Patriotyzm lokalny – wiele osób wciąż używa tego określenia z kpiną, a powinni – z dumą. To jest tak – każdy ma swoje miejsce na ziemi – swoją małą ojczyznę – czy na pewno i czy warto ją mieć? Warto, ale najpierw trzeba ją poznać. O swojej małej ojczyźnie – Świebodzicach na łamach portalu dobre.info.pl opowiadać będzie Róża Stolarczyk – regionalistka, lokalna pasjonatka historii i przewodniczka, która od lat przybliża dzieje miasta i regionu.
Ostatnimi czasy modne jest określenie „jestem Europejczykiem” wypowiadane z dumą, niesione jak transparent na pochodzie. To znaczy co – Polakiem już nie ? Mieszkam w wyjątkowym regionie – na Dolnym Śląsku i jestem stąd, choć moi rodzice byli przybyszami. Wiatr historii naszych rodziców i dziadków przyniósł tu z konieczności albo wyboru. Ich dzieci, pokolenie tu urodzone jest już tutejsze.
Świebodzice – moje miasto – jestem stąd z urodzenia i wyboru.
To miasto szczególne, otoczone trzema zamkami i z tym czwartym w samym jego sercu. Ten ostatni choć zmienił go czas i okoliczności wciąż od stuleci trwa i służy nam współczesnym. Moje miasto wybudowały trzy wielkie rody – Piastowie, Hochbergowie i Kramstowie. Ich dziedzictwo wciąż tu trwa. Patrzy na nas przechodniów, służy nam mieszkańcom i przemawia swoją odrębnością od nowej „pudełkowej” części miasta.
Przeszłość zostawia nie tylko ślady materialne. Zostawia też opowieści o ludziach i wydarzeniach, w które wchodzą następne pokolenia. Są one często ciekawsze niż scenariusze filmowe.
Miasto założyli Piastowie śląscy i zostały po nich mury miejskie, kościół i zamek.
Hochbergowie kupili miasto w 1528 roku i pozostało ich miastem prywatnym przez kilkaset lat. Pomogli je odbudować po wielkim pożarze, wybudowali ratusz, kościół i pomogli założeniu przemysłu i kolei. Tu wreszcie spoczęli w mauzoleum.
Kramstowie to początek przemysłu – pierwsza manufaktura, pierwsza fabryka włókiennicza. Pozostały przemysł był już potem. Zakładali szkoły, domy dla kobiet, sierocińce i budowali domy dla swoich pracowników.
Ba! – mamy też własnego rycerza – rozbójnika. Wyprawę trzech królów by ich zneutralizować i spotkanie wojsk trzech królestw.
To wszystko zostało i wciąż nam służy. Wchodząc na schody w swoim domu nawet nie wiemy, że wybudowali go Kramstowie, że szkoła, do której chodziliśmy to też ich inwestycja, że szpital powstał z ich inicjatywy. Nasz kościół postawili Piastowie a ratusz Hochbergowie.
To jest jak włożenie nie – nowych – ale wciąż niezniszczonych i wygodnych butów. Wciąż nam służą i dobrze się w nich chodzi. Nie zastanawiamy się do kogo należały – a może warto poznać ich pierwszych właścicieli? Zapewniam, że warto, bo w historiach, które nam opowiedzą jest wszystko czego szukamy w filmach i książkach – wysiłek budowania, sensacja i miłość.
U mnie zaczęło się od słuchania – właśnie od słuchania – rozmów przy stole moich rodziców z sąsiadami, opowieści rodzinnych i sąsiedzkich. To było jak okruszek pysznego ciasta, który przypadkiem się spróbowało i chce się więcej. Potem przyszedł czas na notowanie opowieści, sprawdzanie w dokumentach i satysfakcja z potwierdzenia czy też odkrycia nowych nieznanych faktów.
Wtedy dzieje się tak – patrząc na miejsce, budynek – widzisz go inaczej – nie jest już anonimowy – ma swoją historię i ta historia staje się też nasza. My też już nie jesteśmy anonimowi – mamy swoje miejsce, bo okazuje się, że ten dom już nie jest zwyczajnym domem, ta polana kryje tajemnicę, na tym podwórku odbył się pojedynek o względy pięknej kobiety.
Historie związane z przeszłością powinny nas inspirować do poznawania siebie – właśnie tak – siebie, bo odziedziczona historia – to my współcześni – wyrośliśmy z niej i warto wiedzieć na jakiej ziemi posadzono nasze drzewo.
Z patriotyzmu lokalnego można się śmiać – no może nie – śmiać, ale uśmiechać się skrycie. Warto jednak na taki uśmieszek odpowiedzieć – dumą – powiedzieć – tak, ja jestem stąd i umieć odpowiedzieć – dlaczego.
Patriotyzm lokalny to zaproszenie do poznawania miejsca, ludzi, historii – poznawania swojego miejsca na ziemi. Brzmi górnolotnie? – może – jednak takim nie jest – nie trzeba z tego kpić – warto poznać i być dumnym.
Róża Stolarczyk











