Strona główna / Wywiady / Ewa Genge – kobieta, która potrafi poruszyć tłumy. Ona tworzy, a jej piękno zachwyca

Ewa Genge – kobieta, która potrafi poruszyć tłumy. Ona tworzy, a jej piękno zachwyca

Dla wielu mogą być to zwykłe odpady, ale ona daje im nowy początek i tworzy nowe opowieści z ich udziałem. Prowadzi wyjątkową pracownię i porywające warsztaty dla kobiet. Od dawna jednoczy ludzi wokół rękodzieła, a przestrzeń wokół siebie wypełnia dobrą energią. Ewa Genge, w sieci znana jako Ona tworzy – rękodzielniczka, twórczyni warsztatów kreatywnych i dekoracji upcyclingowych w rozmowie z Agnieszką Góralczyk opowiada m.in. o pasji, miłości i radości, które wypełniają każdy jej dzień, powstaniu autorskiego projektu i marki, a także o tym, jak buduje wokół siebie społeczność ludzi, którzy wzajemnie dodają sobie skrzydeł.

Zajmuje się Pani m.in. rękodziełem i organizacją warsztatów dla kobiet, seniorów, gospodyń wiejskich i szkół – skąd czerpie Pani energię na to wszystko?

EG: Moją główną baterią są po prostu ludzie i to, co dzieje się między nami przy wspólnym stole. Kiedy widzę, jak uczestniczki warsztatów wchodzą do mojej pracowni lub swojej sali z głową pełną codziennych spraw, a po kilkunastu minutach całkowicie odpływają w proces tworzenia, dostaję niesamowitego kopa do działania. Ta wymiana energii, śmiech, rozluźnienie i ten moment, gdy ktoś patrzy na swoją gotową pracę z dumą i niedowierzaniem: „Niemożliwe…to naprawdę ja zrobiłam?!” – to daje mi największą satysfakcję i napędza do wymyślania kolejnych spotkań.

Jak narodziła się pasja do rękodzieła?

EG: Od dziecka kochałam tworzenie, wymyślanie, robienie czegoś inaczej niż wszyscy. Tworzyłam stoiki, szyłam ubranka dla lalek, robiłam im domki. Jednak moja poważniejsza przygoda z rękodziełem zaczęła się już 13lat temu. Zakochałam się bez pamięci w biżuterii sutasz, którą zobaczyłam w telewizji. Od razu wiedziałam, że muszę się jej nauczyć. To biżuteria, w której wykorzystuje się specjalny sznurek, kamienie i koraliki. Później przez dwa lata szyłambardzo kolorowe torby z ekoskóry i jeansu. Jednak rok temu zmieniłam swój kierunek działania w rękodziele. Chęć próbowania nowych rzeczy i nauka nowych technik sprawiły, że obecnie głównie tworzę rękodzieło do domu oraz użytkowe, wykorzystując do tego decoupage, malowanie, glinkę czy nawet gips.

Pamięta Pani moment, w którym pasja do rękodzieła przerodziła się w decyzję o otwarciu własnej pracowni? Jak wyglądały początki marki ONA tworzy?

EG: Doskonale pamiętam ten moment. Wpadłam wtedy na pomysł, żeby zorganizować w moim mieście wydarzenie dla kobiet. Zaprosiłam do tego projektu kilka koleżanek z całkowicie różnych branż. To były spotkania skupione wokół kobiecej codzienności i wsparcia, zupełnie niezwiązane z samym rękodziełem. I właśnie wtedy przeszła mi przez głowę myśl: przecież mogę połączyć moje dwie największe pasje- rękodzieło oraz spotkania i pracę z kobietami! Ten pomysł tak bardzo mnie zapalił, że od razu zaczęłam szukać odpowiedniego lokalu na własną pracownię. I tak powstało moje miejsce: ONA tworzy. Początki jednak wcale nie były różowe i dostałam bardzo zimny prysznic na głowę. Przez pierwsze dwa miesiące na warsztaty nie przychodził prawie nikt. To było po prostu przykre, ale dało mi też jasny sygnał: samo otwarcie drzwi nie wystarczy, muszę mocniej zadziałać w mediach społecznościowych i po prostu pokazać ludziom, że takie miejsce pojawiło się w Strzelcach. Wzięłam sprawy w swoje ręce, zaczęłam sama dzwonić do Kół Gospodyń Wiejskich, klubów seniorskich, ośrodków kultury i szkół. Wtedy wszystko wreszcie ruszyło z kopyta i nabrało wiatru w żagle. Dziś wiem, że warto było przetrwać ten trudniejszy moment. Kocham moją pracownię, rękodzieło i energię spotkań z kobietami. To jest po prostu moja praca z bajki.

Skąd czerpie Pani inspiracje do tworzenia unikalnych przedmiotów i prowadzenia warsztatów w tak różnorodnych technikach?

EG: Inspiracje znajduję praktycznie wszędzie: w naturze, wstarych przedmiotach, wnętrzach z duszą, a bardzo często po prostu w przedmiotach z odzysku. Zamiast wyrzucić stary metalowy pojemnik, drewnianą deskę czy konewkę, od razu widzę w nich potencjał na coś zupełnie nowego. Oglądam również różne projekty innych rękodzielników i czasem jeden mały element w projekcie sprawia, że wpadam na „genialny pomysł” do ozdobienia. Dużą inspiracją są też same uczestniczki moich warsztatów, rozmowy z nimi często podsuwają mi nowe pomysły na inne techniki i motywy przewodnie kolejnych zajęć.

Jakie emocje i korzyści, poza samym efektem wizualnym, dają kobietom spotkania przy wspólnym stole podczas warsztatów rękodzielniczych?

EG: Przede wszystkim czas całkowicie dla siebie. Dzisiaj żyjemy w ciągłym biegu, narzucamy sobie mnóstwo ról i obowiązków. Warsztaty stają się miejscem, w którymmożna odciąć się od codziennego hałasu, wyciszyć głowę i po prostu pobyć w kobiecym, wspierającym gronie. Rękodzieło genialnie redukuje stres i buduje pewność siebie. Uczestniczki przekonują się, że potrafią stwarzać piękne rzeczy własnymi rękami, a to uczucie satysfakcji zostaje z nimi na długo po wyjściu z pracowni.

Jak wygląda proces tworzenia autorskiego rękodzieła?

EG: Wszystko zaczyna się odpomysłu – to on jest głównym motorem napędowym mojego rękodzieła.Potem wybieram odpowiednią do niego bazę. Czasem jest to surowy przedmiot, a czasem coś z drugiej obiegu, co dostaje u mnie „drugie życie”. Potem dobieram odpowiednią technikę, farby, kleje czy elementy dekoracyjne. Pracuję etapami, dając każdej warstwie czy procesowiczas na wyschnięcie i utrwalenie. Całość zawsze dopracowuję w najmniejszych szczegółach, dbając o trwałość i ostateczne wykończenie. Często jednak mimo konkretnego pomysłu, w trakcie tworzenia zmieniam swoją wizję, więc efekt końcowy często jest inny niż ten początkowy.

Czym charakteryzują się autorskie przedmioty i na co zwraca Pani największą uwagę przy ich tworzeniu?

EG: Moje prace są przede wszystkim unikalne, absolutnie nie tworzę masówki. Każdy przedmiot, który wychodzi z moich rąk, jest inny i niepowtarzalny. Nie robię serii jednakowych rzeczy z dwóch prostych powodów. Po pierwsze: po prostu kocham tę wyjątkowość, którą daje rękodzieło. A po drugie… chyba zanudziłabym się na śmierć, robiąc ciągle to samo! I to jest właśnie w tworzeniu najpiękniejsze. Stawiam na najwyższą jakość materiałów i dopracowane wykończenie. Dbam o każdy detal, bo wierzę, że to właśnie drobiazgi budują ostateczny klimat. Zależy mi, żeby moje autorskie dekoracje nie wyglądały dobrze tylko „do zdjęcia”, ale były trwałe, solidne i funkcjonalne. Chcę, żeby wnosiły do domów indywidualny charakter i po prostu cieszyły oko przez długie lata.

Który z Pani projektów był największym wyzwaniem technicznym lub emocjonalnym i czego Panią nauczył?

EG: Trudno mi wskazać jeden konkretny projekt, bo do każdego przedmiotu podchodzę z ogromnym sercem i emocjami. Działam z wielkim entuzjazmem, kiedy zaczynam coś tworzyć, jestem tak podekscytowana, że najtrudniejszym etapem jest dla mnie… czekanie, aż farba albo klej w końcu wyschną! Najchętniej robiłabym wszystko od razu, bo nie mogę się doczekać ostatecznego efektu. W każdą rzecz wkładam mnóstwo radości, energii i zaangażowania, więc zamiast traktować rękodzieło w kategoriach trudnych wyzwań emocjonalnych, po prostu czerpię z tego procesu czystą frajdę.

Jak podchodzi Pani do idei zero waste i upcyklingu w codziennej pracy rzemieślniczej?

EG: Upcykling i zero waste to fundamenty mojej twórczości. Uważam, że żyjemy w świecie, w którym zbyt łatwo pozbywamy się rzeczy, które wciąż mają potencjał. Stare rzeczy często mają w sobie kawał pięknej historii i duszę, aż żal patrzeć jak się marnują. Uwielbiam wyszukiwać lub przyjmować niepotrzebne już komuś przedmioty: stare pojemniki, obrazy,metalowe kanki, zużyte elementy wyposażenia i dawać im zupełnie nową funkcję i wygląd. To nie tylko dbałość o środowisko, ale też niesamowita frajda artystyczna: zamienić coś, co miało trafić do kosza, w unikatowy przedmiot, który zachwyca.

Nazwa „ONA tworzy” brzmi bardzo uniwersalnie – kim jest ta „ONA” w Pani oczach i jak ta nazwa rezonuje z mieszkankami Strzelec Opolskich i okolic?

EG: „ONA” to tak naprawdę każda z nas. Kobieta, która szuka chwili tylko dla siebie, chce spróbować czegoś nowego i na moment odepchnąć codzienne obowiązki. Dziś „ONA” to ja, kiedy tworzę nowości w mojej pracowni, a jutro to każda dziewczyna, kobieta, mama czy seniorka, która bierze do ręki pędzel i odkrywa, jak wielką radość daje własnoręczne robienie pięknych rzeczy. W Strzelcach Opolskich i okolicach ta nazwa kojarzy się po prostu z ciepłem, dobrą energią i miejscem, w którym zawsze można spotkać wartościowe osoby, porozmawiać i odetchnąć przy wspólnym stole.

Dziękuję za rozmowę

Zapraszamy też do obejrzenia profili artystki na:

Link do fb: https://www.facebook.com/ONA.tworzy.warsztaty/

Link do IG: https://www.instagram.com/ona.tworzy.warsztaty/

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *