Strona główna / Felietony / Nie mówcie mi, że to stracone pokolenie

Nie mówcie mi, że to stracone pokolenie

Pokłócę się z każdym, kto spróbuje umniejszać znaczenie i ironizować o pokoleniu Z, że TikTok pierze mózg, że umieją tylko siedzieć z głowami w telefonach i interesuje ich czubek własnego nosa. Bo to pokolenie jest cudowne. Mają wielkie serca, bronią  aksjomatów, choć ich moralność raczej nie jest budowana na wartościach chrześcijańskich. Ale ich etyka często przewyższa nasz dziaderski relatywizm.


 24-letni Łatwogang, czyli Piotr. Tiktoker, youtuber, dla jednych „internetowy chłopak od filmików”. Dla innych  człowiek, który potrafił zatrzymać Eda Sheerana i zrobić z nim akcję, o jakiej „poważne media” mogą tylko pomarzyć. Tandem, zakład, milion lajków w kilka godzin i piosenka nagrana razem  z gwiazdą wielkiego formatu (Ed Sheeran),  po polsku. Bez wytworni,  managerów, promocji, znajomości, kontaktów.  Brzmi jak żart? A jednak.

I  najważniejsze pytanie: czy to jest mniej warte, bo nie stoi za tym dyplom, tytuł i trzy konferencje naukowe? My, pokolenie telewizji, przez lata wierzyliśmy, że sukces trzeba „wypracować”, „udokumentować” i najlepiej jeszcze oprawić w ramkę. Dopiero wtedy ktoś był „kimś”. Oni? Oni po prostu działają. Nie pytają, czy wypada. Nie pytają, czy mają już „status eksperta”. Robią. Sprawdzają. Ryzykują. I często wygrywają.

My z lubością, przy winie, ironicznie dopytujemy: kogo zaprosił Wojewódzki, co to za gwiazda i kim on jest? Nie znamy większości autorytetów młodego pokolenia . Nie przekonuję, ze wszyscy są wielcy. Ale sprawdźmy, posłuchajmy, obejrzyjmy. My mierzyliśmy sukces stanowiskiem, wpływami, liczbą wystąpień w mediach.
Oni mierzą go zasięgiem, wpływem i – nie oszukujmy się – pieniędzmi. Czy to źle? Uważajcie z odpowiedzią. Bo to samo mówiono kiedyś o przedsiębiorcach, o ludziach „od biznesu”, o tych, którzy „za szybko chcą zarobić”. A dziś? Dziś to oni napędzają świat.

Nas motywowało mieszkanie, samochód, „stabilizacja”.
Ich motywuje wolność; podróże, pasja, sens. I – co może najbardziej zaskakujące – pomaganie. Bo młodzi nie odrzucili wartości. Oni je po prostu zdefiniowali na nowo.

My mamy swojego Owsiaka. Oni tworzą swoich „Owsiaków” – tu i teraz, w Internecie, bez zgody telewizji, bez wielkich instytucji, ale z realnym wpływem.

To, co mnie najbardziej zaczarowało w ostatniej akcji charytatywnej, to nie tylko rekordowa kwota (bo tak – to był światowy rekord streamingu charytatywnego). To była zdolność do współpracy! Nosowska, Wojciechowska, Rodowicz, Grubson, Bedoes, Lewy, Maffashion, Wardęga. Różne światy, różne pokolenia – i nagle wspólny język.

Młodzi są spontaniczni, szybcy, błyskotliwi. Improwizują w tempie, które dla nas jest zawrotne. Komunikują się lepiej, niż chcielibyśmy przyznać i skutecznie angażują do współpracy.

I może właśnie to jest najtrudniejsze do zaakceptowania. Że oni nie potrzebują naszych schematów. Że nie muszą przejść tej samej drogi. Że świat już nie działa według zasad, które my uznaliśmy za jedynie słuszne.

Chapeau bas, młodzi.

Bo jeśli to jest „stracone pokolenie”, to chyba pierwszy raz w historii świat ma tyle szczęścia do swojej straty. A my? Może zamiast ich oceniać… spróbujmy ich zrozumieć i poznać.

Aldona Ziółkowska-Bielewicz, feministka, ekolożka, edukatorka

Rys. Matylda Damięcka

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *