Strona główna / Polska / Mikołów: Rudy unikat w Leśnym Pogotowiu

Mikołów: Rudy unikat w Leśnym Pogotowiu

Jacek Wąsiński z Leśnego Pogotowia w Mikołowie przecierał oczy ze zdziwienia. Przez 33 lata działalności przez jego ręce przeszły tysiące zajęcy, ale taki gość trafił się po raz pierwszy. Poznajcie niezwykłego malucha o ognistym futerku, który stał się biologiczną sensacją ośrodka.

Wiosna to czas, kiedy do ośrodków rehabilitacji dzikich zwierząt trafia mnóstwo młodych zajęcy. Zazwyczaj są to szarobrązowe kulki, które idealnie wtapiają się w otoczenie. Jednak ten maluch, znaleziony przez psa i bezpiecznie przekazany pod opiekę specjalistów, wygląda zupełnie inaczej. Zamiast maskującej szarości, ma niemal jednolite, rudawe, a miejscami wręcz ceglasto-pomarańczowe umaszczenie.

Czym jest erytryzm? Ten niezwykły wygląd to nie wynik choroby, lecz rzadkiej mutacji genetycznej zwanej erytryzmem (erythrism). Polega ona na nadmiernej produkcji czerwonego pigmentu (feomelaniny) przy jednoczesnym ograniczeniu ciemnego barwnika.

– To zjawisko z tej samej grupy co bardziej znany albinizm czy leucyzm. Choć potocznie mówi się o „czerwonym” zwierzęciu, w rzeczywistości jest to odcień rdzawy lub pomarańczowy. W literaturze przyrodniczej opisywane są tylko pojedyncze takie przypadki – wyjaśnia Wąsiński.

Malucha przyniosła do Leśnego Pogotowia kobieta, której pies go znalazł podczas spaceru.

Choć zajączek wygląda zjawiskowo, w naturze jego uroda byłaby przekleństwem. Brak maskujących barw sprawia, że rudawe futerko działa na drapieżniki jak jaskrawy drogowskaz. W bezpiecznych murach mikołowskiego ośrodka maluch ma jednak szansę na troskliwą opiekę i dorastanie bez strachu.

Ważny apel: Nie każda pomoc jest potrzebna!

Przy okazji tej niezwykłej historii, Jacek Wąsiński i jego zespół przypominają o złotej zasadzie kontaktu z dziką przyrodą. Jeśli znajdziesz małego zająca siedzącego nieruchomo w trawie – zostaw go w spokoju!

  • Małe zające nie mają zapachu, co chroni je przed drapieżnikami.
  • Matka odwiedza je tylko kilka razy dziennie (zazwyczaj rano i wieczorem), by je nakarmić.
  • Zabranie zdrowego malucha z natury to „porwanie”, które często kończy się dla zwierzęcia tragicznie. Pomagajmy tylko wtedy, gdy zwierzę jest wyraźnie ranne lub zagrożone (np. przez psa).

Leśne Pogotowie w Mikołowie, założone w 1993 roku, to jeden z najważniejszych punktów na mapie polskiej ochrony przyrody. Rocznie pomoc otrzymuje tu blisko 3,5 tysiąca zwierząt – od maleńkich ryjówek po potężne łosie. Dzięki pasji i doświadczeniu Jacka Wąsińskiego, ponad połowa pacjentów wraca na wolność.

Rudy zajączek jest żywym dowodem na to, że natura wciąż potrafi nas zaskakiwać. Trzymamy kciuki za jego zdrowy wzrost!

Karolina Osińska-Marcińczyk, fot. FB Leśne Pogotowie – Jacek Wąsiński

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *