Strona główna / Wywiady / Śpiewała „Mydełko Fa”, jej energia wciąż eksploduje na scenie

Śpiewała „Mydełko Fa”, jej energia wciąż eksploduje na scenie

Na zawsze wpisała się w historię polskiej piosenki niezapomnianym i nuconym do dziś „Mydełkiem Fa”. Piosenką, która ma w sobie wielką i pozytywną energię. Jednak Marlena Drozdowska ma na swoim koncie wiele innych przebojów, które pokochała publiczność i które wciąż wybrzmiewają na polskich scenach podczas koncertów. W rozmowie z Agnieszką Góralczyk, artystka wspomina szalone lata 80 i 90 kiedy muzyka była beztroska, a ludzie świetnie się przy niej bawili.

Jak dziś wspomina Pani swój występ na Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu w 1974 r.?

MD: Ten festiwal wspominam z wielką nostalgią i zadowoleniem. Sporo nerwów kosztowało mnie wyjście na scenę przed tak wymagającą opolską publiczność i jurorów. Wygrała jednak „Radość o poranku”.

Festiwal w Opolu Pani zdaniem bardzo się zmienił przez dekady?  To jeszcze ten sam festiwal, o występie na którym marzyli niemal wszyscy artyści?

MD: Chyba nie. Choć dawno nie brałam udziału w tym festiwalu. Zarówno ranga jak i piosenki są inne. Jednak znakomita publiczność ciągle dopisuje, a to jest najważniejsze.

Latem 1991 wraz z aktorem Markiem Kondratem stworzyła Pani wielki przebój śpiewany do dziś. Za co Pani zdaniem publiczność pokochała i wciąż kocha „Mydełko Fa”?

MD: „Mydełko Fa” jest stale na fali. Ta piosenka ma w sobie jakąś super energię, która działa na ludzi w oryginalnym super stylu. Tekst, rytmiczna muzyka, interpretacja Marka i moja nadają temu utworowi coś mocno zabawnego. Publiczność tego pragnie.

Pani zdaniem dzisiaj łatwiej zrobić karierę na polskiej scenie muzycznej niż kiedyś?

MD: Moim zdaniem jest trudniej ponieważ każdy chce śpiewać. Piosenek premierowych co dzień jest bardzo dużo. Fakt, że sporo nowych, młodych wykonawców śpiewa dobrze ale nie jest im łatwo wypłynąć na szerokie wody.

Jest Pani absolwentką Wydziału Wychowania Muzycznego. Czy wykształcenie klasyczne pomagało czy przeszkadzało Pani w śpiewaniu lekkiego repertuaru rozrywkowego?

MD: Jestem absolwentką Wydziału Piosenki (wtedy nowopowstałego) Szkoły Muzycznej. Jednak oprócz ustawiania głosu i interpretacji utworu nie ominęło mnie szkolenie śpiewu klasycznego. Jestem z tego bardzo zadowolona bo do dziś korzystam z różnych ustawień głosu.

Jakie ma Pani codzienne rytuały dbania o kondycję wokalną?

MD: Od zawsze wiedziałam, że przeciągi, niewłaściwa dieta, alkohol i nieodpowiednie ubranie (brak czapki, szalika) są nie dla mnie. Rozśpiewuję się systematycznie, staram się uważać na swój głos – szanuję go jak siebie samą.

Przez pewien czas mieszkała Pani i występowała w RFN. Co to doświadczenie zmieniło w Pani podejściu do polskiego show-biznesu?

MD: Zmieniło bardzo dużo. Do każdej sytuacji scenicznej podchodzę profesjonalnie. Lubię pracować z ludźmi o podobnym podejściu. Po powrocie do kraju zderzyłam się z czymś odwrotnym. Do tego pojęcie manager nie zawsze było rozumiane tak jak mnie przyzwyczajono. Nadal trafienie u nas na dobrego managera jest jak wygrany los na loterii.

Lata 80. i 90. to czas bardzo odważnych kostiumów i fryzur. Czy zachowała Pani jakąś szczególną kreację z tamtych lat w swojej szafie?

MD: Sporo ubrań oddałam czego teraz żałuję bo moda zatoczyła koło. Nawet gdybym się dziś tak nie ubrała to w wolnych chwilach zerkała bym na te cuda. Zostawiłam sobie na pamiątkę jedną złotą sukienkę mini z falbankami, a do tego białe dodatki. Fajne to!

Gdyby miała Pani zostać zapamiętana tylko z jednego utworu – i nie mogłoby to być „Mydełko Fa” ani „Radość o poranku” – to który utwór z Pani dyskografii jest Pani najbliższy?

MD: Kocham piosenkę „Blaszany księżyc”, uważam, że jest doskonałością. „Męski zapach” też mnie uskrzydla bo rozbawia mnie na maksa.

W latach 80. koncertowała Pani z własnym zespołem Hotline głównie w dyskotekach w zachodniej Europie m.in. RFN, Austrii oraz Szwajcarii – jak Pani wspomina tamten czas i klimat dawnych dyskotek?

MD: Wspominam bardzo dobrze. Organizacyjnie było super i perfekcyjnie. Hotline wspięło się na szczyty muzykalności i zawodowstwa. Sukces był na każdym koncercie, a to dawało zadowolenie i satysfakcję. Zresztą to były inne czasy. Super zabawa dla super ludzi. Nie wiem czy kiedyś wróci taka beztroska i taka świetna muzyka.

Dziękuję za rozmowę

Foto: użyczone

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *