„Najważniejsze jest dla mnie to, żeby moje prace wywoływały emocje. Żeby nie były tylko dekoracją, ale na chwilę przenosiły do innego świata, wywoływały uśmiech i pozwalały zapomnieć o codzienności. Bo to nie jest zwykły stroik – to zaproszenie do mojej bajkowej krainy, w której nie ma miejsca na smutek” – mówi Agata Kubicka, która tworzy przepiękne dekoracje do domu z nutą magii i nostalgii za beztroskim dzieciństwem. Jej prace szturmem zdobywają serca miłośników oryginalnych ozdób. W rozmowie z Agnieszką Góralczyk artystka opowiada m.in. o tym, jak zamknąć magię dziecięcych snów i urok dzikiej natury w jednym, ręcznie tworzonym przedmiocie, nieograniczonej wyobraźni, powstawaniu bajkowych dzieł i o tym, dlaczego rękodzieło ma dziś tak wielką moc wywoływania uśmiechu.
Zawsze każda pasja ma gdzieś swój początek – jak Pani zakochała się pracach handmade?
AK: Moja przygoda z rękodziełem zaczęła się od miłości do dekorowania domu. Od zawsze uwielbiałam, gdy wnętrze zmieniało się wraz z porami roku – pojawiały się nowe kolory, kompozycje i drobne dekoracje, które tworzyły wyjątkowy klimat. Przez długi czas po prostu kupowałam gotowe stroiki i kompozycje. Aż pewnego dnia mój mąż powiedział: „Przecież Ty sama możesz takie robić, masz do tego rękę!”. Pomyślałam, że właściwie… dlaczego nie spróbować? Kupiłam pierwsze materiały, trochę z ciekawości, trochę na próbę, i stworzyłam swój pierwszy stroik. I choć wtedy jeszcze nie wiedziałam, dokąd mnie to zaprowadzi, właśnie od niego wszystko się zaczęło. Co najpiękniejsze – mam go do dziś. Jest dla mnie wyjątkową pamiątką i przypomnieniem, od czego zaczęła się moja przygoda z handmade.
Jak długo uczyła się Pani tworzyć cuda, które dziś wychodzą spod Pani ręki?
AK: Tak naprawdę uczę się do dziś. Rękodzieło to dla mnie nieustanna nauka, odkrywanie nowych technik, materiałów i sposobów na to, by każda kolejna praca była jeszcze piękniejsza. Z czasem nabiera się doświadczenia, pewności i własnego stylu, ale zawsze można coś udoskonalić, nauczyć się czegoś nowego czy spojrzeć na swoją pracę z zupełnie innej perspektywy. Cały czas eksperymentuję, rozwijam swoje umiejętności i szukam nowych inspiracji. Myślę, że właśnie to jest w rękodziele najpiękniejsze – nigdy nie można powiedzieć, że umie się już wszystko. Każda nowa praca czegoś mnie uczy i daje mi ogromną satysfakcję.
Dlaczego postawiła Pani na dekoracje i rękodzieło o charakterze domowym i nawiązanie do zmieniających się pór roku?
AK: Myślę, że to był bardzo naturalny wybór, ponieważ od zawsze uważałam, że dom to coś więcej niż tylko wnętrze – to miejsce, w którym tworzymy wspomnienia, i warto zadbać o to, aby panowała w nim wyjątkowa atmosfera. Uwielbiam, kiedy wraz ze zmianą pory roku zmienia się również klimat domu – inne kolory, kwiaty, dodatki i dekoracje potrafią sprawić, że zupełnie inaczej odbieramy swoją przestrzeń. Każda pora roku ma w sobie coś wyjątkowego i daje ogromne możliwości twórcze. Wiosna kojarzy mi się ze świeżością i budzącą się naturą, lato z lekkością i kolorami, jesień z ciepłem i przytulnością, a zima i święta – wiadomo – to czas, kiedy dekorowanie domu daje chyba najwięcej radości. Tworząc dekoracje, chcę trochę tej sezonowej magii przenieść do domów. Lubię myśleć, że moje prace nie są tylko ozdobą, ale małym elementem, który sprawia, że w domu robi się przytulniej, cieplej i bardziej „nasze”.
A skąd pomysł i inspiracje na ich bajkowość?
AK: Myślę, że za tą bajkowością stoi przede wszystkim dziecko, które wciąż gdzieś we mnie jest. Mam 47 lat, ale nadal potrafię zachwycać się małymi rzeczami, cieszyć się kolorami, detalami i tym wszystkim, co choć na chwilę pozwala oderwać się od codzienności. Jestem osobą pogodną, często się uśmiecham i chyba właśnie tę radość staram się zamykać w swoich kompozycjach. Kiedy tworzę, mam wrażenie, że na chwilę wracam do dzieciństwa. Nie ma wtedy pośpiechu, obowiązków ani żadnych ograniczeń – jest tylko wyobraźnia i radość z tworzenia. Mogę wymyślać własne małe, bajkowe światy i zapraszać do nich innych. Może właśnie dlatego tak bardzo lubię, kiedy moje dekoracje mają w sobie odrobinę magii. Chciałabym, żeby patrząc na nie, ktoś choć przez chwilę poczuł to samo, co ja podczas ich tworzenia – uśmiechnął się, zatrzymał na moment i przypomniał sobie, że dorosłość wcale nie musi oznaczać rezygnacji z dziecięcej wyobraźni.
Z jakich materiałów powstają Pani prace?
AK: W moich pracach bardzo często staram się wykorzystywać naturalne materiały – korę, plastry drewna, gałązki wierzby czy brzozy, z których tworzę między innymi wianki i różnego rodzaju kompozycje. Lubię ich naturalność, fakturę i to, że każda gałązka czy kawałek drewna jest trochę inny. Dużą rolę w moich pracach odgrywają również figurki ceramiczne. Często kupuję je wcześniej, a później to właśnie one stają się inspiracją do stworzenia całej kompozycji. Można powiedzieć, że to figurka nadaje jej charakter i podpowiada mi, w jakim kierunku powinnam pójść. Czasem wystarczy jeden mały element, żebym zaczęła w głowie tworzyć całą historię wokół niego. Oprócz naturalnych materiałów wykorzystuję również gotowe elementy wykonane z tworzyw sztucznych, ceramiki czy innych materiałów. Lubię łączyć je ze sobą, bawić się fakturami, kolorami i detalami. Najważniejsze jest dla mnie jednak to, aby wszystkie elementy tworzyły spójną całość i miały swój własny, bajkowy charakter.
Ile czasu zajmuje stworzenie jednej dekoracji?
AK: Zazwyczaj stworzenie jednej dekoracji zajmuje mi około 3 godzin, choć wszystko zależy od jej wielkości i stopnia skomplikowania. Co ciekawe, bardzo często na tych 3 godzinach wcale się nie kończy. Zdarza się, że kiedy uznam kompozycję za gotową, zostawiam ją na kilka dni i… kręcę się wokół niej, przyglądam się z różnych stron. Nagle pojawia się pomysł, że coś można przesunąć, dodać albo zmienić. I tak dekoracja potrafi jeszcze kilka razy przejść małą metamorfozę, zanim ostatecznie uznam, że jest dokładnie taka, jak powinna być. Chyba właśnie dlatego trudno mi powiedzieć, że moje prace powstają w ciągu konkretnych trzech godzin – czasem ręce kończą pracę, ale głowa nadal tworzy.
Jakie narzędzia są dla Pani najważniejsze w pracy?
AK: Ha, no właśnie… jeśli chodzi o narzędzia, to moja historia jest dość zabawna. Na początku tworzyłam swoje prace, siedząc godzinami na podłodze, na rozłożonym ręczniku, żeby przypadkiem nie pobrudzić podłogi klejem na gorąco. Jak można się domyślić, po pewnym czasie mój kręgosłup nie był zachwycony takim sposobem pracy i przypłaciłam to problemami z plecami. Wtedy wkroczył mój mąż, który postanowił ratować sytuację i… postawił mi ogromny stół roboczy na środku sypialni. Tak, dokładnie – na środku mojej pięknej sypialni! Dziś jednak muszę przyznać, że był to jeden z najlepszych pomysłów. Mam wygodne miejsce do pracy, mogę swobodnie tworzyć, a mój kręgosłup – odpukać – ma się całkiem dobrze. Jeśli jednak miałabym wskazać najważniejsze „narzędzie” w mojej pracy, to chyba byłoby nim pozytywne nastawienie. Potrzebuję mieć dobry dzień, głowę pełną pomysłów i przede wszystkim ochotę na tworzenie. Nigdy nie tworzę na siłę, tylko dlatego, że „trzeba”. U mnie pomysł i chęć muszą pojawić się naturalnie. Dopiero wtedy siadam do stołu i zaczyna się cała magia.
Jaki jest najbardziej nietypowy materiał, z którego coś Pani stworzyła?
AK: Chyba nie mam takiego jednego, najbardziej nietypowego materiału. W swoich pracach wykorzystuję naprawdę różne rzeczy, ale chyba najbardziej lubię te, które na pierwszy rzut oka niekoniecznie kojarzą się z dekoracją, a po połączeniu z innymi elementami nagle nabierają zupełnie nowego charakteru. Nie mam też sztywnej listy materiałów, których się trzymam. Jeśli coś mnie zachwyci albo wpadnie mi w ręce i od razu pomyślę „o, z tego można coś zrobić!”, to po prostu próbuję. Chyba właśnie na tym polega urok rękodzieła – czasem najlepsze pomysły pojawiają się zupełnie przypadkiem.
O Pani kolekcjach mówi się, że są bardzo klimatyczne – ja też się w nich zakochałam, co Pani zdaniem je najbardziej wyróżnia?
AK: Myślę, że przede wszystkim wyróżnia je ta bajkowość i odrobina magii, którą staram się zamknąć w każdej kompozycji. Bardzo lubię też wykorzystywać światełka, bo kiedy wieczorem delikatnie rozświetlają dekorację, dzieje się z nią coś wyjątkowego – pojawia się ciepło, przytulność i właśnie ta odrobina magii. Ale najważniejsze jest dla mnie to, żeby moje prace wywoływały emocje. Żeby nie były tylko dekoracją, ale na chwilę przenosiły do innego świata, wywoływały uśmiech i pozwalały zapomnieć o codzienności. Bo to nie jest zwykły stroik – to zaproszenie do mojej bajkowej krainy, w której nie ma miejsca na smutek.
Którą porę roku najbardziej lubi Pani zamykać w swoich pracach i dlaczego?
AK: Chyba nie potrafiłabym wybrać jednej. Każda pora roku jest dla mnie wyjątkowa i każda ma swój własny, niepowtarzalny klimat, który można przenieść do dekoracji. Wiosna zachwyca mnie świeżością i budzącą się do życia naturą, lato daje mnóstwo kolorów i lekkości, jesień pozwala tworzyć ciepłe, przytulne kompozycje, a zima… szczególnie świąteczna – ma w sobie chyba najwięcej magii i bajkowości. Dlatego lubię wszystkie pory roku. Każda przynosi nowe inspiracje, kolory i pomysły. Chyba właśnie ta zmienność sprawia, że moje tworzenie nigdy mi się nie nudzi – kiedy kończy się jeden sezon, już zaczynam myśleć o tym, co przyniesie kolejny.
Gdzie można obejrzeć, zachwycić się Pani pracami i je nabyć?
AK: Moje prace powstają w bardzo kameralnych warunkach – w zaciszu mojej sypialni. Nie tworzę ich masowo, dlatego każda kompozycja jest wyjątkowa i właściwie niepowtarzalna. Nie ma u mnie taśmy produkcyjnej, z której wychodzą tysiące identycznych dekoracji. Każdą pracę tworzę sama, od początku do końca, wkładając w nią swój pomysł, czas i serce. Swoje kompozycje pokazuję przede wszystkim w grupach skupionych wokół rękodzieła. Bardzo cieszą mnie reakcje i miłe słowa osób, które oglądają moje prace – to właśnie one dają mi ogromną motywację, żeby dalej tworzyć i pokazywać moje małe, bajkowe światy innym. Mam również swoją grupę na Facebooku – „Bajkowa Łąka Pracownia Rękodzieła”, gdzie można zajrzeć do mojej bajkowej krainy (https://www.facebook.com/groups/2137173440351216/). Serdecznie zapraszam wszystkich, którzy lubią rękodzieło, odrobinę magii i dekoracje tworzone z sercem.
Dziękuję za rozmowę



































