Poszukując już „słynnych morw” na Osiedlu Młodych w Świdnicy natrafiam na ślad historyczny. (choć na razie bezskutecznie, bo tych drzew morwowych tu nie ma, jednak nadal poszukiwanie jest moją przygodą intelektualną i wyzwaniem, czyli jako powinnością humanisty).
Wędrując jako pisarz i działkowiec, człowiek dociekliwy, docieram do takich artefaktów, które niekoniecznie mogą zaciekawić wszystkich, a jednak mam nadzieję wzbudzą refleksję. Są oczywiście zdjęcia uwiecznione na portalach wyśmienitych historyków, eksploratorów, ludzi, którzy mają „żyłkę” regionalną, co niezwykle cenię.
Na ostatnim spacerze w poszukiwaniu morw zwróciło moją uwagę kilka „kamieni”, ale jak się okazało, są to pozostałości po płytach nagrobnych dawnego cmentarza niemieckiego, ewangelickiego przy wsi Słotwina.
Mój przyjaciel Patrycjusz (a znam takich dwóch o tym niezwykłym i szlachetnym imieniu) przetłumaczył napisy z płyt nagrobnych: „Spoczywaj w pokoju” oraz „Tu spoczywa w pokoju nasz ukochany brat. Warner Paschke”.
A teraz w mini cyklu przysłowia pogodowe, które warto śledzić czy się sprawdzają w praktyce, czy się nie sprawdzają:
Jak październik, taki marzec, doznał ten niejeden starzec.
Na świętego Szymona i Judy spodziewają się śniegu i grudy.
Jesień bezdeszczowa to zima wiatrowa.
Poruszę w ramach felietonu postać Szymona i Judy. Szymon („Gorliwy”, „Zelota”, a w etymologii, onomastyce imię oznacza – Jahwe wysłuchał), a Juda (chwała Jahwe). Jako dziecko usłyszałem słowo zelotka z ust koleżanek mojej babci i zrozumiałem to w kontekście emocjonalnym jako organizatorkę życia religijnego.
Wątki językowe są niezwykle ciekawe dla tych, którzy są otwarci na ich poszukiwanie i odkrywanie.
Poza tym mojej uwadze nie umknęło, że w miejscowości nieopodal Świdnicy płyty nagrobne z cmentarza żydowskiego, czyli macewy, służą jako podjazd na prywatną posesję ogrodnika w Żarowie.
Dlatego zamieszczam zdjęcia.





Co robią kwiatki na działce – może, gdy mają ochotę, to zakwitną?
Słowa potrafią zmieniać świat na lepszy.
Wojciech Koryciński









