Kacper i Victor nie odwrócili wzroku. Dwóch 11-latków uratowało ciężko ranną kotkę.
Kacper i Victor mają po 11 lat. Nie są weterynarzami ani wolontariuszami organizacji zajmującej się zwierzętami. Nie mieli doświadczenia, specjalistycznego sprzętu ani obowiązku podejmowania interwencji. Mieli jednak coś, czego czasami brakuje dorosłym: wrażliwość, wytrwałość i przekonanie, że cierpiącego zwierzęcia nie można pozostawić bez pomocy.
Przez cztery dni walczyli o uratowanie ciężko rannej kotki. Nie zrezygnowali nawet wtedy, gdy usłyszeli, że prawdopodobnie nic poważnego jej nie dolega.
Ranna kotka na przystanku autobusowym
Chłopcy zauważyli kotkę w pobliżu przystanku autobusowego. Zwierzę miało otwartą ranę, poważnie uszkodzoną łapkę i znajdowało się w bardzo złym stanie. Mimo obrażeń kotka wciąż potrafiła uciekać, dlatego jej schwytanie nie było łatwe.
Kacper i Victor poprosili o pomoc odpowiednie służby. Z relacji wynika, że usłyszeli, iż skoro kotka jest w stanie uciekać, prawdopodobnie nic poważnego jej nie dolega.
Dla wielu osób taka odpowiedź mogłaby oznaczać koniec sprawy. Zgłoszenie zostało wykonane, ktoś udzielił odpowiedzi, więc można uznać, że zrobiło się wszystko, co było możliwe.
Chłopcy nie potrafili jednak przestać myśleć o cierpiącym zwierzęciu.
Cztery dni walki o uratowanie Luny
Kacper i Victor opowiedzieli o kotce rodzicom. Wspólnie skontaktowali się ze Stowarzyszeniem ProAnimali i rozpoczęli kilkudniowe próby schwytania rannego zwierzęcia.
Kotka uciekała, dlatego akcja wymagała cierpliwości i zaangażowania. Chłopcy nie uznali jednak, że skoro nie udało się za pierwszym razem, należy zrezygnować. Nie stwierdzili również, że od tej chwili jest to już wyłącznie problem kogoś innego.
Po czterech dniach prób kotkę udało się bezpiecznie schwytać. Chłopcy nadali jej imię Luna.
Dopiero badania pokazały, jak poważny był jej stan. Luna miała zmiażdżoną miednicę, ciężko uszkodzoną łapkę i była skrajnie wycieńczona. Obrażenia były na tyle poważne, że konieczna okazała się amputacja kończyny.
To zdecydowanie nie było „nic poważnego”.
Luna dochodzi do siebie
Po operacji Luna trafiła do domu tymczasowego rodziny Kacpra. Tam, otoczona opieką, dochodzi do siebie po przeżytym cierpieniu i trudnym zabiegu.
Gdyby Kacper i Victor uwierzyli w pierwszą odpowiedź i przestali interesować się losem kotki, Luna prawdopodobnie nie przeżyłaby kolejnych dni. Jej uratowanie nie było dziełem przypadku. Było rezultatem czterech dni konsekwentnego działania chłopców, pomocy ich rodziców oraz zaangażowania wolontariuszy Stowarzyszenia ProAnimali.
Historia Kacpra, Victora i Luny została nagłośniona na Facebooku przez stronę Pan Od Absurdów oraz Pawła Bujaka. Dzięki temu o postawie chłopców i uratowanej kotce mogło dowiedzieć się znacznie więcej osób.
Wrażliwość, której nie powinniśmy tracić
W dzieciństwie chęć niesienia pomocy często pojawia się naturalnie. Dziecko widzi rannego ptaka, zagubionego psa albo cierpiącego kota i zastanawia się przede wszystkim nad tym, jak mu pomóc. Nie kalkuluje, czy to się opłaca, ile czasu straci i czy ktoś inny nie powinien zająć się problemem.
Z wiekiem przybywa nam obowiązków, zmęczenia i powodów, aby pójść dalej. Uczymy się mówić, że to nie nasza sprawa, że nie mamy czasu albo że odpowiedzialność należy do służb. Czasami jedno zgłoszenie wystarcza nam do uspokojenia sumienia, nawet jeżeli problem nie został rozwiązany.
Historia Kacpra i Victora przypomina, że dorosłość nie powinna oznaczać utraty dziecięcej wrażliwości. Prawdziwa dojrzałość może polegać właśnie na tym, żeby mimo pośpiechu, własnych problemów i pierwszego niepowodzenia nadal potrafić się zatrzymać.
Bohaterstwo bez peleryny
Kacper i Victor nie uratowali Luny dlatego, że mieli odpowiednie uprawnienia lub doświadczenie. Zrobili to, ponieważ nie potrafili odwrócić wzroku od cierpienia.
Na uznanie zasługują również ich rodzice, którzy potraktowali niepokój dzieci poważnie i pomogli im działać, a także wolontariusze Stowarzyszenia ProAnimali, bez których przeprowadzenie skutecznej interwencji nie byłoby możliwe.
Ta historia nie jest wyłącznie opowieścią o uratowanej kotce. Jest także lekcją odpowiedzialności i wytrwałości. Pokazuje, że empatia nie zależy od wieku, a pomoc zaczyna się od prostego przekonania, że cierpienie drugiej istoty naprawdę jest także naszą sprawą.
Kacper i Victor mają dopiero 11 lat, ale wielu dorosłych mogłoby się od nich nauczyć, że samo zauważenie problemu nie wystarczy. Czasami trzeba jeszcze pozostać, spróbować ponownie i nie odpuszczać, dopóki pomoc rzeczywiście nie nadejdzie.
Oby Luna odzyskała siły i znalazła bezpieczny, kochający dom. A Kacper i Victor oby nigdy nie nauczyli się przechodzić obojętnie.
Tekst: Pan od Absurdów
Foto: FB Paweł Bujak, Pan od Absurdów
Zapraszamy do odwiedzenia i obserwowania profilu Pan od Absurdów na Facebooku.












