoich działań. Podążam głównie za własnymi, autentycznymi potrzebami.

Ma Pani swoich przewodników – muzycznych i duchowych, którzy najbardziej wpłynęli na to, kim Pani jest dzisiaj?


ShataQS: Patrząc na muzykę, którą tworzę, moimi głównymi przewodnikami byli ludzie, którzy mnie ranili. To właśnie przez trudne i bolesne doświadczenia uciekałam w dźwięki, szukając ujścia dla swoich emocji oraz przemyśleń. Moja historia bywa trudna i smutna, ale nauczyłam się transformować ten ból w coś użytecznego – nie tylko dla siebie, ale i dla innych. Chcę, aby moja twórczość wspierała oraz inspirowała tych, którzy tego potrzebują. Śpiewam i piszę językiem wielu ludzi, dając im poczucie, że nie są w swoich zmaganiach sami.

Czym charakteryzuje się częstotliwość 432 Hz? Bo instrumenty, z których wybrzmiewa Pani muzyka są strojone właśnie w tej częstotliwości.


ShataQS: To częstotliwość najbardziej naturalna i przyjazna dla człowieka. Strojenie instrumentów w ten sposób działa kojąco na układ nerwowy, wycisza umysł i uspokaja rytm serca. W połączeniu z głębokim tekstem wykazuje to wręcz terapeutyczny wpływ na ludzkie ciało.

Lubi Pani wracać z koncertami w rodzinne strony?


ShataQS: Uwielbiam. Marzą mi się regularne występy w tych rejonach, a w przyszłości być może nawet organizacja ciekawego, cyklicznego festiwalu.

Urodziła się Pani w Ząbkowicach Śl. – wierzy Pani w legendę Frankensteina?


ShataQS: Znam historię chirurga, który dla celów domowych eksperymentów bezcześcił zwłoki na lokalnym cmentarzu i wiem, że to od tych wydarzeń narodziła się ta legenda.

Dziękuję za rozmowę

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *