Bajo Bongo Bistro to nowy przystanek na kulinarnej mapie Wałbrzycha. Oprócz pysznych dań wege, czekają tam na gości pozytywne wibracje, a wszystko robione i podane od serca. O tym niezwykłym miejscu rozmawiamy z jego właścicielką Joanną Blitek.


Bajo Bongo Bistro, czyli nowy przystanek na kulinarnej mapie Wałbrzycha – nazwa dość egzotyczna, czy takie też będzie menu?
JB: Nazwa kompletnie nieoczywista i takie też mamy menu. Pasztety, czy ramen kojarzą się mocno z mięsem. My robimy je w wersji całkiem wegańskiej. Zupa- krem z kiszonej kapusty chyba też brzmi dość intrygująco. Wybierając nazwę lokalu bardzo zależało mi na pozytywnym skojarzeniu i chyba się udało, bo niektórzy zaczynają śpiewać czytając nasz szyld (śmiech).
Wybraliście dość trudną dziś lokalizację Wałbrzycha, bo Śródmieście. Dlaczego postawiliście na to miejsce?
JB: Oj pytanie z tezą!…. Lokalizacja jest moim zdaniem najlepsza! Od ponad roku prowadzę kawiarnię 100 m dalej na środku Rynku i był to strzał w 10! Udało się. Kolejny lokal jest odpowiedzią na oczekiwania gości. Potrzebne było zaplecze kuchenne. Zresztą w samym Rynku lokali gastronomicznych jest już trochę, a na Placu Magistrackim ani jednego. Przed Bajo Bongo Bistro, w tym samym miejscu przez kilkanaście lat działał Bar Magiel i miał swoją stałą klientelę. Podczas remontu te osoby często dopytywały, co nowego tu się otworzy zapowiadając swoje odwiedziny i faktycznie już do nas trafili w pierwszych dniach.
W swojej ofercie macie wge dania – są one coraz popularniejsze? Dlaczego?
JB: Mamy dania wege, bo jest to bardzo popularny trend. Jak wspomniałam – lokal powstał w odpowiedzi na potrzeby gości mojej kawiarni. Kawa z mlekiem roślinnym staje się już bardziej popularna od tej z mlekiem krowim. Pytania o desery wegańskie, czy śniadania wege są w kawiarni na porządku dziennym. W dodatku kuchnia, gdzie główną rolę odgrywają warzywa jest po prostu zdrowa, dlatego uważam, że wege trend utrzyma się długo.
A pozytywne wibracje dajecie w gratisie?
JB: Mam nadzieję, że pozytywne wibracje czuć u nas od progu. Przejawiają się w zapachu z kuchni oraz pozytywnych grafikach, które zdobią ściany. Same pochodzimy z kawiarni „Pozytywka”, więc mam nadzieję, że przyniosłyśmy ze sobą trochę tych pozytywnych wibracji.
Oprócz pysznych dań, macie w planach również organizację jakiś wydarzeń w lokalu?
JB: Po raz kolejny posłużę się przykładem z „Pozytywki”. Nie miałam w planach organizacji tam jakichś konkretnych wydarzeń. To te wydarzenia same do mnie przychodziły, a ja tylko mówiłam głośne „TAK”. Był tam wernisaż malarski, wystawa prac fotograficznych, spotkanie z podróżnikiem i kilka innych świetnych spotkań. Parę dni temu przyszła grupa harcerzy z gitarami i przez kilka godzin grali, śpiewali i było cudnie. Trzeba pamiętać, że klimat miejsca tworzą przede wszystkim jego goście. Jak ktoś ma jakiś pomysł, to jestem otwarta.
Jest Pani Wałbrzyszanką? Dlaczego postawiła Pani właśnie na Wałbrzych?
JB: Jestem Wałbrzyszanką. Postawiłam na Wałbrzych, bo tu mieszkam, żyję i po prostu lubię to miasto. Uważam też, że wałbrzyski rynek gastronomiczny jest wciąż nienasycony i można by jeszcze wiele zadziałać.
Dziękuję za rozmowę.
Agnieszka Góralczyk, fot. FB Bajo Bongo Bistro











