Prowadzi profil na Facebooku „Dziergany Świat Ela.G”. Jej portfolio jest niezwykle różnorodne: serwetki, ozdobne jajka wielkanocne, wiszące dzwoneczki, a nawet mandale. O blaskach i trudach szydełkowania Karolinie Osińskiej-Marcińczyk opowiada Elżbieta Golemo.
Kiedy w Twoim życiu pojawiło się szydełko i jak ten mały przedmiot zdołał stworzyć dla Ciebie zupełnie nowy, osobny świat?
Szydełko pojawiło się w moim życiu dość wcześnie i niepozornie, bo już w szkole podstawowej. Na początku traktowałam je jako sposób na spędzenie wolnego czasu i naukę czegoś nowego. Z czasem okazało się jednak, że jest czymś znacznie więcej. Każde kolejne oczko uczyło mnie cierpliwości, dawało poczucie spokoju i satysfakcji z tworzenia czegoś własnymi rękami.
Dzierganie to nie tylko hobby, ale pełnoprawna część Twojego życia. Pamiętasz swoją pierwszą w życiu udaną serwetkę albo projekt, z którego byłaś tak dumna, że pomyślałaś: „Tak, to jest to, co chcę robić”?
Tak, szydełkowanie to nie tylko hobby. Z biegiem czasu szydełkowanie stało się moją odskocznią od codzienności. To chwile, kiedy mogę wyciszyć myśli, skupić się na tworzeniu i zapomnieć zwłaszcza o mojej chorobie. Wokół tego hobby pojawiły się nowe inspiracje, pomysły, a także ludzie, którzy dzielą tę samą pasję. W ten sposób zwykłe szydełko otworzyło przede mną zupełnie nowy świat – Dziergany Świat, pełen kreatywności, kolorów i radości z tworzenia. Pytasz o pierwszą moją pracę , oczywiście, że pamiętam. To serwetka, którą zrobiłam jako 11-, może 12-letnia dziewczynka, jest do dzisiaj w moim rodzinnym domu. Trochę krzywa , ale w pięknym różowym kolorze. Za każdym razem, gdy patrzę na nią przypominają mi się lekcje, na których uczyliśmy się dziergania i szycia.



Każda Twoja praca powstaje – jak sama pięknie ujęłaś – „z włożonym kawałkiem serca”. Czy to oznacza, że czasami trudno rozstać się z gotowym projektem, kiedy trafia on w ręce klienta?
Dziś trudno wyobrazić sobie moje życie bez szydełka. To nie tylko narzędzie, ale symbol pasji , która pokazuje, że z jednej nitki, odrobiny cierpliwości i kawałkiem włożonego serca można stworzyć coś wyjątkowego. Wiadomo, że z czasem chce się więcej i więcej, dlatego też w 2021 r. uzyskałam Certyfikat Rękodzieła wydany przez Ogólnopolski Cech Rzemieślników Artystów. Tak, czasem trudno mi rozstać się z gotowym projektem, ale jednocześnie czuję ogromną radość i wdzięczność, że ktoś wybiera właśnie moje rękodzieło. To dla mnie piękne uczucie wiedząc, że cząstka mnie zostaje z moimi wyrobami i będzie towarzyszyć komuś na co dzień i w święta.
Rękodzieło wymaga sporej elastyczności – od misternych ozdób choinkowych po delikatne, wiosenne kołnierzyki i spore serwety na stół. Jak wygląda u Ciebie ta sezonowa zmiana? Czy latem łatwo przestawić się na myślenie o zimowych dzwoneczkach?
U mnie zmiana sezonu zaczyna się dużo wcześniej niż pokazanie gotowych prac. Już podczas jednego sezonu myślę o następnym, planuję nowe wzory, kolory i testuję pomysły. To daje mi czas na spokojne dopracowanie każdego projektu. W rękodziele trzeba być elastycznym – po misternych bombkami i świątecznych ozdobach przychodzą wielkanocne jajeczka, kwiaty, koszyczki, serwetki . Później dodatki komunijne, torebeczki czy mitenki. Lato poświęcam na piękne kołnierzyki, bieżniki, obrusy, mandale czy rozety – zawieszki dekoracyjne do okna. Lubię tę różnorodność, bo dzięki niej każdy sezon przynosi nowe inspiracje i pozwala tworzyć coś wyjątkowego.



Szydełkowe kołnierzyki to piękny powrót do stylu retro, z kolei mandale to bardzo nowoczesny, geometryczny trend. Jak udaje Ci się tak zgrabnie łączyć tradycję z nowoczesnością?
Nie traktuję stylu retro i współczesnego designu jako przeciwieństw, lecz jako dwa źródła inspiracji, które mogą się wzajemnie uzupełniać. Krótko mówiąc, wybieram z tradycji to, co ponadczasowe i ubieram to w nowoczesną formę. Właśnie wtedy retro przestaje być kostiumem, a staje się elementem współczesnego stylu.
Miałaś okazję uczestniczyć w gali finałowej Wojewódzkiego Konkursu Twórczości Rękodzielniczej „Piękno zamknięte w koronce”, gdzie Twoja praca zdobyła wyróżnienie. Gratulacje! Co to był za projekt i jakie emocje towarzyszyły Ci, dowiedziałaś się o wyróżnieniu?
Już trzy razy brałam udział w Wojewódzkim Konkursie Twórczości Rękodzielniczej „Piękno zamknięte w koronce”. Za pierwszym razem moja praca zdobyła nagrodę Grand Prix i właśnie był to kołnierzyk o pięknym reliefowymi wzorze. Za drugim i trzecim razem moje serwety zdobyły wyróżnienie. To była dla mnie wielka radość i ogromna niespodzianka, ponieważ w konkursie brało udział wiele utalentowanych osób, zaprezentowano za każdym razem ponad 100 prac. Docenienie moich prac dało mi ogromną satysfakcję i motywację do dalszego rozwijania swojej pasji i promowania piękna tradycyjnego rękodzieła.
Żyjemy w czasach, w których sklepy zalane są tanią, masową produkcją z plastiku. Szydełkowanie tymczasem wymaga godzin pracy, precyzji i gigantycznej cierpliwości. Jak myślisz, dlaczego ludzie wciąż tak bardzo poszukują i doceniają rzeczy robione ludzkimi rękami?
Ludzie wciąż szukają rzeczy robionych ręcznie ponieważ są niepowtarzalne. Każda praca powstaje z pasji często dla konkretnej osoby. Rękodzieło wyróżnia się starannością wykonania, jakością materiałów i dbałością o każdy detal czego często brakuje w produkcji masowej. Coraz więcej osób docenia jakość, oryginalność i tradycję , dlatego chętnie wybiera ręcznie robione wyroby – nie tylko jako ozdobę, ale także jako wyjątkowy prezent z prawdziwą wartością.
Rękodzieło to świetny sposób na relaks, ale bywa też wyzwaniem dla oczu i dłoni. Masz swoje rytuały podczas pracy? Muzyka, cisza, a może kubek ulubionej herbaty przy wieczornym świetle lampy?
Szydełkowanie jest dla mnie przede wszystkim sposobem na wyciszenie i relaks, choć rzeczywiście bywa obciążające dla oczu i dłoni , sztywnienie palców czy cieśń nadgarstka… jestem już po dwóch zabiegach. Staram się robić przerwy aby odpoczęły oczy i ręce . Rytuały, tak, tak mam swoje ulubione, małe rytuały. Zdecydowanie wolę ciszę, rozmowy i różne dźwięki bardziej mnie rozpraszają niż pomagają się skupić. Najlepiej pracuje mi się w spokojnej atmosferze z kubkiem dobrej kawy. Taki moment pozwala mi w pełni skupić się na tworzeniu i czerpać z niego prawdziwą przyjemnością . Szydełkowanie to matematyka, więc spokój i skupienie jest ważne choćby dlatego, aby nie mylić się w liczeniu oczek.
Gdybyś miała zachęcić kogoś, kto nigdy nie trzymał szydełka w dłoni, do wejścia w ten świat – od jakiego małego projektu poradziłabyś mu zacząć?
Osobie, która nigdy nie trzymała szydełka w ręce na pewno trzeba wytłumaczyć czym jest szydełkowanie. Należy zawsze zaczynać od bardzo prostych i małych projektów. Dzięki temu można nauczyć się podstawowych oczek i szybko zobacz efekty swojej pracy. Najważniejsze jest, aby się nie zniechęcać. Szydełkowanie wymaga mnóstwa cierpliwości, ale daje ogromną satysfakcję . To hobby, które uczy dokładności, wycisza i pozwala stworzyć coś wyjątkowego własnymi rękami .
Dziękuję za rozmowę.











